edico Re: Ulotne pieniądze zbierane przez Caritas 15.03.06, 11:18 "Pomoc dla poszkodowanych", "Dla ofiar katastrofy", "Chorzów" - na takie hasła ruszyliśmy z darem serca. Ofiarowaliśmy rekordowe w historii zbiórek charytatywnych 12 mln złotych. Niesieni szlachetnym porywem, wpłacaliśmy czasem wdowi grosz, by nieść pomoc w bezmiarze tragedii, do jakiej doszło 28 stycznia. W świetle kamer ofiarowali ją także wielcy tego świata. Co dziś się z nią dzieje i czy pokrzywdzeni przez los rzeczywiście doczekali się wsparcia na miarę dramatu? Konstatacja jest gorzka: otrzymali ledwie ułamek ofiarowanej kwoty. gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/575458.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Rewolicja moralna w katplockim PiS 18.04.06, 14:57 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3288521.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Krk Sp z o.o. - Szkoła w kagańcu 16.03.06, 19:27 Poglądy ekologiczne, antywojenne i pacyfistyczne niosą "Szkodliwe treści wychowawcze" - uważa PiS-owski wiceminister edukacji Jarosław Zieliński. Wysłał oficjalny list do kuratoriów oświaty, w którym przestrzega przed ekologami i działaczami antywojennymi. Zgodnie z jego wytycznymi, szkoły powinny zamknąć przed nimi drzwi. wiadomosci.wp.pl/kat,8172,wid,8230094,prasaWiadomosc.html W podobny sposób należało by zamknąć szkoły przed niedouczonymi katechetami prezentującymi jednocześnie bardzo wątpliwą moralność diabli wiedzą skąd wyniesioną!!! Odpowiedz Link Zgłoś
edico Pielgrzymkowa bijatyka maturzystów w Cęstochowie 18.03.06, 19:08 Bijatyka maturzystów pod Jasną Górą Do bijatyki między przybyłymi na pielgrzymkę maturzystami z Chmielnika i Pińczowa doszło we wtorek 14 marca przed Domem Pielgrzyma. Bójkę sprowokowali pijani uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych w Pińczowie. Zaczepiali swych rówieśników powracających z mszy w kaplicy Cudownego Obrazu na parking przed Domem Pielgrzyma. Zaczęło się od wzajemnego obrzucania śnieżkami, a skończyło się na tym, że maturzyści z Chmielnika zostali skopani, do autokaru wrócili z porozbijanymi lukami brwiowymi. Do bijatyki włączyły się nawet dziewczęta , które stanęły w obronie swoich kolegów. Sytuację próbowali opanować wychowawcy i księża. Nie poradziła sobie z nią nawet straż jasnogórska. Nastroje uspokoili dopiero wezwani do bitwy policjanci. (Marek Mamoń) miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,3213900.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Katolicka Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji 18.03.06, 23:19 Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdecydowała na wniosek przewodniczącej Elżbiety Kruk o nałożeniu kary finansowej na telewizję Polsat. Karę nałożono za nadanie programu z udziałem Kazimiery Szczuki, w którym wypowiadała się ona na temat jednej z postaci występujących w "Radiu Maryja" - niepełnosprawnej Magdy Buczek propagującej podwórkowe kółka różańcowe. Zdaniem KRRiT, w programie prześmiewczo odnoszono się do osób niepełnosprawnych oraz modlitw. Jak poinformował rzecznik przewodniczącej KRRiT Tomasz Różański, wysokość kary nie została jeszcze ustalona. Maksymalnie KRRiT może ukarać nadawcę kwotą odpowiadającą połowie wartości rocznych opłat za częstotliwość (w przypadku Polsatu opłata ta wynosi 2 mln 100 tys. zł). Nałożona na Polsat kara dotyczy nadanego 26 lutego programu "Kuba Wojewódzki". Występująca w nim krytyk literatury, znana z feministycznych poglądów Kazimiera Szczuka naśladowała sposób mówienia Buczek. "Módlmy się, żeby łaski Boże spłynęły na wszystkie dzieci, które należą do Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych" - mówiła m.in. Szczuka. KRRiT nie przekonały wyjaśnienia Polsatu, że fakt, iż Magda Buczek jest osobą niepełnosprawną nie był znany twórcom programu, a "formuła programu »Kuba Wojewódzki« polega na swobodnej, nieskrępowanej rozmowie, która przybiera czasem formę żartów, pastiszu i parodii" - powiedział Różański. Wyjaśnił, że kara nałożona jest na Polsat, a nie uczestników programu, ponieważ program nie był nadawany na żywo, i nadawca przed emisją miał wpływ na jego ostateczny kształt. "Dodatkową kwestią wpływającą na ujemną ocenę programu było zachowanie prowadzącego, który swoimi wypowiedziami stwarzał sprzyjający klimat do formułowania stwierdzeń prześmiewczych i obraźliwych" - dodał Różański. Wcześniej w przesłanym PAP stanowisku Polsat informował, że "goście programu »Kuba Wojewódzki« (...) mówią we własnym imieniu, własnym głosem i własnymi słowami, a przede wszystkim za siebie. Są to ich prywatne poglądy i jako takie nie podlegają naszej kontroli". "Jest nam bardzo przykro, że wypowiedź osoby publicznej - jaką jest Kazimiera Szczuka - mogła naruszyć uczucia i wartości, którym hołduje Pani Magdalena Buczek. Nie możemy jednak ingerować w prywatne opinie naszych gości, bo istotą tego programu jest swoboda wypowiedzi, której nie ograniczamy" - napisał Polsat. Szczuka podkreśliła natomiast, że w jej wypowiedzi nie było "cienia mowy o niepełnosprawności" Buczek, a jedynie "życzliwa anegdota". "Ja mówiłam o jakimś wielkim swoim uznaniu i fascynacji tą osobą. Owszem, naśladowałam ten głos, ale była to pewna anegdota. Życzliwa anegdota z lekką kpiną. Nie było tam natomiast cienia mowy o tym, że ta osoba jest niepełnosprawna, włącznie z tym, że ja na początku programu powiedziałam, że nie wiem, kto to jest" - dodała. Postępowanie w sprawie programu z udziałem Szczuki Rada wszczęła na wniosek przewodniczącej Elżbiety Kruk. Jednocześnie - jak podał Różański - do KRRiT napłynęło kilkanaście skarg od osób prywatnych, które były oburzone programem. Nakładając karę KRRiT oparła się na art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, który mówi m.in., że "audycje lub inne przekazy nie mogą propagować (...) postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość" oraz, że "nadawcy dbają o poprawność języka swoich programów i przeciwdziałają jego wulgaryzacji". Zdaniem Różańskiego, przepisy art. 18 odnoszą się również do "etycznego i moralnego traktowania osób niepełnosprawnych, a pani Szczuka odniosła się do nich z lekceważącym stosunkiem". Polsatowi przysługuje odwołanie od decyzji KRRiT. Według "Naszego Dziennika", Magda Buczek ma 18 lat i od urodzenia choruje na wrodzoną łamliwość kości, przez co porusza się na wózku inwalidzkim. Jest założycielką działających przy "Radiu Maryja" Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci (pierwsze założyła w wieku 9 lat). Celem ruchu jest modlitwa różańcowa. wiadomosci.onet.pl/1279727,327,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Księża szukają nowych źródeł pieniędzy 19.03.06, 00:13 Kolejny milion złotych na remont zabytków urząd marszałkowski rozdzieli już w kwietniu. Czy jak w styczniu większość tej kwoty trafi do małych parafii? W pierwszej turze podziału środków proboszczowie dostali ponad 700 tysięcy złotych, bo złożyli najwięcej wniosków. - Skoro są takie możliwości, to dlaczego z nich nie korzystać? W Kotlinie Kłodzkiej do remontu nadaje się prawie każdy kościół sprzed wojny - uważa ks. Andrzej Raszpla, dyrektor ekonomiczny świdnickiej kurii. Budżet państwa to najważniejsze i największe źródło dochodów. Tylko w tym roku Ministerstwo Kultury na ochronę zabytków przeznaczy 33 mln zł. Spore środki ma do rozdania Fundusz Kościelny, o pieniądze można się starać także przez konserwatorów zabytków różnych szczebli. Do tego dodać trzeba fundusze z samorządów wojewódzkich i miejskich. Ale jeśli proboszczowie chcą zdobyć pieniądze na remonty, sami muszą o to zabiegać. Kuria nie prowadzi kursów marketingu. - Napisane jest: "Szukajcie, a znajdziecie". I wielu się udaje - dodaje diecezjalny ekonom. - Właśnie otworzyłem "Tygodnik Wałbrzyski" i trafiłem na ogłoszenie o konkursie ofert na ochronę zabytków. To doskonała propozycja dla przynajmniej dwóch tamtejszych parafii. Ks. Zdzisław Syposz z parafii św. Anny na Praczach Odrzańskich mówi, że o pieniądzach na remonty rozmawia z innymi proboszczami, dużo informacji dostaje z urzędów, m.in. od konserwatora zabytków. Duchowni sporo się przy tym uczą. Każdy wniosek trzeba podeprzeć stertą dokumentów, projektów, opinii i wycen. - Ich przygotowanie kosztuje, ale i tak się opłaca - przyznaje ks. Syposz. Ciągle pojawiają się nowe źródła finansowania. Np. Towarzystwo Miłośników Niemczy przekazało 90 tys. zł na prace w tamtejszej średniowiecznej świątyni pw. św. Wojciecha. Sanktuarium w Wambierzycach wspiera fundacja, której współzałożycielem jest urząd miasta. Poza tym kościoły dostają wsparcie z Unii, choć na razie za pośrednictwem samorządów wojewódzkich. Tylko w ubiegłym roku na remont dachu pałacu biskupów wrocławskich poszło ponad 3,5 mln zł. Jednak małe i średnie parafie przy rozdawaniu środków unijnych nie mają szans. - Warunkiem złożenia wniosku jest zebranie 25 procent środków własnych ogólnego kosztu przedsięwzięcia. Przy założeniu, że na nowy dach potrzebuję trzech milionów, to wyłożenie nawet czwartej część z tego jest niemożliwe - przyznaje ks. Edward Dzik, proboszcz parafii św. Antoniego w Pieszycach. Pomocy z zagranicy szukają na własną rękę. Wambierzyce wspomaga fundacja z Kolonii. Ksiądz Dzik pieniądze przywiózł od Polonii w Chicago i Kanadzie. - Parafie dostają pieniądze od firm i osób prywatnych z Niemiec. Na Dolny Śląsk przyjeżdżają dawni mieszkańcy i z sentymentu zostawiają trochę grosza - mówi Krzysztof Dyda, który nadzorował prace budowlane w wielu zabytkowych kościołach. Niełatwo zdobyć dzisiaj dużych sponsorów. Jeszcze parę lat temu KGHM w ramach usuwania szkód górniczych przekazał prawie 3 miliony zł na ratowanie XVIII-wiecznego sanktuarium w Grodowcu koło Głogowa oraz kościoła w Jędrzychowie. Dzisiaj kombinat pieniądze rozdziela za pośrednictwem Fundacji Polska Miedź, która w ubiegłym roku na renowacje świątyń przeznaczyła tylko 80 tys. zł. Okazją do zarobienia dla małych parafii był rozwój telefonii komórkowych. Gdzie tylko mogły, instalowały swoje przekaźniki. Teraz podobne urządzenia na kościelnych wieżach chcą jeszcze montować firmy internetowe. Pewnie trochę potrwa, zanim księża zrezygnują ze zmuszania wiernych do szczodrości, jak jeden z proboszczów w Bolesławcu, który raz w miesiącu ogłaszał tzw. cichą tacę - na tacę można było rzucać tylko banknoty. Wnioski o dofinansowanie renowacji zabytków można składać do 29 marca. Podstawowe informacje i wzory niezbędnych dokumentów można znaleźć na stronie urzędu marszałkowskiego bip.umwd.pl/index.php?id=90 Odpowiedz Link Zgłoś
edico kKsięża szukają nowych źródeł pieniędzy 19.03.06, 00:19 Kolejny milion złotych na remont zabytków urząd marszałkowski rozdzieli już w kwietniu. Czy jak w styczniu większość tej kwoty trafi do małych parafii? W pierwszej turze podziału środków proboszczowie dostali ponad 700 tysięcy złotych, bo złożyli najwięcej wniosków. - Skoro są takie możliwości, to dlaczego z nich nie korzystać? W Kotlinie Kłodzkiej do remontu nadaje się prawie każdy kościół sprzed wojny - uważa ks. Andrzej Raszpla, dyrektor ekonomiczny świdnickiej kurii. Budżet państwa to najważniejsze i największe źródło dochodów. Tylko w tym roku Ministerstwo Kultury na ochronę zabytków przeznaczy 33 mln zł. Spore środki ma do rozdania Fundusz Kościelny, o pieniądze można się starać także przez konserwatorów zabytków różnych szczebli. Do tego dodać trzeba fundusze z samorządów wojewódzkich i miejskich. Ale jeśli proboszczowie chcą zdobyć pieniądze na remonty, sami muszą o to zabiegać. Kuria nie prowadzi kursów marketingu. - Napisane jest: "Szukajcie, a znajdziecie". I wielu się udaje - dodaje diecezjalny ekonom. - Właśnie otworzyłem "Tygodnik Wałbrzyski" i trafiłem na ogłoszenie o konkursie ofert na ochronę zabytków. To doskonała propozycja dla przynajmniej dwóch tamtejszych parafii. Ks. Zdzisław Syposz z parafii św. Anny na Praczach Odrzańskich mówi, że o pieniądzach na remonty rozmawia z innymi proboszczami, dużo informacji dostaje z urzędów, m.in. od konserwatora zabytków. Duchowni sporo się przy tym uczą. Każdy wniosek trzeba podeprzeć stertą dokumentów, projektów, opinii i wycen. - Ich przygotowanie kosztuje, ale i tak się opłaca - przyznaje ks. Syposz. Ciągle pojawiają się nowe źródła finansowania. Np. Towarzystwo Miłośników Niemczy przekazało 90 tys. zł na prace w tamtejszej średniowiecznej świątyni pw. św. Wojciecha. Sanktuarium w Wambierzycach wspiera fundacja, której współzałożycielem jest urząd miasta. Poza tym kościoły dostają wsparcie z Unii, choć na razie za pośrednictwem samorządów wojewódzkich. Tylko w ubiegłym roku na remont dachu pałacu biskupów wrocławskich poszło ponad 3,5 mln zł. Jednak małe i średnie parafie przy rozdawaniu środków unijnych nie mają szans. - Warunkiem złożenia wniosku jest zebranie 25 procent środków własnych ogólnego kosztu przedsięwzięcia. Przy założeniu, że na nowy dach potrzebuję trzech milionów, to wyłożenie nawet czwartej część z tego jest niemożliwe - przyznaje ks. Edward Dzik, proboszcz parafii św. Antoniego w Pieszycach. Pomocy z zagranicy szukają na własną rękę. Wambierzyce wspomaga fundacja z Kolonii. Ksiądz Dzik pieniądze przywiózł od Polonii w Chicago i Kanadzie. - Parafie dostają pieniądze od firm i osób prywatnych z Niemiec. Na Dolny Śląsk przyjeżdżają dawni mieszkańcy i z sentymentu zostawiają trochę grosza - mówi Krzysztof Dyda, który nadzorował prace budowlane w wielu zabytkowych kościołach. Niełatwo zdobyć dzisiaj dużych sponsorów. Jeszcze parę lat temu KGHM w ramach usuwania szkód górniczych przekazał prawie 3 miliony zł na ratowanie XVIII-wiecznego sanktuarium w Grodowcu koło Głogowa oraz kościoła w Jędrzychowie. Dzisiaj kombinat pieniądze rozdziela za pośrednictwem Fundacji Polska Miedź, która w ubiegłym roku na renowacje świątyń przeznaczyła tylko 80 tys. zł. Okazją do zarobienia dla małych parafii był rozwój telefonii komórkowych. Gdzie tylko mogły, instalowały swoje przekaźniki. Teraz podobne urządzenia na kościelnych wieżach chcą jeszcze montować firmy internetowe. Pewnie trochę potrwa, zanim księża zrezygnują ze zmuszania wiernych do szczodrości, jak jeden z proboszczów w Bolesławcu, który raz w miesiącu ogłaszał tzw. cichą tacę - na tacę można było rzucać tylko banknoty. Wnioski o dofinansowanie renowacji zabytków można składać do 29 marca. Podstawowe informacje i wzory niezbędnych dokumentów można znaleźć na stronie urzędu marszałkowskiego miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,3208921.html bip.umwd.pl/index.php?id=90 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: normalny Re:Wy pojeb*ni jesteście! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 02:33 WIECIE, ŻE JESTEŚCIE POJEB*ANI. TZW."ANTYKLERYKAŁOWIE"- IDŹCIE SIĘ LECZYĆ DO PSYCHIATRY! Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re:Wy pojeb*ni jesteście! 19.03.06, 14:11 A kim trzeba być, by bezmyślnie tkwić w takim bagnie??? ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
gajduras Re:Wy pojeb*ni jesteście! 19.03.06, 14:31 twoje argumenty przytwierdziły nas do muru...innymi słowy nie wykrztusimy już chyba ani słowa:(:( Odpowiedz Link Zgłoś
edico Abp Dziwisz poświęcił okno życia zamiast edukacjii 19.03.06, 16:51 "Okno życia", czyli miejsce, gdzie matki, które nie chcą lub nie mogą wychowywać dzieci, będą mogły zostawić noworodki, poświęcił w niedzielę w Krakowie metropolita krakowski arcybiskup Stanisław Dziwisz. "Poświęcamy "okno życia" jako znak nadziei, że każdy przychodzący na świat człowiek, mimo zagubienia się rodziców, zostanie przyjęty z miłością przez życzliwych ludzi, którzy obdarzą go ciepłem życia rodzinnego" - powiedział metropolita podczas ceremonii. "Okno życia" - to wspólna inicjatywa Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej i Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Otwierane od zewnątrz, ogrzewane i wentylowane pomieszczenie, a dokładnie okno z szerokim parapetem, znajduje się przy ul. Przybyszewskiego 39 w Krakowie - Bronowicach. Wewnątrz jest łóżeczko, w którym można pozostawić noworodka. O otwarciu okna zawiadomi mieszkające w tym samym budynku siostry nazaretanki sygnał dźwiękowy. Jak podkreślił arcybiskup Dziwisz, "okno życia to ratunek dla dziecka, któremu rodzice odmówili miłości". "To także wielkie wezwanie, by w naszych rodzinach było więcej miłości, troski o przygotowanie do życia w sakramentalnym małżeństwie i do odpowiedzialnego rodzicielstwa" - powiedział metropolita. "To jedna z pierwszych inicjatyw, planujemy otworzyć drugie takie "okno" w Nowej Hucie" - powiedział PAP dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej ks. Bogdan Kordula. Podkreślił, że miejsce jest anonimowe, a dziecko jest traktowane jako znalezione. "Dobrze by było, żeby to "okno" nie miało zastosowania powiedziała dziennikarzom nazaretanka, siostra Józefina. Wyjaśniła, że okno będzie działało w ten sposób, że po jego otwarciu włączy się sygnał, który poinformuje siostry, że zostało pozostawione dziecko. Dziecko zostanie zabrane z pomieszczenia, skąd zostanie oddane do szpitala, a potem inne służby przejmą nad nim opieką. W tym czasie matka będzie mogła rozważyć, czy nie podjęła decyzji pochopnie. Jeżeli nie, dziecko trafi do rodziny zastępczej - wyjaśniła siostra Józefina. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3221381.html PS. Inicjatywa warta rozgłosu, jeżeli choć jeden niemowlak w tym skatolicyzowanym ponoć w 98% społeczeństwie choć jeden niemowlak trafi do tego okienka a nie na śmietnik. Z drugiej strony Kościół serwuje okno życia zamiast edukacji. Forma wcale nie odbiega od tradycyjnego stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
pkt4a piosenka Skiby pt "Moherowe berety" 19.03.06, 17:52 www.antyradio.pl/warszawa/img_upload/files2/BIG_CYC_Moherowe_Berety.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Szymon Majewski - reklama RM IP: *.chello.pl 19.03.06, 18:00 www.youtube.com/watch?v=SIaj9HCc7lo&eurl=http%3A%2F%2Fwww%2Esmieszne%2Dzdjecia%2Epl%2FSzymon%2DMajewski%2DShow%2Dt1577%2Ehtml Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Superstar Jan Paweł II (1) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.03.06, 11:25 Nigdy nie był piosenkarzem ani bardem, a półki w księgarniach zapełnione są jego płytami, lansowanymi jak największe hity. Zanim się zdąży przejrzeć oferty muzyczne, już atakuje nas reklama "nowości DVD" z filmami opowiadającymi o jego "fascynującym i niezwykłym życiu", choć aktorstwo to w jego wypadku zaledwie epizod - pisze Ks. Kazimierz Sowa w tygodniku "Wprost". Zanim wyjdzie się z megastore'u, trzeba przynajmniej rzucić okiem na piętrzący się na jednym z najlepiej eksponowanych stanowisk stos tytułów opowiadających o krętych drogach jego życia, rodzinie i przyjaciołach. A także o książkach, które czytał, i sportach, jakie go pasjonowały. Jest bohaterem komiksów dla dzieci i naukowych opracowań. Nigdy nie był gwiazdą filmową, sportowym idolem czy legendarnym strategiem politycznym, a stał się ikoną popkultury, w dodatku świętą. Osiągnął to, przypominając proste prawdy. Śpiewające gwiazdeczki, filmowi amanci czy popularni sportowcy mogliby co najwyżej pozazdrościć mu niesłabnącej popularności - nawet rok po jego śmierci. Przez lata papież, będąc popularny także wśród tych, którzy katolikami nie są, nikogo nie mamił łatwymi przesłaniami. Fenomen popularności Jana Pawła II w Ameryce polegał na tym, że - jak pisała Colleen Carroll - "przyciągał młodych ludzi, ponieważ był wszystkim, czym nie jest popkultura". Być może w pełni uzasadnione jest twierdzenie, że polski papież był jedyną w XX wieku osobą, która łączyła charyzmę i świętość z popkulturowym przekazem, stając się nie tylko globalnym idolem, ale i prawdziwym przewodnikiem oraz autentycznym świętym z krwi i kości. W poszukiwaniu straconego pokolenia Kiedy przed laty Amerykanin Douglas Coupland analizował zachowania dwudziestoparolatków z przełomu lat 80. i 90., wychowanych w dobrobycie i poczuciu własnej wartości, ale obojętnych na sprawy religii czy polityki, wymyślił dla nich nazwę "Pokolenie X". Zdawało się, że to pokolenie będzie siłą sprawczą XXI wieku, a wchodząc w dorosłe życie, zmieni społeczny obraz zachodniej kultury. Tymczasem historia spłatała figla - Jan Paweł II, posługując się współczesnym językiem i pozwalając de facto na zachowanie młodzieńczej spontaniczności, przełamał najpierw opór młodych do samego pojęcia religii, a potem zafascynował ich sobą i porwał w stopniu, o jakim gwiazdy popkultury mogą tylko pomarzyć. Już cztery lata temu kanadyjski publicysta i komentator dziennika "The Toronto Star" Christopher Hume porównał zachowania młodzieży przybyłej wówczas na kolejne Światowe Dni Młodzieży do reakcji piłkarskich kibiców. Zauważył przy tym, że młodzi ludzie, zachowując się "naturalnie radośnie", używają takich atrybutów, jakby szli na koncert czy mecz futbolowy. Hume wyliczał przejawy owej "naturalnej radości": zakładają koszulki z wizerunkiem idola, chodzą po mieście w dużych, hałaśliwych grupach, śpiewają, tańczą, machają flagami. Ostatnie lata życia papieża, a szczególnie jego śmierć, pokazały, że Jan Paweł II stał się na tyle bliski milionom ludzi na świecie, że w tamten kwietniowy wieczór nikt nie wstydził się publicznie wylewanych łez. Prof. Wiesław Godzic ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie uważa, że popkulturze tak do końca nie udało się "zawłaszczyć" papieża. - Choć używał języka odwołującego się do popkulturowych schematów, to umiał zawsze wyraźnie zaznaczyć odrębność swojej misji - dowodzi dyrektor Instytutu Kultury i Komunikowania SWPS. Jednocześnie dodaje, że popkulturze zabrakło pomysłu na wykorzystanie osoby papieża, bo zjawiska popkulturowe ze swej natury "nie lubią myśli i osób tak głębokich jak papież". Sam Jan Paweł II oddziaływał jednak bardzo silnie na sferę kultury masowej. Dzięki temu mamy przecież festiwal papieskich filmów, a nawet poświęcone mu komiksy czy gry komputerowe. Wojtyła masowej wyobraźni Niezwykłe życie papieża stało się też wymarzoną kanwą dla filmu. Nic dziwnego, że już kilka miesięcy po jego śmierci na ekrany wszedł realizowany jeszcze za jego życia obraz "Karol - człowiek, który został papieżem". W centralach amerykańskich stacji telewizyjnych szybko zapadły decyzje o przygotowaniu adresowanych do masowej publiczności seriali opartych na życiu Karola Wojtyły - Jana Pawła II, które jest właściwie gotowym scenariuszem nie na jeden, ale na wiele dobrych filmów. Aż szkoda, że dziś mamy jedynie utrzymane w tonacji symboliczno-pietystycznej dwie produkcje, finansowane w dużej mierze przez rywalizujące z sobą amerykańskie stacje telewizyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Superstar Jan Paweł II (1) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.03.06, 11:28 Jan Paweł II superstar Nakręcona z udziałem filmowych gwiazd oraz promowana z wielką pompą i w obecności najwyższych władz filmowa epopeja "Jan Paweł II", której wynoszący prawie 20 mln euro budżet połączył amerykańską CBS oraz publiczne telewizje RAI i TVP, nieznacznie pobiła w pierwszych dniach emisji "rekord wejścia" "Karola". Nieco mniej szczęścia (także w fazie pomysłu i produkcji) ma drugi film, zrealizowany przez ABC obraz "Jan Paweł II. Nie lękajcie się". Jan Paweł II przyciąga przed ekrany miliony ludzi, a TVP nie mogła sobie pozwolić na kolejną (po "Karolu") porażkę i oddanie pola TVN. TVN trzyma zatem rękę na pulsie kontynuacji "Karola - człowieka, który został papieżem" i liczy na powtórkę ubiegłorocznego sukcesu - przygotowany (i wyemitowany we Włoszech) na potrzeby telewizji "Karol" przyciągnął do kin ponad dwa miliony widzów, stając się w Polsce przebojem kinowym i sukcesem kasowym. Drugi już film, jaki możemy oglądać niemal równocześnie, jest dużo słabszy, za to dodatkowo jeszcze bardziej schematyczny. "Jan Paweł II. Nie lękajcie się" zaprasza nas z plakatów do kin, choć widzowie za Atlantykiem mogli obejrzeć go w telewizji już 1 grudnia 2005 r., a w Polsce miał trafić jedynie na płyty DVD i kasety wideo. Dystrybutor, korzystając z promocji konkurencyjnej produkcji, film Jeffa Blecknera również skierował na duży ekran, uznając, że i na niego znajdą się chętni. Widząc tłumy młodzieży karnie wędrującej do kin, można dojść do wniosku, że taka pokuta na czas Wielkiego Postu nie jest ostatecznie czymś najgorszym. Papież z karabinem Zanim życie papieża pokazano na celuloidzie, znani francuscy (sic!) rysownicy Dominique Bar i Guy Lehideux przygotowali komiks prezentujący biografię Jana Pawła II "od małego Karola do wielkiego papieża". Produkt adresowany do dzieci szybko zyskał krytyczne oceny recenzentów i... sporą popularność wśród czytelników. Tylko we Francji sprzedano w pierwszych dwóch tygodniach ponad 250 tys. egzemplarzy, a polska wersja, wydana przez krakowską oficynę Biały Kruk, równie szybko zniknęła z półek. Komiksowe opowieści o Janie Pawle II wcale nie są dziełem ostatnich lat. "Rysowana historia papieża" zaczęła się już w 1979 r., kiedy włoskie pismo "Albi Nuovi" zamieściło chyba pierwszy obrazkowy żywot papieża. Potem były Stany Zjednoczone i... Węgry, gdzie pod koniec lat 80. opublikowano "A Szentatya Zletrajza II. Janos Pal Papa", czyli "Życie papieża Jana Pawła II". Już po śmierci doszły komiksy w Kolumbii, gdzie publikacja "Chwalebny Ojciec ludzkości" cieszyła się taką popularnością, że często była odbijana na ksero. Potem był komiks we Włoszech, który przed rokiem pojawił się także w polskiej wersji językowej, przedstawiając sylwetkę papieża w języku i formule współczesnej kultury masowej. Zaprezentowanie papieża w komiksie było w pewnym sensie ukoronowaniem "przełożenia" jego osoby na obrazkowy język współczesnego młodego odbiorcy. Kiedy jednak pojawił się amerykański komiks "Battle Pope" - o papieżu, który walczy ze złem za pomocą karabinu maszynowego, na polskim forum Manga.pl rozgorzała dyskusja, czy można na to pozwalać. 27-letni Lunar Bird nie krył w komentarzu oburzenia: "Z papieża, który był żywym przykładem ewangelicznej miłości bliźniego, robi się frajera w kolorowych gaciach, nawołującego do walenia się po mordach". Pytał jednocześnie, "kiedy ci ludzie nauczą się, że walka ze złem nie oznacza walki na pięści? Przemoc rodzi przemoc - w ten sposób wpada się tylko w błędne koło. Rozumiem, jeśli kto inny jest bohaterem, ale papież? To może jeszcze Supermatka Teresa? Albo Megaojciec Pio? Albo Hiper-Jean-Marie Vianney". Jak widać, nawet komiksowy język popkultury musi mieć swoje granice, po przekroczeniu których ociera się już tylko o śmieszność. (Ks. Kazimierz Sowa w tygodniku "Wprost") Odpowiedz Link Zgłoś
edico Zadziwiająca śmier Jana Pawł I !!! 19.04.06, 00:26 Dnia 28 września wieczorem, idąc do sypialni na nocny spoczynek, Jan Paweł I trzymał w ręku papiery w których były dowody ciemnych interesów finansowych Watykanu z mafią i jego plany oczyszczenia Kurii z tych którzy byli w nie uwikłani. Ale pewna grupa bardzo ciemnych, bezwzględnych typów już wiedziała o tym i postanowiła zadbać o to, aby papież nie obudził się z rana następnego dnia. Kiedy służąca papieża zapukała do jego drzwi o godzinie 4.30 z rana, nie usłyszała żadnej odpowiedzi. Weszła do sypialni, pozostawiła kubek kawy na stoliku i wyszła. Ale kiedy wróciła po piętnastu minutach, była zdziwiona że papież wciąż się nie rusza. Zbliżyła się więc do łóżka i z przerażeniem stwierdziła, że leży w pozycji półsiedzącej, trzyma w ręku papiery przyniesione do sypialni ubiegłego wieczoru, a twarz jego jest martwa, wykrzywiona z bólu. Na nocnym stoliku obok niego leżała otwarta buteleczka "Effortilu" - lekarstwa na niskie ciśnienie krwi. Natychmiast zawołała kardynała Villota, którego pierwsza reakcja na te wiadomość było wezwanie papieskich grabarzy, a nie osobiste sprawdzenie zgonu lub wezwanie watykańskiego lekarza, jak to normalnie bywa w takich sytuacjach. Villot zjawił się w sypialni papieża o godzinie 5 rano, pozbierał ważne papiery rozrzucone na jego łóżku, zabrał buteleczkę "Effortilu" i kilka rzeczy osobistych ubrudzonych wymiocinami. Wszystkie te przedmioty zniknęły jak kamfora. Nikt ich potem nie widział. Warto zwrócić uwagę na następujące fakty: Watykan podał, że ich lekarz stwierdził zawał serca jako przyczynę śmierci, jednak do dnia dzisiejszego nie opublikowano oficjalnego świadectwa zgonu papieża. Zgodnie z prawem włoskim przed przystąpieniem do balsamowania należy odczekać co najmniej 24 godziny od chwili zgonu, lecz dzięki staraniom kardynała Villota zwłoki Albino Lucianiego zostały zabalsamowane w ciągu niespelna12 godzin od chwili jego śmierci. Następnie Watykan nie chciał zgodzić się na dokonanie autopsji argumentując to jako praktykę niezgodna z prawem kanonicznym. Ale prasa włoska podała, że autopsja została dokonana w przypadku jednego z poprzednich papieży, a ściśle Piusa VIII zmarłego w 1830 roku. I wreszcie, chociaż procedura wymaga, aby przed przystąpieniem do balsamowania zwłok usunąć z nich krew i pewne organy wewnętrzne, w tym przypadku nie uczyniono nic z tych rzeczy, w związku z czym nie było możliwości sprawdzenia obecności trucizny w krwi zmarłego papieża." www.racjonalista.pl/kk.php/s,1745 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Tłok na tronie papieskim - aż 4 następców + żyjący IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.04.06, 00:59 Czyli czterech urzędujących następców papieża przy piątym jeszcze żyjącym i panującym? Papież Leon IV zmarł 17 lipca 855 r. i pochowany został w bazylice św. Piotra. Po śmierci Leona IV wybrano na papieża Hadriana, kardynała-prezbitera S. Marco, który jednak godności tej nie przyjął. Pontyfikat jego oficjalnego następcy Leona IV (wg. Kościoła) następcy papieża Benedykta III trwał od 17 lipca 855 r. do 17 kwietnia 858 r. Brak wzmianek na temat, kiedy wybrano na papieża Hadriana i kiedy z tego wyboru zrezygnował. Nie wiadomo, kiedy wybrano i kiedy konsekrowano Benedykta III. Przyjmując nawet założenie, że to się stalo w dniu śmierci Leona IV, jak to się stało, że w tym momencie po raz pierwszy i jedyny w historii Kościoła zebrano wystarczające gremium dla wyboru dwóch następnych papieży. Od od 17 lipca do konsrkracji w dniu 29 września 855 r. panował również papież Anastazy III (uznany później) za antypapieża okupujący w tym czasie tron papieski. Papieżyca Joanna zasiadała na tronie jako Jan VIII, od sierpnia 854 r. do września 856 r., a przed Benedyktem III panującym w latach 17.VII.855 - 17.IV.858 r. Czyli czterech następców przy piątym jeszcze zyjącym i panującym? Chyba nigdy w całej historii tron papieski nie był tak solidnie obsadzony :-)). Odpowiedż na pytanie, dla czego usilnie przemilczna przez Kościół papieżyca Joanna (czyt. Jan VIII) panowała właśnie do roku 856, a nie o rok mniej lub więcej, można znaleźć w mniej lub bardziej udanych opisach. Wszystkie te przemilczenia, uniki, uznawania bądź nie uznawania oraz dziwnie krzyżujące się daty poddają po raz n-ty w poważną wątpliwość w prawdomówność oficjalnych przekazów kościelnych. Rzucanie w stosunku do innych hasła "żyjcie w prawdzie" jest tu wiele mówiące. Odpowiedz Link Zgłoś
edico AIDS - klątwą Boga??? :)) 21.03.06, 18:04 "Przepraszam, że Kościół uznawał AIDS za klątwę Boga" Arcybiskup Benjamin Nzimbi, zwierzchnik Anglikańskiego Kościoła Kenii - drugiej co do wielkości chrześcijańskiej wspólnoty tego kraju, przeprosił publicznie za to, że Kościół przez lata uznawał AIDS za "chorobę grzeszników i klątwę rzuconą przez Boga". Historyczne, zdaniem komentatorów, słowa skierowane zostały do duchownych chrześcijańskich i muzułmańskich podczas warsztatów dotyczących pandemii. wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=32794&wid=8235006&rfbawp=1142898043.788&ticaid=11489 Hierarcha zapowiedział, że jego Kościół będzie walczył ze stygmatyzacją, jaka dotyka w Kenii nosicieli HIV i chorych na AIDS. Ks. Gideon Byamugisha, od 19 lat zarażony wiusem, przywitał słowa abp. Nzimbi z zadowoleniem. Lepiej powiedzieć coś późno, niż wcale - stwierdził. W połowie ubiegłego roku Nzimbi zauważył, że chorzy nie mogą liczyć na pomoc wiernych, którzy zostawiają ich w samotności, bez nadziei i pomocy. Przepraszamy za to, że porzuciliśmy naszą owczarnię, przyczyną tego była nasza ignorancja wobec choroby - powiedział kenijski arcybiskup. Jednak dziś wiemy o chorobie więcej - dodał. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynienko sex porady z RM :))) 24.03.06, 21:39 www.smieszne-zdjecia.pl/porady-seksualne-z-radia-maryja-t1610.html Odpowiedz Link Zgłoś
edico Re: Eexporady z Radio Maryja 24.03.06, 23:05 www.smieszne-zdjecia.pl/porady-seksualne-z-radia-maryja-t1610.html Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynienko "Ludwik" 25.03.06, 13:59 img61.imageshack.us/img61/7919/347rodkiczystosci7jn.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a ręka IP: *.chello.pl 25.03.06, 20:15 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=39186689&a=39187454 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Rajmund IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 26.03.06, 22:49 www.faktyimity.pl/archiwum/caly.phtml?id=5538 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynienko "Kontrateksty" - ciekawe WWW ,polecam 28.03.06, 21:10 www.kontrateksty.pl/index.php Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynienko wątek na FK 28.03.06, 21:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=39356656 wart kontynuacji... , ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a człowiek ze swastyka na ramieniu IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 28.03.06, 22:10 www.racjonalista.pl/index.php/s,11/t,6746 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: człowiek ze swastyka na ramieniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.06, 16:02 Na tronie papieskim był już korsarz, morderca, 12-latek. Dla czego nie ma być ktoś wspominający swoją swastykę na ramieniu??? Zręczne podsumowanie tych zjawisk znajduje się w: www.czytelnia.jezus.pl/polemiki/truman_list.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Paweł VI był homoseksualistą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.06, 18:32 Włoski tygodnik "L'Espresso" donosi, iż Paweł VI był przez wiele lat szantażowany z powodu swojego domniemanego homoseksualizmu. Tygodnik powołuje się w swoich doniesieniach na tajne dokumenty zastępcy dowódcy karabinierów generała Giorgio Manesa z 1967 roku. Według nich za próbami szantażu papieża mógł stać nawet ówczesny prezydent Włoch Giuseppe Saragat, który chciał ujawnić kontakty homoseksualne Pawła VI z lat młodości. Rewelacje "L'Espresso" podają również, że do prezydenta Saragata wielokrotnie udawali się papiescy wysłannicy z próbą kompromisowego załatwienia sprawy. Kilka lat po tych wydarzeniach francuski pisarz Roger Peyrefitte w swojej książce wspomniał o homoseksualizmie Pawła VI. Wybuch wówczas wielki skandal, a papież podczas modlitwy Anioł Pański odpierał te zarzuty i mówił o ataku na swoją osobę. Stolica Apostolska zażądała wówczas zniszczenia całego włoskiego nakładu książki, jednak nie zostało to zrealizowane. www.ekumenizm.pl/content/article/20060127123606358.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Kolejny kościelny pedofil ukrywany na Ukrainie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.04.06, 01:17 Duchowny z Trawnik podejrzany o molestowanie seksualne 10-letniej dziewczynki, który dotąd nie przyznawał się do zarzutów, zmienił zdanie i sam chce się poddać karze Wczoraj świdnicka prokuratura przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko 38-letniemu Mirosławowi W., księdzu z parafii rzymsko-katolickiej w Trawnikach. Śledczy zarzucili mu, że podczas wakacji 2003 i 2004 r. wielokrotnie molestował Olę. Grozi za to od dwóch do 12 lat więzienia. Według prokuratury Ola została zwabiona na plebanię pod pozorem układania świętych obrazków. Tam Mirosław W. miał wkładać stopę dziewczynki pod sutannę i dokonywał czynów lubieżnych. Dotychczas ksiądz, który od połowy lutego przebywa w areszcie, kategorycznie odmawiał składania wyjaśnień. Twierdził, że jest niewinny. Rzecznik kurii ks. Mieczysław Puzewicz tłumaczył, że do czasu wyroku sądu nie będzie sprawy komentować. Wszystko zmieniło się w ostatni czwartek. Dzień przed skierowaniem oskarżenia do sądu adwokat księdza przesłał prokuraturze wniosek o dobrowolnie poddanie się karze. Duchowny zaproponował dla siebie karę pięciu lat pozbawienia wolności. - Wobec wcześniejszego zachowania księdza, który do niczego się nie przyznawał, czwartkowy wniosek jest dla nas pewnym zaskoczeniem. Zgodnie z przepisami prawa karnego możemy do aktu oskarżenia dołączyć wniosek oskarżonego o dobrowolne poddanie się karze tylko wtedy, gdy okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości - tłumaczy Andrzej Lepieszko, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Teraz, z zgodnie z procedurą, wniosek księdza razem z aktem oskarżenia trafi do Sądu Rejonowego w Lublinie, który po zapoznaniu się ze sprawą, może wydać wyrok bez przeprowadzenia rozprawy. Jeśli zdaniem sądu okoliczności będą budzić wątpliwości w tej sprawie, rozpocznie się normalny proces. PS Imię dziewczynki zostało zmienione Ksiądz jest poczytalny Latem zeszłego roku, przed wyjazdem na wakacje do Trawnik, Ola zaczęła mieć kłopoty z mówieniem, moczyła się w nocy. Wtedy też opowiedziała matce o dręczących ją koszmarach. Kobieta zawiadomiła prokuraturę. Śledczy chcieli księdza przesłuchać. Nie było go jednak w Trawnikach. Okazało się, że wystąpił o bezterminowy urlop zdrowotny i wyjechał na Ukrainę. Został zatrzymany w połowie lutego, kiedy niczego się nie spodziewając wrócił do Polski. Ksiądz do dziś przebywa w areszcie. Według prokuratury jest w pełni poczytalny. O co prokurator oskarżył księdza - W lipcu i sierpniu 2003 r. wielokrotnie doprowadził 10-letnią Aleksandrę do poddania się czynnościom seksualnym. - Drugi zarzut jest tej samej treści, ale dotyczy wakacji 2004 r. Ksiądz chce, by za pierwszy czyn sąd wymierzył mu karę trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności, a za drugi - trzech lat. Łącznie Mirosław W. chce spędzić w więzieniu pięć lat. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3250954.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a film o Moherach IP: *.chello.pl 02.04.06, 20:14 www.youtube.com/watch?v=WyxEdbyswKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Gdzie będą teraz lądowały czarownice??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.06, 13:48 Kościelna skromność Oblatów wspierana przez bp sSandomierskiego Andrzeja Dzięgę: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=39663630&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś