tomashec
17.09.07, 14:07
Z bólem serca stwierdzam, że fundacja Barka ma mnie gdzieś. Chciałem wyrzucić
naprawdę ładną kanapę. Ktoś mi powiedział, abym zadzwonił do Barki - oni
przyjadą i zabiorą. Niestety kontakt z nimi był jedna z naj
nieprzyjemniejszych rzeczy jakie mnie spotkały w tym miesiącu.
Zadzwoniłem, odebrała kobieta, która mi w robiła ogromna łaskę, że w ogóle
odebrała. Nie będę wnikał w szczegóły rozmowy. Zadzwoniłem pod inny nr i to
samo: łaska i ogromna niechęć i kompletny brak jakichkolwiek dobrych manier.
Powiedziałem tym Paniom co o tym sądzę i napisałem email do Pana Tomasza
Sadowskiego Przewodniczącego Zarządu Fundacji / Dyrektora Generalnego ze
skarga na ich zachoawnie i z nr mojej komórki, żeby ewentualnie zadzwonili w
sprawie tej kanapy. I nic.
Może rzeczywiście wyciągam pochopne wnioski, może szef jest zbyt zajęty, by
odpowiadać na emaile, nie wiem. Ale moje zdanie o Barce diametralnie się
zmieniło...