Gość: Wrocek
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
14.03.04, 18:35
Łódzki Philips nie może znaleźć załogi
tm 14-03-2004, ostatnia aktualizacja 14-03-2004 17:34
Trudno znaleźć w Łodzi ludzi do pracy, bo 99 proc. studentów nie zna
angielskiego - mówi Leonardus Amerlaan, szef centrum księgowego Philipsa w
Łodzi.
Philips zatrudnił już 170 osób z planowanej 500-osobowej załogi. 100 ludzi
trafiło tam w ostatnim miesiącu. - Rekrutacja idzie nam bardzo opornie -
zdradza Amerlaan. Aby ułatwić sobie poszukiwanie pracowników, szefowie
Philipsa prowadzą zajęcia w jednej z łódzkich szkół wyższych. - Z
piętnastoosobowej grupy przychodzi cztery do pięciu osób. Reszta nie zna w
dostatecznym stopniu języka angielskiego - mówi Amerlaan. Informuje też, że
Philips próbował szukać ludzi wśród maturzystów. Efekt był podobny.
Czy problemy z kandydatami wynikają z ich kiepskiej znajomości języka, czy
raczej ze złego sposobu rekrutacji? Współpracę z Philipsem próbowało nawiązać
Centrum Kształcenia Międzynarodowego Politechniki Łódzkiej. Studenci mają tam
zajęcia wyłącznie w językach obcych, głównie po angielsku. Każdy z nich
spędza co najmniej jeden semestr na zachodniej uczelni. - Niestety ze
współpracy nic nie wyszło. Usłyszałem, że moi studenci są zbyt dobrze
wykształceni do pracy w centrum księgowym Philipsa. Holendrzy boją się, że po
zdobyciu doświadczenia mogliby odejść - mówi jeden z pracowników CKM.
Philips nie jest jedynym inwestorem, który otworzył w Łodzi centrum księgowe.
Pierwszy był General Electric Power Controls (dawny Elester), który obsługuje
z Łodzi księgowość kilkudziesięciu zakładów z całej Europy. - Nie mieliśmy
żadnych problemów ze znalezieniem w Łodzi absolwentów znających język
angielski - mówi Cezary Mączka, dyrektor personalny GE Power Controls.
Dodaje, że więcej wysiłku musiał włożyć jedynie w pozyskanie pracowników
znających więcej niż jeden język obcy.