Dodaj do ulubionych

rak płuc Grabiszyńska

31.08.06, 13:37
DOBRY ONKOLOG NA GRABISZYŃSKIE?
Obserwuj wątek
    • Gość: remi39 Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.os1.kn.pl 31.08.06, 22:20
      W szpitalu na Grabiszyńskiej raka płuc leczą pulmonolodzy lub jeżeli jest
      operacyjny to torakochirurdzy.To jaki lekarz ma być?
    • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 01.09.06, 22:10
      właśnie takiego specjalisty szukam
      • Gość: remi39 Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.os1.kn.pl 03.09.06, 12:29
        Polecam i to bardzo dr Krzysztofa Marciniaka ( torakochirurg ).
        Ma też prywatny gabinet w przychodni na ul.Żelaznej
    • Gość: pepsi Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:04
      Jako była pacjetka tego szpitala goraco polecam dr. Bulsiewicza - tówniez jest
      torakochirurgiem.Poza tym ,że jest super specjalista to jest równiez wyjatkowo
      cieplym czlowiekiem. Bardzo dba o swojego pacjenta. Kiedy ja leżałam w szpitalu
      to rzecza normalna dla Niego było,że w sobote i niedziele równiez przyjeżdżal do
      swoich pacjentów. To On sprawił,że jestem jeszcze wśrod żywych.
      Pozdrawiam i życzę duuuzo zdrówka:)
      • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 04.09.06, 17:13
        serdecznie dziękuje PROSZE O JESZCZE
    • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 08.09.06, 16:57
      Mama trafiła na dr.Zindera. Odrazu uznał ze mama nie ma szans. Wierzyć mu czy
      szukań innego. ktoś go moze zna?
      • Gość: azja Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.chello.pl 08.09.06, 19:20
        chyba sielbera? to w jego stylu- prognosis pessima. swoją drogą pomijając sielbera- rokowanie ustala sie między innymi z pomocą statystyki, która mówi, ze dany typ nowotworu, w danej lokalizacji i zaawansowaniu , daje tyle a tyle odsetków 5 letniego przeżycia. to ważna wiedza dla lekarza, ale dla zainteresowanej osoby chorej niewiele wnosi, bo natura nie poddaje się sztywnej klasyfikacji- niekiedy nawet przy dobrym rokowaniu chory umiera nadspodziewanie szybko, i na odwrót.
        kończąc filozofować, powiem tylko,że twoja mama trafiła do ośrodka, który zajmuje się leczeniem takich chorób nie od wczoraj, ponadto ośrodek ten sposoby leczenia dostosowuje w miarę polskich możliwości do aktualnej wiedzy.
        lekarz prowadzący może sobie być antypatyczny , ale i on musi się do standartów swojego oddziału dostosować. chyba nie myslisz,że zaprzestanie działać albo coś będzie sabotował tylko dlatego,że ma na temat rokowania swoje zdanie? pozdrawiam cię
        • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 08.09.06, 20:54
          Lekarz nie musi być miły ma być dobrym fachowcem ale ten dosłownie po 30min od
          przyjęcia mamy do szpitala uznał że jej przypadek jest beznadziejny. TO MNIE
          ZMROZIŁO
          • Gość: azja Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.chello.pl 08.09.06, 21:23
            tak też może być - i fachowość nie ma nic do rzeczy. fachowość nie gwarantuje powodzenia w tych chorobach. sorry,że tak mówię- powinnam cię wspierać i dodawać otuchy, ale mam intencję ci powiedzieć,że niekiedy jasna informacja , co do istoty rzeczy, pozwala choremu i jego bliskich skupić się na rzeczach istotnych w danej chwili, poddać się agresywnej terapii, i wiele zaryzykować oraz zgodzić się na różne nieprzyjemne skutki uboczne czy niepowodzenia. na początku budzi, takie postawienie rzeczy , nieufność , rozpacz i gniew, jak u ciebie , ale też mobilizuje. mówię z perspektywy zarówno zawodowej , jak i osobistej i wcale nie chcę cię dołować. chcę tylko powiedzieć,że miotanie się od jednego do drugiego jeszcze wiekszego fachowca, czasami powoduje niepotrzebną stratę czasu i zmianę koncepcji leczenia, a to już może mieć znaczenie. wydaje mi się,że należy jak najszybciej zacząć diagnostykę i leczenie i zobaczyć jakie efekty przyniosą .
            choroby npl są groźne i z tym musisz się liczyć,że leczenie nie doprowadzi do wyleczenia tylko jakiejś remisji lub przedłużeniu życia w jako takim komforcie. zresztą kontakty z innymi chorymi, które teraz będziesz miała, pokażą ci,że z tym się da żyć- nie zawsze w dobrostanie, czasami w szpitalu, w ciągłej samokontroli -czy to aby już...
            • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 08.09.06, 21:46
              Mam "dobre" doświadczenia z rakiem. pokonany rak piersi w2000r . dr KIELAN nie
              obiecywał cudu lecz nie odbierał szansy. Dr z Grabiszyńskiej zabił mame jednym
              zdaniem.
              • Gość: azja Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.chello.pl 08.09.06, 21:58
                ata, ja przecież nie dyskutuję z twoimi odczuciami, nikogo też nie chcę tłumaczyć, podzieliłam się tylko kilkoma impresjami z punktu widzenia lekarza. w każdym razie życzę powodzenia.
                • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 08.09.06, 22:02
                  DZIĘKI ZA ŻYCZENIA JESTEM ZŁA BO JESTEM BEZRADNA
    • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 12.09.06, 22:02
      pierwszy cykl chemi za nami z mamą narazie wszystko ok
      • slika Re: rak płuc Grabiszyńska 25.09.06, 15:40
        Ja też na dzień dobry dowiedziałam się ,że rokowanie dotyczące mojej Mamy jest
        fatalne.Przy danym rodzaju nowotworu i jego umiejscowieniu (nieoperacyjnym
        niestety)dostała góra pół roku ...Na szczęście póżniej trafiliśmy do dr Chwastyk
        i wspaniałych ludzi z oddziału 5b.Trzymam kciuki za pomyślne efekty leczenia !!!!!!
        • Gość: jijo Re: rak płuc Grabiszyńska IP: *.e-wro.net.pl 27.09.06, 18:58
          Tu znajdziejsz namiary na wszystkich lekarzy z Grabiszyńskiej www.dcchp.pl.
          Pozdrawiam, nie poddawaj się
          PS. A Dr Bulsiewicza serdecznie odradzam
          • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 27.09.06, 21:14
            DZIĘKUJE ZA ŻYCZENIA. Mama jutro jedzie na 2 cykl.
            • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 27.09.06, 21:18
              Mamę przyjęli na oddział wewnętrzny prowadzi dr Jaruga
              • ewax100 Re: rak płuc Grabiszyńska 22.10.06, 20:11
                Mam bardzo niedobre odczucia po tym szpitalu.Tak samo było z moim tatą.Miał
                guza płuc.Nic nie robili i nie leczyli.Zadnych naświetleń,opercji czy
                leków.Powiedzieli ze guz jest nieoperacyjny.Zył niestety tylko 8 miesięcy.Był
                problem w dostaniu sie do szpitala-niby nie było miejsc.Przyjęli za kasę-
                miejsca sie znalazły.Niestety trzymali tylko kilka dni i wypisali-nawet nie
                zrobili bronchoskopii.Przykre ale prawdziwe.
                • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 10.11.06, 20:24
                  U mojej mamy narazie ok. Chemia w toku i pan doktor zmienił podejście jest
                  miły. Znieniła go chyba wola życia mojej mamy.
                  • ata68 Re: rak płuc Grabiszyńska 24.11.06, 20:18
                    Koniec chemi i leczenia , ordynator radzi leczenie nie konwencjonalne. on
                    wyczerpał swoje środki. co teraz Kto może pomóc??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka