Dodaj do ulubionych

Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - pol...

21.11.09, 10:19
Nie wiem kim był Pilecki, ale jestem pewny , że przynajmniej kilka
tysięcy było większych bohaterów. Jeżeli chodzi o forowanie zmiany
nazwy Hali Ludowej przez gazetę i TV to wiadomo dlaczego przecież to
nie są polskie media
Obserwuj wątek
    • mareknaw Co jest naprawdę ważne? 21.11.09, 10:44
      Naprawdę ważny to jest rozwój gospodarczy miasta pozwalający ludziom
      zyć godziwie i zmniejszający biedę. A co do historii, pamięci - to
      ważna jest jedynie uczciwość i brak manipulacji informacją.
      Przestańmy zakłamywać historię i kombinować jak udowodnić, że we
      Wrocławiu nigdy nie było Niemców. Ależ oni byli, wiele wybudowali i
      należy się także im, budowniczym, uznanie, pomnić, tablica czy nazwa
      ulicy - jestem dumny z naszego pieknego miasta budowanego przez
      Polaków, Czechów, Niemców i obecnie znowu przez Polaków.
      • mareknaw Re: Co jest naprawdę ważne? 21.11.09, 10:45
        ups... przecież i Francuzi mieli swój znaczący wkład i ich też
        nalezałoby uhonorować.
      • Gość: wrc Re: Co jest naprawdę ważne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 10:56
        Oczywiście, że można (i należy) umieścić tablicę na Hali Ludowej z jej historią
        i dawną nazwą, ale teraz Wrocław jest polski i powinny funkcjonować polskie nazwy.
        To nie Polacy decydowali o tym, że to miasto teraz należy do Polski i nie mamy
        powodu przepraszać za to Niemców.
      • Gość: qwer Re: Co jest naprawdę ważne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 11:41
        Pani Maciejewska w sposób niemądrze - szyderczy próbuje pointować wypowiedź K.
        Grzelczyka. A jego list dotyczy sprawy ważnej - interpretacji historii.
        Germanofilia "GW" i władz Wrocławia, której przejawem jest choćby forsowanie
        nazwy "Hala Stulecia" czy Teatru "Capitol", przynosi (między innymi) w efekcie
        radość Niemcom i radykalizację nastrojów radiomaryjnej prawicy. I po co? Nie
        lepiej dbać o własna pamięć niż cudzą? I upamiętniać nazwy przyjaciół nie
        wrogów?Jakoś Niemcy nie czczą pamięci polskich zwycięstw...
        • Gość: ergo Re: Co jest naprawdę ważne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:48
          Poniewaz pani Maciejewska jest jednostronnym tluczkiem historycznym. Wiem, bo
          znam osobiscie. Niestety.
          Jak mozna promowac nazzwanie Hali Ludowej Hala Stulecia i promowac w ten sposob
          100 lecie bitwy pod Lipskiem, gdzie nasi zaborcy doprowadzili do smierci
          polskiego nastepcy tronu? Moze na to odpowiesz, tluczku. Tzn. Beaciu?
      • ddyzma5 Re: Co jest naprawdę ważne? 21.11.09, 16:20
        Widok dzisiejszego Wrocławia zawdzięczamy naszym rodzicom, którzy swoją młodość poświęcili odbudowie tego miasta.
        Niemcy burzyli nie tylko mosty i kościoły, przygotowując te miasto do obrony .
        Ale również były wysadzane domy mieszkalne, oczywiście z rozkazu Gauleitera Hanke-go.
        Co Niemcy nie zniszczyli, uczynili to wojska alianckie podczas natarcia na Breslau.
        Polscy odbudowali to miasto , które było w 80% -tach zamienione w zgliszcza.
        To są fakty , są nawet materiały filmowe z przygotowań do wysadzania , i wysadzania, mostu Zwierzynieckiego. Mój ojciec opowiadał mi jak w tym miejscu przekraczał kanał odry, krałlem w mundurze wojskowym.
        • Gość: ms Re: Co jest naprawdę ważne? IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 21:31
          no właśnie wojska alianckie, jeśli przyjąć max. szeroką definicję to
          wychodzi na to , że to sowieci /no bo inni alianci nie walczyli w
          bitwie o zawsze piastowski Festung Breslau/ chłopie , lub kobieto
          czy ty wiesz o czym piszesz ?
          • ddyzma5 Re: Co jest naprawdę ważne? 22.11.09, 22:01
            Słuszna uwaga, były to wojska sowieckie.
            Nie zmienia to jednak wiele , bezpośredni sprawcy zniszczenia Wrocławia są w
            gruncie rzeszy ci sami,
            Niemcy. Oni wysadzali kościoły domy i mosty we Wrocławiu, przegotowując się do
            obrony tego miasta. Aby zniszczyć ten fanatyzm nienawiści niemieckiej do innych
            nacji , należało tak uczynić.
            Nienawiść po wojnie do Niemców była taka wielka , że np. Stalin po wojnie
            tolerował samosądy na Niemcach. Benesz (Czechy) również przymrużał oko.
            W każdym razie , gdyby nie wyzwoliły Wrocławia wojska sowieckie , uczyniły by to
            inne.
            Efekt był by ten sam. Polacy musieli by również Wrocław odbudować.
    • renifer77 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 21.11.09, 11:04
      marek444 napisał:

      > Nie wiem kim był Pilecki, ale jestem pewny , że przynajmniej kilka
      > tysięcy było większych bohaterów. Jeżeli chodzi o forowanie zmiany
      > nazwy Hali Ludowej przez gazetę i TV to wiadomo dlaczego przecież to
      > nie są polskie media


      Skoro nie wiesz kim był Pilecki to jak możesz być „pewny , że przynajmniej kilka tysięcy było większych bohaterów„? Może gdybyś częściej oglądał / czytał "polskie media" wówczas wiedziałbyś kim jest osoba do której się odnosisz:))
    • Gość: garf Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 11:29
      To zanim otworzysz morde na ten temat dowiedz sie kim byl ten czlowiek i
      zastanow sie (jesli cie na to stac) czy mialbys na tyle odwagi, zeby choc w 1%
      zrobic to co ON.
      • Gość: wrc Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 12:06
        Nie kwestionuję zasług i bohaterstwa Pileckiego, ale nie widzę powodów, żeby
        jego imieniem nazywać park w centrum Wrocławia.

        Szczególnie teraz, kiedy pojęcia "patriotyzm" czy "bohaterstwo" znaczą całkiem
        co innego, w kontekście przyłączenia Polski do UE czy udziału w wojnach
        wywoływanych na całym świecie przez USA.
        • Gość: garf Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:36
          Nie odnosilem sie do slusznosci nazwania jego imieniem ulicy czy placu, lecz
          ignorancji debila, ktory ze swojej ulomnosci stara sie uczynic cnote. Cos jak
          Tusk i jego chlopcy. To takie modne w tych czasach.
        • Gość: msw Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 21:48
          dla mnie patriotyzm znaczy to samo co dla moich rodzicow i ich
          rodziców itd, jestem Polakiem, niestety wiem że niektórzy obywatel
          naszego Państwa twierdzą, że Polskość to nienormalność-jak np. D
          Tusk i inni jemu podobni, którzy są naszymi gośćmi
    • korcia2000 Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - pol... 21.11.09, 12:01
      Jestem za nadaniem którejś z ulic imienia Pileckiego, ale także uważam, że
      nazwy historyczne stanowią tradycyjną wartość i nie należy ich zmieniać. I tu
      zgadzam się z red. Maciejewską. Byłem natomiast - wyjątkowo - przeciwny
      powrotowi do nazwy "Hala Stulecia", ponieważ była nadana na pamiątkę klęski
      Napoleona a z nim polskich nadziei niepodległościowych. A w ogóle - po co to
      bicie piany, skoro wnioskodawca sam się wycofał.
    • wielki_czarownik Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 21.11.09, 12:22
      marek444 napisał:

      > Nie wiem kim był Pilecki, ale jestem pewny , że przynajmniej kilka
      > tysięcy było większych bohaterów.

      Jesteś debilem. Kiedy pewien brytyjski historyk tworzył listę 10 najodważniejszych ludzi w dziejach świata umieścił na niej Pileckiego.
      • Gość: wrc Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 12:34
        Teraz brytyjski, kiedyś radziecki... Wszystko zależy od punktu widzenia.
        Teraz ocenia się okres "komuny". Obecna władza też kiedyś zostanie rozliczona
        (mam nadzieję).
        • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:40
          Koles, tego co zrobil Rotmistrz Pilecki nie da sie zrelatywizowac. To jest
          bohaterstwo pierwszej proby. A jesli masz watpliwosci, to zastanow sie (tak
          tylko dla siebie), czy bylbys w stanie zrobic to co zrobil ten Czlowiek.
          • Gość: wrc Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:57
            Pewnie nie zrobiłbym tego co On, ale że można ten czyn zrelatywizować świadczy
            to, jak postąpiono z Nim po wojnie.
            • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 22:13
              Przeciez to absolutnie w niczym nie zmienilo oceny tego kim bylm ani tego co
              zrobil.
    • Gość: willy Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.chello.pl 21.11.09, 14:09
      Przecież można szanować wrocławską/śląską tradycje i jednocześnie
      oddać hołd rotmistrzowi.O co ta zadyma?
      • Gość: Uhn marek444 IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.11.09, 15:07
        to koncowy produkt przebudowy Polaka.To taki Nowy Czlowiek
        Europejski.Doskonaly material uzywany przez GazWyb i PO.
    • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 21.11.09, 16:07
      Zgadzam się z Panem Krzysztofem Grzelczykiem, natomiast odpowiedź Pani Beaty
      Maciejewskiej uważam za naprawdę przeczącą samej sobie. Pani Beata najwidoczniej
      stara się w sposób bardzo nieudolny wybrnąć z zarzutów tu jej stawianych.
    • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 21.11.09, 16:29
      Ja również do niedawna nie wiedziałem, kim był rotmistrz Pilecki. Z
      tego też powodu zostałem zwyzywany przez forumowych prawicowych
      hunwejbinów od "lali malowanej", idioty i bydła.
      Oczywiście tego rodzaju wyzwiska są smutnym świadectwem stanu
      polskiego społeczeństwa. Można by się ich spodziewać po
      niepiśmiennych skin-headach, ale znalazło się kilka osób
      posiadających formalnie wyższe wykształcenie, które zniżyły się do
      tego rodzaju prymitywnych obelg. To zbiorowe porykiwanie prymitywów
      jest najlepszym świadectwem na to, że władze nie powinny angażować
      się w tak bzdurne działania jak zmienianie nazw ulic w centrum.
      Działania takie wywołują niepotrzebnie emocje u tej części
      społeczeństwa, która powinna być wyciszana i stopniowo wyłączana z
      debaty publicznej.
      • Gość: asdf Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 20:15
        1. nie wiedziałeś kim był Pilecki
        2. świadczy to rzeczywiście o smutnym stanie części polskiego społeczeństwa,
        "która powinna być wyciszana i stopniowo wyłączana z debaty publicznej". Nie
        świadczy to o tym, "że władze nie powinny angażować się w tak bzdurne działania
        jak zmienianie nazw ulic w centrum", bo te działania nie są bzdurne. Ale
        ponieważ ta słabsza część społeczeństwa, do której należysz tego nie rozumie,
        rodzi się poważne pytanie - jak was, niedouków wyciszyć?
        • Gość: garf Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:49
          Ditto!
        • tomek854 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 21:47
          Gość portalu: asdf napisał(a):
          > świadczy to o tym, "że władze nie powinny angażować się w tak bzdurne działania
          > jak zmienianie nazw ulic w centrum", bo te działania nie są bzdurne. Ale
          > ponieważ ta słabsza część społeczeństwa, do której należysz tego nie rozumie,
          > rodzi się poważne pytanie - jak was, niedouków wyciszyć?

          Widzisz, ty jesteś jednym z tych o których Pawel_zet pisał. To, że on nie
          wiedział kto to jest Pilecki to trochę wstyd (ja bym się wstydził na jego
          miejscu), ale też ma rację, ze zmienianie ulic w centrum jest bez sensu. Plac
          Jana Pawła II jeszcze przez lata długie, jeśli nie przez pokolenia, będzie
          placem Pierwszego Maja. A nazywanie czyimś imieniem fragmentu jakiegoś skwerka?
          Nikt nie będzie mówił "Idź Promenadą Staromiejską, potem Fragmentem Promenady
          im. Rotmistrza Pileckiego, a potem znowu Promenadą Staromiejską".

          Co innego, gdyby postawić mu tam mały, skromny pomnik - taki pomnik mógłby stać
          się punktem orientacyjnym.

          A temu, ze to jest bohater to nikt, kto ma pojęcie o czym mówi, nie może
          zaprzeczyć. Dlaczego zatem nie nazwać jego imienia którejś z nowo budowanych
          dróg? Np. jakiegoś dojazdu do obwodnicy, planowanego nowego wylotu na południe,
          fragmentu obwodnicy wschodniej?

          Celem jest przecież nie tylko upamiętnianie dla upamiętniania, ale też
          uświadamianie takich Pawłów Zetów, prawda?

          Jak będzie jakiś skwerek będący częśćią większej całości nazwany tym imieniem,
          to nikt na to nie zwróci uwagi, szczególnie, jeżeli ta całość ma starą i dobrze
          zakorzenioną nazwę.

          Ale jak każdemu jadącemu obwodnicą Wrocławia GPS będzie mówić "Skręć w ul.
          Rotmistrza Pileckiego" to na pewno więcej osób o nim usłyszy, a niektórzy może
          nawet sprawdzą kto zacz, jeżeli jeszcze o tym nie wiedzą.

          Dlaczego ulica na peryferiach ma być mniej prestiżowa? Przecież nie mówimy tu o
          zaułku odbiegającego od głównej drogi na Janówku, tylko o dużej, ważnej arterii....
      • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 21:45
        Nie. Tego typu wyzwiska sa swiadectwem frustracji ludzi, ktorzy chcieliby, zeby
        ich rodacy w podstawowym kanonie swojego wyksztalcenia uzyskiwali wiedze na
        temat takich ludzi, jak rtm. Pilecki.
        Jesli dorosly Polak, w XXI wieku, w dobie powszechengo i nieskrepowanego dostepu
        do wiedzy historycznej dotyczacej jego narodu nie wie, kim byli jego najwieksi
        bohaterowie, to sfrustrowani jego ignorancja ludzie nie wytrzymuja. I slusznie.

        Bo prymitywem jest ten, ktory nie wie, a nie ten, ktory ci powie, ze nie wiesz.
        • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 21.11.09, 22:34
          Nieprawda.
          Nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko.
          Rotmistrz Pilecki, wbrew głosom części prawicowych ideologów, jest
          postacią w historii Polski trzeciorzędną. Gdyby nie to, że zginął
          zamordowany przez komunistów wskutek zbrodni sądowej, byłby pewnie
          jednym z wielu bohaterów II Wojny Światowej, którzy nie wywołują
          większych emocji i są znani głownie historykom danego okresu.
          Okoliczności śmierci rotmistrza Pileckiego sprawiły, że jest on
          obecnie - jak np. ksiądz Popiełuszko - jedną z ikon polskiej prawicy.
          Człowiek wykształcony, o wysokiej kulturze osobistej, nigdy nie
          używa mowy grubej, nawet w obliczu skrajnej igorancji. We mnie
          ignorancja wywołuje odruch raczej pewnego zakłopotania i chęci
          niesienia kaganka oświaty. Te wyzwiska świadczą raczej o tym, że
          spora część zwolenników polskiej prawicy to ludzie, których należy
          się bać. Ich zapiekłość, nienawistny język i odczłowieczanie ludzi o
          innych niż ich poglądach powodują, że mogą łatwo stać się
          nosicielami nowych ruchów o charakterze totalitarnym. Wywołuje to
          moje nagłębsze obawy.
          To przykre, że dzielny rotmistrz Pilecki ma dzisiaj tego rodzaju
          mentorów. Myślę, że jeśli był uczciwym człowiekiem, byłby z takiego
          obrotu sprawy bardzo zawstydzony.
          • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 23:31
            Zal mi ludzi o takich jak twoje pogladach. Ale z drugiej strony - jakie czasy,
            tacy ludzie. jak rozumiem jest apologeta obecnego nieprawicowego rzadu, ktorego
            podpora sa zlodzieje i oszusci, lub innego nieprawicowego rzadu, ktorego czolowe
            postaci wychowywaly sie na naukach mordercow Rotmistrza Pileckiego (i ks.
            Popieluszki takze).

            Narod nie szanujacy swoje historii skazany jest na zapomnienie. A w szybkim jej
            zapominaniu i obrzydzaniu doskonale pomaga m.in. Gazeta Wyborcza i rozne Radia
            Bzdet.
            • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 09:36
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > Zal mi ludzi o takich jak twoje pogladach. Ale z drugiej strony - jakie czasy,
              > tacy ludzie. jak rozumiem jest apologeta obecnego nieprawicowego rzadu, ktorego
              > podpora sa zlodzieje i oszusci, lub innego nieprawicowego rzadu, ktorego czolow
              > e
              > postaci wychowywaly sie na naukach mordercow Rotmistrza Pileckiego (i ks.
              > Popieluszki takze).
              >
              > Narod nie szanujacy swoje historii skazany jest na zapomnienie. A w szybkim jej
              > zapominaniu i obrzydzaniu doskonale pomaga m.in. Gazeta Wyborcza i rozne Radia
              > Bzdet.
              >

              Dobrze to ująłeś.
              Moim zdaniem Wyborcza pod płaszczykiem internacjonalizmu, stara się wykorzenić
              wszystkie wartości narodowe w społeczeństwie polskim. A społeczeństwo bez takich
              wartości, jest niczym innym jak stadem „ baranów”.
              Przed kilku laty, gdy przeczytałem w Der Spiegel artykuł o Wrocławiu, wpadło mi
              pierwszy raz w ucho nazwisko B. Maciejewska . Od tego czasu śledzę artykuły tej
              osoby. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości iż ta osoba , świadomie czy nie
              świadomie , spełnia rolę mentalnego konia trojańskiego.
              Naturalnie , jest to zgodne z liną GW .
              Niemcy od kilku lat prowadzą politykę samooczyszczania narodowego , coraz
              więcej dystansują się od wszelkich zbrodni wojennych. Nawet w tamtym roku były
              groteskowe próby symbolicznego pozbawienia obywatelstwa niemieckiego Adolfa
              Hitlera. Prasa austriacka wyśmiał takie działania niemieckie, Hitler bowiem
              uciekł z Austrii , gdzie był przez prawo ścigany. I w Niemczech znalazł dobre
              otoczenie, gdzie swoje możliwości rozwinął.
              Polscy również obwiniani są za zbrodnie przez Niemców i Żydów . Koalicja
              żydowsko niemiecka w osobach Żyda Goldschmid-a i Eryki Steinach również w
              niemieckich mediach uprawia kłamliwą politykę wobec Polski. Ale takie tematy
              dla Pani B. Maciejewskiej , to tematy tabu.

              • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 10:52
                Zauwaz, jak Wyborcza, ale coraz czesciej inne media i niestety takze podreczniki
                i ksiazki, okreslaja sprawcow wybuchu II Wojny Swiatowej. To juz nie Niemcy,
                tylko hitlerowcy, nazisci, faszysci. W najlepszym wypadku 'niemieccy nazisci'.
                Nie ma takiego narodu w Europie, jak 'hitlerowcy'. Sa Niemcy. Bo to Niemcy, pan
                Schmidt, pan Klaus, pan Obermeyer i inni rozpetali te wojne, i to Niemcy
                mordowali miliony ludzi w calej Europie. Nie hitlerowcy. Szkoda, ze pani
                Maciejewska i jej oswieceni proeuropejscy i politycznie poprawni mentorzy, o tym
                zapominaja.
                • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 11:32
                  Właśnie ci poprawnie myślący mentorzy, biorą na siebie odpowiedzialność, za ewentualny kryzys demokracji w europie.
                  W Niemieckich mediach często prowadzi się sugestywną wrogą kampanię w stosunku do Polaków.
                  Zarówno chwali się ludzi w Polsce uległych w stosunku do polityki niemieckiej wobec Polski.
                  • Gość: Jaga Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.11.09, 11:39
                    właśnie! a wszechogarniająca poprawność polityczna nie pozwala rozgonić
                    faszystów i rozliczyć komunistów.
                    • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 11:45
                      Zgadza się.
                  • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 12:54
                    Aby nie być gołosłownym przytoczę cytat z niemieckiej prasy, chwalący Zdrojewskiego.
                    ___________________________________________________
                    Zdrojewski hat die Wiederherstellung seiner Stadt nach deutschem Vorbild geplant. Orte wie München, Düsseldorf und Hamburg hat er besucht und ihren Straßenbau studiert.
                    ___________________________________________________
                    Zdrojewski planował odbudowe Wrocławia według niemieckich przykładów. W tym celu odwiedził takie miejscowości jak München, Düsseldorf i Hamburg, gdzie budowę ulic studiował. [ tu chodzi o budowę w szerokim tego słowa znaczeniu ,domy i ich fasady itd.]
                    _____________________________________________________
              • Gość: ms Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 22:01
                o!!!!!!!!!!! właśnie . Powstaje nowy, jedyny naród europejski ( na
                marginesie - teraz nawet w książeczkach zdrowia zwierząt wpisuje się
                kotom rasę nie mieszaniec czy dachowiec, ale rasa europejska -
                weterynarze awangardą) Wraz z nowym narodem powstaje
                EURONACJONALIZM i do tego ten belg i baronessa
            • tomek854 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 21:49
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > Zal mi ludzi o takich jak twoje pogladach.

              Ale czekaj! Pomijając nieznajomość ważnych postaci historycznych, to w sprawie
              krytyki wyzywaczy ma 100% racji!
          • Gość: Tyres Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 07:36
            Pawełku, poczytałeś już o Pileckim - to dobrze. Jego mentorami byli na pewno
            wielcy patrioci. Teraz czas, żebyś zajrzał do słownika i sprawdził co znaczy
            "być czyimś mentorem". Potem, jak jeszcze poczytasz o historii i związanych z
            nią procesach społecznych, przyjdzie czas na wyciąganie wniosków,jak np. kto
            byłby bohaterem a kto nie (dla ułatwienia - za jednego z największych bohaterów
            II wojny Pilecki został uznany przez historyków brytyjskich a nie przez polskich
            prawicowych ideologów). Więc zanim zaczniesz formułować opinie może warto
            jeszcze poczytać?Inaczej część odbiorców (tych złych - wykształconych i
            prawicowych) może uznać, się mądrzysz.
            • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 08:14
              Bez zaglądania do słownika mogę powiedzieć, że rotmistrz Pilecki to tyle co
              moralizator. W swojej wypowiedzi miałem na myśli osoby moralizujące na temat
              historii życia Pileckiego. Jeśli wyraziłem się niejasno, to bardzo przepraszam.
              Mam nadzieję, że po tych wyjaśnieniach jest już dla Ciebie jasne, co miałem na
              myśli.
              Jeśli chodzi o moralność, to uważam, że Ty oraz kilka innych osób
              wypowiadających się w tym temacie to osoby o niskiej moralności. Obrzucać kogoś
              obelgami z tego powodu, że nie żywi wspólnych z nim przekonań ideologicznych,
              odmawiać komuś z tego powodu człowieczeństwa to dla mnie przejawy elementarnych
              braków podstawowych wartości moralnych - szacunku dla innych ludzi i uznania ich
              podmiotowości. Uważam, że rotmistrzowi Pileckiemu byłoby wstyd, gdyby wiedział,
              w jaki sposób i przez kogo jego heroiczne czyny będą wykorzystywane. Chciałbym
              jakoś zmienić Twoje i innych przekonania, mam jednak świadomość, że moralność
              wynosi się głównie z domu. Być może dzięki wysiłkom oświatowym przynajmniej
              Wasze dzieci uda się uratować przed hańbą posiadania odrażającego zestawu
              wartości moralnych.
              Wydaje mi się, że mam dość dobre ogólne pojęcie o historii, jednak mimo że mam
              świadomość, że podczas II Wojny Światowej mieliśmy wielu bohaterów, tylko
              niektóre nazwiska pamiętam. Pewne wydarzenia, jak na przykład śmierć dowódcy
              polskiego podczs bitwy pod Wizną, gdzieś mam w pamięci, jednak trudno byłoby mi
              przypomnieć sobie nazwiska i szczegóły. Jest to stan normalny. Nie jestem
              historykiem II Wojny Światowej, nie muszę znać szczegółowo tamtych wydarzeń.
              Osoby, które ujadają dziś głośno na temat rotmistrza Pileckiego, zapewne same
              tych wydarzeń szczegółowo nie znają.
              Cieszy, że rotmistrz Pilecki został zauważony przez brytyjskich historyków. Nie
              zmienia to jednak faktu, że jest to osoba o niewielkim znaczeniu dla historii
              Polski.
              • Gość: Tyres Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 08:54
                1. nikogo nie obrażałem
                2.nie masz pojęcia o moich poglądach, bo o nich nie pisałem
                3.wyciągasz nieuprawnione wnioski co do poglądów innych (oraz uczuć nieżyjących)
                4. Myślisz nielogicznie a - przede wszystkim - brak ci danych (przesłanek) do
                prowadzenia logicznego rozumowania (innymi słowy - to nie myślenie a raczej ciąg
                ogólno - uczuciowych wyobrażeń.Tyle to warte co dyskusje w pociągu z
                przypadkowymi pasażerami o istocie świata)
                5. Szkoda czasu na dalsze dyskusje - po pierwsze trzeba się uczyć, a dopiero
                potem można wyciągać wnioski,analizować,syntetyzować. Sprawdź znaczenie słowa
                moralizator, bo znowu źle.Żegnam.
                • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 09:09
                  1. Od początku: swoją wypowiedź zacząłeś od wykrzyknika "Pawełku". Dobrze
                  wychowany człowiek nie zwraca się do nieznanych sobie osób od zdrobnienia ich
                  imienia.
                  2. Ależ mam, bo wynikają one z treści wypowiedzi i sposobu formułowania myśli.
                  3. Ależ wręcz przeciwnie. Moje przypusczenia na temat moralności rotmistrza
                  Pileckiego nie są rzeczywiście do końca uprawnione. Mimo wszystko nie wydaje mi
                  się, by tej klasy bohater mógł być osobą posiadającą równie pogardliwy stosunek
                  dla innych ludzi jak współcześni hunwejbinowie prawicy. W końcu z własnej woli
                  dał się zamknąć w obozie koncentracyjnym, żeby ratować innych.
                  4. Nie można dyskutować na temat wyższości lub niższości zasad moralnych,
                  posługując się logiką. Moralność jest z natury rzeczy nielogiczna.
                  5. Moralizator to osoba wygłaszająca morały. Ileż się ich nasłuchałem podczas
                  tej dyskusji, jakiż to ze mnie zły człowiek, bo nie wiem, kto to jest rotmistrz
                  Pilecki. W poprzednim mailu, pisząc w pośpiechu, napisałem, że moralizatorem był
                  Pilecki. Rzeczywiście przejęzyczenie, za które przepraszam. Miałem, oczywiście,
                  na myśli prawicowych mentorów, którzy sami posiadając marny zestaw wartości
                  moralnych śmią pouczać innych. Sami wpierw powinni zastanowić się, czy nienawiść
                  do innych, która promieniuje z ich wypowiedzi, jest godna propagowania.
                  • Gość: Tyres Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 09:46
                    Pawełku, ze stylu i poziomu wypowiedzi , że jesteś miłym, choć niedouczonym
                    chłopcem. Więc pokrótce pomogę (choć wyrywkowo, bo ani czasu, ani - szczerze
                    mówiąc - chęci). Zanim zaczniesz formułować sądy - poczytaj! Już nie chodzi
                    tylko o sądy o ludziach, historii, zjawiskach społecznych ale w ogóle. Podam
                    przykład - zanim zaczniesz rozważać możliwość logicznej analizy zasad moralnych,
                    przeczytaj choćby "Krótką historię etyki" MacIntyre, "Etykę praktyczną" Singera
                    lub - co osobiście polecam - "Historię etyki" Bourke. A potem - jeśli uznasz, że
                    wiesz cokolwiek - wypowiadaj się publicznie. Szkoda czasu na więcej rozmów z
                    niewykształconymi - problem relatywizowania historii jest kluczowym problemem w
                    zachowaniu polskości i takich cech jak patriotyzm i duma narodowa. A media i
                    niemieccy stypendyści coraz częściej tę historię reinterpretują rehabilitując
                    Niemców i nie dbając o pamięć tych, którzy poświęcili życie dla Polski. I to
                    jest istotny problem, w którym zawiera się także dyskusja o nazewnictwie ulic.
                    • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 10:16
                      Pogarda do mnie przebija w Twoich wypowiedziach. Sam więc widzisz, że Twój
                      stosunek do innych ludzi można łatwo zrekonstruować, nie trzeba w tym celu
                      czytać Twoich esejów na tematy światopoglądowe. Nie jest to pogarda uzasadniona.
                      Jestem dobrym i uczciwym człowiekiem, chętnie niosącym pomoc innym. Podejrzewam,
                      że mogę być lepszym człowiekiem od Ciebie, jeśli rozumieć dobro jako życzliwość
                      i szacunek dla innych.
                      Na gruncie etyki stoję na stanowisku, że zasady moralne nie mają charakteru
                      obiektywnego, lecz są produktem procesów społecznych. Również mógłbym polecić Ci
                      trochę lektur na ten temat, ale nie wiem, czy jesteś gotów, by po nie sięgnąć.
                      Jako osoba o wykształceniu filozoficznym czytałem raczej teksty źródłowe, a nie
                      opracowania. Ponieważ wartości moralne mają charakter subiektywny, dyskutować
                      racjonalnie na temat wyższości jednych nad drugimi nie można.
                      • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 10:29
                        Przepraszam że się wtrącę, ale to brzmi bardzo kontrowersyjnie.
                        Myśląc Twoimi kategoriami , łatwo dojdziemy do punktu , w którym stwierdzimy ,
                        iż III Rzesza również wypracowała swoje „wartości moralne”.

                        • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 16:28
                          Przecież wypracowała. Tyle że były to wartości niesłuszne.
                          • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 20:26
                            pawel_zet napisał:

                            > Przecież wypracowała. Tyle że były to wartości niesłuszne.
                            >

                            No widzisz, udajesz że nie wiesz o jakich wartościach moralnych ja tu mówię.
                            Moim zdaniem jest to tylko, na pierwszy rzut oka, sprytny Twój unik.
                            Jednak Twoja strategia może Ciebie zaprowadzić na drogę ludzi głupio mądrych.
                            Na siłę starasz się komikować rzeczy bardzo proste , i moim zdaniem masz skłonności do polaryzacji poglądów . Tym samym , wydaje mi się, umyka Tobie świat bezpartyjnych wartości .
                            Może dlatego jesteś tu trochę niezrozumiały. Poza tym Twoja samoocena również o czymś negatywnym świadczy.
                            Wydaje mi się , iż nie dał byś rady sobie na emigracji.
                            Mówię to z doświadczenia emigranta, który trzydzieści lat temu wybrał taką drogę.
                            Ludzie o podobnych poglądach jak Ty, powypadali szybko z orbity .
                            Cały czas wmawiali sobie samym swoje mądrości, aż życie stało się dla nich koszmarem.
                            Polskie społeczeństwo nie jest takie, jak Ty tu niżej wspominasz.
                            Po prostu są nieodpowiedni ludzie przy władzy, Polską rządzi „złodziej i prostytutka”, a to się da zmienić.
                      • Gość: Jaga Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.11.09, 11:14
                        szkoda, że "osoba o filozoficznym wykształceniu" nie rozumie, że istotą sporu
                        nie są indywidualne poglądy Marylki czy Kazia a problem społeczny - norm,
                        wartości, stosunku zbiorowości do tradycji. Nie to, co indywidualne, subiektywne
                        a to, co społeczne i intersubiektywne. Daj spokój Tyres - to dla
                        niedokształconych, aktywnych uczestników forum zbyt trudne.
                        • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 16:33
                          Podobnie jak niektórym, droga Jago, wychowanym inaczej trudno jest
                          zrozumieć, że używanie przez nich w dyskusji obelg nie obniża
                          wartości poglądów tego, przeciwko komu są one używane, lecz jedynie
                          obniża ocenę kultury osobistej osoby, która zniża się do takiego
                          poziomu.
                          Podstawą norm społecznych winien być szacunek dla innych ludzi. Mam
                          nadzieję, że z czasem taki pogląd stanie się oczywistością. Czy
                          historia życia rotmistrza Pileckiego będzie powszechnie w Polsce
                          znana, jest z punktu widzenia problemu norm społecznych znacznie
                          mniej istotne.
              • Gość: jacek Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 10:56
                Radze ci nie wypowiadac sie w imieniu niezyjacego rtm. Pileckiego, zwlaszcza
                wobec faktu, ze jeszcze niedawno do twojej swiadomosci nie docieral fakt, ze
                ktos taki zyl, walczyl i zostal zamordowany za to, zebys ty, tutaj na forum,
                mogl wygadywac takie bzdury.
                • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 16:34
                  Nie wypowiadam się w imieniu rotmistrza Pileckiego. Po prostu
                  stwierdzam fakt, że jeśli był osobą przyzwoitą, to raczej
                  przyłączyłby się w tej dyskusji do mnie, a nie wyzywał mnie od świń
                  i "lal malowanych".
                  • Gość: kiks Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.chello.pl 22.11.09, 16:41
                    Dajcie Wielce Szanownemu Panu Pawłowi Zet już święty spokój, wszak człek nic nie
                    rozumiejący jest.
                    • pawel_zet Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 22.11.09, 16:47
                      Ależ nie, rozumiem bardzo wiele.
                      Nawet tą dziką nagonkę na osoby przyznające się do niewiedzy w
                      kwestii rotmistrza Pileckiego i obrzucanie ich obelgami. Chętnie
                      pociągnę tę dyskusję.
                      Powiem tak: gdyby rotmistrz Pilecki był dziś po Waszej, a nie po
                      mojej stronie, nie należałaby mu się żadna ulica. Nawet gdyby zabili
                      go ubecy.
                      • wielki_czarownik Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 18:28
                        Rotmistrz nie jest po niczyjej stronie. Ani po lewej, ani po prawej. To bohater wojenny wszystkich Polaków, który został zamordowany nie za to co zrobił podczas wojny, ale za to, co zrobił po wojnie. Nie rozumiem więc czemu usilnie chcesz go przyporządkować do tej czy innej "strony"?
                        Dobrze wiesz, że mnie nie można nazwać ani prawicowcem ani lewicowcem. Na forum równie silnie obrywa mi się i od zwolenników tej i drugiej strony
                        Wiedza kim był Pilecki jest konieczna dla osoby, która chce być uważana za osobę wykształconą i humanistę.
                        Są pewne nazwiska, które powinien znać "każdy, kto".
                        Tak więc wszyscy - niezależnie od wykształcenia powinniśmy wiedzieć kim był Newton, Kopernik czy Darwin.
                        Wszyscy lekarze powinni wiedzieć, kto to był Rydygier czy Abulcasis.
                        Wszyscy lotnicy powinni wiedzieć, kto to był Bleriot czt Yeager.
                        Wszyscy Polacy powinni wiedzieć kto to był Pilecki tak samo jak wszyscy Anglicy powinni znać nazwisko Rodney, a Niemcy wiedzieć kim był Richthofen.
                        Dorabianie ideologii do swej niewiedzy jest zaś po prostu żenujące. Tłumaczenie się, że "jest to bohater drugiej strony" to zwykła dziecinada. Czy skoro takie postacie jak Hitler, Stalin, Nelson czy Karol Gustaw byli "bohaterami drugiej strony" to wykształcony człowiek może spokojnie o nich zapomnieć i nic nie wiedzieć o tych postaciach?
                        Poza tym niewiedzę można usprawiedliwić. Celowe pozostawanie w ignorancji nie. Dorabianie zaś ideologii do swej głupoty można tylko potępić.
                        • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 19:27
                          Jedno jest prawdą - przynależność rotmistrza Pileckiego do takiej
                          czy inne formacji politycznej nie ma większego znaczenia. No, nie
                          mógłby być komunistą. Co prawda komuniści zabijali nawet swoich, ale
                          w takim przypadku polscy prawicowcy nie chcieliby mu dzisiaj czynić
                          honorów poprzez zmianę nazwy ulicy. Mimo że niewątpliwie nadal byłby
                          bohaterem.
                          Nie usiłuję przyporządkować rotmistrza Pileckiego do tej czy
                          innej "strony", zwracam po prostu uwagę, że człowiek przyzwoity nie
                          powinien wyzywać osoby o innych niż on poglądach od "lali
                          malowanej", idioty czy świni. Osoby, które nie szanują innych ludzi,
                          nie powinny być patronami ulic. Z tego też powodu albo rotmistrz
                          Pilecki byłby ze mną, w sposób kulturalny prowadząc dyskusję, nawet
                          gdyby ze mną się nie zgadzał, albo byłby z Tobą i Twoimi ideowymi
                          sprzymierzeńcami, obrzucając mnie obelgami. Nie chce mi się jednak
                          wierzyć, że przyłączyłby się do Was. Poszedł do obozu
                          koncentracyjnego, by bronić innych ludzi. Dowodzi to tego, że
                          szanował ich, a Wy nie szanujecie nikogo poza Wami samymi.
                          Podtrzymuję po raz kolejny swoją opinię, że rotmistrz Pilecki jest
                          postacią dla historii Polski trzeciorzędną. Podczas II WŚ mieliśmy
                          wielu bohaterów. Trzeba o nich pamiętać, ale obrzucanie wyzwiskami
                          kogoś, kto nie wie, jak nazywał się dowódca polskich oddziałów
                          podczas bitwy pod Wizną, kto nie wie, który z polskich pilotów
                          Dywizjonu 303 zestrzelił najwięcej samolotów wroga, albo kto
                          dowodził w jakich latach ZWZ i AK to duża przesada. Nie wspominam
                          nawet o tym żołnierzu z armii Berlinga, który, by oszczędzić krwi
                          kolegów, poświęcił własne życie (celowo nie wymieniłem jego
                          nazwiska - nie sądzę, byś Ty i inni ludzie gardłujący w sprawie
                          rotmistrza Pileciego je znali). Mnie na przykład to wszystko mało
                          interesuje i to nie dlatego, że jestem złym człowiekiem, idiotą czy
                          świnią, ale dlatego, że bardziej interesuje mnie teraźniejszość i
                          przyszłość niż dość zamierzchła przeszłość. Muszę w niej zmieścić
                          wiedzę, która pozwala mi zarabiać na życie i funkcjonować we
                          współczesnym świecie. Do przeszłości należą czasy, w których jedna
                          osoba mogła swoją wiedzą ogarnąć całość wiedzy ludzkiej. Dzisiaj
                          trzeba selekcjonować wiedzę, którą pragnie się posiąść. Bohaterowie
                          II Wojny Światowej nie zajmują w mojej hierarchii wiele miejsca z
                          wielu powodów. Wolę pamiętać, czy na czym polegają afrykańskie
                          języki mlaskowe, jakie są główne produkty rolne uprawiane w stanie
                          Oaxaca i jak nazywa się sekta czcicieli świętego Jana z Iraku. Ktoś
                          może nie zgadzać się z moim wyborem - jego sprawa, ma prawo podjąć
                          swoje własne wybory i uczyć się nazwisk bohaterów II Wojny
                          Światowej. Przeciętnemu człowiekowi wystarczy na ten temat
                          przeciętna wiedza.
                          Mało mnie pasjonuje tak w ogóle moja własna polskość. Niezbyt podoba
                          mi się polskie społeczeństwo. Jest ksenofobiczne i nietolerancyjne.
                          Czuję się obywatelem Europy czy świata. Najchętniej wyemigrowałbym z
                          tego smutnego kraju, w którym wyżej ceni się zmurszałem sztandary
                          niż żywych ludzi, a ludzie dają się permanentnie robić w konia tanim
                          cwaniakom, którzy rządzą w Polsce.
                          Nie dorabiam ideologii do swojej niewiedzy. Jestem
                          krytyczny wobec siebie. Mylę się, ale potrafię przyznać się do
                          pomyłek. Wiem to, co wiem. Z pewnością niewiele. Nie będę udawał, że
                          wiem więcej, niż wiem. Są pewnie ludzie, którzy lubią puszyć się i
                          po lekturze artykułu w Wikipedii wypisują na forach internetowych
                          przed chwilą poznane mądrości. Ja tego nie robię. Staram się być
                          uczciwym i dobrym dla innych człowiekiem.
                          Jeśli więc ktoś na tej podstawie, że przyznałem na forum
                          internetowym, że nie wiem, kto to jest rotmistrz Pilecki, stwierdza,
                          że jestem "lalą malowaną", głupkiem, świnią i bydłem, to wywołuje to
                          moje bardzo negatywne reakcje. Nie rozumiem Twoich wywodów o drugiej
                          stronie. W ogóle niezbyt Ciebie rozumiem i nie mam specjalnej ochoty
                          z Tobą dyskutować, bo nie lubię być obryzgiwany jadem.
                          • Gość: kinomaniak Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 19:40
                            w sowieckich filmach często występował serdeczny prostaczek. Tylko, że ona
                            zazwyczaj nie był nadaktywny. A nic gorszego jak dureń z inicjatywą...Nic nie
                            wie, nic nie rozumie (mimo, ze mu mądrzy tłumaczą) ale ma o sobie dobre zdanie.
                            Prostolinijny i uczciwy! Wot maładziec!
                            • Gość: garf Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 20:03
                              Z kolei takich ludzi sami sowieci nawywali w latach 60-tych i 70-tych
                              'uzytecznymi idiotami'. I mieli racje.
                              • Gość: do garfa Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 20:12
                                właściwie trudno się dziwić takim Pawłowym poglądom. W wojnie z Niemcami i z
                                komuną aktywnie uczestniczyło - o ile dobrze pamiętam - mniej niż 10%
                                społeczeństwa naszego kraju. Większości polskość nie obchodziła, dla nich ważne
                                było, żeby się jak najlepiej urządzić i przetrwać. A potem korzystać z
                                poświęcenia innych. Tym bardziej należy się cześć Pileckiemu. I może już nie
                                odpowiadać gościowi, któremu brak wiedzy przekazywanej w patriotycznych domach
                                nie przeszkadza w prezentowaniu własnych "poglądzików" i braniu zbyt żywego
                                udziału w dyskusji o patriotyzmie. Straszne - skąd tacy wyłażą???
                                • Gość: garf Skad oni sie wzieli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 20:28
                                  Gość portalu: do garfa napisał(a):
                                  > Straszne - skąd tacy wyłażą???

                                  Skad? Z konformistycznych domow i srodowisk, gdzie ceniona jest 'europejskosc',
                                  a 'polskosc' pogardzana, i gdzie Pileckich, Kuklińskich, Borow-Komorowskich,
                                  Popiełuszków, Powstańców Warszawskich i partyzantów z AK nazywa sie
                                  'oszolomami'. Gdzie walke o polska pamiec historyczna nazywa sie 'brakiem
                                  tolerancji', a obrone dobrego imienia Polski przed atakami - 'ksenofobią'.
                                  Pawel bedzie wiedzial skad oni sie biora:
                                  pawel.zet napisal:
                                  Mało mnie pasjonuje tak w ogóle moja własna polskość. Niezbyt podoba
                                  mi się polskie społeczeństwo. Jest ksenofobiczne i nietolerancyjne.
                                  Czuję się obywatelem Europy czy świata. Najchętniej wyemigrowałbym z
                                  tego smutnego kraju, w którym wyżej ceni się zmurszałem sztandary
                                  niż żywych ludzi
                                  • pawel_zet Re: Skad oni sie wzieli? 22.11.09, 20:49
                                    Faktycznie u mnie w domu była raczej postępowa atmosfera. Pod tym
                                    względem garf ma całkowitą rację.
                                    Oszołomami nie nazywano wyżej wymienionych, ja ich również tak nie
                                    nazywam. Nie słyszałem, by Bór-Komorowski czy Pilecki wyzywali ludzi
                                    o innych niż oni poglądach od świń, idiotów i bydła. Czy jest
                                    potwierdzone, że faktycznie zachowywali się w taki sposób?
                                • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 20:55
                                  Jest takie polskie przysłowie: krowa, która dużo ryczy, mało mleka
                                  daje. Wydaje mi się, choć mogę się mylić, że podczas wojny
                                  największymi patriotami nie okazali się wcale ci, którzy przed wojną
                                  głośno gardłowali na temat swojego patriotyzmu. Goście z ONR, o ile
                                  dobrze pamiętam, wsławili się raczej utworzeniem po wojnie
                                  kolaborującego z komunistami PAXu. Nie wykluczam, że gdyby teraz
                                  wybuchła wojna, okazałbym się lepszym człowiekiem niż ci, którzy
                                  wyzywają mnie od świni. W przeciwieństwie do nich szanuję innych
                                  ludzi.
                              • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 20:46
                                > Z kolei takich ludzi sami sowieci nawywali w latach 60-tych i 70-
                                tych
                                > 'uzytecznymi idiotami'. I mieli racje.

                                Trudno nie ugiąć się przed siłą tych argumentów. Brawo. Trzeba być
                                prawdziwym mędrcem, by użyć równie wysublimowanej argumentacji.
                                PS. "Użyteczny idiotami" podobno nazywał niektórych
                                zachodnioeuropejskich polityków Lenin.
                            • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 20:44
                              Jakże celna argumentacja!
                          • Gość: jacek Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.09, 20:01
                            pawel_zet napisał:
                            > Mało mnie pasjonuje tak w ogóle moja własna polskość. Niezbyt podoba
                            > mi się polskie społeczeństwo. Jest ksenofobiczne i nietolerancyjne.
                            > Czuję się obywatelem Europy czy świata.


                            I tu wlasnie lezy pies pogrzebany. Niestey.
                            Na cale szczescie takich jak ty bylo malo zarowno podczas 123 lat zaborow, w
                            Legionach, podczas II wojny Swiatowej, a takze w ciagu 45 lat rzadow komuny. Na
                            cale szczescie takimi jak ty nie byli ani Traugutt, ani Kuron, Michnik czy
                            Modzelewski, czy nawet Niesiolowski, na pewno nie Rotmistrz Pilecki, dla ktorego
                            wazne bylo, ze JEST POLAKIEM. Ich wszystkich obchodzila 'ich wlasna polskosc'.
                            Ciebie nie obchodzi? Trudno, masz do tego prawo. Ale w takim razie nie
                            wypowiadaj sie w kwestiach, ktore polskosci dotycza!
                            • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 22.11.09, 20:56
                              A niby czemu? Kto dał Wam prawo do wyłączności w kwestiach
                              patriotyzmu?
                              • tomek854 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 03:14
                                pawel_zet napisał:

                                > A niby czemu? Kto dał Wam prawo do wyłączności w kwestiach
                                > patriotyzmu?

                                Im nikt nie dał, ale Ty Twojego się zrzekłeś pisząc, że mało Cię to obchodzi, a
                                w ogóle to byś się wyprowadził i zapomniał o polskości najchętniej...
                                • Gość: qwer Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 07:41
                                  Szkoda, ze dyskusja zamiast koncentrować się na kwestiach naprawdę ważnych,
                                  takich jak proniemieckie akcje p.Maciejewskiej i polityka historyczną radnych
                                  Wrocławia(z których spora grupa nie ma żadnego zdania na temat budowania
                                  tożsamości narodowej - podstawowa i często jedyna wyznawana przez nich wartość,
                                  to lojalność grupowa wobec własnego ugrupowania)sprowadza się do awantur z
                                  głupkiem, który poczuł się obrażony a pojęcia nie ma o co chodzi w szerszym
                                  kontekście. Czas zastanowić się dlaczego p.Maciejewska nieustannie podkreśla
                                  zasługi Niemców zapominając o Polakach, którzy podnieśli to miasto z ruin, jaką
                                  politykę historyczną prowadzi dyr. Łagiewski w Muzeum Historycznym i dlaczego
                                  wybierani przez nas radni nie mają zdania na omawiane kwestie.
                                  • ddyzma5 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 11:00
                                    Nie wykluczam takiej możliwości, że dla Pani Maciejewskiej taka strategia jest jedyną możliwością utrzymania się na wodzie.
                                    Z artykułów Pani Maciejewskiej nie wynika , aby ona miała coś więcej do zaproponowania od siebie czytelnikowi, jak promocja niemieckiej przeszłości. Moim zdaniem brak jej obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość.
                                    • Gość: qwer Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 12:55
                                      Może p. Maciejewskiej wydaje się, że mądrzej, słuszniej i bardziej elegancko
                                      jest podkreślać zasługi i dokonania innych niż własne? Tak bywa w sytuacjach,
                                      kiedy inni hołdują tym samym zasadom. W relacjach między narodami tej symetrii
                                      nie ma, dlatego należałoby składać hołd własnym bohaterom, uczyć dzieci o
                                      własnych zwycięstwach i przyczynach porażek i budować tożsamość i patriotyzm
                                      poprzez wzrost świadomości własnej historii. A p. Maciejewska i dyr. Łagiewski
                                      najwyraźniej uznali takie spojrzenie za prowincjonalne i niemodne. Niedobrze.
                                      Inni nas nie docenia, jeśli nie zrobimy tego sami. Ale oczywiście można w
                                      "Newsweeku" wychwalać talent pochodzącej z Jeleniej Góry przyjaciółki Hitlera,
                                      niemieckiej lotniczki i dziwić się, dlaczego okoliczna ludność nie dba o
                                      zachowanie pamięci o niej - przecież to część tradycji tej ziemi. I nie widzą,
                                      że to nie nasze tradycje, tylko naszych ówczesnych wrogów. Obrzydliwe
                                      relatywizowanie historii.
                                    • tomek854 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 14:36
                                      Pani Maciejewska pisze o historii Wroclawia. Tak sie sklada ze wiekszosc
                                      historii Wroclawia w ciagu ostatnich kilkuset lad to historia niemiecka, wiec
                                      nie dziwne, ze o tym pisze...
                                      • ddyzma5 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 21:58
                                        tomek854 napisał:

                                        > Pani Maciejewska pisze o historii Wroclawia. Tak sie sklada ze wiekszosc
                                        > historii Wroclawia w ciagu ostatnich kilkuset lad to historia niemiecka, wiec
                                        > nie dziwne, ze o tym pisze...
                                        >
                                        Jest to dobre usprawiedliwienie dla Pani Maciejewskiej.
                                        Jednak jest również istotne jak pisze Pani Maciejewska, gdzie kanalizuje swoją sympatię.
                                        No i w końcu, pisanie o historii Wrocławia, to jedna sprawa, a zabieranie zdania na tematy dotyczące wyboru mentalnego między interesami narodowymi, obyczajowymi, kształtującymi ogólny klimat we Wrocławiu, to druga sprawa.
                                        Zdanie o Pani Maciejewskiej, nie wyrobiłem sobie tylko na podstawie pisaniu jej o historii Wrocławia.
                                        Czytam prasę niemiecką, i szczególnie zwracam uwagę na to , co i jak , i kto pisze o moim rodzinnym mieście Wrocławiu.
                                        Z nazwiskiem Maciejewska po raz pierwszy zetknąłem się, a raczej zwróciłem uwagę na nie, po przeczytaniu artykułu w „Der Spiegel” , o Wrocławiu .
                                        Maciejewska wypowiada się w nim, jako lokalna dziennikarka GW, która deklaruje się sama , jako wielka przyjaciółka niemieckości Wrocławia.
                                        Od tej pory zwracam uwagę, od czasu do czasu, co Pani Maciejewska pisze.
                                        Niestety nie znam żadnych dobrych , w moim odczuciu, artykułów , które mogły by spojrzeć na tą Panią bardziej pozytywnie.
                                        Ale nie twierdzę , że takich nie ma. Może są.
                                        W każdym razie, patrząc okiem konsumenta zachodniego , którym jestem od trzydziestu lat.
                                        Panią Maciejewską , na podstawie jej artykułów , zaszufladkował bym ją, jako osobę nieposiadającą tego, co mogło by ją określić, jako córkę narodu polskiego.
                                        Nie wykluczam faktu , iż mogę się mylić.
                                        W każdym razie nie pisanie o historii Pani Maciejewskiej ukształtowało mnie tak.
                                        To wszystko można podsumować w jednym zdaniu.
                                        Mówi się „ kto sądzi , będzie sądzony ” .
                                        To właśnie te nasze „sądy” kwalifikują nas do przynależności narodowej , kulturowej czy socjalnej.
                          • Gość: ms Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 22:10
                            gdyby Pielecki był komunistą to niechybnie popełniłby samobójstwo,
                            nie czekając na Wolińską, Michnika i Bieruta . Czy Ty wiesz w ogóle
                            coś o tym CZŁOWIEKU !!!!!!
                          • tomek854 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 03:12
                            pawel_zet napisał:


                            Takie rzeczy, że aż jestem zażenowany. A miałem go za naprawdę na poziomie faceta.

                            I o ile się z nim w 100% zgadzam jeżeli chodzi o kulturę wypowiedzi jego
                            adwersarzy to nie mogę się zgodzić co do pewnych kwestii.

                            > Podtrzymuję po raz kolejny swoją opinię, że rotmistrz Pilecki jest
                            > postacią dla historii Polski trzeciorzędną.

                            Możesz sobie podtrzymywac, ale co warta jest Twoja opinia, jak do niedawna nie
                            miałeś pojęcia o istnieniu Pileckiego? Przeczytanie Dywizjony 303 w podstawówce
                            nie czyni z Ciebie znawcy historii...

                            Pilecki jest ważną postacią nie tylko w historii Polski ale i Europy, ponieważ
                            był jednym z ważniejszych źródeł dowodów o zbrodniach popełnianych w obozach
                            koncentracyjnych.

                            > Podczas II WŚ mieliśmy
                            > wielu bohaterów.

                            Mieliśmy. I choć trudno robić jakiś ranking, to gdyby się dało, to Pilecki na
                            pewno byłby bardzo wysoko.

                            Trzeba o nich pamiętać, ale obrzucanie wyzwiskami
                            > kogoś, kto nie wie, jak nazywał się dowódca polskich oddziałów
                            > podczas bitwy pod Wizną,

                            Wizna to bitwa jakich wiele, choć wyjątkowo dobrze nasi żołnierze się tam
                            spisali. Podobnie było na Westerplatte, Helu czy wielu innych miejscach. Jeżeli
                            dowódca dowodził dobrze swoimi żołnierzami, to super, świetnie wykonywał pracę
                            żołnierza.

                            kto nie wie, który z polskich pilotów
                            > Dywizjonu 303 zestrzelił najwięcej samolotów wroga

                            Tak samo pilot, który strąca dużo samolotów wroga to dobry pilot. Natomiast do
                            obowiązków żadnego żołnierza nie należy pójście na ochotnika do obozu
                            koncentracyjnego. Wśród wielu ludzi, którzy się tam znaleźli - również
                            bohaterowie z wielu frontów - wielu było tak którzy się załamali czy poddali.
                            Pilecki się nie tylko nie poddał ale i aktywnie działał w konspiracji, ba, on tą
                            konspirację praktycznie od zera zorganizował, a jednocześnie dokumentował
                            popełniane tam zbrodnie. To jest coś wyjątkowego, co stawia go w nieco innym
                            miejscu niż bohaterscy piloci, oficerowie piechoty czy czołgiści.
                            > Nie wspominam
                            > nawet o tym żołnierzu z armii Berlinga, który, by oszczędzić krwi
                            > kolegów, poświęcił własne życie (celowo nie wymieniłem jego
                            > nazwiska - nie sądzę, byś Ty i inni ludzie gardłujący w sprawie
                            > rotmistrza Pileciego je znali).

                            Takich żołnierzy (z całym szacunkiem dla tego, o którym mówisz) też jest
                            mnóstwo. Nawet w ostatniej wojnie w Iraku paru takich się znalazło, i super. To
                            jednak wciąż jest co innego.

                            Mnie na przykład to wszystko mało
                            > interesuje

                            Mnie też, dlatego nie wiem, który z dywizjonu 303 miał jakie statystyki i jak
                            się nazywał który z dowódców czegoś tam, bo zarówno sił zbrojnych było mnóstwo,
                            jak i dowódcy się zmieniali. Ale Pilecki to jest historia jedyna w swoim
                            rodzaju. I dlatego tak jak masz ogólną wiedzę o tym, że był sobie taki dywizjon
                            303, że była sobie taka bitwa nad Wizną czy na Westerplatte, ze był sobie taki
                            ORP Orzeł i że były ZWZ, AK, ŻOB i inne siły zbrojne, tak wypadałoby wiedzieć,
                            że był także taki jednoosobowy bohater.

                            > bardziej interesuje mnie teraźniejszość i
                            > przyszłość niż dość zamierzchła przeszłość.

                            Mnie też. Ale jednak przeszłość i przyszłość się łączą, nie mówiąc o tym, że
                            nigdy nie wiesz, jaka wiedza Ci się przyda.

                            Muszę w niej zmieścić
                            > wiedzę, która pozwala mi zarabiać na życie i funkcjonować we
                            > współczesnym świecie.

                            Ja kiedyś dostałem pracę po tym, jak rozmowa kwalifikacyjna przerodziła się we
                            wspominki mojego przyszłego szefa o jego dziadku Polaku a ja opowiedział mu o
                            historii ORP Orzeł, który dopłynął nie gdzie indziej, ale do Rosyth w Szkocji
                            właśnie. W tym wypadku można powiedzieć, że moja znajomość historii przełożyła
                            się wprost na zarabianie na życie i funkcjonowanie w dzisiejszym świecie, bo na
                            pewno wśród kandydatów byli bardziej doświadczeni kierowcy niż ja ;-)

                            Do przeszłości należą czasy, w których jedna
                            > osoba mogła swoją wiedzą ogarnąć całość wiedzy ludzkiej.

                            No, to się skończyło chyba na Leibnitzu...

                            Dzisiaj
                            > trzeba selekcjonować wiedzę, którą pragnie się posiąść. Bohaterowie
                            > II Wojny Światowej nie zajmują w mojej hierarchii wiele miejsca z
                            > wielu powodów.

                            To, że nie zajmują wiele miejsca to dobrze. Nie każdy musi być Wołoszańskim. Ale
                            jeżeli masz na nich mało miejsca, to zamiast pamiętać wybiórczo dowódzców
                            poszczególnych bitew czy bohaterskich żołnierzy, powinieneś nieco tego miesjca
                            poświęcic pewnej klasyfikacji ważności i zapamiętać tylko tych najważniejszych.
                            Ty tego nie zrobiłeś i dlatego akurat Pilecki jawi Ci się jako ktoś o wiele
                            mniej ważniejszy niż żołnierz jakich były tysiące, który poświęcił swoje życie
                            dla innych, czy tam jakieś statystyki zestrzeleń.

                            Wolę pamiętać, czy na czym polegają afrykańskie
                            > języki mlaskowe, jakie są główne produkty rolne uprawiane w stanie
                            > Oaxaca i jak nazywa się sekta czcicieli świętego Jana z Iraku.

                            To prawda. Jednak żyjesz w Polsce i ta wiedza w naszych warunkach jest o wiele
                            mniej użyteczna niż wiedza o historii Polski.

                            Ktoś
                            > może nie zgadzać się z moim wyborem - jego sprawa,

                            A pewnie że tak.

                            ma prawo podjąć
                            > Przeciętnemu człowiekowi wystarczy na ten temat
                            > przeciętna wiedza.

                            Problem w tym, że Twoja wiedza na ten temat jest poniżej przeciętnej.

                            > Mało mnie pasjonuje tak w ogóle moja własna polskość. Niezbyt podoba
                            > mi się polskie społeczeństwo. Jest ksenofobiczne i nietolerancyjne.

                            To prawda. Lecz czy nie jest właśnie tego powodem nasz brak dumy narodowej i
                            znajomości własnej historii? Rozejrzyj się po Europie, spójrz jak dumni ze
                            swojego kraju są Anglicy, Szkoci, Walijczycy czy Irlandczycy - tam flagi
                            powiewają na każdym kroku... Francuzi z ich teorią o tym, że wszystko co
                            francuskie jest najlepsze... NIemcy i ich oktoberfesty, panowie w ludowych
                            strojach śpiewający sprośne ludowe zaśpiewki... Ba, nawet w Czechach na co dzień
                            widzi się muzykę ludową... Wczoraj byłem na imprezie u Czechów - Nohavica i
                            čechomor lecieli na przemian z jakimś hip-hopem... A u nas do niedawna muzyka
                            ludowa to był obciach, chyba dopiero Brathanki i Golce zmienili coś w tej
                            sprawie... Historii nikt nie lubi, bo kojarzy się z kładzeniem wieńców pod
                            pomnikami zmarłych tylko - gdyby Pilecki był Amerykaninem, to byśmy mieli już o
                            nim piętnaście oscarowych filmów!

                            > Czuję się obywatelem Europy czy świata. Najchętniej wyemigrowałbym z
                            > tego smutnego kraju, w którym wyżej ceni się zmurszałem sztandary
                            > niż żywych ludzi, a ludzie dają się permanentnie robić w konia tanim
                            > cwaniakom, którzy rządzą w Polsce.

                            Dobrze. Ale wiesz, ja już emigrowałem. I pozwolę się zadać Tobie pewne pytanie:
                            Co Ty masz do wniesienia do tej wspólnej Europy, jeżeli wyrzekasz się swojej
                            polskości? Ta Europa, wspólnota obywateli wszystkich krajów, której obywatelem
                            się czujesz, to nie jest twór, który wziął się z niczego. To jest bogactwo
                            zbudowane na dziedzictwie wszystkich narodów. Król Artur, wojny krzyżowe,
                            Voltaire i Rewolucja Francuska, Portugalscy podróżnicy, Serbscy zamachowcy,
                            Pruscy Książęta, Rumuńskie Wampiry i czescy astronomowie - wszyscy składali sie
                            na to, czym Europa jest dzisiaj. Pilecki też ma tam swoje miejsce. I kto ma o
                            nim powiedzieć światu, jeśli nie Ty właśnie?

                            No a poza tym to się zgadzamy.
                            • ddyzma5 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 09:11
                              Bardzo dobre uzasadnienie i analiza wartości naszego bohatera narodowego Pileckiego.
                              Sądzę, że na takich właśnie przykładach powinniśmy budować naszą dumę narodową.
                              Dlatego uważam , iż Pilecki zasłużył sobie na miejsce w centrum miasta.
                              • wielki_czarownik W Centrum nie! 23.11.09, 10:06
                                Pilecki jeżeli już to powinien dostać naprawdę solidną ulicę a nie kawałek chodnika. Obwodnica imienia Pileckiego to lepszy pomysł, niż jakiś kawałek chodnika.
                                • ddyzma5 Re: W Centrum nie! 23.11.09, 10:46
                                  W centrum jednak nie było by tak źle .
                                  Ten akcent miał by mocniejszą wypowiedź, i również dla turystów był by to dobry edukacyjny punkt.
                                  W centrum naprawdę nie było by czego się wstydzić, ale wprost przeciwnie.
                                  • tomek854 Re: W Centrum nie! 23.11.09, 14:49
                                    tak, ale w centrum wszystkie ulice juz sie nazywaja.
                                    • ddyzma5 Re: W Centrum nie! 23.11.09, 22:02
                                      tomek854 napisał:

                                      > tak, ale w centrum wszystkie ulice juz sie nazywaja.
                                      >
                                      Mieszkałem kiedyś na Kotlarskiej, i znam dobrze centrum.
                                      Jest wiele miejsc , lub ulic godnych przemianowania.
                                      • wielki_czarownik Re: W Centrum nie! 23.11.09, 22:26
                                        A zapłacisz z własnej kieszeni za zmiany i pozałatwiasz je za ludzi? Wymiana wszystkich dokumentów w rodzinie, to ładnych kilkaset złotych + kilka dni w kolejkach.
                                        Nie, nie. Tak się nie bawimy. Upamiętnijmy Pileckiego, ale nie kosztem innych.
                                  • wielki_czarownik OK 23.11.09, 15:26
                                    Ale jeżeli w Centrum, to powinien dostać porządną ulicę a nie kawałek chodnika z kilkoma koszami na śmieci. Może tunel na Dominikańskim? Może to, co powstanie na miejscu dzisiejszego Placu Powstańców Warszawy? W innym wypadku obwodnica.
                            • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 10:42
                              Tomku, po wielu latach pisywania sobie o tym i o owym na forum w
                              końcu zaczynamy odkrywać, że w pewnych punktach zasadniczych nie
                              zgadzamy się ze sobą, bardzo się nie zgadzamy. Jedno jest istotne:
                              ludzie nie muszą się ze sobą zgadzać, ważne jest to, żeby siebie
                              szanowali.
                              Uważam, że współczesna polska prawica to w dużym procencie
                              hipokryci, którzy podniecają się swoim patriotyzmem, znajomością
                              przeszłych boleści narodowych itp., tymczasem ich wiedza jest
                              wyrywkowa.
                              Weźmy Twoje wypowiedzi. Znowu nie będę w przeciwieństwie do
                              niektórych gości zgrywających się na encyklopedystów szybko wertował
                              Wikipedii, ale z tego, co pamiętam:
                              * dowódca polskich wojsk w bitwie pod Wizną niczym pułkownik
                              Wołodyjowski w powieści Sienkiewicza nakazał żołnierzom opuścić
                              pozycje, a sam się wysadził w bunkrze (nazwiska nie pamiętam, jakoś
                              na "U", musiałbym sprawdzić w Wikipedii),
                              * sławę w Anglii zapewnili nam polscy piloci, a nie rotmistrz
                              Pilecki, który dziś jest znany głównie w kręgu historyków,
                              * żołnierz armii Berlinga, o którym pisałem (nazwisko pamiętam
                              chyba, nie jestem na 100% pewien), obwiązany granatami rzucił się na
                              niemiecki bunkier i go wysadził, poświęcając swoje życie, by nie
                              ginęli inni.
                              Nie mam zamiaru bawić się w dziecinadę pt. hierarchizowanie
                              bohaterstwa. Obawiam się jednak, że większość młodych zagorzałych
                              prawicowców zna rtm. Pileckiego, a nie zna tamtych niewątpliwych
                              bohaterów - i wielu, wielu innych. Jest tak dlatego, że Pileckiego
                              zabili komuniści. A kult osób, których zabili komuniści, jest w
                              Polsce szczególnie popularny w pewnych kręgach. Dla kogoś, kto
                              porusza się w tychże kręgach jest oczywiste, kim jest Pilecki. Co
                              się działo pod Wizną, pamięta piąte przez dziesiąte. Czy jesteś w
                              stanie udowodnić, że moja wiedza na temat II WŚ jest poniżej
                              przeciętnej? Pokaż mi wyniki badań ankietowych na temat znajomości
                              postaci rtm. Pileckiego.
                              Ile razy wyjeżdżam na Zachód, zastanawia mnie, czemu tam ludzie mogą
                              być tacy życzliwi dla siebie w sytuacjach codziennych. Siedzisz
                              chyba w Anglii, więc wiesz, że jeśli tam skrzyżujesz swój wzrok z
                              kimś w metrze czy autobusie, w odpowiedzi otrzymujesz uśmiech. W
                              Polsce ludzie odwracają wzrok, zdają się nie dostrzegać innych. Nie
                              mam teraz czasu na dłuższe wywody, ale, proszę, zastanów się nad tym.

                              • tomek854 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 14:48
                                pawel_zet napisał:

                                > Tomku, po wielu latach pisywania sobie o tym i o owym na forum w
                                > końcu zaczynamy odkrywać, że w pewnych punktach zasadniczych nie
                                > zgadzamy się ze sobą, bardzo się nie zgadzamy. Jedno jest istotne:
                                > ludzie nie muszą się ze sobą zgadzać, ważne jest to, żeby siebie
                                > szanowali.

                                Wydaje mi sie, ze to akurat nam w miare wychodzi ;-)

                                > Uważam, że współczesna polska prawica to w dużym procencie
                                > hipokryci, którzy podniecają się swoim patriotyzmem, znajomością
                                > przeszłych boleści narodowych itp., tymczasem ich wiedza jest
                                > wyrywkowa.

                                Pewnie, ze tak.

                                > Weźmy Twoje wypowiedzi.

                                Ciekawym jest dla mnie traktowanie mnei jako przykladowej prawicy ;-)

                                > * dowódca polskich wojsk w bitwie pod Wizną niczym pułkownik
                                > Wołodyjowski w powieści Sienkiewicza nakazał żołnierzom opuścić
                                > pozycje, a sam się wysadził w bunkrze (nazwiska nie pamiętam, jakoś
                                > na "U", musiałbym sprawdzić w Wikipedii),

                                No i super. Nie on jeden - jak przyklad Wolodyjowskiego pokazuje ;-)

                                > * sławę w Anglii zapewnili nam polscy piloci, a nie rotmistrz
                                > Pilecki, który dziś jest znany głównie w kręgu historyków,

                                Bo Polscy piloci walczyli w ANGLII a Anglikow wlasciwie nic poza ANGLIA i
                                ANGLIKAMI nie obchodzi. Zyje tu, to wiem. Jak zginie polski zolnierz w
                                Afganistanie, to w Timesie znajdziesz notke gdzies na 54 stronie, ale jak Anglik
                                zatnie sie w palec podczas smarowania kanapki, to kazdy tabloid bedzie mial to
                                na pierwszej stronie. Taka jest specyfika tego kraju, dlatego wlasnie piloci
                                Dywizjonu 303 byli"Our Heroes" - bo latali dla RAF, broniac Anglii.

                                > * żołnierz armii Berlinga, o którym pisałem (nazwisko pamiętam
                                > chyba, nie jestem na 100% pewien), obwiązany granatami rzucił się na
                                > niemiecki bunkier i go wysadził, poświęcając swoje życie, by nie
                                > ginęli inni.

                                To tak jak ten niedawno odznaczony brytyjczyk, ktory polozyl sie na granacie,
                                ratujac zycie trzech swoich kolegow (stracil chyba obie nogi i reke, ale przezyl).

                                > Nie mam zamiaru bawić się w dziecinadę pt. hierarchizowanie
                                > bohaterstwa. Obawiam się jednak, że większość młodych zagorzałych
                                > prawicowców zna rtm. Pileckiego, a nie zna tamtych niewątpliwych
                                > bohaterów - i wielu, wielu innych. Jest tak dlatego, że Pileckiego
                                > zabili komuniści.

                                Nie moge sie z Toba zgodzic. Daleko mi od prawicy bardzo, a mimo tego znam
                                Pileckiego - nie dlatego, ze go zabili komunisci, tylko dlatego, ze byl to
                                bohater jedyny w swoim rodzaju. Komunisci zabili wielu ludzi, i faktem jest, ze
                                prawica probuje budowac ich kult. Ale to nie sam fakt zabicia go przez
                                komunistow jest tak znaczacy, ale fakt, ze oni zabili AZ TAKIEGO BOHATERA.

                                Oczywiscie, dla prawicowcow to jest glowny argument. Ale to, ze sie z nimi nie
                                zgadzasz nie powinno w zaden sposob umniejszac zaslug tego czlowieka.

                                Co
                                > się działo pod Wizną, pamięta piąte przez dziesiąte.

                                ostatnio jest lepiej, dzieki szwedzkim metalowcom ;-)

                                Czy jesteś w
                                > stanie udowodnić, że moja wiedza na temat II WŚ jest poniżej
                                > przeciętnej?

                                Nie jestem, a dlaczego mialbym? Mozesz byc nawet ekspertem, ale nieznajomosc tej
                                postaci to kompromitacja. To tak jakbys byl filozofem i nie wiedzial, kto to byl
                                Sokrates, albo byl swietnym matematykiem, ktory nigdy nie slyszal o Leibnitzu,
                                albo swietnym Fizykiem ktory nigdy nie slyszal o Newtonie... Owszem, mozesz
                                zajmowac sie innymi akurat czesciami tych nauk, ale pewne podstawy trzweba miec.
                                Dlatego tez, jezeli masz jakakolwiek wiedze o wojnie, to znajomosc tego
                                czlowieka powinna nalezec do kanonu podstaw.

                                > Ile razy wyjeżdżam na Zachód, zastanawia mnie, czemu tam ludzie mogą
                                > być tacy życzliwi dla siebie w sytuacjach codziennych. Siedzisz
                                > chyba w Anglii, więc wiesz, że jeśli tam skrzyżujesz swój wzrok z
                                > kimś w metrze czy autobusie, w odpowiedzi otrzymujesz uśmiech. W
                                > Polsce ludzie odwracają wzrok, zdają się nie dostrzegać innych.

                                To prawda, ale jest tez tego druga strona. To wszystko jest maska - mozesz sobie
                                pogawedzic w autobusie o pogodzie, ale przy blizszych poznaniach jest zawod.
                                Zeby sie nie rozwodzic, podam przyklad: pierwszym szokiem kulturowym dla
                                wszystkich Polakow ktorzy przyjezdzaja do UK (a przynajmniej dla tych, ktorzy sa
                                w stanie komunikowac sie po angielsku) jest fakt, ze pomimo ze wszyscy pytaja
                                "jak sie masz" tak naprawde nikogo to nie obchodzi. Jesli zaczniesz opowiadac
                                jak sie masz, po prostu przestaja sluchac. Zyczliwosc wsrod narodow slowianskich
                                jest, moim zdaniem, o wiele wieksza (choc znacznie czesciej wystepuje tez zawisc
                                - moze to po prostu oznacza, ze w ogole jest wiecej jakichs uczuc i relacji
                                miedzy nami - czy to pozytywnych, czy to negatywnych?).

                                Nie
                                > mam teraz czasu na dłuższe wywody, ale, proszę, zastanów się nad tym.

                                Ja sie juz zastanowilem, i mam swoje zdanie. Wedlug mnie, umniejszajac
                                Pileckiemu zaslug popelniasz blad, ktory jest bardzo czesty na prawicy, ktora
                                krytykujesz. Patrzysz na sprawe z perspektywy dzisiejszej (Pilecki popularny
                                wsrod prawicowych komunistow, ja sie z nimi niezgadzam, wiec nie uwazam, ze ma
                                zaslugi) i wylewasz dziecko z kapiela.
                                • pawel_zet Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 21:54
                                  Nie umiejszam znaczenia czynów rtm. Pileckiego, ale staram się
                                  widzieć je we właściwej proporcji. Może postaraj się jakoś mi
                                  wytłumaczyć, czym różni się bohaterstwo człowieka, który dał się
                                  zamknąć w obozie koncentracyjnym, by tam utworzyć ruch oporu, od
                                  bohaterstwa człowieka, który obwiązany granatami rzucił się na
                                  bunkier. To drugie bohaterstwo wydaje mi się nawet większe, gdyż
                                  pociągało za sobą raczej niechybną śmierć. W przypadku jednego z
                                  tych bohaterów następuje jednak erupcja uwielbienia, niedługo chyba
                                  ktoś wpadnie na pomysł, by nazwać jego imieniem całe miasto lub
                                  przynajmniej dzielnicę mieszkaniową, o drugim zaś mało kto słyszał.
                                  Moim zdaniem różnicę między nimi stanowi to, jak zginęli.
                                  Nie musisz być prawicowcem, by uczestniczyć w tych erupcjach
                                  uwielbienia. Polskie społeczeństwo jest wykręcone w prawo jak
                                  sprężynka. Partie polityczne licytują się, która jest bardziej
                                  bogoojczyźniana i prawicowa. A ta, która ma "lewica" w nazwie,
                                  doprowadziła do uchwalenia konkordatu i dbała o to, by ustawa
                                  antyaborcyjna nie była przypadkiem zbyt liberalna. Grozi nam dojście
                                  do władzy skrajnej prawicy (o skrajnej lewicy nikt nie słyszał w
                                  Polsce - dla niektórych skrajną lewicą jest Partia Demokratyczna, a
                                  SLD to hiperultrasi; tak naprawdę skrajna lewica to w Polsce
                                  kilkunastu licealistów świeżo po lekturze Kropotkina). Mieszkasz
                                  sobie w UK, masz więc pewnie świadomość, że tam torysi są często
                                  bardziej lewicowi niż nasz SLD? Z tego też powodu domyślam się, że
                                  wśród znajomych masz również różnych "prawdziwych Polaków".
                                  Ja takowych nie mam w swoim otoczeniu. Mam więc ten komfort, że nie
                                  jest dla mnie oczywiste, kto jest wielbiony w tych środowiskach.
                                  Dowiaduję się o tym niekiedy z prasy.
                                  Nawiasem mówiąc, prawdziwy Wołodyjowski zginął, o ile wiem, zupełnie
                                  inaczej niż u Sienkiewicza - zabito go z broni palnej.
                                  Twierdzisz, że moja wiedza na temat historii Polski jest poniżej
                                  przeciętnej. Jeśli wygłaszasz tego typu twierdzenia, to powinieneś
                                  móc je udowodnić - lub nie wygłaszać ich wcale. Zauważ, że jestem z
                                  wykształcenia filozofem. Kompromitujące dla mnie byłoby, gdybym nie
                                  wiedział, kim był Fichte czy św. Anzelm (by wspomnieć o filozofach
                                  mniej znanych powszechnie niż Sokrates). Nie jestem i nigdy nie
                                  twierdziłem, że jestem znawcą II Wojny Światowej. Z tego też powodu
                                  nie mam kompleksów, gdy twierdzę, że do niedawna nie wiedziałem, kim
                                  był Pilecki. Nie mam znajomych prawicowców i sam nim nie jestem.
                                  Dlaczego więc miałbym to wiedzieć? Bo Pilecki był bohaterem? Nie
                                  tylko on.
                                  Co do patriotyzmu, to mam świadomość, że pojawił się on na szerszą
                                  skalę jakieś 100 czy może sto kilkadziesiąt lat temu. Moi
                                  przodkowie, jak przodkowie większości Polaków, wiedli smutne życie
                                  folwarcznych chłopów, mało zajmując się dociekaniami na temat
                                  wielkiego narodu polskiego. Jakaś moja praprababka być może była
                                  gwałcona przez któregoś z dzielnych konfederatów barskich w ramach
                                  prawa pierwszej nocy. Poczytaj sobie w wolnej chwili "Kordiana i
                                  chama" Kruczkowskiego.
                                  Patriotyzm to produkt różnych spryciarzy, którzy wyprodukowali to
                                  zjawisko w celach politycznych. Obiektywnie nie ma niczego takiego
                                  jak naród. Naród to ułuda, realność to inni ludzie.
                                  Z patriotyzmu wynika przeważnie niewiele dobrego. Niedawna erupcja
                                  patriotyzmu na Bałkanach kosztowała życie dziesiątek tysięcy ludzi.
                                  Między patriotyzmem a nacjonalizmem i jego najbardziej odrażającymi
                                  odmianami jest tylko różnica jakościowa. Zostałem już okrzyknięty
                                  przez rodzimych patriotów świnią. Świnia to zwierzę rzeźne. Może
                                  któryś z nich wpadnie na pomysł, żeby mnie zarżnąć?
                                  Niestety, ostatnio jestem bardzo zajęty i nie mam czytać tego, co
                                  napisałem. Z góry przepraszam za ewentualne literówki i zbyt daleko
                                  idące skróty myślowe.
                                  • Gość: Paweł Z. Re: Jakiej "Waszej" stronie? IP: *.as.kn.pl 23.11.09, 22:23
                                    >Między patriotyzmem a nacjonalizmem i jego najbardziej odrażającymi
                                    >odmianami jest tylko różnica jakościowa
                                    ilościowa, oczywiście.
                                  • ddyzma5 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 23.11.09, 23:32
                                    > Patriotyzm to produkt różnych spryciarzy, którzy wyprodukowali to
                                    > zjawisko w celach politycznych. Obiektywnie nie ma niczego takiego
                                    > jak naród. Naród to ułuda, realność to inni ludzie.
                                    > Z patriotyzmu wynika przeważnie niewiele dobrego. Niedawna erupcja
                                    > patriotyzmu na Bałkanach kosztowała życie dziesiątek tysięcy ludzi.
                                    > Między patriotyzmem a nacjonalizmem i jego najbardziej odrażającymi
                                    > odmianami jest tylko różnica jakościowa.
                                    >
                                    A co byś powiedział na to , iż patriotyzm to nic innego, jak wyższa świadomość narodowa.
                                    A naród nie jest czymś przypadkowym, np. zbiorem ludzi przypadkowego pochodzenia żyjących w obrębie pewnych granic.
                                    Naród to grupa ludzi, którzy mają wspólne korzenie, którzy razem dorastali, którzy mają wspólną historie, to również ludzie związani wspólną kulturą, wspólnym językiem, wspólnymi obyczajami. Ludzie, którzy przez setki lat pielęgnowali i rozwijali własną kulturę, przekazując ją swoim dzieciom z pokolenia na pokolenie.

                                    Być narodowcem, czy jak kto woli nacjonalistą , nie jest nic złego.
                                    Oczywiście tak długo, jak długo nacjonalizm nie schodzi w kierunku skrajności.


                                    • squat_kromera Re: Jakiej "Waszej" stronie? 24.11.09, 09:29
                                      Tylko definicja skrajności jest dyskusyjna. Wiemy z tego wątku, że w imię wyższej świadomości narodowej można porządnego człowieka lżyć i poniżać. Czy jest jeszcze jakiś stopień pośredni między tym a strzałem w tył głowy? Czy jest to obóz?


                                      Squat Kromera
                                      • ddyzma5 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 24.11.09, 10:22
                                        squat_kromera napisał:

                                        > Tylko definicja skrajności jest dyskusyjna. Wiemy z tego wątku, że w imię wyższ
                                        > ej świadomości narodowej można porządnego człowieka lżyć i poniżać. Czy jest je
                                        > szcze jakiś stopień pośredni między tym a strzałem w tył głowy? Czy jest to obó
                                        > z?
                                        >
                                        >
                                        > Squat Kromera
                                        >
                                        Poniżanie drugiego człowieka, nie ma nic wspólnego z wyższą świadomością narodową.
                                        A nawet zbiorowe poniżanie jednostek lub grup etnicznych , jak to miało miejsce podczas II Wojny, nie ma nic wspólnego z świadomością narodową.
                                        Przyczyny uprawiania takiego procederu, dopatrywał bym się raczej w psychice indywidualnej , lub zbiorowej, tak jak to było za czasów NS.
                                        Nieudolność kojarzenia faktów i wielkie uproszczenia w rozwiązywaniu problemów, prowadzą niestety do błędnych ocen. A błędne oceny prowadzą do błędnych rozwiązań.
                                        Nie ma idealnego rozwiązania, dlatego należy zawsze stosować zasadę wyboru mniejszego zła.

                                        • squat_kromera Re: Jakiej "Waszej" stronie? 24.11.09, 10:50
                                          Niestety, w tym wątku sponiewierano Pawła właśnie za "niższą" świadomość
                                          narodową. Naszym zdaniem faszyzm podstępnie rodzi się tam, gdzie człowiek
                                          wybiera polemikę z takim faktem, zamiast autorefleksji.


                                          Squat Kromera
                                  • tomek854 Re: Jakiej "Waszej" stronie? 24.11.09, 00:18
                                    pawel_zet napisał:

                                    > Nie umiejszam znaczenia czynów rtm. Pileckiego, ale staram się
                                    > widzieć je we właściwej proporcji. Może postaraj się jakoś mi
                                    > wytłumaczyć, czym różni się bohaterstwo człowieka, który dał się
                                    > zamknąć w obozie koncentracyjnym, by tam utworzyć ruch oporu, od
                                    > bohaterstwa człowieka, który obwiązany granatami rzucił się na
                                    > bunkier.

                                    Tym, że oddawanie życia za kolegów (w mikroskali) albo za ojczyznę (w
                                    makroskali) to część "zawodu" żołnierza. Natomiast on się tam wysłal na
                                    ochotnika jako część konspiracji, którą sam organizował. A mógł siedzieć w domu
                                    i handlować mydłem.

                                    > Moim zdaniem różnicę między nimi stanowi to, jak zginęli.

                                    To też jest różnica, ale nie jedyna.

                                    > Nie musisz być prawicowcem, by uczestniczyć w tych erupcjach
                                    > uwielbienia. Polskie społeczeństwo jest wykręcone w prawo jak
                                    > sprężynka. Partie polityczne licytują się, która jest bardziej
                                    > bogoojczyźniana i prawicowa. A ta, która ma "lewica" w nazwie,
                                    > doprowadziła do uchwalenia konkordatu i dbała o to, by ustawa
                                    > antyaborcyjna nie była przypadkiem zbyt liberalna. Grozi nam dojście
                                    > do władzy skrajnej prawicy (o skrajnej lewicy nikt nie słyszał w
                                    > Polsce - dla niektórych skrajną lewicą jest Partia Demokratyczna, a
                                    > SLD to hiperultrasi; tak naprawdę skrajna lewica to w Polsce
                                    > kilkunastu licealistów świeżo po lekturze Kropotkina).

                                    To prawda.

                                    Mieszkasz
                                    > sobie w UK, masz więc pewnie świadomość, że tam torysi są często
                                    > bardziej lewicowi niż nasz SLD? Z tego też powodu domyślam się, że
                                    > wśród znajomych masz również różnych "prawdziwych Polaków".

                                    Nie bardzo rozumiem. Mam wśród znajomych "prawdziwych Polaków" bo Torysi są
                                    lewicowszy od SLD? To się kupy nie trzyma. I w sumie słusznie, bo z prawdziwych
                                    Polaków to nikogo akurat nie znam...

                                    > Ja takowych nie mam w swoim otoczeniu. Mam więc ten komfort, że nie
                                    > jest dla mnie oczywiste, kto jest wielbiony w tych środowiskach.
                                    > Dowiaduję się o tym niekiedy z prasy.

                                    Ale ja cały czas o czymś innym - to, że ktoś jest wielbiony w tych środowiskach,
                                    niczego mu przecież nie ujmuje...

                                    > Nawiasem mówiąc, prawdziwy Wołodyjowski zginął, o ile wiem, zupełnie
                                    > inaczej niż u Sienkiewicza - zabito go z broni palnej.

                                    Pewnie że tak. Wiem przecież, że Sienkiewicz nie jest kronikarzem a
                                    propagandzistą ;-)

                                    > Twierdzisz, że moja wiedza na temat historii Polski jest poniżej
                                    > przeciętnej. Jeśli wygłaszasz tego typu twierdzenia, to powinieneś
                                    > móc je udowodnić - lub nie wygłaszać ich wcale.

                                    Dlatego nie wygłaszam, ba nawet wyraźnie napisałem, ze nie będę tego udowadniać.
                                    Za to stoję na swoim stanowisku, że masz pewne braki jeżeli chodzi o docenienie
                                    znaczenia tej konkretnej postaci historycznej.

                                    Zauważ, że jestem z
                                    > wykształcenia filozofem. Kompromitujące dla mnie byłoby, gdybym nie
                                    > wiedział, kim był Fichte czy św. Anzelm (by wspomnieć o filozofach
                                    > mniej znanych powszechnie niż Sokrates).

                                    Widzisz.A ja filozofii to miałem rok na studiach (astronomicznych zresztą) a
                                    wiem, kto to był Sokrates i znam jeszcze paru innych filozofów. Historia mi się
                                    skończyła w II klasie Technikum, a znam nie tylko Pileckiego ale i inne postaci.
                                    Znam też pewne nazwiska pionierów Biologii, medycyny, paru poetów... Oczywiście,
                                    w zadnej z tych dziedzin nie jestem dobry. Ale takie podstawowe osoby mi się
                                    przynajmniej "o uszy obiły", a jeżeli kogoś nie znałem, to sobie o nim
                                    przeczytam (a choćby i w wikipedii) i nie będę się upierał, ze nie musiałem
                                    wcale znać, bo to pupilek tych czy tamtych. To nieistotne.

                                    > Dlaczego więc miałbym to wiedzieć? Bo Pilecki był bohaterem? Nie
                                    > tylko on.

                                    Ale akurat taki życiorys to ma tylko on.

                                    > Co do patriotyzmu, to mam świadomość, że pojawił się on na szerszą
                                    > skalę jakieś 100 czy może sto kilkadziesiąt lat temu.

                                    No, to prawda.

                                    Moi
                                    > przodkowie, jak przodkowie większości Polaków, wiedli smutne życie
                                    > folwarcznych chłopów, mało zajmując się dociekaniami na temat
                                    > wielkiego narodu polskiego.

                                    A jam szlachcic, choć ubogi :P

                                    Jakaś moja praprababka być może była
                                    > gwałcona przez któregoś z dzielnych konfederatów barskich w ramach
                                    > prawa pierwszej nocy.

                                    To może i w Tobie płynie błekitna krew? :D

                                    > Patriotyzm to produkt różnych spryciarzy, którzy wyprodukowali to
                                    > zjawisko w celach politycznych. Obiektywnie nie ma niczego takiego
                                    > jak naród. Naród to ułuda, realność to inni ludzie.

                                    To nie do końca tak. Naród jest, bo jest pewna wspólnota ludzi żyjącej w jednej
                                    kulturze, języku, tradycji. Ale Patriotyzm pojęcie to wypacza.
                              • squat_kromera Trudno oprzeć się wrażeniu, 23.11.09, 21:40
                                że Paweł wszedł na to forum jak Pilecki do obozu. To dowód, że i dziś nie brak bohaterów. Ale zwróćcie uwagę na osoby jego katów: patriotyzm, zasługi w AK...

                                pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hryckowian
                                pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_%C5%81api%C5%84ski
                                Czy to nie fascynujące pomieszanie dobra ze złem... życia z forum... ?


                                Z uszanowaniem,
                                Squat Kromera
      • Gość: msw Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 21:52
        i bardzo dobrze , ignorantów trzeba stymulować do pracy nad samym
        sobą
    • Gość: ms Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.22.54.194.sta.emit.pl 22.11.09, 21:23
      niestety mało wiesz i z gazwyb sie nie dowiesz, ale komentarz
      wysłasz..........
    • stawo73 ulica przy stadionie na Maślicach 23.11.09, 09:00
      Odbywa się obecnie konkurs na nazwę ulicy przy budowanym stadionie na Maślicach. Może więc warto zastanowić się czy nie tej właśnie ulicy nadać nazwę rotmistrza Pileckiego, zamiast jakichś idiotycznych nazw, które są brane pod uwagę(Fair Play, Futbolowa,Śląska,Europejska). Takie rozwiązanie mogłoby pogodzić obie strony- nie zmieniano by historycznej nazwy w centrum a jednocześnie, dzięki stadionowi,byłoby to miejsce odpowiednio prestiżowe.
      Obawiam się jednak ,że dla lewicowego środowiska w naszym mieście byłoby ono zbyt prestiżowe aby nagradzać nim jakiegoś polskiego „faszystę”. Jednak samo złożenie takiej propozycji pokazałoby prawdziwe intencje lewicowych działaczy, bo jakoś trudno mi uwierzyć w lewicę stojącą na straży historycznego dziedzictwa.

      pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Pilecki
    • Gość: WK Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.ig.pwr.wroc.pl 26.11.09, 20:49
      Nadanie imienia rotmistrza Pileckiego fragmentowi bulwaru akurat naprzeciwko
      siedziby wrocławskiej Policji ma sens, gdyż właśnie tam w latach stalinowskich
      przesłuchiwano i katowano więźniów politycznych. Niech nie ginie pamięć o
      ofiarach wrocławskiej bezpieki. To już jest powojenna, nasza, tragiczna historia
      Wrocławia - ważniejsza dla jego mieszkańców od historii Breslau.
      Natomiast nazwa "Promenada jakaśtam" wbrew opinii pani Maciejewskiej jest równie
      zakorzeniona jak nazwa Hala Stulecia - obie nazwy były niewątpliwie używane do
      1945r ale obecnie zostały odgrzane z zupełnego niebytu. We Wrocławiu wychowały
      się już 3 pokolenia nie nazywające deptaku nad fosą "Promenadą". Może to
      straszne ale tak jest. Każda nazwa nadana temu deptakowi jest zatem nowa dla
      mieszkańców.
      Pytanie uzupełniające do p.Maciejewskiej: czy na Bielany można jeszcze jeździć
      ulicą Powstańców Śląskich czy należy już używać historycznej skądinąd nazwy
      "Cesarza Wilhelma"?
      • Gość: socs Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.wroclaw.mm.pl 26.11.09, 22:11
        Internet:) co za cudowny wynalazek:) dzieki niemu wszystkie
        niedojdy, nieuki, frustraci i im podobni mogą zaistnieć. Wygłosić
        swoje opinie. Zwyzywać kogoś. Głosić chore teorie. Cudownie się to
        czyta. W tym wątku, zapoczątkowanym przez typowego nieuka i tłuka,
        wypowiedzi wielu "dyskutantów" powalają na kolana.
        Tak trzymać panowie:) panie Ddyzma i inni:) Inteligencja? Myślenie?
        Wiedza? a co to jest:)? NIKT NIE WIE:))
        • Gość: socrates Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: 78.8.141.* 27.11.09, 09:29
          hahaha:)
        • Gość: Edi Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.11.09, 13:32
          > Inteligencja? Myślenie?
          > Wiedza? a co to jest:)? NIKT NIE WIE:))
          >
          Inteligencja, jest własnością przetwarzania informacji, czy jak kto woli wiedzy.
          Myślenie jest procesem niezbędnym do funkcjonowania fizycznego.
          Wiedza jest niczym innym jak informacją zapamiętaną przez człowieka.
          • ddyzma5 Re: Rotmistrz Pilecki a wrocławski patriotyzm - p 27.11.09, 14:17
            Gość portalu: Edi napisał(a):

            > > Inteligencja? Myślenie?
            > > Wiedza? a co to jest:)? NIKT NIE WIE:))
            > >
            > Inteligencja, jest własnością przetwarzania informacji, czy jak kto woli wiedzy
            > .
            > Myślenie jest procesem niezbędnym do funkcjonowania fizycznego.
            > Wiedza jest niczym innym jak informacją zapamiętaną przez człowieka.
            >
            Ogólnie to ująłeś Edi.
            Nie wynika z tego , że inteligencja może być cechą również o negatywnym działaniu społecznym, i nie tylko.
            Może zaprowadzić na drogę głupio mądrych konkluzji.
            Czego tutaj na forum , tak często doświadczamy.
            Polska jest dobrym przykładem ludzi inteligentnych, których inteligencja kreuje wiele zła.
            Jestem przekonany , że tu należy dopatrywać się rozwiązywania problemu nurtującego np. usera Paweł_zet.
            Cytat:
            _____________________________________
            Ile razy wyjeżdżam na Zachód, zastanawia mnie, czemu tam ludzie mogą
            być tacy życzliwi dla siebie w sytuacjach codziennych. Siedzisz
            chyba w Anglii, więc wiesz, że jeśli tam skrzyżujesz swój wzrok z
            kimś w metrze czy autobusie, w odpowiedzi otrzymujesz uśmiech. W
            Polsce ludzie odwracają wzrok, zdają się nie dostrzegać innych. Nie
            mam teraz czasu na dłuższe wywody, ale, proszę, zastanów się nad tym.
            ______________________________________

            W Polsce „wartości” społeczne są moim zdaniem, kreowane przez głupio mądre „ elity”.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka