Dodaj do ulubionych

LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!!

12.02.07, 21:38
Urodziłam sn w piątek rano - było bosko! Mogę poopowiadać - tylko proszę o
tolerancję w związku z odpisywaniem przez młodą karmiącą mamę ;-))))
Obserwuj wątek
    • tess74 Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 12.02.07, 22:03
      Gratuluję Ci serdecznie i cieszę się z Tobą- czytam czasem Twoje wątki i
      wypowiedzi i przyznam, że ciekawa byłam, jak spodoba Ci się przebieg porodu, do
      którego tak długo i gruntownie się przygotowywałaś. Nie żal trochę, że to już za
      Tobą? Mnie bardzo, zwłaszcza że za drugim razem jest już zupełnie inaczej. Nie
      gorzej, ale inaczej. Pozdrawiam
    • moniawro Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 13.02.07, 13:18
      Wielkie GRATULACJE.
      Jak będziesz miała chwilę to napisz jak przebiegał poród i jakie są Twoje
      odczucia co do Lutyckiej - ja zamierzam tam rodzić na początku marca - więc
      jestem ciekawa jak tam jest.
      Trzymaj się ciepło i odpoczywaj najwięcej jak się da:)

      Pozdrawiam

      Monika
    • goczis Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 13.02.07, 13:59
      Gratulacje :) Trzymajcie się ciepło. Zdrówka i pociechy z Maleństwa życzę
      Gosia
    • karmeliza Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 13.02.07, 14:42
      Arvenha!
      Gratulacje wielkie. Myślałam ostatnio o Tobie, czy to już, ale wiadomo, że nie
      należy denerwować kobiety na chwilę przed porodem pytaniami, kiedy będzie
      rodzić...
      Bardzo się cieszę, że u Ciebie i u Was wszystko w porządku. Jak widać, nie
      przetrzymali Cię w szpitalu za długo.
      Odpocznij sobie, a jak będziesz kiedyś miała chwilę, to koniecznie się tutaj
      odezwij. Ja właśnie szykuję się do porodu i być może już niedługo pójdę w Twoje
      ślady.
      Pozdrowienia serdeczne,
      karmeliza
    • leni_wa Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 13.02.07, 20:17
      WOW! Brawo!!! Gratulacje!!!! Z pania Maria rodzilas? Jak Ci sie podobalo? Poza
      tym, ze super:)


      Pozdrawiamy serdecznie!!!!

      Lena I Maria.
      • earl.grey Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 13.02.07, 23:46
        jak przyjemnie się czyta takie posty! Gratulacje!
        • arvenha_81 Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 16.02.07, 23:35
          Dziewczyny - będzie w skrócie wielkim... mam koszmarne problemy z karmieniem
          małej... częściowo zaniedbanie ze szpitala - brak pobudzania laktacji przez 2-3
          doby bo mała spała i nie była wybudzana, teraz mało mleka, ona się pręży i
          rzuca... i tak każde przystawianie prawie min. pół godziny prób... czasami
          kończy się dobrze, ale w panice mam już za sobą wizyty położnej, konsultantki
          laktacyjnej i pediatry... ze strachu, że mała odwodniona może z głodu... dlatego
          nie pisałam... zaczęłam zachowywać się depresyjnie i płakałam ciągle... teraz
          przyjechała do nas na 1-2 tyg. moja mama postawić mnie do pionu - potrzebowałam
          snu, jedzenia, ratunku, biedny i najcudowniejszy pod słońcem mąż też już padał
          na twarz i umierał z niepokoju o mnie, zaczęłam się zniechęcać się do małej, bo
          każdy jej krzyk i płacz dla mnie oznaczał nieudane karmienie i świadomość
          głodzenia dziecka... a walczę do upadłego o to, żeby karmić ją piersią...
          dzisiaj zastosowałam nakładki na piersi i... od razu zassała na pół
          godziny!!!!!!! ale nie chcę z doła przechodzić w euforię - zobaczymy co
          przyniesie noc...

          jeśli chodzi o Lutycką to rodziłam nieco ponad 4 godziny - nastawiałam się na
          duuuuużo większy ból, a było... naprawdę fajnie ;-) mogłam chodzić bardzo dużo
          po korytarzu, brać prysznic - bo miałam prawie dobę regularne skórcze co 10 min
          ale rozwarcie ciągle tylko na 2 cm... po 12 godzinach takich skórczy (nie były
          bolesne prawie wcale) pojechałam do szpitala i zatrzymali mnie już. Podczas
          porodu miałam na plecach worek sako, siedziałam trochę leżąc - raz na plecach,
          raz na lewym boku, jak przyszły mocniejsze skórcze to naprawdę w ogóle nie
          myślałam o innych pozycjach aktywnych - zwyczajnie jest ci wszystko jedno - ale
          to pewnie zależy od osoby - bo ja mam np. tak, że jak mam okres (kiedy to
          było...) to jak mnie bolała brzuch to wcale nie chciało mi się stosować jakiś
          środków zaradczych tylko tak jakby się do niego przyzwyczajałam i przeczekiwałam
          ;-) personel był suuuuper, żadnej niemiłej osoby na bloku porodowym, miałam
          swoją położną, ale zanim ją wezwałam na akcję porodową byłam tam 12 godzin i nie
          spotkałam się z obojętnością - bardzo częste kontrole, pełen profesjonalizm.
          Krocze miałam nacięte, ale bardzo mało, pod znieczuleniem, pięknie zszyte
          (dzisiaj już położna środowiskowa zdjęła mi szwy) - nie miałam żadnych problemów
          z oddaniem moczu, siadaniem etc. W ramach przygotowań do porodu nauczcie się na
          pamięć całego przebiegu ciąży - bo ja czułam się jak idiotka, kiedy mnie pytali
          w którym dokładnie tygodniu ruchy, jakie leki brałam, w których dokładnie
          tygodniach itp. Jeśli chodzi o to, kiedy pojechać na porodówkę, to są różne
          szkoły - ja wg niektórych położnych trochę się pospieszyłam, ale moja położna i
          lekarz mówili, że lepiej sprawdzić i być pod kontrolą (głównie ktg) niż się
          martwić w domu ;-) zresztą byłam świadkiem (dźwiękowym głównie) 2 porodów, gdzie
          dziewczyny przyjechały za późno - jedna urodziła w zasadzie prawie na
          korytarzu... Swoją drogą najgorsze co może być to te krzyki i jęki rodzących
          niosące się po całym korytarzu - ja nie miałam takiej potrzeby bo aż tak nie
          bolało, a skórcze parte parę minut i były ulgą ogromną, oddychanie baaaaaaardzo
          pomaga - tylko trzeba słuchać położnej. Martynkę miałam pierwszy raz
          przystawioną do piersi jeszcze na bloku porodowym, ale w sali, gdzie leżą już
          kobiety po porodzie. Potem przewieziono mnie oddział położniczy, też super jeśli
          chodzi o opiekę i warunki - pokój 3-osobowy z łazienką, tv i stanowiskiem do
          przewijania ;-) są też inne pokoje z tego co widziałam mniejsze, ale ten
          dostałam z przydziału więc pewnie jak się trafi. Są częste wizyty i obchody - i
          ginekologów kontrolujących stan kobiety i personelu od dzieci, kąpanie i ważenie
          rano przy mamie. Jeśli wybierzecie ten szpital pamiętajcie - trzeba pytać nawet
          sto razy o to samo jeśli coś was niepokoi i domagać się odpowiedzi - ja tak
          robiłam i jestem z tego dumna, dzięki temu nie siedziałam jak gąska jak
          pobierali krew mojemu dziecku, jak ją kąpali - pytałam o wszystko dosłownie,
          łaziłam na oddział noworodkowy jak mała spała i pytałam o rzeczy które były dla
          mnie ważne. Poza tym uśmiech i szczęście mamy działają cuda. Okropnie trafiłam
          tylko jeśli chodzi o towarzystwo w pokoju... jedna dziewczyna urodziła w 25 tc w
          listopadzie i od tego czasu wegetowała w szpitalu, bo odciągała pokarm i była
          przy dziecku - ok, miała trudną sytuację, ale była tak antypatyczna że szok! a
          druga dziewczyna taka w depresji, bo urodziła wcześniaka, złapał zakażenie i
          siedziała już zdołowana drugi tydzień w szpitalu... potem się dogadałyśmy, ale
          zanim to nastąpiło, to właśnie przez nie ryczałam, bo atmosfera była jak w
          prosektorium... jeśli o mnie chodzi - pełne serduszka i gwiazdki przyznaję ;-)))
          tylko z karmieniem gorzej - miałam (i mam) problemy i chociaż zabezpieczyłam się
          ulotkami itp. to średnio mi szło - a jak prosiłam o pomoc to nie uczono mnie
          tylko wkładano dziecku moją pierś... rzeczywiście wtedy ssało ale ja nadal nie
          umiałam jej przystawiać... może dobrze umówić się tel na pierwszą albo drugą
          dobę na wizytę konsultanta laktacyjnego prywatnie - żeby przyjechał do
          szpitala.. bo te pierwsze doby są często decydujące...

          całuję gorąco i trzymajcie kciuki - muszę wyjść z tego, żeby kochać zdrową i
          pełną miłością Martynkę i być kochającą żoną ;-)

          całuję Was gorąco i trzymam kciuki

          Paulina

          ps to jest to samo co napisałam na mamy poznań 2007

          a Pani Maria to cud anioł itd. - Leni ja też moge z nią nawet w rowie ;-)))
          jeszcze nawet nie miałam jak jej podziękować ;-(((
          • karmeliza Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 18.02.07, 12:05
            Hej hej, odpisałam na forum Mamy Poznań 2007.
            Uściski!!!
            • leni_wa Arvehna:) 18.02.07, 18:49
              Paulinko, ciesze sie, ze tak pieknie wspominasz porod. Depresja karmieniowa mnie
              nie dziwi:), bo ...uprzedzalam:). Ale najwazniejsze, ze Martynka zdrowa!

              Saciskam Was serdecznie.
              Lena

              Ps. No, z p. Maria to normalnie na autostradzie mozna rodzic! :))) To cudowna osoba!
              • goczis Re: Arvehna:) 20.02.07, 13:37
                Jeszcze raz gratulacje i cieszę sie, że poród był dla Ciebie miłym przezyciem.
                Co do karmienia, nie martw sie, na pewno dasz radę. Wiem, że pewnie Ci ciężko,
                ale im spokojniejsza będziesz tym Martynka lepiej będzie ssała. Depresja minie
                na pewno, tym bardziej że masz wsparcie kochanej rodziny.
                Trzymaj sie cieplutko!
                Pozdrawiam! Gosia

                ps.A z tym karmieniem na Lutyckiej, to rzeczywiście ktoś coś powinien zrobić,
                bo prawie wszystkie mamy wychodząc stamtąd mają traumę, problemy itp. :(
                • arvenha_81 Re: Arvehna:) 20.02.07, 17:45
                  Dzięki wielkie ;-) już powoli się normalizuje - muszę się ogarnąć, nie bać,
                  uwierzyć w swoje macierzyństwo i to, że ja i mąż mamy pokazać dziecku świat a
                  nie czekać na to, czego ono nas tylko nauczy, musimy je pielęgnować, dbać o jego
                  spokój, kochać i wszystko będzie dobrze ;-) oj nauczy mnie mała Martynka
                  cierpliwości, bo i ja i mąż raczej tacy w gorącej wodzie kąpani... ;-)
              • arvenha_81 Do Leni ;-) 20.02.07, 17:42
                Dzięki za dobre słowo ;-) Spacerek jak najbardziej jestem za ;-) Ja powoli już
                się ogarniam, w sobotę wyjeżdża moja mama i zostajemy sami (mąż niestety chodzi
                już od poniedziałku do pracy i wraca przed 18...)... boję się, ale liczę na to,
                że z czasem siłą rzeczy oswoję się z sytuacja, chociaż nie sądziłam, że to jest
                tak trudne, żeby się zorganizować i jakoś to ogarnąć... Martynkę karmię 15 min
                piersią (o ile chwyci) i dopajam butelką, jeśli nie chwyci to od razu butla, w
                ten sposób zawsze dostanie trochę mojego mleka, mam naturalny laktatorek i
                dzięki butelce wiem, że nie głoduje - ładne kupki, bączki i spokojny sen -
                należy się jej po tej 10-dniowej szarpaninie... muszę tylko opracować sobie
                jakiś sensowny system karmienia butelką, szczególnie w nocy, jak mała płacze a
                ja bawię się z podgrzewaniem i studzeniem.

                buźki gorące

                Paulina
                • leni_wa Re: Do Leni ;-) 20.02.07, 21:31
                  jak czytam te Twoje posty to jakbym o sobie czytala:). Tez przeszlam przez
                  karmienie mieszane i , moja rada: nie miej wyrzutow, ze nie karmisz piersia, bo
                  sie wykonczysz! Dziecko na butli tez sie wychowa!!! I z takim maluszkiem to co
                  2,5-3h butla:) w nocy 5h przerwy. Powiem CI, ze niepredko dojdziesz do reguly i
                  harmonii, ale nie zaburzaj sie tym. Poddaj sie temu. Tak Ci tutaj radze, ale
                  uwierz mi, preszlam przez piekielna depresje min. przez karmienie, a wlasciwie
                  jego brak i ten ciagly napor na temat regularnosci zycia dziecka! przeciez i ono
                  i Ty musicie sie tego nauczyc! Ja tez zostalam po 2tyg samusienka z Marynia.
                  ciezko bylo. Zwlaszcza, ze ja prowadzilam bardzo aktywny i luzacki tryb zycia, a
                  tutaj takie wiezienie:))). Ale po kilku miesiacach wszystko sie dotarlo,
                  ulozylo. Zrozumialysmy sie z corunia...eh... nie jestes sama. Wiele z nas
                  przechodzi ciazko te pierwsze tygodnie. Wiele ma problemy z karmieniem. ja
                  odpuscilam po miesiacu piers. Dziecko sie meczylo, ja bylam wrakiem...

                  W razie czego pisz na maila:)

                  Sciski dla Martynki. Rodzice, trzymajcie sie:)
                • grajda78 nocne karmienie:) 21.02.07, 10:28
                  polecam wypróbowany sposób zwłaszcza na noc, żeby uniknąc czekania i płaczu po
                  każdym karmieniu wlewałam do butelki przegotowana wodę i wstawiałam do
                  podgrzewacza, więc jak Gabus zaczeła się wiercic i wybudzać moment i mleczko
                  było gotowe:)
                  pozdrawiam serdecznie!
          • vipunia Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 01.05.07, 21:35
            Dzięki wielkie za informacje,
            mam podobne pytanie jak do karmelizy...
            Czy w sprawie nacięcia pytali się czy dowiedziałaś się później, a jeśli pytali
            się to tak z nozykiem w środku czy trochę wcześniej?
            W każdym razie czy miałaś w tej sprawie coś do powiedzenia :)
    • hajaga Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 20.02.07, 22:17
      Gratulacje!!! Trzymaj się cieplutko - Ty i malutka, a karmieniem się nie martw.
      Im więcej zmartwień, tym gorzej z karmieniem. Ja też przeszłam horror na
      początku, aż w końcu po 3 miesiącach dałam spokój... niestety, ale gdybym
      słuchała lekarzy to bym pewnie padła trupem z głodu, a moje dziecko z powodu
      odwodnienia.
      Jeszcze raz wszystkiego dobrego,
      Hanka
      • arvenha_81 Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 20.02.07, 22:46
        Dzięki za pocieszenie ;-) ja też już zaczynam wierzyć coraz bardziej sobie, a
        nie wszystkim radzącym lekarzom i konsultantom dookoła. Wszystko fajnie się mówi
        i poucza, tylko nikt ze mną nie siedzi podczas 10 nieprzespanej prawie
        całkowicie nocy nad płaczącym z głodu dzieckiem... Psychicznie ze strony
        medycznej to najbardziej pomogła mi położna środowiskowa - P. Basia Szaradowska.
        Uświadomiła mi, że wina nie jest we mnie, że od małej też wiele zależy i że
        trzeba mieć swój rozum i zdrowy rozsądek, bo ja już wariowałam. Nie jadłam,
        dzwoniłam po nocy do poradni laktacyjnych, wywaliliśmy pieniądze na wizyty
        konsultantki w domu, na wypożyczenie laktatora elektrycznego - dzięki temu wiem,
        że spróbowałam, ale cieszę się, że decyzję mam już za sobą, bo nie dałabym rady
        dalej tak żyć. Pani Basia poradziła mi taki system: zawsze przy każdym karmieniu
        zaczynam od piersi i jeśli zassie to karmię 15 min., przerywam, odbijam i daję
        60 ml mieszanki, bo już przetestowałam, że mała się nie najada tylko piersią.
        Jeśli nie uda się jej dostawić w ciągu 5 min. to od razu dostaje butlę. Póki co
        działa, ale minął niecały dzień jak tak robię - zobaczymy... trochę to męczące,
        bo muszę nadal jeść jak królik, ale spróbuję przez jakiś czas jak to będzie
        szło. Trochę to matematyczne, ale brzmi dość sensownie ;-) buźki i do zobaczenia
        na spacerku w naszym pięknym okolicznym parku (haha)

        całuję, Paula
        • goczis Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 21.02.07, 13:41
          Fajnie, że udało ci sie z pomocą p.Basi jakoś opanować karmienie. Nie miej
          wyrzutów, że nie samą piersią karmisz. Jak maluszek nie chce ssać i płacze z
          głodu, to chyba każdej mamie serce by pękło. I im mniej się będziesz
          denerwować, tym obie będziecie spokojniejsze i szczęsliwe.

          A co do okolicznego parku, to ostatnio się zastanawiałam, ile ja przez te 16
          miesięcy kilometrów w nim zrobiłam. Dopóki Nelka spała, było ok. Tylko mi się
          nudziło. A teraz czasem na widok znajomych krzaczorków potrawi się
          wydrzeć "mama nieeeeeeeee" i wtedy pozostają nasze fantastyczne krzywe chodniki
          wzdłuż ulic, gdzie dziecko podziwia samochody :/ ew. kładka nad pestką i
          oglądamy tramwaje...
          Pozdrawiam! Gosia
          • arvenha_81 Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 21.02.07, 14:56
            Ooooooooo!!!!!! widzę, że jest szansa na spotkanie piknikowe w całkiem pokaźnym
            gronie na Piątkowie ;-)
            • arvenha_81 ale mi głupio!!!!!!!!!!!! 21.02.07, 23:52
              właśnie mój niezastąpiony jedyny mąż policzył, że zrobiłam w swoim wpisie -
              eseju 4 błędy ortograficzne... skurcze skurcze skurcze skurcze.... tfu a tak mi
              pasowało, żeby one kreskowane skurczybyki były... trochę wstyd, bo ja polonistka
              z wykształcenia jestem... oj wykładowcy UAM - wspólnie posypmy głowy popiołem...
              • vipunia Re: ale mi głupio!!!!!!!!!!!! 01.05.07, 21:33
                strasznie mnie te skÓrcze wkurzały, dobrze że zauwazyłaś :)
                • arvenha_81 w sprawie nacięcia 04.05.07, 18:44
                  hmmm... z tego co pamiętam to nie pytali o zgodę, raczej było to w formie
                  zobaczymy czy będzie taka potrzeba i okazało się, że jest konieczność małego
                  nacięcia (nie było to z góry zakładane, ale na pewno poinformowali, powiedzieli,
                  że nie boli, ale i tak zrobili na miejscowym znieczuleniu, bardzo ładnie się
                  zagoiło i dzisiaj nawet nie wiem w którym to było miejscu

                  pozdrawiam ;-)
                  • vipunia Re: w sprawie nacięcia 05.05.07, 13:40
                    Dzięki wielkie za wyjaśnienie :)

                    Martwi mnie jeszcze karmienie, nie wiem czy mają w zwyczaju po porodzie dać
                    maluszka na chwilę chociaż żeby spróbował possać z piersi.
                    • karmeliza Re: w sprawie nacięcia 05.05.07, 21:10
                      Witaj,
                      jeśli chodzi o karmienie, to Lutycka jest pod tym względem fatalna - mi dali
                      mojego synka na dosłownie 5 sekund, a potem wynieśli na drugi koniec budynku.
                      Synka zobaczyłam ponownie dopiero 20 godzin później,bo jak twierdziły położne -
                      synek spał i nie domagał się jedzenia. I w ten sposób nie wyrobił sobie w ogóle
                      odruchu ssania i od drugiego tygodnia życia muszę karmić go butelką.
                      Jesli chodzi o nacięcie, to nikt nie pyta o zgodę, tylko informuje, że właśnie
                      będzie wykonywane nacięcie.
                      Moim zdaniem, mankamenty Lutyckiej przeważają nad kilkoma zaletami.
                      Pozdrowienia
    • arvenha_81 Re: LUTYCKA - SUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!! 05.05.07, 19:15
      Gratuluję!!! Na Lutyckiej rodziłaś? Widzisz, ja wiem, że tam są mankamenty, ale
      mimo wszystko ja mam bardzo dobre wspomnienia. Niestety to nie gwarantuje nikomu
      takich samych... za dużo rzeczy składa się na wrażenie ogólne.

      pozdrawiam mocno, Paulina
      • arvenha_81 Zwariowałam... 06.05.07, 22:36
        Łzy mi lecą teraz ze śmiechu... albo robię błędy ort. będąc polonistką, albo...
        sama odpisuję sobie na posty ciesząc się, że kolejna osoba urodziła na Lutyckiej
        i jest zadowolona... nie wiem - może to wynik wstawania na nocne karmienia???!!!
        Nie wiem jak to zrobiłam, ale byłam przekonana, że to Vipunia urodziła już i
        jest szczęśliwa, więc złożyłam jej gratulacje... już dawno się tak nie ubawiłam
        - i to własnym kosztem!

        bużki
        • vipunia Re: Zwariowałam... 06.05.07, 22:54
          heheeh wszystko OK, całe szczęście jeszcze nie rodziłam, mam m-c do terminu
          TEORETYCZNIE, ale mały się już pcha!

          Dzięki za wszystkie informacje :)
          • papilio.ego Re: Zwariowałam... 07.05.07, 16:41
            No to moje wspomnienia z Lutyckiej są zupełnie inne. Ja dostałam małego od razu
            po tym, jak przewieźli mnie na salę po zszyciu. Przystawiłam do piersi i miałam
            go już cały czas, nie zabrano mi go na noworodkowy, trzeba było powiedzieć, że
            chcesz maludę, nie mogą Ci przecież zabronić, to Twoje święte prawo. Personel
            tez wspominam bardzo miło. Jedna (położna chyba)mnie tylko zdenerwowała, kiedy
            mały osikał mi rożek i prześcieradełko i dała mi do zrozumienia, że jestem złą
            mamą, bo pozwoliłam, żeby mały był "5 sekund bez pieluszki". A tak-super.
            Lekarze bardzo mili-bałam się iść na połóżniczy po opisach na forum, jakto tam
            nie jest, a okazało się naprawdę świetnie.
            Nie wyobrażam sobie, żebym mogła rodzić gdzie indziej. Kolejne dziecko też
            urodzę napewno tam. Polecam.
            • vipunia Re: Zwariowałam... 08.05.07, 11:02
              Dzięki za info, będę się domagać malucha od razu :)
              Męża też przeszkolę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka