Dodaj do ulubionych

Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o nas

13.02.09, 11:09
Witajcie!

Reprezentuję jedną z sieci supermarketów obecną w Poznaniu. Wiadomo – chcemy
być najlepsi, z korzyścią dla Was i dla nas. Jak możemy to zrobić?

Mam prośbę, napiszcie proszę, co najbardziej denerwuje Was w supermarketach, a
co w nich lubicie?

Czy ktoś z Was pokusiłby o stworzenie mini rankingu – najlepszych lub
najgorszych supermarketów, wraz z krótkim uzasadnieniem?

Pozostając anonimowy, serdeczne dziękuję Wszystkim, którzy wyrażą swoją
opinię – każda będzie przeanalizowana i z każdej wyciągniemy wnioski.

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • ika59.net Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 13.02.09, 11:39
      najbardziej wkurza mnie ,kiedy przy kasie okazuje się ,ze inna cena jest na
      półce, a inna w kasie.Często dzieje się tak w dużych marketach-Real,
      Carrefour.Trudno zapamiętać wszystkie ceny,a robiąc duże zakupy,stanie w kolejce
      do informacji i wyjaśnianie zabiera masę czasu,a panie oddające pieniądze nawet
      nie potrafią wyjaśnić przyczyny i przeprosić klienta-tak jakby było to
      normalne.Często różnice w cenie to parę złotych, ale nie chodzi o kwotę ,ale o
      zasadę.Najrzadziej, a prawie wcale nie zdarza się to w sieci "Piotr I
      Paweł,dlatego tam najchętniej kupuję chociaż ceny są wyższe.
      • adaspolska Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 13.02.09, 15:04
        Dziękuję za opinię
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 17:43
          Kupuję w Piotrze i Pawle raz na tydzień. Sporadycznie w innych sklepach. W P&P
          głównie Promienista, czasem we franczyzowym na Marcelińskiej (tu denerwuje mnie
          za duży ruch wobec powierzchni, zmasakrowane trawniki wokół parkingu i
          wszędobylskie błoto), czasem w Starym Browarze, co drugie zakupy średniorocznie
          przez internet.

          W P&P akceptuję ceny wyższe o 5-10% na całości zakupów (poszczególne produkty
          bywają czasem znacznie droższe, czasem tańsze). Potem daję kartę stałego klienta
          i mam 5% zniżki. Co drugie zakupy robię do domu i wtedy tracę zniżkę, za to, że
          zakupy przyjeżdżają do drzwi pięknie spakowane w kartony.

          W P&P podoba mi się wybór wielu grup asortymentowych, świeże mięsa, wędliny i
          ryby. Czasem trafiają się problemy z jarzynami (świeżość) i serami (asortyment).
          Podoba mi się atmosfera sklepów, w innych marketach kupujący jest przeganiany
          przez alejki. W P&P cenię życzliwość i zainteresowanie obsługi. Natychmiast daje
          się wyczuć, że któryś z pracowników (w kasie, stoiskach, czy układający towar)
          jest nowy i ma klienta w d... Tego się bez systemu wynagradzania raczej nie
          uzyska. Cenię, że przychodząc do sklepu na Promienistej mimo kilku tysięcy
          klientów sprzedawczynie pamiętają, że sery kupuję zawsze w kawałku, że wędliny
          kupuję głównie z Tradycyjnego Jadła. I że sprzedawczynie wiedzą, że są klienci,
          którzy lubią tradycjonalistycznie czasem pogadać, gdyż do takich należę. One nie
          tylko są mi potrzebne, szacunku dla człowieka wymaga ludzki kontakt z pracownikami.

          Piotr i Paweł mi to daje i za to płacę 10% ekstra. Są produkty jednak, po które
          czasem wpadam do innych sklepów, gdyż P&P nie dostaje najatrakcyjniejszych
          promocji i tak jak gdzieś jest mi po drodze (np. jadę po coś do King Crossa), to
          raz, czy dwa razy w miesiącu jadę do Reala, Tesco, czy Carrefour po pieluszki,
          proszek do prania, gdyż na paczce pieluszek czasem oszczędność wynosi 10 PLN.
          Ale nigdy nie jadę w tym celu i zakupy tam budzą moją niechęć, ludzie są
          zniechęcający, kolejki przydługie. Czasem kupuję w dla odmiany w pobliskiej
          Almie w City Parku, czy przy okazji zakupów w nowym skrzydle Starego Browaru,
          ale w drugim przypadku jedynie drobiazgi.
      • Gość: m W Piotrze i Pawle właśnie rżną na cenach! IP: *.icpnet.pl 23.02.09, 23:45
        W Piotrze i Pawle właśnie najbardziej kantują na cenach-na półce a
        przy kasie! Jak kupuję - w Plazie lub na Gronowej - to zazwyczaj
        kilka produktów jest przy kasie droższa niż miała cenę na półce! Nie
        można tego wytłumaczyć częstymi zmianami cen, gdyż zawsze jest to na
        niekorzyść klienta. Dla porówniania Biedronka,Netto - cena się
        zawsze zgadza,nie muszę sprawdzać. Tesco,Real,Carrefour-są
        rozbieżności,ale tak samo prawdopodobne, że na korzyść, co na
        niekorzyść, więc też można nie sprawdzać.W PiP sprawdzam zawsze.
        Myślę, że to zamierzone, w PiP kupuje dużo ludzi dobrze sytuowanych,
        o założyli sobie, że nie będą się kłócić o 2 zł.
    • lili_marleen Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 13.02.09, 15:12
      Mnie najbardziej wkurza że supermarkety w ogóle są, ale wkurza mnie
      też, że deszcz pada gdy akurat zaplanowałam rowerową wycieczkę z
      dziecmi, więc mój głos się Tobie raczej na nic nie przyda.
    • Gość: mm Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 16:06
      denerwują mnie gazetki - marnowanie papieru, głośna muzyka, wysoka
      temperatura, niestrawność po daniach gotowych, papierowe pieczywo,
      wyroby mięsopodobne celem zwabienia klienta niską ceną, długie półki
      z tym samym asortymentem, a w rzeczywistości mały wybór (np. real),
      to, że nie ma w Polsce Schweppsa Bitter Lemon (Polacy nie lubią? a
      Czesi uwielbiają, dziwne), to, że nie można kupić porządnego papieru
      toaletowego, bo nawet najdroższy jest nieporównywalny ze średnim
      niemieckim, to, że nie ma puszek z klopsami królewieckimi w sosie
      kaparowym.
      najbardziej ostatnio denerwują mnie nowe kosze - wózki na zakupy w
      Intermarche. ogromne, plastikowe. może i estetyczne, ale osobie o
      przeciętnym wzroście i nie małpich rękach naprawdę trudno wkładać
      coś ostrożnie na dno, nie mówiąc już o wyciąganiu towaru przy kasie -
      stojąc za wózkiem nie da rady sięgnąć, trzeba stać przed wózkiem.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 17:03
        Z tym papierem to masz rację :-) Dlatego czasem wpadam do Lidla.
      • akabe Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 15.02.09, 21:23
        > to, że nie ma w Polsce Schweppsa Bitter Lemon

        Jest! Od miesiąca, dwóch polski w zwykłych marketach (PiP na Marcelińskiej), wcześniej tylko w "Kuchniach Świata".

        Pozdrawiam serdecznie.
        akabe
    • Gość: Artur Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.solarme.pl 13.02.09, 16:23
      Normalnie chodzę do Piotra i Pawła. Ceny może i wyższe (skąd mam wiedzieć jak do
      innych nie chodzę ;-). Ma swoje wady bo na przykład nie mają wody mineralnej czy
      coli w całych zgrzewkach a jak mają to gdzieś tam pobunkrowane na dole z tyłu
      regałów. No i właśnie wczoraj
      tylko z tego powodu coś mnie "pikneło" i przy okazji odwiedzenia Pestki wszedłem
      do tamtejszego Carrefura.
      Wziąłem com chciał i szok przy kasie.
      Poproszę o reklamówkę a Pani mówi ze to u nich 0,40 g kosztuje.
      Place 40 gr za kawałek foli z logo Carrefur. Raz nie zawsze...
      Rozumiem walkę o ekologie, całą tą ich durną kampanie o "biodegradowalne" siatki
      ale minimum 1000 % przebicia na kawałku foli to lekkie przegięcie. Bo najdroższe
      w produkcji kosztują 4 grosze za szt. (i są dużo lepszej jakości) a w Polsce nie
      ma jeszcze takiego prawa która kazała by za to płacić. Wszystko to tylko wymysły
      marketów które postanowiły się kreować na "proekologiczne" a biją pewnie niezłą
      kasę na foliowych siatkach bo chyba na niczym innym nie mają takiego przebicia.
      Drugi szok to paragon. Trzy soki, 4 cole w zgrzewce i zgrzewka wody mineralnej
      (6 szt.) zapłacone gotówką to w sumie 4 paragony (każdy w dwóch egzemplarzach).
      Naklejone na A4 do zeskanowania zajęły całą stronę. Ot ekologia w wydaniu
      marketu. Jak ktoś chce to mogę wysłać e-mailem. Z drugiej strony strach pomyśleć
      co by było jakbym zapłacił kartą... :-)
      Wracam do Piotra i Pawła, wolę się kulać po podłodze szukając całych zgrzewek
      niż nabijać kabzę francuskim pseudoekologom. No i nie nie każą mi płacić za
      swoje logo na siatkach.
      I mam nadzieję ze takie markety szybko się zwiną z tego kraju jak już perę
      innych to uczyniło.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 17:06
        Ja zaś mam nadzieję, że P&P też wkrótce wywali folię z kas ;-))) Natomiast na
        razie zostawili je i wystawili papierowe torby. I czasem ich używam. Najczęściej
        mam ze sobą wielorazowe, których mam kilka w domu, gdyż nie wpadam na ogół do
        sklepu bez planu.
        • Gość: lynx Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: 217.153.201.* 16.02.09, 12:19
          Zazwyczaj w Pip biorę torbę papierową (o ile jest), ale czasami jak jest coś
          ciężkiego, jestem sam, to nie jestem w stanie 4 toreb nieść bo są po prostu
          nieporęczne. Dlatego siatki foliowe powinny zostać, albo niech papierowym uszy
          doklejają!
    • v.i.k.k.a tesco, real. pip 13.02.09, 16:32
      1. tesco-kolejki do kas!
      W godzinach szczytu kilka kas czynnych, bo pracownicy bez celu biegaja po
      markecie. Kolejki sa kilkunastometrowe, prawie do konca polek, przejscie
      pomiedzy nimi, zeby znalezc minimalnie krotsza jest utrudnione.
      W nocy jeszcze gorzej, kolejka do polowy marketu, bo tylko jedna kasa czynna.

      2. real
      Nieintucyjnie poukladany towar, przez co zakupy sie wydluzaja.

      3. pip
      Drogo, za malo miejsca miedzy polkami->trzeba sie przeciskac, dwa koszyki(nie
      wspominajac o wozkach)nie wejda, niezorientowani pracownicy(poznan plaza)
    • Gość: S Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 16:53
      Na zakupy głównie jeżdżę głównie do Lidla (Bobrzańska), Reala (M1) i Carrefoura
      (Franowo), więc mogę porównać jedynie te trzy:
      1. Inne ceny towaru na półce a inne na kasie:
      R - nagminnie, C - czasem, L - jeszcze się nie spotkałem

      2. Kretyńska zasada, że pieczywo i woda mineralna jest dokładnie na końcu licząc
      od wejścia: R i C - tak, L - zaraz przy wejściu

      3. Na kilkanaście kas pracuje zaledwie kilka, a kolejki ogromne: R i C -
      nagminnie, L - pracują prawie wszystkie

      4. Niedziałające czytniki do sprawdzania rzeczywistej ceny towaru: R: co
      najmniej dwa nie działają, C i L - czasem któryś nie działa

      5. Towar leżący na półce nie ma żadnej ceny, trzeba iść i szukać działającego
      czytnika: R - często, C i L - zdarza się

      6. Zakupione wędliny (takie które pani kroi) po kilku dniach są już zielone i
      śmierdzą: R - dość często, C - minimalnie rzadziej niż w R, L - tam nie kupuję

      7. Rozsyłane gazetki reklamowe po blokach (marnotrawstwo papieru i śmieci na
      ulicach): R, C, L - w takim samym stopniu

      to tak na szybko
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 17:26
        Ładnie, syntetyczne wyłuszczone typowe problemy. To przelecę moje doświadczenie
        z Piotra i Pawła.

        > 1. Inne ceny towaru na półce a inne na kasie:
        > R - nagminnie, C - czasem, L - jeszcze się nie spotkałem

        Czasem się zdarza. Może 2, może 3 razy do roku miałem takie sytuacje. Gdy kiedyś
        zorientowałem się dopiero w domu i pojechałem po tygodniu do sklepu, nigdy w P&P
        nei miałem problemu ze zwrotem pieniędzy, usłyszałem uprzejme przeprosiny.
        Pamiętam dwie takie sytuacje.

        > 2. Kretyńska zasada, że pieczywo i woda mineralna jest dokładnie na końcu liczą
        > c
        > od wejścia: R i C - tak, L - zaraz przy wejściu

        Przy wejściu.

        > 3. Na kilkanaście kas pracuje zaledwie kilka, a kolejki ogromne: R i C -
        > nagminnie, L - pracują prawie wszystkie

        Zawsze jest dużo czynnych, ale nawet przy wszystkich czynnych czasem są kolejki
        na 4-5 osób (typowe pory zakupów - piątek po południu, sobota w południe,
        niedziela w południe, dlatego tych pór unikam). Ale na ruch też nie ma rady.

        >
        > 4. Niedziałające czytniki do sprawdzania rzeczywistej ceny towaru: R: co
        > najmniej dwa nie działają, C i L - czasem któryś nie działa

        Czasem nie działa. Ale z reguły nie mam potrzeby korzystać.

        > 5. Towar leżący na półce nie ma żadnej ceny, trzeba iść i szukać działającego
        > czytnika: R - często, C i L - zdarza się

        Bardzo rzadko. Najczęściej w takiej sytuacji nie szukam czytnika, ale kieruję
        się do pracownika, który sprawdza to za mnie.

        >
        > 6. Zakupione wędliny (takie które pani kroi) po kilku dniach są już zielone i
        > śmierdzą: R - dość często, C - minimalnie rzadziej niż w R, L - tam nie kupuję

        Kupuję wyłącznie wędliny z Tradycyjnego Jadła, które nie są konserwowane
        chemicznie, ani nie mają dodatków, spulchniaczy, pochłaniaczy wody. Kosztują
        100% więcej niż typowe, ale znając nieco branżę, wiem, że najtańsze wędliny mają
        o 100% więcej wody, niż wykonane tradycyjną. A kupując droższe kupuję tyle samo
        miesa za jednego złotego, za to mam świeże i nie chemiczne. Jedynie obłożę nimi
        mniej chleba, przez co nie mogę zjadać iluzji ;-)

        Są one przez to też wrażliwe na zepsucie, a nigdy nie kupiłem nieświeżych.
        Jednak rządzi nimi inna zasada, gdyż producent robi ich celowo za mało. Dostawa
        jest tylko raz w tygodniu (w niektórych sklepach w czwartek, w innych w środę) i
        po tygodniu wszystkie stare są z zasady wycofywane.

        >
        > 7. Rozsyłane gazetki reklamowe po blokach (marnotrawstwo papieru i śmieci na
        > ulicach): R, C, L - w takim samym stopniu

        Piotr i Paweł z tego na szczęście zrezygnował. Do tego połowę zakupów robię
        przez internet i tam się orintuję w cenach, czy promocjach, a potem dowożą mi do
        domu.
        • Gość: lynx Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: 217.153.201.* 16.02.09, 12:24
          > > 2. Kretyńska zasada, że pieczywo i woda mineralna jest dokładnie na końcu
          > liczą
          > > c
          > > od wejścia: R i C - tak, L - zaraz przy wejściu
          >
          > Przy wejściu.

          Na Promienistej woda jest całkiem z tyłu :-P

          > > 3. Na kilkanaście kas pracuje zaledwie kilka, a kolejki ogromne: R i C -
          > > nagminnie, L - pracują prawie wszystkie
          >
          > Zawsze jest dużo czynnych, ale nawet przy wszystkich czynnych czasem są kolejki
          > na 4-5 osób (typowe pory zakupów - piątek po południu, sobota w południe,
          > niedziela w południe, dlatego tych pór unikam). Ale na ruch też nie ma rady.

          Czy na Promienistej przy okazji modernizacji kas nie zmniejszono też ilości
          stanowisk? :-/
      • akabe Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 15.02.09, 21:30
        > 4. Niedziałające czytniki do sprawdzania rzeczywistej ceny towaru
        > 5. Towar leżący na półce nie ma żadnej ceny, trzeba iść i szukać działającego
        > czytnika

        Alma w City Parku powinna zmierzyć się z tymi problemami. Jeśli pkt 4 zawodzi, na nic pkt 5, ponieważ widziałam tam tylko jeden czytnik.

        Pozdrawiam serdecznie.
        akabe
    • Gość: Stefan Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 18:32
      90% zakupów robię w PiP (Gronowa, Plaza). Mimo, że jest tam trochę
      drożej, to za lepszą jakość obsługi jestem gotów ponosić ten koszt

      Plusy:
      -dobre zaopatrzenie (szczególnie dobre owoce, wędliny, mięso,
      garmażerka z "Kuchni Polki")
      -miła obsługa, niska rotacja personelu, dzięki czemu rzadko trafia
      się na "żółtodzioba"
      -dobry sklep na szybkie zakupy najpotrzebniejszych rzeczy, bo nie
      trzeba latać po całej hali za kilkoma artykułami
      -brak marek własnych
      -dostępność towarów "delikatesowych" -rzadko osiągalnych w wielkich
      sieciach
      -różnorodność marek, nie współpracują z wąską grupą dostawców,
      -torebki foliowe i papierowe za free przy kasach w dowolnych
      ilościach - nikt nie wylicza mi po 1 torebce
      -nie śmierdzi
      -rzadko trafiają się chamscy klienci, nie ma najazdów miłośników
      tanizny, którzy oszczędzają także na środkach higieny osobistej
      -sprawna obsługa ewent. reklamacji - nawet jeśli znajdę róznice
      między ceną na półce a przy kasie, to kasjerka od ręki załatwia
      sprawe a nie odsyła mnie do informacji
      -brak chamskiej, gburowatej ochrony; ochroniarze są dyskretni w
      swojej pracy
      -pomoc prsy parkowaniu, wskazywanie wolnych miejsc (Gronowa)
      -brak koszy z różnymi chińskimi "wynalazkami"
      -pieczywo i nabiał przy wejściu
      -miłe kasjerki (w większości)
      -nie zarzucają wycieraczek gazetkami

      Minusy:
      -tłok między regałami w godzinach szczytu, wąskie przejścia
      -zbyt wysokie ceny chemii gospodarczej
      -brak kasy ekspresowej (do 10 artykułó/ dla płatności gotówką)
      -przy dużym zagęszczeniu towarów na półce problem ze znaleziem
      właściwej ceny
      -zbyt długie oczekiwanie w kolejce po wędliny (klienci chyba
      nadużywają miłej obsługi i za bardzo kombinują, kupując po kilka
      plasterków kilku gatunków wędlin ;-) )


      Jeśli chodzi o sklepy Real, carefour to na minus przede wszystkim
      smród (zwłaszcza przy lodówkach), odrzucająco wyglądające wędliny,
      mięso, nabiał, duży udział penerskiej obsługi i klientów.
      A szczytem wszystkiego jest brak koszyków w Kauflandzie!!!!!, a nie
      będe brał wózka dla kilku artykułów

    • Gość: z_Gorczyna Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.09, 18:43
      A ja odwrotnie, wlasnie porzucilem Piotra i Pawla
      na rzecz innych sklepow (Tesco i Auchan). Powod
      prosty: zawyzone ceny tych samych produktow.
      Rozumiem gdyby to byly marki luksusowe, ale
      dotyczy to takze zwyklych marek sredniej klasy.
      Poza tym od jakis 10 miesiecy obserwuje w PiP (os.
      Kopernika/Promienista) rzeczy, ktorych wczesniej w
      tych sklepach nie bylo: niemile kasjerki,
      przeterminowane lub zepsute produkty (ostatnie
      przypadki: owoce w żelu z pleśnią pod przykrywka,
      sok z brzozy po terminie i zepsute kabanosy
      tarczynskiego).
      Nie usmiecha mi sie placenie kilkadziesiat zlotych
      wiecej za samo wejscie do PiP a karta na punkty mi
      nie odpowiada bo nie jest za darmo - firma dostaje
      i obraca moimi danymi osobowymi.
      PiP ma poza tym stały problem pt. pieczywo na
      kasie,bo co chwila jest problem z dopasowaniem
      kodu na kasie do konkrektnego pieczywa.
      Czesto bywam w Niemczech i widze tez, ze PiP ma co
      prawda lepsze towary, np luksusowe slodycze (ktore
      nota bene w Niemczech sa markami pozycjonowanymi
      na zwyklym, srednim poziomie), ale sa bardzo duze
      narzuty na cenie w porownaiu z cena w Niemczech.

      Tesco i Auchan (i Lidl) to siermięga w porownaniu
      z PiP, wiec trudno miec tu jakies wymagania.
      Nagminne problemy:
      - ceny na polkach nie odpowiadaja tym na kasie (sa
      zawyzone), przez co czesto sa przestoje bo cene
      trzeba sprawdzic, klienci stoja i czekaja
      - w sklepie jest 10, 11, 12 ... 20 kas, ale co z
      tego, jak czynne sa tylko 4-5 z klebiacym sie
      tlumem
      - nie ma dnia zeby tego nie bylo - ktos kupuje
      sweterek/bluzeczke itp pie... (ale zawsze to sie
      dzieje z ciuchami), ktora nie ma kodu paskowego i
      trzeba znowu czekac az ktos laskawie sprawdzi na
      sklepie itd.
      - zwlaszcza w chlodniach: ceny na listwie nie sa
      kompletne, tzn sa towary typu mrozonki, lody itp
      ktore nie maja ceny.

      Z innych tanich sklepow cenie Lidla, gdzie w ogole
      nie mam zadnych wymagan ,a jednak towary sa dobrej
      jakosci i o ile kiedys to byla tandeta to dzisiaj
      jest wiecej produktow lepszej jakosci (np
      slodycze, sery, wedliny, przetwory z owocow,
      paczkowane pieczywo bija na glowe te z innych
      sklepow, ale kosmetykow w Lidlu nawet nie tykam).

      O ile te wczesniej to sa duze sklepy, to o dziwo
      calkiem dobrze oceniam Lewiatana, zwykly sklep
      sredniej wielkosci, ale ma to czego szukam:
      naprawde dobre pieczywo, prasę, rozsadny
      wyposrodkowany wybor produktow (bez miesa z
      kangura z PiP ale tez bez jogurtu marki Tesco),
      swietna garmazerke (a propos: to sie moim zdaniem
      ostatnio bardzo popsulo w PiP na Promienistej!!),
      niestety słaby wybor owocow i symboliczny warzyw,
      mila obsluga - wszystko w przystepnej cenie.
      To samo, ale minus mila obsluga, dotyczy Chaty
      Polskiej (ul. Sieroca/Grunwald)

      Ranking sklepow? Moje typy:
      Piotr i Pawel (mimo wad to wciaz ekstra klasa, a
      ja rezygnuje z zakupow tam przede wszystkim ze
      wzgledu na coraz wieksza roznice w cenie miedzy
      pozostalymi sklepami i to na niekorzysc klienta)

      Lewiatan (tani i niezly, no i polski kapital)

      Auchan (duzy wybor, niezle ceny)

      Tesco (tu slabszy wybor, np duzo miejsca ale
      zastawione w sumie jednym produktem, np jak
      herbata to tylko czarna albo mietowa; za to niskie
      ceny)

      Lidl (niskie ceny i o dziwo nieco inny wachlarz
      marek niz w pozostalych sklepach, glownie
      importowanych z Niemiec)
      • Gość: Ja Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 20:38
        """""co najbardziej denerwuje Was w supermarketach, """"-niskie zarobki
        pracowników,wyzyskiwanie ich.Nie ma na ich twarzach zadowolenia,uśmiechu,nie
        dziwie się.
        • Gość: eloisa Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: 78.152.31.* 14.02.09, 01:38
          Carrefour- asortyment zróżnicowany w zależności... no właśnie od
          czego? lokalizacji???
          Lidl-brak towaru z gazetki w sklepie -nagminnie(regały, narzędzia
          itp.)
          Biedronka-brak możliwości zapłaty kartą
          Real-gigantyczne koleji do kas
          PiP-spożywka bez zastrzeżeń, za to niewilki asortyment produktów
          przemysłowych(kupno prezentu graniczy z cudem!)
          Tesco- OMG jednym słowem loteria jaka cena będzie przy kasie.
          • lukask73 Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 14:51
            > PiP-spożywka bez zastrzeżeń, za to niewilki asortyment produktów
            > przemysłowych(kupno prezentu graniczy z cudem!)
            ...no i trudno tam kupić kasety z filmami XXX :-)
            W końcu artykuł pierwszej potrzeby.

            PiP to nie jest mydło i powidło.

            Nie miejmy pretensji, że MediaMarkt ma rzadko promocje na groszek.
    • Gość: konsument Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 12:04
      lewiatan - dobry na codzienne zakupy. bogaty (jak na powierzchnie) i dobrze dobrany asortyment, dobre pieczywo, wedliny. plus za polski kapital, i ze to franczyza a nie siec z centrala, za granica.

      lidl - byl tani i towar znosny, male zastrzezenia do obslugi przy kasie. brak koszykow tylko wozki. od czasu info w mediach o tym jak lidl w szwecji trul bezdomnych zrezygnowalem z lidla i wiecej juz tam nie wstapie.

      carrefour - slaby wybor towarow (braki), minus za brak darmowych siatek (z tego co pamietam)

      tesco - dobry asortyment i niskie ceny, darmowe siatki. irytuja ostatnio glupie teksty i video z ekranow. plus za 24h

      biedronka - tani asortyment, mozna robic codzienne zakupy gdy jest w poblizu.

      piotr i pawel - warto jedynie dla wyrobow niedostepnych w innych sklepach, albo np. gotowe dania obiadowe - mieso, pierogi.

      auchan - chyba najwiekszy asortyment towarow. automatyczne pakowanie w darmowe siatki. dlugi dojazd za poznan, z gorczyna autobusem mpk ponad 15 minut, tania benzyna na stacji auchan.


      co do kolejek to w kazdym sklepie mozna trafic na niewlasciwa godzine gdy kasy sa zapchane, albo byc obsluzonym w miare szybko.
    • l.george.l Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 14.02.09, 22:32
      adaspolska napisał:

      [...]
      > Czy ktoś z Was pokusiłby o stworzenie mini rankingu – najlepszych lub
      > najgorszych supermarketów, wraz z krótkim uzasadnieniem?
      [...]

      Moim zdaniem tego nie da się zrobić, bo każda sieć coś ma, po co warto do niej
      wskoczyć. Np. Lidl: chemia, Biedronka: mleko, mąka, cukier, Makro: sery, mięso,
      warzywniak, PiP: egzotyczne dodatki do potraw, Rossmann: żarcie dla kota, Tesco:
      alkohol. Jadąc wg tego klucza można - wg moich obliczeń - zaoszczędzić jakieś
      10-15% w budżecie.

      Co denerwuje? Realizacja wytycznych z wieczorowych kursów marketingu, u podstawy
      których leży teza (powszechna też w kręgach politycznych): ciemny lud to kupi.
      Przykłady? Bardzo proszę:
      - przekreślone ceny na ulotkach, że niby ta nowa jest obniżona,
      - niby promocyjne towary w szczycie regału (producent przecież dodatkowo za to
      płaci),
      - przestawianie towaru na półkach, żeby klient spędził więcej czasu w sklepie,
      - muzykoterapia - muzyczka, która ma wprawić w dobry nastrój,
      - przymusowa gimnastyka - tańsze towary na najniższej półce,
      - podwyższona temperatura - że tu niby jest miło i przytulnie.

      Na koniec rzecz niewybaczalna: brak siatek w większości marketów. Mi to dynda,
      czy one będą jadalne, degradowalne, rozpuszczalne, czy wchłanialne, ale mają być
      GRATIS.
      • Gość: X Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.icpnet.pl 15.02.09, 01:00
        Dynda to Ci to co Ci dała (albo i nie) matka natura. Mnie akurat obchodzi czy
        tony śmieci w postaci foliówek będą się najpierw walać po osiedlu a potem
        rozkładać w naszym otoczeniu następne kilkaset lat. Żaden problem, kupić raz na
        jakiś czas torbę szmacianą albo kosz składany za kilka złotych i chronić
        środowisko. We Francji zauważyłem Ciekawy patent: Już jak wyjedziesz z wózkiem
        za kasę na jednym z końców galerii jest tak metalowa klatka, w której leży masa
        kartonów. Kto nie ma ze sobą jakiegoś wielorazowego nosidła, może sie więc bez
        szkody dla środowiska zaopatrzyć. Więc, jak się chce to można. Ja akurat jestem
        za całkowitym brakiem dostępności foliówek w sklepach. nawet za dodatkową opłatą.
        • Gość: konsument Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 06:21
          jesli prawnie bylyby zakazane foliowki/darmowe foliowki to OK. ale w momencie gdy w niektorych sklepach sa dostepne a w innych nie, te w ktorych nie sa dostepne utrudniaja zycie (idac do sklepu nie wiesz czy brac siaty, czy tez dorzucac 1-2zl do zakupow)
          • lukask73 Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 14:56
            MPK też utrudnia życie. Przecież nie ma ustawy, która zakazuje
            palenia w miejscach publicznych.

            Jeśli firma realizuje jakąś misję, to jest jej sprawa, czy
            przyniesie jej to chwałę, czy doprowadzi do bakructwa. Ja brak
            reklamówek popieram.

            I nie nazywajcie plastikowych torebek siatkami. Siatka jest w
            siatkówce. Siatki były kiedyś do zakupów z żyłki albo elastycznych
            włókien sztucznych. Były niezniszczalne i miał zaletę, że zawsze do
            niej zmieścił się jeszcze jeden drobiazg. Plastikowy śmieć może się
            co najwyżej rozwalić na środku chodnika.
        • mankut400 torby foliowe 16.02.09, 12:04
          Gość portalu: X napisał(a):

          > Mnie akurat obchodzi czy
          > tony śmieci w postaci foliówek będą się najpierw walać po osiedlu
          > a potem rozkładać w naszym otoczeniu następne kilkaset lat.

          Nie bądź taki eko-oszołom!
          "Walanie" się foliówek po osiedlu to wina BRAKU KULTURY U LUDZI, a
          nie istnienia siatek.
          Idąc na zakupy zawsze zabieram naręcze siatek płóciennych, ale są
          rzeczy które chciałbym opakować w torbę foliową. I torba ta się nie
          marnuje, jest wtórnie wykorzystywana jako worek do śmieci.
          Więc jeżeli produkuje się torby bio-degradowalne (które w produkcji
          kosztują grosze), to pobieranie haraczu w wysokości choćby 60 groszy
          skutecznie mnie zniechęca do danej sieci.
          A kartony dla klientów w Poznaniu też już gdzieś spotkałem.
      • Gość: Artur Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.solarme.pl 16.02.09, 15:37
        Dokładnie mają być gratis. Jak sieć chce się promować na proekologiczną to niech
        dają takie jak mają uznanie jak to kolega ładnie określił jadalne,
        biodegradowalne, rozpuszczalne, czy wchłanialne. Przeżyje nawet logo. Następnym
        razem jak mi każą zapłacić za swoje opakowanie to po prostu zrezygnuje z zakupów
        i zostawię im ten cały bałagan na kasie. Swoją droga mniej szkodzi środowisku
        kawałek foli niż wciskanie ludziom drobiu odświeżanego po raz trzeci. Zważywszy
        późniejsze zużycie papieru a w skrajnych przypadkach hospitalizację.
      • Gość: Artur Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.solarme.pl 16.02.09, 16:15
        Mój ranking wygląda następująco:

        1. Piotr&Paweł - (Plaza i Murawa)tylko tutaj robię wszystkie większe zakupy
        spożywcze w pełnym asortymecie (bogaty i urozmaicony wybór)
        A już jeśli chodzi o mięso i wędliny to nawet traktorem by mnie do innego sklepu
        nie zawlekli. No i puki co jest w co zakupy spakować od koloru do wyporu
        foliówki, torby papierowe jak komu mało może sobie kupić płócienne.

        Ale ponieważ trochę czasu spędzam w delegacjach zdarza się wdepnąć do innych
        sklepów:
        2/ Auchan - duży wybór, dobre ceny, zazwyczaj nie ma problemów z kolejkami do
        kasy bo nie mają problemów z kodami, w niektórych marketach mają takie kasy
        gdzie samemu można się obsłużyć w większości kasy gdzie kasjerki same pakują
        zakupy do siatek.

        3/ Sklepy średnie ale nie dyskonty (Chata Polska, Lewiatan, Inter Marche, jakieś
        resztki Super Samów "Społem" itp.) Trochę mniejszy wybór, ceny normalne. W
        zasadzie ja się nie szuka kawioru z bieługi to każdy znajdzie to czego szuka.

        4/ Dyskonty (Lidl, Biedronka, Kaufland) - mały wybór, często marki własne znane
        tylko danej sieci, często nie można płacić kartą ale są miłośnicy (często
        zmuszeni sytuacją) niskich cen i jest OK. Szybkość obsługi kasjerek godna
        najwyższej pochwały.

        5/ Absolutne dno to dla mnie:
        TESCO - nieciekawy wybór, marki własne strach brać, kolejki do kas nawet jak nie
        ma ludzi z powodów problemy z kodami i różnymi cenami dotyczą marketów w całym
        kraju,
        REAL - to samo co TESCO tylko jeszcze za swoje reklamówki każą sobie płacić,
        CARREFUR - ci to się już wgyźli w dno i pewnie nie prędko opuszczą to miejsce,
        oprócz tego samego co TESCO każą sobie płacić za reklamówki jeszcze więcej niż
        REAL ale za to dają paragon wraz z kopią, następny z doładowaniem jakiegoś konta
        chcesz czy nie chcesz i ten też ma kopię. W sumie 3 artykuły a łączny format
        paragonów A4.
    • der-rauber Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 15.02.09, 10:35
      Kupuję w Piotrze i Pawle dlatego że:

      - nigdy nie było tam brudnego koszyka czego nienawidzę, ja w to wkładam jedzenie które chcę sam zjeść w takich Auchan, Tesco czy Carefour to nagminne!

      - zawsze jest czysto, w Auchan cuchnie, aż się wszystko przewraca,

      - nikt mi się nie nadziera że jest jakaś promocja, jak to się robi w Auchan, jeżeli już to nawiedzam Auchan w Warszawie przy Górczewskiej (Wola Park),

      - nikt mi nie pouszcza debilnych muzyczek i filmików jak w Tesco (współczuję pracownikom którzy tego debilstwa muszą słuchać), zresztą nie pamiętam kiedy ostatnio byłem w Tesco w Poznaniu, warszawskie przy Górczewskiej jest masakrą,

      - kolejki przy kasach, czasem wchodzę po dwie trzy rzeczy i stoję przez 40 min (Tesco), w PiP tez są kolejki ale krótkie na 3-4 osoby

      - różnice pomiędzy cenami na półkach a w kasach, w PiP tego nie ma, gdzie indziej to nagminne,

      - skrajnie wku...rwia mnie gdy ochrona nie reaguje gdy jakiś burak przecwelony ustawi swoje auto klasy średniej wyższej i wyższej na miejscu dla inwalidy, albo w drodze dojazdowej byle stać najbliżej wejścia jak to możliwe, byle kilku kroków nie wykonać. Dlaczego chociaż nie zrobi się takim gnojom zdjęcia i nie prześle policji?

      - siatki, kiedy się markety z tego wycofają? czas przejść na torby papierowe

      - jeżeli jakiś market przegina z cenami to jest to Carefour, ceny są niewspółmiernie wysokie w stosunku do jakości i jakości sprzedaży, najbliżej mam do tego w Panoramie, ale jeżdże na Promienistą do PiP. Jestem skłonny zapłacić trochę więcej, ale chcę kupować jakość.

      - Kultura obsługi, Carefour, Auchan, Tesco to jedna liga niekompetencji i opryskliwości. Piotr i Paweł to inna liga, wyższa nawet niż markety w RFN.
      • lukask73 Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 15:04
        > - nigdy nie było tam brudnego koszyka czego nienawidzę, ja w to
        > wkładam jedzenie które chcę sam zjeść w takich Auchan, Tesco czy
        > Carefour to nagminne!
        > nikt mi nie pouszcza debilnych muzyczek i filmików jak w Tesco
        > skrajnie wku...rwia mnie gdy ochrona nie reaguje gdy jakiś burak
        > przecwelony ustawi swoje auto klasy średniej wyższej i wyższej na
        > miejscu dla inwalidy

        To wszystko zdarza się również w PiP. W każdym sklepie ludzie
        miewają dziwny zwyczaj wkładania dzieci do koszyków. Ciekawe czy w
        domu po stole też chodzą w butach. Ochrona nigdy na takie rzeczy nie
        reaguje. Podobnie jak na cwaniaków parkujących na kopertach
        (nagminne) jak i na przejściach dla pieszych i chodnikach (np.
        Plaza).

        Ja bym bardzo docenił, gdyby markety udostępniały w dowolnej formie
        bazę danych, z której dowiedzielibyśmy się, czy dany produkt jest w
        pobliskim markecie i w którym miejscu hali go szukać. Oni mają
        wszystko doskonale rozpisane (w Tesco na regałach wiszą nawet takie
        planiki), ale jakoś nie chcą się chwalić.

        Szbyka obsługa przy kasie ma znaczenie potężne. Ja wiem, że kolejki
        są czasami nieuniknione, ale bardzo by pomógł system kolejkowy,
        który ustawia ludzi w jednej wirtualnej kolejce (np. z bilecikami
        jak w urzędzie albo w Ikei). Coś takiego załatwiłoby raz na zawsze
        problem przestojów w pojedyncztych kasach (np. gdy ktoś ma towar bez
        kodu) lub biegów i tratowania łokciami, gdy otwiera się nowa kasa.
    • Gość: mirek selgros IP: *.icpnet.pl 16.02.09, 09:28
      Totalna porażka, towary stare i przeterminowane
    • mankut400 Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 11:55
      Wszystkie bolączki były już poruszone, ale się dopiszę żeby
      podkreślić ich wagę:
      - "burdel" z cenami: albo brak ceny na półce, albo niezgodność ceny
      z tym co wybija kasa,
      - nie działające czytniki na sali (nie dotyczy PiP, gdzie towar jest
      dobrze opisany i nie mam potrzeby by szukać czytnika)
      - KOLEJKI do kas (znów pochwała dla PiP) - gdy sieć Metro otwierała
      Reala, obiecywała iż przy oczekiwaniu do kasy dłuższym niż 15 minut
      będzie gratyfikacja finansowa, "a jak jest każdy wie"
      - źle działające zamki w wózkach: albo nie można "wypiąć" wózka,
      albo odzyskanie dwuzłotówki jest bardzo trudne
      - szeroko pojęta czystość: półek i koszyków
      - nigdy nie kupuję w supermarketach warzyw i owoców, coraz rzadziej
      wędliny (niewłaściwa jakość)
      - nachalne reklamy dźwiękowe - im ich więcej, tym szybciej opuszczam
      dany sklep
      - dobieranie dostawców wyłącznie pod kątem najniższej ceny (gdy
      polubiłem mleko firmy X, a hipermarket który mam po drodze przestał
      je oferować to i ja przestałem w nim kupować)
    • Gość: lynx Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: 217.153.201.* 16.02.09, 12:45
      Generalnie wszyscy cenią Piotra i Pawła. Nie inaczej jest ze mną (kupuję na
      Promienistej), ale ostatnio zauważam zmiany na gorsze związane chyba głównie z
      cięciem kosztów przez firmę.
      1. Mniej obsługi co przekłada się na dłuższe oczekiwanie, choćby w stoisku z
      wędlinami. Czasami kolejka sięga za sery, albo nawet do ryb.
      2. Przy okazji likwidacji obsługi na stoisku warzywno-owocowym, zlikwidowano
      surówki na wagę :-( Teraz są tylko pakowane i moim zdaniem mniejszy wybór.
      3. Olewanie uwag klientów. Dwa razy zgłaszałem obsłudze, że zakwas do żurku
      stojący na zwykłej półce ma jak byk napisane na opakowaniu "przechowywać w temp.
      poniżej +5". Mimo zapewnień, że przeniosą do lodówek nic się nie zmieniło. Efekt
      - dwa razy mi zupę spie....li. Kolejne zgłoszenie już będzie do PiHu.
      4. Obsługa często nie w sosie, dominują marsowe miny, brak im chęci do rozmowy,
      itd - chyba pracownicy nie są zadowoleni z pracy, wystarczająco motywowani?
      • adaspolska Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 14:12
        Pięknie dziękuję Wszystkim za wyrażone opinie, wciąż czekam na kolejne.
        Serdecznie pozdrawiam Forumowiczów!
      • Gość: marek.es Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.09, 19:55
        W SB surówki na wagę są na stoisku garmażeryjnym
    • strzelajacy_ogrodnik Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o nas 16.02.09, 19:19
      Może później napiszę nieco więcej, ale na razie napiszę o jednym:
      Kolejki - dlaczego kas jest 20, a czynne są 2, mimo że stoi do nich więcej niż 5
      osób obładowanych zakupami.
      Czy prawdą jest to, że supermarkety sztucznie tworzą kolejki, bo podobno ludzie
      stojąc w kolejkach jeszcze coś dokładają do wózka?
    • princessofbabylon Re: Poznańskie supermarkety - czas na prawdę o na 16.02.09, 19:55

      PiP w Browarze - w kasie się okazuje, że cena wyższa niż na półce
      ("no to widocznie jakiś błąd"). A co mnie to k.... obchodzi, że
      macie bałagan.

      Gdzie indziej

      "A drobniej nie będzie?" Nie, nie będzie. Jakby było to bym dała
      drobne. I wielce obrażona, bo nie mam drobnych...

      5 kas, czynne dwie.

      Zamykanie kasy przed ryjem (dosłownie) "zapraszam do kasy obok"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka