olazur 22.02.07, 19:06 W tym miesiącu urodziłam córeczkę w szpitalu Raszei i jestem bardzo zadowolona. Chętnie odpowiem na wasze pytania. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
arrival Re: Poród w Raszei 01.03.07, 22:56 Cześć Olazur:) przede wszystkim OGROMNE GRATULACJE z powodu córeczki:)))) Ja zdecydowalam sie również na poród w Raszei!!! Wspaniale,że chcesz sie podzielić doświadczeniem z porodu!!! Będą to dla mnie (jak i z pewnością dla innych kobitek rownież) BARDZO ważne wskazowki:) ja mam termin na 10 kwietnia-lecz lekarka stawia na rozwiązanie w 38tyg-czyli pod koniec marca!-----u mnie w brzusiu jest synuś! co chcialabym wiedzieć????? WSZYSTKO co się da.....to mój pierwszy poród-i szczerze...piekielnie się boję! Dużo czytam na ten temat-ale nie ma to jak dobre rady i opis-co i jak-od osoby, która niedawno to przeżyla? pytań jest wiele.....ale jak mogłabyś opisać jak to wyglądalo....w trakcie porodu i już po nim..... -czy wymagają zaświadczenia o skończeniu szkoly rodzenia jak chce się rodzić z mężem? -czy do porodu trzeba wziąść własną koszule, czy oni tam na miejscu dają? -gdzie mam się stawic jak zjawię sie w szpitalu czując bóle? -czy trzeba zabrać ze sobą pieluszki, chusteczki...nie wiem-może butelkę lub ubranka DLA DZIDZIUSIA??? -ile dni leży sie w szpitalu po porodzie? -jak bylaś traktowana przez polożne,pielęgniarki.lekarza? -ilu osbowe są pokoje? -czy są prysznice i toalety w każdym z pokoi? -czy wiesz coś na temat znieczulenia zewnątrzop--bo slyszalam że ciężko je dostać....a poza nim-czym znieczujają?...(dolargan?) -bylaś zadowolona z przebiegu porodu...z warunków...z obslugi???? -czy można chodzić podczas porodu, zmieniać pozycję, brac prysznic? -czy polożne tłumaczą jak zajmować się maluszkiem...np kąpiel itp. -czy pomagają w pierwszym karmieniu-chodzi mi o porady laktacyjne?? -jak wyglądają odwiedziny? jak się czujesz już po-jako szczęśliwa mamusia:))) troszke jest tych pytań....odpowiedz na ile sie da---i oczywiscie na ile zdrówko i mała Tobie pozwolą??? POZDRAWIAM SERDECZNIE k. Odpowiedz Link Zgłoś
olazur Re: Poród w Raszei 04.03.07, 17:29 Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania jeśli mała mi na to pozwoli. Właśnie śpi, ale lada moment może się obudzić a wtedy będzie wołała cyca. Urodziłam Asię właśnie w 38 tygodniu, czyli tak jak stawia u ciebie twoja lekarka. To był również mój pierwszy poród, do szkoły rodzenia nie chodziłam, wiedziałam tylko tyle co wyczytałam w książkach i na forum gazety. Tez przez to piekielnie się bałam, ponieważ nie wiedziałam co tak naprawdę mnie czeka. Zaświadczenia o ukończeniu szkoły rodzenia nie wymagają ani nie pytają. Mnie jedynie żartobliwie już w trakcie rodzenia położna zapytała czy to na pewno mój pierwszy poród i czy na pewno nie chodziłam do szkoły rodzenia bo idzie tak szybko i bardzo dobrze oddycham. A ja poprostu robiłam to co mi kazali i jeszcze mąż mi w tym pomagal.To bardzo ważne, żeby współpracować z położną. Ja miałam własną koszulę do porodu. Wzięłam jakąś starą koszulę do pół uda. Możesz też wziąć jakiś stary rozciągnięty Tshirt męża. Aczkolwiek ja się wcale nie wybrudziłam od krwi, więc koszula dalej nadaje się do użycia. Kiedy przyjedziesz do szpitala, kieruj się do Izby Przyjęć. Wejście jest od ulicy Kościelnej, trzeba zadzwonić domofonej i tam cię wpuszczą. Kobieta, która tam przyjmuje zrobi ci KTG a potem przyjdzie lekarz cię zbadać. Tam też trzeba się przebrać w koszulę a mąż w ubranie jakie dostanie opłacając poród rodzinny i jedziecie windą na pierwsze piętro do sali porodowej. Ja kiedy przyjechałam na Izbę Przyjęć byłam pewna że za chwilę wracam do domu, ponieważ na KTG podobno nie było widać żadnych skurczy. Ale przyszedł lekarz i stwierdził rozwarcie na 3cm, a 2 dni wcześniej miałam tylko 1 cm i stwierdził ze zostaję na obserwację. Jadąc do szpitala miałam skurcze co 10 minut. Ale takie skurcze miałam od godz. 3 w nocy a na porodówkę przyjechaliśmy o 15, bo skurcze przez cały ten czas były co 10 minut a ich siła się nie zwiększała. Do tego kobieta z Izby Przyjęć się pytała czy na pewno mnie coś boli. Trafiłam do sali z wanną. Rewelacyjna sala. Jak weszłam do sali, zaczęły się skurcze co pięć minut i lekarz stwierdził, że może uda się jeszcze przed północą urodzic. W czasie skurczy odbijałam się na piłce a między skurczami kręciłam biodrami na tej piłce. Bardzo to pomogło wytrzymać bóle i przyspieszyło poród. Kiedy poprosiłam o przygotowanie wanny, najpierw podłączono mnie znowu do KTG a potem miałam iść do wanny i dostać znieczulenie. Przyszedł lekarz i stwierdził, że rozwarcie już na 5 cm, Przebił pęcherz i od razu było 6cm i zaczęła się akcja na całego. Nie zdążyłam wejść do wanny, nie zdążyli mi na nawet zrobić KTG do końca. Znieczulenia już nie podano, bo zanim zaczęło by działać to byłoby juz po porodzie. Była mowa, że urodzę w ciągu godziny prawdopodobnie. A tu tymczasem minęło 15 minut i Asia już była z nami. Urodziła się przy 4 skurczu partym. W trakcie któregoś ze skurczy nacięto mi krocze, nawet o tym nie wiedziałam. Ból był okropny, na szczęście krótki, ale myślałam, że nie dam rady, czułam, że jestem cała mokra, było mi gorąco, krzyczałam, że zaraz zemdleję. Ale był przy mnie mąż, który trzymał mnie za rękę i głowę, powtarzał co mam robić i szeptał miłe rzeczy do ucha w krótkich przerwach między skruczami. Ze sobą trzeba zabrać pieluszki i chusteczki nawilżające. Ubranka jak chcesz możesz mieć swoje, ale wszyscy korzystają raczej ze szpitalnych. Po porodzie fizjologicznym wypuszczają ze szpitala na 3 dobę, po cesarce na 5 dobę. Ja byłam 5 dób ze względu na żółtaczkę Asi, która nasiliła się właśnie w 3 dobie jak już byłam pewna, że idę do domu. Od razu wzięli ją na fototerapię i szybko pomogło. Na 'obsługę' nie narzekam. Połozne w trakcie porodu i po nim był bardzo sympatyczne i pomocne, lekarze również. Nie mogę narzekać. W szpitalu ostatnio jest straszny tłok. Na oddziale poporodowym są pokoje 3-4-5- 6 osobowe bez łazienek. łazienki na korytarzu ale czyste i całe w kafelkach. Niektóre kobiety leżały na korytarzu. Mnie przeniesiono na oddział ginekologicznym i tam byłam w pokoju 2-osobowym, z czego byłam bardzo zadowolona. Jedyne co, żarcie do kitu, zwłaszcza śniadania i kolacje, więc ktoś będzie musiał ci donosić małe co nieco, chyba że lubisz jeść suchy chleb. Acha, podczas porodu możesz chodzić, brać prysznic i robić to na co masz ochotę, położne nawet do tego zachęcają. Znieczulenie zewnątrzoponowe na pewno dostaje się przy cesarce, czy na zyczenie to nie wiem, ale nie zdzwi się, anestezjolog to murzyn. Na razie tyle, jeśli masz jeszcze pytania to pisz na tym forum albo na mojego mejla. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
arrival Re: Poród w Raszei 06.03.07, 17:30 DZIĘKI BARDZO za tak szczególowy opis:) W mojej sytuacji jest on niezastąpiony i bardzo wiele mi wyjaśnia! Nastawia mnie również bardzo pozytywnie- i dzieki Tobie wszystko zaczynam widzieć w różowych kolorach! Ponadto zastanawiam się nad wzięciem, prywatnie- polożnej do porodu-a to jeszcze dodatkowo ulatwi zadanie:) pozdrawiam Ciebie i córeczkę,życząc Wam WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! kasia Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Poród w Raszei 08.03.07, 00:12 poprawka - Izba przyjęć od Poznańskiej, nie Koscielnej. Gratulacje! Tez chwale Raszei. Odpowiedz Link Zgłoś
asia0401 Re: Poród w Raszei 03.04.07, 19:39 W szpitalu Raszei nie ma znieczulenia zewnątrzoponowego. Dlaczego? - bo nie. Jest tylko przy cc. Nawet nie ma opcji by mieć to znieczulenie odpłatnie jako usługę ponadstandardową. Pozdrawiam wszystkie kwietniówki. Ja mam termin na jutro a tu cisza... Odpowiedz Link Zgłoś