Dodaj do ulubionych

Rynek pracy we Wroclawiu

IP: *.kom / *.os1.kn.pl 22.01.06, 23:11
Ciekawy artykul w newsweeku. W zasadzie nic nowego, ale podsumowanie dotyczy nas.

"W ten sposób na całym świecie aglomeracje zasysają z prowincji
najambitniejszych i najzdolniejszych, spragnionych wielkomiejskiej kariery i
pieniędzy. A to woda na młyn gospodarki, bo firmy najchętniej inwestują tam,
gdzie jest dużo doświadczonych pracowników. To, że mobilność i wzrost
gospodarczy są naczyniami połączonymi, widać choćby w Chinach, gdzie w
ostatnich sześciu latach do największych miast przeniosło się aż 200 mln
chłopów (wzrost gospodarczy od lat wynosi tam ok. 10 proc.). Albo w USA, gdzie
na przeprowadzkę do bogatych przedmieść metropolii decyduje się wielu
Amerykanów, a wzrost gospodarczy jest niemal dwukrotnie szybszy od europejskiego.
W Polsce tę zależność najlepiej widać dziś we Wrocławiu, gdzie w ostatnich
latach napływ kadr z prowincji wzrósł trzykrotnie, ale bezrobocie spadło
jednocześnie do zaledwie 11 procent. W efekcie w rankingu atrakcyjności
inwestycyjnej polskich regionów, opracowanym przez Instytut Badań nad
Gospodarką Rynkową, stolica Dolnego Śląska zajęła 2. miejsce pod względem
atrakcyjności dla inwestycji związanych z zaawansowanymi technologiami i 3.
dla sektora usług.
Centra księgowe i ośrodki badawczo-naukowe uruchomiły tu m.in. Siemens,
Hewlett-Packard oraz Volvo. Lepiej wypada jedynie Warszawa. Ale to nic
dziwnego, skoro po pracę przyjeżdża tu jeszcze więcej Polaków."

Po pierwsze to niezwykle pozytywne dla przyszlosci miasta, ze mamy doplyw
swiezej krwi. Powinnismy jeszcze bardziej sie starac zeby byc atrakcyjnym do
zamieszkania, a wszyscy na tym skorzystamy. Miejsca pracy (szczegolnie te
specjalistyczne) kreuja miejsca pracy. Juz jestesmy blisko masy krytycznej
miejsc pracy po ktorej naststapi juz reakcja lancuchowa (tak jest w
Warszawie). Nastapi ciagla kreacja miejsc pracy i naszym problemem bedzie
zapewnienie aby nie braklo na poszczegolnych frontach pracownikow.
(informatycy:)) - i tu chwala miastu za "Roadshow"

Co do bezrobocia to wg. mnie sa dwie przyczyny wyzszego bezrobocia we Wroclawiu.
Pierwsze jest to, ze wystepuje ogromny nacisk sily roboczej z rejonu Dolnego
Slaska, ktory to rejon charakteryzuje sie gigantycznym bezrobociem. Wroclaw
jako jedno z dwoch miast w Polsce ma dodatni przyrost migracji netto.
Drugi to to ze sami Wroclawianie sa stosunkowo malo mobilni. Mniejmy nadzieje
ze wynika to z tego ze poprostu miasto jest takie super.
Obserwuj wątek
    • Gość: yellow Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.kom / *.os1.kn.pl 22.01.06, 23:12
      Link do artykulu

      newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=14189&Strona=2
      • Gość: W. Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.biskupin.wroc.pl 22.01.06, 23:51
        Co do świezej krwi to ja mam pomysl. Skoro udaje sie sciagac ludzi z mniejszych
        osrodkow, miasteczek i wsi to moze udaloby sie "odzyskac" tych co wyjechali do
        Anglii i Irlandii? Znam kilka osob ktore wyjechalo i tesknia i jedyne co im tam
        pasuje to praca i pieniadze. Wiadomo nie zarobia tych samych pieniedzy, ale beda
        w Polsce ale moze tez uda im sie zrealizowac?Co o tym myslicie?
        • Gość: Rafis Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 22.01.06, 23:56
          przeciez oni sami wyjechali to i sami musza wrócić :) kto ma ich "odzyskać"?
          Paszporty im pozabierali czy co?
          Problemem jest pewnie to ze tu potrzeba spacjalistów-inzynierów, informatyków
          itp a na wyspy wyjeżdzaja ludzie którzy nalewaja piwo, sprzątają itp.
          Niech wiec lepiej zarabiaja tam i potem przywoża tu kapitał i inwestuja go we
          własne interesy.
          • Gość: Łoś_bimbacz Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 00:08
            >> przeciez oni sami wyjechali to i sami musza wrócić :)

            każdy zamieniłby pracę za 1000 & na 1000 pln

            >itp a na wyspy wyjeżdzaja ludzie którzy nalewaja piwo, sprzątają itp.

            Wielka prawda, te wszystkie ogłoszenia dla programistów, architektów, lekarzy
            na wyspach to tylko podpucha. Zwabieni do komputera trafiają na odkurzacz.
            Moi dyplomanci sprzątają biurka obok stanowisk cadowskich i nalewają kawę w
            kantynie biura i tęsknią, tęsknią za stażem absolwenckim w PUP.

            • Gość: bedek Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.chello.pl 23.01.06, 04:51
              > Moi dyplomanci sprzątają biurka obok stanowisk cadowskich i nalewają kawę w
              > kantynie biura i tęsknią, tęsknią za stażem absolwenckim w PUP.

              Albo za umowami o dzieło/zlecenia hyhy

              Swoja drogą Wrocław mógłby się sprężyć angażując w potencjalną kampanię na
              Wyspach Brytyjskich. Wkrótce do otwartych rynków pracy UK/IR/SE dołączy
              Hiszpania, Portugalia, Finlandia. Nieywkluczone że i inne kraje nie pogardzą
              takimi informatykami więc trzeba się spieszyć. Infolinia za 1000 zł czeka.

              A może taniej i prościej byłoby zachęcić te rzesze wrocławian mieszkających w
              Warszawie które kiedyś były młode i prężne a ktore wyjechały killka lat temu z
              Wro a teraz cierpią zarabiając jako takie pieniądze w Warszawie? bo we
              Wrocławiu nie mozna było wtedy znaleść sensownej pracy. No a teraz widocznie
              można.

              Tylko żeby nie było latwo aby wrócić na łono dynamizmu synowie i córki
              marnotrawne jako pokutę musieliby
              - odbyć pieszą pielgrzymke krajową "8" z czego od Długołęki do Rynku na
              kolanach biczując się od czasu do czasu
              - dźwigając na plecach cegły - po 1 za każdy rok przebywania poza Wrocławiem co
              powinno definitywnie rozwiązać pasmo roszczeń o zabranych cegieł 5 mln cegieł
              na odbudowę stolicy.

              Istnieje ryzyko że marnotrawni nie skorzystaliby z tej kuszącej oferty bo są
              dorośli, doświadczeni i nie tak naiwni jak młodzi i prężni maturzyści podatni
              zreszta na reklamy faceta w gajerze z młotem pneumatycznym? Choć ta reklama
              bardziej pasuje do Górnego Śląska. A przecież w usługach region centralny
              śląski wyprzedził wrocławski, prawda?
              • Gość: Rafis Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 23.01.06, 08:04
                Juz takie głupoty walicie panowie ze nawet komentowac sie nie chce :0
                Programiści wyjeżdzają? hehehhe
                Łoś Bimbacz podobno wykłada na Polibudzie dokładnie w Zintegrowanym Centrum
                Studenckim, oczywiscie kafelki :) Jego dyplomanci wyjeżdzaja masowo do Anglii.
                Nic dziwnego, dobrego kafelkarza kazdy przyjmie :)

                pzdr.
                • Gość: Łoś_bimbacz Re: Rynek pracy we Wroclawiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 10:17
                  >Juz takie głupoty walicie panowie ze nawet komentowac sie nie chce :0
                  > Programiści wyjeżdzają? hehehhe

                  pomyliłem się, loty do Londynu są przecież po to, aby angielscy berobotni
                  programiści i inni zdesperowani inżynierowie mogli zarobić na chleb we
                  wrocławskim raju
                  • Gość: bedek Nie uwzględniłeś czegoś takiego jak "praca zdalna" IP: *.chello.pl 23.01.06, 10:44
                    Nie wiem jak duże jest to zjawisko, ale jest sporym zagrożeniem dla wielkiego
                    wspaniałego świata stref ekononmicznych. Bo Ci wredni programisci zamiast
                    pracować za 1500 zł mogą podjąć pracę u zagranicznego pracodawcy bez
                    wyjeżdżania z miasta, ba! bez wychodzenia z domu :)

                    Twoje przypuszczenia o imporcie siły roboczej nie są nieuzasadnione.

                    Cytuje:
                    ----------------------------------
                    .: Brakuje rąk do pracy. :.
                    19 stycznia 2006 - 18:06

                    Wraz z uruchomieniem nowych zakładów pod Wrocławiem oraz w strefach
                    ekonomicznych, zacznie brakować wykwalifikowanych pracowników - ostrzegają
                    działające w regionie izby gospodarcze.

                    Wraz z uruchomieniem nowych zakładów pod Wrocławiem oraz w strefach
                    ekonomicznych, zacznie brakować wykwalifikowanych pracowników - ostrzegają
                    działające w regionie izby gospodarcze. Przedsiębiorcy ostrzegają, że kadra
                    może być tu importowana z Opolszczyzny lub Czech, kosztem mieszkańców Dolnego
                    Śląska.

                    Przedsiębiorcy wyliczają, że już teraz we Wrocławiu pracę znajdzie każdy
                    spawacz, ślusarz, czy mechanik. Od dawna brakuje też osób wykształconych w
                    różnych zawodach budowlanych. Katastrofą może się stać otwarcie zakładów LG pod
                    Wrocławiem. Może się wtedy okazać, że nie ma na rynku tylu wykształconych
                    pracowników - ostrzegają przedsiębiorcy. Dodatkowo w pobliżu stref
                    ekonomicznych firmy wykradają sobie specjalistów, gdyż (mimo wysokiego
                    bezrobocie) nie ma na rynku fachowców. Przedsiębiorcy z Dolnośląskiej Izby
                    Gospodarczej wskazują, że system kształcenia zawodowego jest niewydolny.
                    Apelują do samorządów, by od nowego roku szkolnego zmieniły programy nauczania
                    tak, by odpowiadały potrzebom rynku pracy.
                    Piotr Kamiński

                    Radio Ram
                    -------------------------------------

                    Ciekawe czy specjaliści z Czech rzucą się masowo na Dolny Śląsk? Nie wiem też
                    co z Opolem, bo tam wiadomo - wielkie bezrobocie i nie jest prawdą że ludzie
                    jeżdża do pracy do Niemiec :) omijając Wrocław.

                    Cielawe czy przedsiębiorcy ulegli czarowi dynamizmu czy też dynamizm ten
                    kreują? hyhy

                    • Gość: obserwator Re: Nie uwzględniłeś czegoś takiego jak "praca zd IP: *.dyn.centurytel.net 24.01.06, 20:34
                      > Wraz z uruchomieniem nowych zakładów pod Wrocławiem oraz w strefach
                      > ekonomicznych, zacznie brakować wykwalifikowanych pracowników - ostrzegają
                      > działające w regionie izby gospodarcze. Przedsiębiorcy ostrzegają, że kadra
                      > może być tu importowana z Opolszczyzny lub Czech, kosztem mieszkańców Dolnego
                      > Śląska.
                      >
                      > Przedsiębiorcy wyliczają, że już teraz we Wrocławiu pracę znajdzie każdy
                      > spawacz, ślusarz, czy mechanik. Od dawna brakuje też osób wykształconych w
                      > różnych zawodach budowlanych. Katastrofą może się stać otwarcie zakładów LG
                      pod
                      >
                      > Wrocławiem. Może się wtedy okazać, że nie ma na rynku tylu wykształconych
                      > pracowników - ostrzegają przedsiębiorcy. Dodatkowo w pobliżu stref
                      > ekonomicznych firmy wykradają sobie specjalistów, gdyż (mimo wysokiego
                      > bezrobocie) nie ma na rynku fachowców.

                      Jakich fachowcow - spawaczy, slusarzy? No bez jaj prosze, fachowcem to jest
                      neurochirurg a nie spawacz. I co to znaczy wykradaja - oferuja BMW i pakiet
                      akcji. Spawacza mozna wyksztalcic w trzy miesiace. Jak moze brakowac takich
                      ludzi. Ano tylko tak ze placi sie grosze w porownaniu do rodzaju i uciazliwosci
                      pracy. Ze tez nikt nie wykrada sobie absolwentow "marketingu".

                      Wedlug danych urzedu pracy we Wroclawiu jest ponad 7000 bezrobotnych z wyzszym
                      wyksztalceniem, nie mowiac o 40 tys reszty. Sam znam osoby co latami
                      bezskutecznie poszukuja JAKIEJKOLWIEK stalej pracy.

                      Powiem wam jeszcze ze ten stan sie nie zmieni dopoki nie zmieni sie sytuacja ze
                      dyrektor zarabia 40 tys a pracownik 900 zlotych. Bardziej sie ludziom oplaci
                      szukac pracy przez 10 lat i miec swoja szanse do koryta niz pracowac za to co
                      sie przecietnie oferuje. I tu jest przyczyna ktora powoduja ze przy duzym
                      bezrobociu nikt nie moze znalezc pracownika.
                      • corgan1 Re: Nie uwzględniłeś czegoś takiego jak "praca zd 24.01.06, 21:12
                        kurde.... znowu mnie wyzwą od "warsiawiaków" z Wałbrzycha ale co mi tam...

                        Przeglądając Eurostat widziałem wykresy z ktorych wynikało że mamy jeden z
                        najniższych odsetek dorosłych biorących udział w kształceniach i kursach.

                        Nie wiem jak długo trwa wyrobenie spawacza aby był dobrym fachowcem. W swojej
                        branzy oczywiście. Nie wiem. Podejrzewam że to łatwiejsze niż wykształceie
                        neurochirurga. Sęk w tym, że łatwiej jest pieprzyć głupoty że "nie ma
                        bezrobocia" i "chyba cza siegac po fachofcuf z Czech" niż rozwijać tych których
                        się ma, rozwijac ich, szkolić, kształcić.

                        Wśród rządzących, biznesmenuf i różnych prężnych i dynamicznych pokutuje
                        przeświadczenie, że człowiek rozwija się do 4 roku zycia a potem już tylko
                        rośnie. Stąd stworzenie systemu który mógłby przekwalifikować 40-letniego
                        górnika na spawacza jest poza zasięgiem percepcyjnym ww. decydentuf. Wystarczy
                        że na uczelniach uwaza się że nie da się wykształcić inzyniera na studiach
                        zaocznych. Nie da się, koniec kropka, amen. Nikt nawet nie próbuje, bo po co?
                        skoro ciągle napływają nowe roczniki to po co się meczyć ze starymi gupimi 30-
                        latkami? Ale łatwiej pieprzyc że "brakuje nam inżynierów". To co dopiero mówić
                        o spawaczach?

                        Łatwiej sięgac po młodych zgodnie z ruską dewizą "u nas mnogo ludiej" i "jak
                        nie ten to następny". Łatwiej ustanawiac nowe programy nauczania dla szkół
                        podstawowych, bo tymi starszymi już nie ma sensu się zajmowac, lepiej zeby
                        poszli do piachu.

                        Bo wyrwanie ludzi wrośniętych w kilkuletnie bezrobocie, kombinowanie z
                        zasiłkami i dorabianie jest rzeczą bardzo trudną. Duzo trudniejszą i nie tak
                        sprzedawalną medialnie jak gadanie do gazet że "nie ma bezrobocia".

                        O tym czym jest bezrobocie i jak to wyglada od środka, dlaczego ludziom się
                        trudno z niego wyrwać był świetny 2 tyg artykuł w "Polityce". Polecam wszystkim
                        decydentom zanim zaczną pieprzyć "jest bezrobocie a nie ma ludzi do pracy".
                      • corgan1 jeszcze jedno 24.01.06, 21:25
                        > Bardziej sie ludziom oplaci
                        > szukac pracy przez 10 lat i miec swoja szanse do koryta niz pracowac za to co
                        > sie przecietnie oferuje. I tu jest przyczyna ktora powoduja ze przy duzym
                        > bezrobociu nikt nie moze znalezc pracownika.

                        To trochę nie tak. Przez te 10 lat trzeba z czegoś życ a nie każdy ma chyba
                        takie oszczędności aby przez 10 lat nie pracowac i czekac na swoją okazje. tym
                        bardziej że może nigdy nie nadesjść.

                        Zadna pani hedhanter nie wyrekrutuje na stanowisko do pracy osoby, które nie
                        pracowały w swoim zawodzie przez 10 lat. Nie weźmie bo nie ten target, bo
                        klyent ma wymagania. Na pierwszy ogień ida zawsze osoby ktore mają
                        doświadczenie w branzy. Zarówno dotyczy to dyrekcji jak i spawaczy czy ślusarzy.

                        Stąd zamiast zajmować się 30-letnimi bezrobotnymi inżynierami lepiej szukać i
                        rekrutowac ludzi po calej Polsce w nadziei że złapie się najlepszy narybek, a
                        ktory przy okazji wyprze z rynku ten nie mający dostępu do pracy, prawda? No bo
                        skoro sa bezrobotni to pewnie sami są sobie winni, nie uczyli się, są gupi albo
                        nie potrafili dobrze napisać cv i nie są przebojowi i dynamiczni, prawda?
    • Gość: erni Re: Rynek pracy regiony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.06, 23:43
      Nadesłał Janusz K. Kowalski
      środa, 08 luty 2006

      Utrwala się bardzo duże zróżnicowanie regionalne w wysokości wynagrodzeń
      wypłacanych w przemyśle i budownictwie. Średnie zarobki w tej samej branży, ale
      w innych województwach, różnią się nawet o ponad 1000 zł.

      W ubiegłym roku średnie wynagrodzenie brutto w przemyśle wyniosło 2542 zł. Z
      danych GUS wynika jednak, że wśród 16 województw aż w 12 przeciętne płace były
      niższe od średniej krajowej.

      Od lat najlepsze zarobki są na Mazowszu. W ubiegłym roku przeciętne
      wynagrodzenia w przemyśle tego regionu wyniosły 3062 zł.

      W województwie mazowieckim płace winduje stolica, która przyciąga kapitał. W
      efekcie zarejestrowanych jest tu ponad 442 tys. małych firm z 2 mln 776 tys.
      funkcjonujących w całym kraju oraz aż jedna czwarta prywatnych spółek prawa
      handlowego z udziałem kapitału krajowego. Równocześnie co trzecie
      przedsiębiorstwo z udziałem kapitału zagranicznego ulokowane jest w tym
      regionie, a w tych firmach na ogół wynagrodzenia są najwyższe.

      Drugie miejsce pod względem wysokości zarobków zajmuje Śląsk, ze średnią płacą
      w przemyśle w wysokości 3029 zł. O przeciętnej płacy decydują w tym regionie
      kopalnie, w których zarobki są wysokie i rosną szybko – w 2005 roku
      wynagrodzenia w górnictwie wzrosły o 7,8 proc., podczas gdy w całym przemyśle
      płace poszły w górę o 3,1 proc.

      Trzecie miejsce w płacowym rankingu zajmuje woj. dolnośląskie, a na czwartym
      jest woj. pomorskie z przeciętnymi zarobkami wysokości 2557 zł. W pozostałych
      12 województwach przeciętne wynagrodzenia w przemyśle są niższe od średniej
      krajowej. Najmniej zarabiają pracownicy zatrudnieni w przedsiębiorstwach woj.
      warmińsko-mazurskiego (2035 zł) lubuskiego (2097 zł) i podkarpackiego (2119
      zł) – w tych regionach przeciętne miesięczne wynagrodzenie jest aż o około 1000
      zł niższe od wypłacanego na Mazowszu.

      Regionalne zróżnicowanie płac jest duże i utrzymuje się od lat. Najniższe płace
      są w północno-wschodniej części naszego kraju. Dzieje się tak między innymi
      dlatego, że nie powstają tam duże inwestycje z udziałem kapitału krajowego i
      zagranicznego, których funkcjonowanie łączy się nierzadko z wysokimi zarobkami.

      – Wynagrodzenia, choć decydują o kosztach pracy, nie są czynnikiem
      przesądzającym o lokowaniu inwestycji. Dla prowadzenia biznesu równie ważna
      jest na przykład infrastruktura oraz dostępność wykwalifikowanych kadr –
      wyjaśnia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.

      Ponadto zwykle tam, gdzie zarobki są małe, najczęściej jest wysokie bezrobocie,
      które z kolei ogranicza wzrost nawet niskich płac.

      Dlatego w przemyśle woj. warmińsko-mazurskiego przeciętne zarobki wzrosły w
      ubiegłym roku zaledwie o 0,3 proc., czyli mniej niż inflacja, która wyniosła
      2,1 proc.

      Gazeta Prawna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka