Gość: guerra
IP: *.icpnet.pl
04.12.01, 12:49
Ściągnąłem apel polskiego podróżnika ze strony www.syberia.prv.pl
Szanowny Państwo!
Przed kilkoma dniami powróciłem z Syberii, gdzie między innymi przebywałem w
polskiej enklawie na Syberii - wsi Wierszyna. Odwiedziłem miejscową szkołę i
naocznie się przekonałem, że bez pomocy z Polski, rodacy nasi nie będą długo w
stanie podtrzymać polskich tradycji oraz co najważniejsze nauki dzieci w języku
polskim.
We wsi Wierszyna oraz przyległych wioskach Dundaj, Naszata oraz Honzoj w sumie
mieszka około 120 polskich rodzin (w sumie z kilkoma rodzinami buriackimi około
1000 ludzi). Ludzie żyją bardziej niż skromnie. Rodziny z reguły są
wielodzietne, w niektórych domach jest ponad dziesiątka dzieci. Brak stałych
dochodów (od 1991 roku) sprawia, że ludzie borykają się z wieloma trudnościami
miedzy innymi z brakiem ubrań oraz podstawowym wyposażeniem dzieci do szkoły.
Z rozmowy z nauczycielkami Paniami: Dobrowolską, Wieżentas oraz Niewiadomską
dowiedziałem się, że dzieci nie mają ołówków, długopisów i zeszytów. Bywa tak,
że dziecko czeka w domu, aż rodzeństwo powróci ze szkoły, by móc wziąć od niego
ołówek, zeszyt i samemu pójść do szkoły - o butach i ubraniach nie wspomnę.
Do dziś żadna pomoc do Wierszyny nie dotarła. Co prawda w 1996 roku telewizja w
Polsce obwieściła, że wyjechał transport pomocy humanitarnej do Wierszyny na
Syberii, ale transport ten nie dotarł do naszych rodaków - został przechwycony
w Irkucku przez ludzi związanych z misją katolicką. Parę miesięcy temu gościła
u naszych rodaków ówczesna Marszałek Senatu Alicja Grześkowiak - nic ze sobą
nie przywiozła - dużo obiecywała, ale obietnice swą spełniła tylko w części
dotyczącej misji katolickiej w Irkucku. Ludzie w Wierszynie z żalem w głosie
mówią, że oficjalni goście z Polski, tylko przesiadują w ich chatach, wiele
obiecują, ale nigdy słowa nie dotrzymują.
Sprawa jest pilna, rozpoczął się rok szkolny dlatego też postanowiłem, że jak
najszybciej osobiście zorganizuję i dowiozę pomoc do Wierszyny. Chodzi o
długopisy, zeszyty, książki - miło będzie jeżeli uda się zebrać trochę ubrań i
słodyczy - to naprawdę tylko setka dzieci!
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że istnieją w kraju stowarzyszenia i
instytucje powołane do kontaktów z rodakami ze wschodu - organizacje te jednak
zbyt często zdają się na misje katolickie, a te ostatnie tak naprawdę na tym
polu wcale prężnie nie działają. Zwracam się z prośbą do Państwa o włączenie
się do akcji. Jestem przekonany, że z Państwa pomocą w krótkim czasie osobiście
dostarczę pomoc na miejsce. Na życzenie wysyłam szczegółowa listę opracowana
przez grono pedagogiczne z Wierszyny
Pozostaje do państwa dyspozycji pod tel.0-501 014 262
ew. stratus@itnet.pl
W pilnych sprawach 058/558 19 51 całą dobę.
Pozdrawiam państwa serdecznie,
Pozostaje z wyrazami szacunku
Romuald Koperski
poniewzaz zawsze czułem potzrebę zorganizowania jakiejś pomocy POLAKOM na
wschodzie zatem apeluję o ową pomoc. jestem gotów koorynować jej przebieg i
współpracę z Panem Koperskim.