Dodaj do ulubionych

Nie pomogli

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 10:47
Po lekturze artykułu „Nie pomogli” odnosi się wrażenie, że to nasz problem,
by być przygotowanym na sytuacje kryzysowe. Może i tak, ale ponieważ
przeżyłem podobny scenariusz do opisanego, to wiem, że w praktyce teoria nie
jest tak banalnie prosta jak Redakcja przedstawiła ją na diagramie. Akcję
zacząłem od lekarza rodzinnego, był poza Poznaniem, nie mógł pomóc osobiście.
Pogotowie 999 odesłało pod numer 8660066, tyle, że tam sygnał był wolny, nikt
nie odbierał, ani nie zgłaszał się żaden komunikat. Skądś wygrzebałem jeszcze
numer komórkowy do pomocy doraźnej. Po pół godzinie wybierania numeru z dwóch
komórek i telefonu stacjonarnego wreszcie się dodzwoniłem. Po kilkunastu
minutach przyjechał lekarz, zlecił transport chorej do szpitala. Znowu
wykręcanie numeru po karetkę, która przyjechała po półtorej godzinie. Karetek
brakowało, bo przy Bułarskiej był mecz. Gdy w końcu dotarłem z chorą do
szpitala, lekarz stwierdził, że przyjechałem w ostatniej chwili. Na szczęście
wszystko dobrze się skończyło, ale utkwiła mi w pamięci rada lekarza
rodzinnego jak rozmawiać z dyspozytorem pogotowia, jest ona też w gazetowym
diagramie. Jeżeli uznajemy, że pogotowie jest niezbędne należy bezwzględnie
mówić, że chory mdleje i się dusi, od siebie dodam, że przyda się też parę
kurew i postraszenie „Wyborczą”. Przyda się też pewnie własne nagranie
rozmowy. Zachowanie spokoju i zgłoszenie prośby o pomc, jak czytamy w
artykule, skończy się „właściwym” zachowaniem dyspozytora, czyli rzuceniem
słuchawki.
Na koniec wnioski konstruktywne.
Ponieważ płacimy składki na ubezpieczenie zdrowotne, bardzo proszę, by z tych
funduszy każdy ubezpieczony otrzymał w swojej przychodni wart parę groszy
kartonik formatu karty kredytowej, na której znajdą się wszystkie możliwe
numery telefonów lekarza rodzinnego, jego zmiennika, pogotowia i pomocy
doraźnej, pod które należy dzwonić, kiedy uznamy to za potrzebne.
Proszę też, by „Gazeta” nie poprzestawała na jednym diagramie instruować nas
jak należy postępować w dramatycznych sytuacjach. Może Szanowna Redakcja
dołączy poręczną ściągawkę, zamiast drukować widokówki z obrzydliwie
kłamliwym hasłem „Tarasewicz dla Poznania”?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka