Dodaj do ulubionych

Rok rekordowych cen mieszkań

03.01.07, 21:01
Panie Prezydencie Dudtkiewicz
Co ma Pan zamiar zrobic aby obnizyc ceny gruntow oraz mieszkan we Wroclawiu
aby Nasza mlodziez nie uciekla za granice.
Mysle ze to najwazniejszy Pana test z zarzadzania miastem.
Obserwuj wątek
    • sztuk6mistrz Re: Rok rekordowych cen mieszkań 03.01.07, 22:21
      Wprowadzi ceny regulowane, dotowane przez właścicieli mieszkań i wygoni
      inwestorów z Wrocławia i okolic, to natychmiast obniży ceny gruntów i mieszkań,
      a młodzież nasza wtedy zostanie i będzie miała gdzie pić z radości pod
      pośredniakami i ośrodkami opieki społecznej!
    • Gość: Krzysztof Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.wroclaw.mm.pl 03.01.07, 22:21
      A jakiej odpowiedzi się spodziewasz? Dostaniesz jedną - "jest wolny rynek" :))))
      • Gość: gość Cenu już stanęły, będą spadać w 2007 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 22:27
        Współczucia frajerom , którzy się zadłużyli na 30 lat i przepłacili za swoje
        mieszkanie.
        • Gość: Panterka Re: Cenu już stanęły, będą spadać w 2007 roku IP: *.wroclaw.mm.pl 04.01.07, 13:43
          ''Frajerze''czyzbys zazdroscl ze inni maja wlasne lokum, a ty musisz mieszkac z
          mamusia??
      • Gość: griszka Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.07, 10:05
        Nie ma wolnego rynku. Wolny jest wtedy, gdy również podaż zależy wyłącznie od
        czynników rynkowych. A nie zależy. Miasto trzyma grunty a wzrost ich ceny jest
        na korzyść miasta, urzędników i samego prezydenta bo poprawia "budżet". Ponadto
        lepiej zamiast planów zagospodarowania posługiwać się indywidualnie wydawanymi
        (uznaniowymi) warunkami zabudowy bo te można przeciągać i warunkować lub przy
        odpowiedniej zachęcie przyspieszyć itd.
        Nie zmienia to faktu, że ceny są efektem histerii nakręcanej przez tzw.
        specjalistów z branży (którzy akurat z tych cen żyją) którą wykorzystują banki
        tzw. akcją kredytową co dodatkowo pompuje popyt przez łatwo dostępne kredyty,
        rząd z kolejymi straszakami typu dowalimy podatek, odbierzemy ulgi i będziemy
        dotować zakupy mieszkań przez "ubogich" po kilkaset tysięcy za pieniądze tych
        naprawdę ubogich którzy o zdolności kredytowej mogą tylko pomarzyć a podatki
        płacić muszą.
        Mam wrażenie, że ludzie zaczęli ufać bankom bezgranicznie. Jeśli mieszkająca w
        dużym mieście rodzina z dwójką dzieci bierze kredyt na 350 kzł z ratą prawie 2
        000 przy dochodach ok. 4 000 i wierzy, że jest w stanie to obsłużyć bo bank tak
        wyliczył to jak dla mnie to samobójstwo. Frank pójdzie w górę, geniusze z rządu
        od finansów powołają Leppera na prezesa NBP (po tygodniu bycia doradcą w celu
        zdobycia doświadczenia) i złotówka poleci w dół. Rata + czynsz dojdzie do 3
        tysięcy trzeba będzie dzieciom kupić książki we wrześniu i się zacznie..
        A jak ktoś nie ma dzieci to ich mieć nie będzie z takim kredytem, bo go nie
        będzie stać. Ot. polityka prorodzinna....
        Wg wskaźników koszt odtworzenia mkw mieszkania we Wrocławiu to ok. 4000 zł przy
        absurdalnie wysokich cenach gruntów, braku rąk do pracy, wysokiej marży
        dewelopera i obecnie statystycznie bardzo dobrych lokalizacjach, a bez gruntu
        jeszcze mniej. Koszt "substancji" to góra 2 500 zł. Gdy pojawi się trochę
        gruntów (a tak będzie nawet bez MPZP) deweloperzy od urzędników przy takich
        marżach je wydobędą swoimi sposobami - jest po wyborach w końcu. To zaczniemy
        się zbliżać do normalnej rynkowej sytuacji tj. Koszty + rozsądna marża, czyli na
        dzień dzisiejszy ok. 4 000 zł za mkw nowe mieszkanie - pewnie do tego by się nie
        doszło, bo wybory co 4 lata, ale..
        gdy ceny zaczną spadać to Ci co wzięli na 100 % wartości mieszkania krdyt będą
        mieli zabezpieczenie na 70, bank upomni się o dodatkowe zabezpieczenie i
        wykorzysta do postraszenia prawo corocznej weryfikację zdolności kredytowej
        (obecnie z tego się nie korzysta, bo ceny rosną więc banki są zabezpieczone),
        ..... i na rynek wypłyną mieszkania - panika gotowa.
        I po boomu. A "fachowcy" będą mówili że przewidywali to itp. bo była to
        sztucznie nadmuchana bańka.
        Bzdura, że dążymy szybko do cen unijnych. Owszem, w długim okresie to będzie
        naturalne, ale proporcjonalne do wyrównywania poziomu życia, zasobów
        finansowych, płac itp.
        W dużymi mieście przeciętna płaca z tego miasta starcza w Polsce na 0,3 mkw
        mieszkania. Na "zachodzie" na prawie metr. A tam dodatkowo jest więcej ludzi z
        wyższymi dochodami i majątkiem gromadzonym przez rodziny przez kilkadziesiąt
        lat, więc zaciągając kredyt nie ryzykują tak jak przeciętne polskie małżeństwo z
        kilkusettysięcznym kredytem i rodzicami mieszkającymi w mieszkaniach
        komunalnych, poza "dużymi miastami" itp.
        Przychody z wynajmu już w tej chwili nie wystarczają na spłatę mieszkania w
        ciągu 20 lat, co jest uważane za próg opłacalności inwestycji pod wynajem.
        Bułgaria i Rumunia są lepszymi miejscami dla (demonizowanego w Polsce)
        zagranicznego kapitału tak inwestycyjnego jak i spekulacyjnego.
        Owszem, brakuje w Polsce mieszkań dla 3 mln rodzin, ale z tego większość to nie
        jest popyt realny ze względu na dochody, miejsce zamieszkania (poza tzw. dużymi
        miastami). Mamy kilkaset tysięcy rodzin (i coraz mniej) rodzin mogących obecnie
        realnie myśleć o kupnie mieszkania, a to jest popyt, z którym zwiększenie podaży
        (przy takich marżach i zyskach deweloperów do tego dojdzie) zacznie sobie radzić.
        Ta bańka musi pęknąć i im później, tym większy huk będzie. Już teraz mamy
        relatywnie do zarobków zdecydowanie najdroższe mieszkania w Europie. A u nas
        średnią krajową tworzy ogromna rzesza zarabiająca poniżej jej i relatywnie
        nieduża grupa tzw. klasy średniej zarabiająca 6-10 tys. netto na rodzinę i
        trochę tych "lepszych", którzy jednak nie kupują 50 metrowych mieszkań.
        A bardzo późno to nie będzie, bo problem rośnie i przed następnymi wyborami
        "władza" żeby nie polec będzie musiała zrobić jakiś niepozorowany ruch (np.
        podatek katastralny i projektowane już teraz zniesienie decyzji o warunkach
        zabudowy. Uwzględniają przeciętnie dwuletni proces inwestycyjny w budownictwie
        to w najgorszym wypadku będzie to za pięć lat, ale moim zdaniem histeria zakupów
        szybciej przejdzie w histerię odwrotną. Wystarczy jakiś większy ruch na rynku
        walutowym, zawierucha przy przyszłorocznym budżecie, czy odpryski właśnie się
        zaczynającego kryzysu na rynku nieruchomości w USA. Trzech specjalistów powie,
        że to koniec i .....
        Jest coś takiego, jak teoria większego głupca. Kiedy ceny jakiegoś dobra
        (głównie papierów wartościowych, ale w naszym przypadku też nieruchomości)
        odrywają się od rzeczywistości. Wtedy nie liczy się faktyczna wartość dobra ale
        oczekiwanie, że zawsze znajdzie się ktoś (większy głupiec,) który kupi jeszcze
        drożej. Kto będzie ostatnim, największym głupcem - czas pokaże.


        • Gość: Beth Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: 156.17.201.* 04.01.07, 14:48
          Griszka - świetnie napisane i dokłądnie napisałeś/aś to, co usłyszałam od
          swojego Ojca i od jednego z prezesów firm deweloperskich we Wrocławiu. Razem z
          Mężem myślimy poważnie o kupnie naszego pierwszego mieszkania, ale na pewno nie
          teraz. Przy tak szalejących cenach nie mamy zamiaru zadłużać się na 40 lat na
          kwotę 450tys zł (bo chcemy mieć mieszkanie 60-70m2). Zwłaszcza, że ta bańka
          rośnie i rośnie i wydaje mi się, że za rok może pęknąć z wielkim hukiem.
          Dlatego na razie się wstrzymujemy.
          Koszt wynajmu już od dobrego roku przestał pokrywać ratę kredytu. Ludzie
          zazwyczaj wynajmują mieszkania małe - maksymalnie 2-pokojowe, ale cena wynajmu
          takiego mieszkania (już z czynszem i zazwyczaj z mediami) to 800-1000zł. My
          właśnie jesteśmy w takiej sytuacji - wynajmujemy mieszkanie 33m2 za 1000zł (z
          prądem, wodą, ogrzewaniem i gazem) i mamy 10min. do Rynku.
          Mam nadzieję, że w niedługim czasie nastapi korekta cen, bo wkrótce i
          spekulanci kupujący mieszkania "na papierze", a sprzedający w dniu oddania
          całego budynku przez dewelopera nie będą mieli za co kupować..
        • maciej.nowaczyk Re: Rok rekordowych cen mieszkań 05.01.07, 11:46
          Griszka, proszę o kontakt
          071- 37-17-292
          maciej.nowaczyk@wroclaw.agora.pl
          Maciej Nowaczyk
          Gazeta Wyborcza
        • Gość: wydra Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 14:23
          Bardzo, wlasnie tak jest :)
          To dla takich postow warto czasem poczytac to forum :)
    • Gość: QS Rok rekordowych cen mieszkań, ale to nie koniec! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 22:35
      Wreszcie Gazeta zauważyła problem. W dłuższej perspektywie czasu problem okaże
      się bardzo poważny. Dziwi mnie, że jest tak bagatelizowany przez władze miasta.
      Młodzi z wyższym wykształceniem, Ci którzy przyjeżdżają do Wrocławia za pracą,
      zarabiają tu śmiesznie mało, a ceny mieszkań mamy jedne z najwyższych w kraju.

      Miasto nic nie robi, żeby zwiększyć ofertę gruntów pod budownictwo mieszkaniowe,
      bo przecież miasto też chce zarobić na nieruchomościach, które wystawia na
      sprzedaż :-).

      Ale nie martwcie się!!! Jest na to rozwiązanie - 60-letnie kredyty hipoteczne,
      które funkcjonują np w Wielkiej Brytanii, a u nas mówi się o nich coraz częściej.

      Ceny mieszkań jeszcze wzrosną...
      • Gość: xtfj 3 miliony mieszkań po 3 miliony sztuka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.07, 22:48
        tak oto nasz wspaniały PIS spełnia obietnice wyborcze, chcieliście pisiory to
        teraz macie he he
      • Gość: gnago Re: Rok rekordowych cen mieszkań, ale to nie koni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.07, 22:57
        Każdemu wedle potrzeb i dochodów.NAJWAŻNIEJSZE ŻE NASI BIUROKRACI MAJĄ GDZIE MIESZKAĆ.Robolom powinno wystarczyć legowisko obok miejsca pracy(oszczędzi na dojazdach-kupi pocieszycielkę strapionych jaką flaszeczkę

        A urzędas to taki co jak mu w mordę naplujesz to wyciągnie parasol na deszcz!!!!!
    • greg45 Rok rekordowych cen mieszkań 03.01.07, 22:56
      "... Średnia cena mkw. skoczyła tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy grubo o ponad 70 proc. Na koniec roku za mkw. trzeba było średnio zapłacić prawie 7 tys. zł...."

      i to się nazywa nakręcanie rynku.

      Średnia cena za metr kw. w ciągu roku wzrosła nie o "grubo ponad 70 proc." a dokładnie o 74 %

      Na koniec roku za metr kw. trzeba było zapłacić 6648 zł., a nie "prawie 7 tys."

      Oj Wy dziennikarze, a raczej "drukarze", hehe
    • Gość: wroclove Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 23:19
      Panie bochan501:
      Ceny mieszkań to w wielkim uproszczeniu wypadkowa popytu i podaży na te dobra.
      Co do popytu to ten został spowodowany wieloma czynnikami. Jeden który zależał
      od naszych włodarzy to ściąganie inwestycji i promocja naszego miasta. To
      niewątpliwie wpłynęło na wzrost cen ale chyba nikt nie ma pretensji o to że
      dzięki temu ranga naszego miasta znacząco wzrosła a faktycznego bezrobocia we
      Wrocławiu już nie ma.
      Co do strony podażowej to też lokalnie za wiele nie można zrobić. Przepisy
      mające wpływ na budownictwo uchwalane są w tzw. parlamencie a jedynie plany
      zagospodarowania przestrzennego są tworzone lokalnie. Na ile mi wiadomo w tej
      kwestii Wrocław nie odbiega negatywnie od innych miast choć pewnie jest jeszcze
      sporo do zrobienia.
      A teraz jeden argument który jest często pomijany przy analizach obecnej hossy
      w nieruchomościach. Należy uświadomić sobie, że każdy kto posiada nieruchomość,
      a takowi stanowią zdecydowaną większość, wzbogacił się znacząco w ostatnim
      okresie i nadal się bogaci. Co z tego skoro gdzieś trzeba mieszkać powie
      malkontent. Ano to że sprzedaż nieruchomości pozwala obecnie na wiele
      możliwości, ze wspomnianą emigracją i łatwiejszym zakupem nieruchomości w innym
      kraju włącznie. I jeszcze słowo o emigracji: to Wrocław jako pierwszy rozpoczął
      kampanię zachęcającą do przyjazdu emigrantów do naszego miasta. Nie trudno
      domyślić się co stanie się z cenami nieruchomości gdy oni i mieszkańcy innych
      regionów Polski będą chcieli przyjechać tu do pracy...
      p.s. Nasz Prezydent nazywa się trochę inaczej.
      pozdrawiam :-)
      • Gość: Łoś_bimbacz Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 23:32
        > Ceny mieszkań to w wielkim uproszczeniu wypadkowa popytu i podaży na te
        dobra.

        ile wybudowano w 2006 mieszkań w Krakowie, Poznaniu, Warszawie? ile we
        Wrocławiu, a w POprzednich latach?

        Jeden który zależał
        > od naszych włodarzy to ściąganie inwestycji i promocja naszego miasta.

        od włodarzy zależy również sprzedaż kilkuset ha gruntów budowlanych
        opiewane przez gminne tuby w 2005 r., były już te transakcje?

        > Co do strony podażowej to też lokalnie za wiele nie można zrobić

        czytelna wskazówka: nie będzie gruntów, będzie jeszcze drożej

        I jeszcze słowo o emigracji: to Wrocław jako pierwszy rozpoczął
        >
        > kampanię zachęcającą do przyjazdu emigrantów do naszego miasta.

        co wzbudziło globalną wesołość:)

        >Nie trudno
        > domyślić się co stanie się z cenami nieruchomości gdy oni i mieszkańcy innych
        > regionów Polski będą chcieli przyjechać tu do pracy...

        żeby kupić na dwuPOkoleniowy kredyt dwa razy droższe mieszkanie i zarobić dwa
        razy mniej niż np. w Katowicach, buhhaaa....


        > p.s. Nasz Prezydent nazywa się trochę inaczej.

        to prawdziwa zniewaga!

        w sumie kabaretowy komentarz, ale artykuł czytelny: będzie jeszcze drożej i to
        jest wspaniałe ( dla gminnych tub i innych dynamistów)
        • Gość: corgan Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.chello.pl 04.01.07, 04:47
          > ile wybudowano w 2006 mieszkań w Krakowie, Poznaniu, Warszawie? ile we
          > Wrocławiu, a w POprzednich latach?
          Od I do XI 2006 we Wrocławiu oddano do uzytkowamia 3091 mieszkań to więcej niz
          w 2005, ale to nadal nie jest poiozom który był kilka lat temu.

          miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35762,2569295.html
          z dnia 2005-02-24, ostatnia aktualizacja 2005-02-24 01:03

          wybrane fragmenty:

          "Wszystko wskazuje na to, że do wzrostu cen musimy się powoli przyzwyczajać.
          Najprawdopodobniej będą one rosły przez kilka najbliższych lat. - Może to być
          nawet dziesięć lat. Wtedy nieruchomości mogą osiągnąć ceny dwa razy wyższe niż
          obecnie - mówi Jacek Wróblewski. Wiąże się to m.in. z naszym wejściem do UE i
          perspektywą wyrównywania się poziomu życia w naszym kraju z poziomem życia w
          krajach Unii."

          Zdaje się że 2 krotny wzrost mieszkania już osiągnęły jeśli w 2006 roku ceny we
          Wr. jak podawała RZ wzrosły o 75% co jest rekordem w POlsce. Ciekawostka - w
          Poznaniu mieszkania tak nie rosną... Czyżby brak dynamizmu był zbawienny dla
          prostego i ciemnego poznańskiego ludu? Czy może były inne przyczyny?


          "Jedną z głównych przyczyn wzrostu cen jest brak planów zagospodarowania
          przestrzennego. A bez nich ciężko jest o atrakcyjne grunty pod zabudowę.

          Na rynku wrocławskim wpływ tego czynnika na wzrost cen może zostać nieco
          przyhamowany. Miasto przygotowuje bowiem dużą ofertę gruntów pod zabudowę
          mieszkaniową.

          W tym roku [w 2005] władze Wrocławia zamierzają przygotować 32 miejscowe plany
          zagospodarowania przestrzennego, które obejmą obszar o powierzchni 509 ha."

          Co miasto zrobiło w tej materii zostało od 2 lat? Nie było zmiany ekipy więc
          nie było np. paraliżu decyzyjnego spowodowanego przekazaniem władzy?

          "W sumie na rynek ma trafić ponad 3,5 tys. działek pod zabudowę jednorodzinną i
          tereny, na których ma powstać ponad 9,5 tys. mieszkań w budynkach
          wielorodzinnych."

          Miło ale ponawiam pytanie - co w tej materii zrobiło miasto?

          "Jesteśmy w Europie

          Na razie wejście Polski do Unii Europejskiej nie wpłynęło znacząco na sytuację
          na rynku mieszkaniowym. Ale trzeba pamiętać, że z tym wydarzeniem wiąże się
          zdecydowany wzrost popytu i cen. Pojawili się też cudzoziemcy. - Poszukują
          głównie mieszkań do wynajęcia dla kadry zarządzającej spoza Polski - podkreśla
          Leszek Michniak.

          Dociera też coraz więcej sygnałów o tym, że do wejścia na wrocławski rynek
          szykują się zagraniczni deweloperzy, którzy chcą budować u nas m.in.
          apartamentowce. Pierwsze jaskółki już są. Przy rondzie na pl. Powstańców Śl.
          swoją inwestycję rozpoczyna włoska firma Verona Building.

          Bez planów ani rusz

          Zdaniem deweloperów i pośredników przeszkodą, która może zahamować rozwój
          budownictwa mieszkaniowego, jest brak miejscowych planów zagospodarowania
          przestrzennego. Na szczęście władze Wrocławia doceniają powagę tego problemu i
          wciąż uchwalane są kolejne plany. - Z tym że procedury są strasznie
          długotrwałe - ubolewa Jacek Wróblewski. - Zwiększenie podaży tych terenów
          przyczyniłoby się do, przynajmniej, podwojenia w ciągu jednego roku podaży
          nowych mieszkań. Obecnie firmy deweloperskie wykorzystują swój potencjał
          zaledwie w około 40 proc. - mówi Leszek Michniak."

          Czyli jednak wysokie ceny nakręca nie magia dynamizmu tylko zwykłe spekulacje
          nieruchomościami? Co jak miało to miejsce w nie przymierzając Bułgarii i
          Rumunii przed akcesją do UE?
          • sztuk6mistrz Re: Rok rekordowych cen mieszkań 04.01.07, 10:15
            Gość portalu: corgan napisał(a):


            > Czyli jednak wysokie ceny nakręca nie magia dynamizmu tylko zwykłe spekulacje
            > nieruchomościami? Co jak miało to miejsce w nie przymierzając Bułgarii i
            > Rumunii przed akcesją do UE?

            A wcześniej w Portugali, Hiszpanii i Grecji - a kupują ci którzy liczą na wzrost
            wynikający z atrakcyjności miejsca i się nie zawodzą. Więc dynamizm i spekulacja
            to nierozłączne zjawiska, chyba żeby wojna, lub głęboki kryzys gospodarczy...
    • Gość: teff Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 00:12
      Nadal zarabiamy mniej hmmmmmmmmm
      nawet o 1200 pln dobre :)))
    • Gość: Heraldek Wiec dla kogo te drogie mieszkania...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 00:49
      ....skoro pensje nadak afrykanskie.........
      • Gość: X Re: Wiec dla kogo te drogie mieszkania...... IP: *.crowley.pl 04.01.07, 08:14
        Nie dla psa kiełbasa.

        W zachodniej Europie mieszkania są równie drogie, albo nawet droższe, w
        porównaniu do zarobków i na posiadanie własnego mieszkania w dobrej lokalizacji,
        w dużym mieście, blisko centrum, stać tylko bogatych. Wynajem to standard.
        Niedługo podobnie będzie u nas. Młodzi niech się oswajają z tą myślą.

        A ci, których wartość mieszkania bardzo rośnie (np. z powodu atrakcyjnej
        lokalizacji) i się "bogacą", przestaną się cieszyć jak wejdzie podatek
        katastralny :->.
    • Gość: corgan co to znaczy "nasza młodzież"? IP: *.chello.pl 04.01.07, 04:11
      > aby Nasza mlodziez nie uciekla za granice.
      Jaka WASZA? Kim jesteści owi WY?

      Jeśli wyznajesz poglądy liberane czyli 100% indywidualizm to nie powinienneś
      odwoływać się do tak wyświechtanych prawicowo=moherowych słów jak "nasza
      młodzież" albo "ojczyzna tonie"....
    • Gość: Rafik Re: IP: *.magma-net.pl 04.01.07, 10:27
      Najbardziej podoba mi się stwierdzenie: "Wiąże się to m.in. z naszym wejściem
      do UE i perspektywą wyrównywania się poziomu życia w naszym kraju z poziomem
      życia w krajach Unii"" (dosyć często słyszane), tylko szkoda że ten "poziom
      życia w krajach Unii" dotyczy tylko podwyżek cen (kosztów życia), a dziwnym
      trafem wszyscy zapominają że ten "poziom życia" to także zarobki, które jakby
      nie patrzeć jakoś nie chcą dojść do poziomu innych krajów Unii.
      • Gość: gość Nie zapominają, ale celowo to pomijaja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 11:07
      • Gość: max Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.07, 12:23
        w 2006 roku we wrocławiu oddano ok 3000 mieszkań, co jak na "najdynamiczniej
        rozmijające się miasto w Europie" jest poprostu ilością śmieszną.
        Wzrost cen mieszkań wynika z mizernej podaży, a nie tłumów wracajacych z
        Londynu do Wrocławia.
        Po co przecnaczać tereny pod mieszkania, lepiej zeby z centrum był Carrefour, a
        plebs niech mieszka w Smolcu i innych wiochach i niech stoi w korkach.
        no i zajzdnie tramnwajowe, musza być na biskupinie, krzykach, w końcu wazne
        zeby tramwaje w pięknym miejscu parkowały.
        • Gość: Pavs Re: IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.01.07, 12:58
          Ktos stweirdzil ze na zachodzie wynajem to standard, racja, fakt bezsprzeczny,
          sam wynajmuje tylko jest male ale: na mieszkanie (sypialnia i pokoj dzienny w
          dobrej dzielnicy, nie centrum ale dobre polaczenie no i miasto Londyn) wydaje z
          rachunkami ok. GBP 930 niecale 70% mojej wyplaty miesiecznej, jesli do tego
          dodam wyplate zony to po odliczeniu kosztow mieszkania stac mnie na calkiem
          wygodne zycie. Ceny wynajmu we wro podobnego mieszkania pewnie bede obecnie ok.
          PLN 2000 czyli bylabo to porownywalnie 100 % mojej wyplaty a zycie z drugiego
          2000 bedzie mimo wysztko na znacznie nizszym poziomie...no i warto zauwazyc ze
          nie kazda para w naszym wieku (20 kilka lat)we wro ma dochod 4000
          netto....
          • Gość: gg Re: IP: *.e-wro.net.pl 04.01.07, 14:27
            Gość portalu: Pavs napisał(a):

            > sam wynajmuje tylko jest male ale: na mieszkanie (sypialnia i pokoj dzienny w
            > dobrej dzielnicy, nie centrum ale dobre polaczenie no i miasto Londyn) wydaje
            z
            >
            > rachunkami ok. GBP 930 niecale 70% mojej wyplaty miesiecznej, jesli do tego
            > dodam wyplate zony to po odliczeniu kosztow mieszkania stac mnie na calkiem
            > wygodne zycie. Ceny wynajmu we wro podobnego mieszkania pewnie bede obecnie
            ok.
            >
            > PLN 2000 czyli bylabo to porownywalnie 100 % mojej wyplaty a zycie z drugiego
            > 2000 bedzie mimo wysztko na znacznie nizszym poziomie...no i warto zauwazyc
            ze
            > nie kazda para w naszym wieku (20 kilka lat)we wro ma dochod 4000
            > netto....

            Nietrafione. Za 2000 zł wynajem kuchni z pokojem we Wrocławiu ?! Gdzie taką
            drożyznę znalazłeś ? Mieszkanie 3 pokojowe, troszkę poza centrum z dobrym
            dojazdem to ok. 1200-1500 zł, a takie o jakim piszesz maksymalnie 700-1000 zł.

            • Gość: Pavs Re: IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.01.07, 15:10
              > Nietrafione. Za 2000 zł wynajem kuchni z pokojem we Wrocławiu ?! Gdzie taką
              > drożyznę znalazłeś ? Mieszkanie 3 pokojowe, troszkę poza centrum z dobrym
              > dojazdem to ok. 1200-1500 zł, a takie o jakim piszesz maksymalnie 700-1000 zł.

              Nie wiem czy nie trafione, zanim wpisalem stawke wszedlem na portal szybko.pl i
              patrzylem na mieszkania w nowych domach i wyszlo mi ze z rachunkami zaplace ok
              2000, nie znam rynku wynajmu we wro z doswiadcznie to fakt (na szczezscie mam
              wlasne m) ale nie wydaje ze mieszkanie 2-pokojowe na np klecinie wynajmiesz z
              rachunkami za PLN 1000
              • Gość: gg Re: IP: *.e-wro.net.pl 05.01.07, 11:24
                > Nie wiem czy nie trafione, zanim wpisalem stawke wszedlem na portal szybko.pl
                i
                >
                > patrzylem na mieszkania w nowych domach i wyszlo mi ze z rachunkami zaplace
                ok
                > 2000, nie znam rynku wynajmu we wro z doswiadcznie to fakt (na szczezscie mam
                > wlasne m) ale nie wydaje ze mieszkanie 2-pokojowe na np klecinie wynajmiesz z
                > rachunkami za PLN 1000

                Jeśli bardzo poszukasz to może znajdziesz jeden pokój za 2000, ale kolega
                wynajmuje takie na bocznej Grabiszyńskiej za 550 zł (centrum!), drugi tez
                kawalerka, ale duża, boczna Legnickiej za 800 zł. Ja mam nadzieję wynając swoje
                3 pokojowe na Popowicach za 1200-1400 zł. To, że ludzie wymyślają astronomiczne
                ceny wynajmu, to wcale nie znaczy, że znajdują nabywców. Aby udowodnić swoją
                teze oparłeś się jednak na wirtualnych kwotach. Zawsze można znaleźć ofertę
                kosmicznie drogą, ale porównujmy porównywalne :).
        • Gość: fakir Re: IP: 195.117.40.* 04.01.07, 13:21
          no i zajzdnie tramnwajowe, musza być na biskupinie, krzykach, w końcu wazne
          > zeby tramwaje w pięknym miejscu parkowały.

          a co to ma do problemów mieszkaniowych?
          może wytnijmy parki - tez piękne miejsce, zamiast nich place do parkowania
          samochodów i kilka bloczków
          A brak zatwierdzonych planów zagospodarowania przestrzennego to nie to samo co
          brak miejsca na potencjalną zabudowę mieszkaniową
          • Gość: Niko Re: IP: 195.187.134.* 04.01.07, 13:32
            Dużo przemyślanych, sensownych wypowiedzi w tym wątku, tylko przyklasnąć.
            Odrębnym problemem są media oraz pośrednicy. Media nakręcają spiralę "strachu",
            o czym zresztą głośno mówi część analityków rynku. Klasycznym przykładem
            artykul tzw. dziennikarza o nazwisku NOWACZYK, który ukazał się przed świętami
            w Gazecie. Ten dziennikarzyna "zapomniał" w nim napisać, że ulga znika po Nowym
            Roku ale JEDYNIE W PRZYPADKU ZAKUPU NA RYNKU PIERWOTNYM. Takiej ulgi w ogóle
            nie było przy zakupach na rynku wtórnym, a takie przeważają. Ludzie jednak
            przeczytali, zaczęli panikować. Nowaczyk oczywiście sprostowania nie zamieścił,
            bo po co. Natomiast pośrednicy w nieruchomościach przeżywają teraz złoty okres.
            Spróbujcie skorzystać teraz z ich usług: będą wam jak mantre powtarzać, ze ceny
            wzrosną, wzrosną, wzrosną, kupować, kupować byle co i byle gdzie. Dla nich to
            wyższa prowizja i szybszy zarobek. Kupujący tracą nerwy, zdrowy rozsądek i
            spirala się nakręca. Tymczasem każdy wzrost, szczególnie dopychany
            spekulacyjnie, ma swój kres a na szczycie pozostaja ci ostatni, co stracili
            nerwy do końca.
          • Gość: max Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.07, 13:49
            własnie chodzi mi o to zeby mieszkanie budowac w atrakcyjnych miejscach, a
            zajezdnie i markety wywalac na zadupia, a nie odwrotnie jak to jest teraz,
            baranku
            • Gość: fakir Re: IP: 195.117.40.* 04.01.07, 15:40
              wiesz barankuII - atrakcyjne miejsce do zamieszkania powinno być róznorodnie
              zagospodarowane, a nie być jednym wielkim blokowiskiem - osobiście wole np.
              zajezdnię (choc oczywiscie może byc coś znacznie ciekawszego) niż kolejny Big
              Brother w wykonaniu sąsiadow z bloku przy bloku
              • Gość: max Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.07, 07:47
                no gratuluje, bardzo wyszukany gust, moze zatem zamieszkaj na dworcu, albo na
                parkingu pod carrefourem :-)
      • Gość: Panterka Re: IP: *.wroclaw.mm.pl 04.01.07, 13:48
        Otoz to !! :) Kiedy nasze zarobki beda wyrownane z tymi w UE ?? No rosry ale
        porownajmy najznisza stawke w Anglii a u nas.....
        • Gość: calavera Re: IP: 82.177.0.* 04.01.07, 14:00
          kawalerka 30m2 w Pradze kosztuje 1,2 mln koron, czyli 174000 czyli podobnie a
          raczej mniej niż we wrocławiu. obawiam się, że ceny nie zmaleją bo popyt jest
          nadal.
          • Gość: Niko Re: IP: 195.187.134.* 04.01.07, 14:11
            Nie mówimy o spadku, fluktuacje cenowe w obrębie plus minus 5 do 10 procent to
            naturalna rzecz. Mówimy o zatrzymaniu wzrostu,który w połowie jest uzasadniony
            a w połowie wyłacznie spelulacyjny i oparty na strachu. Wzrost o pięc, dziesięc
            procent rocznie (przy załozeniu dalszego napływu kapitału do miasta) jest
            możliwy. Ale nie 70, 80 procent. Szczególnie dotyczy to ciemnych, śmierdzących
            nor, urągających elementarnym kanonom, takich jak mieszkania na Gajowickiej w
            tym potwornych, szarych wieżowcach gumułkowskich. Za te nory, z ciemnymi
            kuchniami dla krasnali, przechodnimi pokojami, metrażem 36 metrów i zasyfioną,
            ciasną klatką schodową życzą sobie ćwierć miliona. Jak powstanie zabudowa po
            Polgtegorze i centrum piołudniowe, za jakieś dziesięć lat te slumsy w centrum
            miasta będą wyburzane. jak ktoś na takie coś bierze kredyt na 20 lat musi być
            niespełna rozumu.
    • www.informatorkredytowy.pl Re: Rok rekordowych cen mieszkań 23.07.07, 10:28
      Obecnie sytuacja cen we Wrocławiu na szczęście się uspokoiła a i w niektórych
      dzielnicach widać małe spadki. Zobaczymy co przyszłość przyniesie.
      • Gość: dima Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: 195.187.134.* 23.07.07, 15:41
        Ukuto, a następnie umiejętnie rozpropagowano hasło, jakoby inwestycje w
        nieruchomości zapewniały zysk bez ryzyka. Społeczeństwo euforycznie
        uwierzyło i przeszło od słów do czynów. Tymczasem powyższe hasło wkrótce
        może się okazać brzemiennym w finansowe skutki mitem, gdyż nieruchomości
        potrafią również tanieć i to bardzo dynamicznie...

        To duży błąd, że świadomość ponoszonego ryzyka podczas zakupu
        mieszkania po wywindowanej cenie jest bardzo niska. Tym bardziej, że prawie w
        każdym przypadku ta życiowa decyzja wspomagana jest kredytem hipotecznym
        zaciąganym na kilkadziesiąt lat. Jest to tak rozległy zasięg czasu, że na pewno
        będzie zawierał w sobie kilka cyklicznych recesji, skutkujących
        pogorszeniem sytuacji materialnej kredytobiorców. A stąd, w razie nieterminowego
        spłacania rat, już tylko krok do zajęcia hipoteki przez instytucję
        kredytującą, co oznacza koniec marzeń o mieszkaniu. Taka tendencja nasila się w
        Stanach Zjednoczonych i zbywanie milczeniem rozkręcającej się bessy w
        segmencie tamtejszych nieruchomości jest drugim, równie dużym błędem.

        Za Atlantykiem są powody do zmartwienia. Mediana cen domów w USA spadła o
        1,8 procent w skali roku, co jest pierwszą zniżką od 16 lat. Zajęcia
        domów z racji nieterminowo spłacanych rat hipotecznych (tzw. foreclosures)
        wzrosły w kwietniu 2007 o 62 procent wobec kwietnia 2006. Około 2,5 mln
        Amerykanów jest obecnie zagrożonych utratą nieruchomości. Śmieciowej jakości
        pożyczki stanęły ością w gardle wielu instytucjom finansowym. Mają
        miejsce masowe rezygnacje z nowych przedsięwzięć budowlanych, w wielu
        lokalizacjach tanieją grunty do niedawna rozchwytywane pod budowę. Sytuacja się
        pogarsza, mimo że dobrych kilka miesięcy temu liczne wpływowe gremia
        odtrąbiły koniec kłopotów na rynku nieruchomości, obnażając równocześnie
        poziom swojej niekompetencji, ignorancji bądź zwykłe wyrachowanie.

        Topniejące inwestycje budowlane podcinają dynamikę PKB, która szybko
        zmierza do zera. Do niedawna amerykańska konsumpcja (odpowiedzialna za dwie
        trzecie produktu krajowego) zasilana była nowymi kredytami pod drożejące
        nieruchomości (mortgage equity withdrawal), czyli de facto przejadano hossę,
        równocześnie rujnując stan własnych oszczędności. Realny spadek PKB w USA
        w obliczu nieuchronnego spadku konsumpcji jest kwestią nieodległej
        przyszłości. Póki co wzrasta zadłużenie na kartach płatniczych, ale to jest
        tylko odroczenie recesyjnego wyroku. Lekko przesadzając można powiedzieć,
        że Amerykanie w obliczu najbliższej recesji są po prostu goli.

        Zapaść koniunktury w amerykańskich nieruchomościach uruchamia efekt
        domina w skali całej gospodarki. Cierpi wspomniany sektor finansowy, zwłaszcza
        segment kredytów o gorszej jakości (subprime mortgage). Z opóźnieniem
        wdrażane są reguły zarządzania ryzykiem, co utrudnia dostępność do
        kredytów, hamując popyt i powiększając nawis podażowy lokali. Takie są
        bolesne fakty.

        Pęknięcie gigantycznej bańki spekulacyjnej w Japonii w 1990 r. było
        jednym z głównych czynników, który wpędził ten kraj w 14-letnią recesję.
        Teraz karta w Kraju Kwitnącej Wiśni się odwraca, pojawiają się oznaki
        ożywienia, jak np. najniższy od wielu lat odsetek wakujących lokali z
        przeznaczeniem komercyjnym.

        Tymczasem mimo początku bessy w segmencie amerykańskich nieruchomości,
        europejscy przedstawiciele branży od Wysp Kanaryjskich po Morze Czarne do
        bardzo niedawna tryskali radością przybierającą euforyczne rozmiary. Europa
        ignoruje drugi rok poważnych problemów w USA, traktując je jako zupełnie
        wyizolowane od tutejszych realiów. Ze świecą szukać analityków
        przestrzegających przed ryzykiem załamania cen mieszkań i domów w większości
        krajów Unii Europejskiej.

        Jest pokaźna grupa krajów, które mają tę niechlubną szansę
        doświadczyć amerykańskiego scenariusza. Kryzys na rynku europejskich
        nieruchomości
        może nastąpić prędzej niż komukolwiek się wydaje. Pośród coraz
        bardziej absurdalnych prognoz dalszej aprecjacji mocno przewartościowanych
        mieszkań (zwłaszcza brytyjskich, hiszpańskich i środkowoeuropejskich) zaczynają
        odpadać pierwsze cegiełki tej sielankowej i złudnej zarazem układanki.
        Hiszpańskie i irlandzkie sygnały przesilenia są jednymi z ostatnich
        dzwonków przywołujących zdrowy rozsądek i zwiastujących możliwość
        wystąpienia bezprecedensowych problemów w nadchodzących latach.

        Prawda jest jednak taka, że często sponsorowane "prognozy" dalszych
        wzrostów cen nieruchomości (również w Polsce) nie dają nic innego jak
        irracjonalną galopadę cen w wyniku celowo wywołanych stadnych zachowań,
        bo "jutro
        będzie drożej". Jest to efekt obliczony na korzyści na przestrzeni kilku
        kwartałów, natomiast nie raczy się rzec słowa o tym, że reperkusje
        przyszłego załamania cen będą hamować rozwój gospodarczy przez długie lata.
        Na rodzimym, polskim podwórku spekulacyjnej oliwy do ognia dolało
        rozstrzygnięcie na naszą korzyść organizacji Euro 2012. Pojawiły się wesołe
        osądy, że za kilka lat obecne ceny mieszkań będą jedynie miłym
        wspomnieniem. Machina ta kręci się od Wielkiej Brytanii, przez Polskę po
        Rumunię i
        Bułgarię.

        Tyle o opiniach przygniatającej większości osób tytułujących się
        specjalistami od nieruchomości, finansów i bankowości. Teraz zajmijmy się
        krótkim, acz racjonalnym obnażeniem absurdalności tego typu prognoz dalszych
        wzrostów cen mieszkań w dwucyfrowym tempie rocznie.

        Europa Zachodnia

        Bąbel spekulacyjny na nieruchomościach hiszpańskich zaczął syczeć
        jakiś czas temu, jednak dopiero w kwietniu na Półwyspie Iberyjskim doznano
        olśnienia i dostrzeżono ryzyko załamania cen. Od dawna budowano za dużo,
        wbrew panującym trendom demograficznym, a patologiczne windowanie cen
        dokonywało się przy walnym udziale obywateli brytyjskich. Luzowano kryteria
        przyznawania kredytów hipotecznych, w czym pomagały niskie stopy procentowe w
        strefie euro.

        Gdzieś w tyle, w niszowych ośrodkach nieśmiało przebijały się głosy o
        przewartościowaniu hiszpańskich nieruchomości o ok. 30%, ale głosy te
        zignorowano. W popularnych regionach turystycznych: Andaluzji, Walencji,
        Katalonii wolumeny sprzedaży spadły o około 8%. Ogólna liczba transakcji na
        rynku pierwotnym spadła w skali kraju o 10%. Od stycznia br. średnia cena
        sprzedanego lokalu spadła o ok. 2%. Raz po raz wybuchają afery deweloperskie,
        wskutek czego wielu potencjalnych lokatorów zostaje z niczym. Rekordowa
        liczba projektów budowlanych nijak się ma do spadającego popytu, zatem
        prawdziwe, dwucyfrowe spadki cen są wciąż przed nami.

        Weźmy na celownik Irlandię-tygrysa gospodarczego ostatniej dekady i mekkę
        (do pary z Wielką Brytanią) dla tysięcy Polaków szukających swojej
        szansy. Boom budowlany napędzany tanim kredytem w walucie unijnej wyniósł ceny
        nieruchomości na "zielonej wyspie" o 200% w ciągu ostatnich pięciu lat.
        Budownictwo w 2005 r. stanowiło ok. 25% irlandzkiego PKB, a zatrudnienie w
        tej branży odpowiadało 13% całej irlandzkiej siły roboczej. Ponieważ
        zabijano się w kolejkach po własne lokum brane oczywiście na wieloletni kredyt,
        budowano bez opamiętania, tworząc na rynku wielki nawis nowych mieszkań.


        W ciągu ostatnich 5 lat liczba mieszkań zalegających na rynku urosła ze
        100 do 250 tysięcy, dławiąc nowe projekty budowlane. Ocenia się, że w
        br. liczba nowo zaczętych mieszkań spadnie do ok. 65 tys. rocznie (ostatnie
        12 miesięcy) z niemal 100 tys. jesienią ubr. Tak drastyczny spadek musi się
        przełożyć na rychły szok na rynku pracy, który po prostu ugnie się pod
        nadwyżką etatów w branży.

        W takich okolicznościach pojawiły się niedawno doniesienia z rynku
        nieruchomości w Dublinie. Okazało się, że ceny zgłaszane przez sprzedających
        spadły w ciągu ostatniego półrocza o... dziesięć procent. Taka
        informacja musi wywołać u świeżo upieczonych nabywców tamtejszych mieszkań
        (niejeden z nich to szczęśliwy Polak na "własnym" ale przecież hipotecznym
        "M"...) zimne poty i cierpki dreszcz niepokoju. I słusznie, bo wiele na to
        wskazuje, że za kilka lat irlandzkie mieszkani
        • Gość: dima Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: 195.187.134.* 23.07.07, 15:44
          A kolejki zwolnionych budowniczych w oczekiwaniu na zasiłek dla
          bezrobotnych zaczną pęcznieć.

          Bardziej przekrojowy, krajowy indeks cen domów, tsb/ESRI spadł w marcu po
          raz pierwszy od ponad pięciu lat. Dodajmy, że według niedawnych szacunków
          OECD irlandzkie nieruchomości są przewartościowane o minimum 25%...

          Nieodległy jest również koniec mieszkaniowego eldorado na drugiej,
          znacznie ważniejszej wyspie, a prym w załamaniu wedle wszelkich wątpliwości
          obejmie Londyn. Irracjonalnie nadęte ceny mieszkań w tym 9-milionowym mieście
          i jego okolicach dają się we znaki kredytobiorcom. Coraz wyższe stopy
          procentowe zwiększają koszty utrzymania, chociaż sytuację częściowo ratuje
          fakt dużego udziału kredytów o stałym oprocentowaniu. Jednak przy
          średniej cenie metra kwadratowego w Londynie sięgającej 10 tysięcy funtów
          bankowe egzekucje nie spłacanych na bieżąco mieszkań są tylko kwestią
          czasu. Średnia miesięczna pensja wystarcza na ok. 0,3 metra kw. lokum. Poziom
          zadłużenia społeczeństwa nie potrafiącego ograniczyć konsumpcji staje
          się opłakanie wysoki.

          Bank Anglii kolejny raz podwyższył stopę procentową (do 5,5 proc.) i
          mając na uwadze uporczywie utrzymującą się wysoką inflację na tej
          podwyżce się nie skończy. Tym gorzej dla mieszkaniowego balonu i
          niepohamowanych w
          zadłużaniu się konsumentów. Pierwszą jaskółką ochłodzenia jest
          lekki spadek łącznej wartości podań o kredyt hipoteczny w kwietniu. Wskaźnik
          ten uznawany jest za miernik wyprzedzający ceny. Cudem będzie, jeśli
          balon nie pęknie przed igrzyskami w 2010 r., a po tym terminie dodatkowo
          zadziała statystyczny efekt wysokiej bazy (spadnie liczba nowych projektów
          budowlanych).

          Polska i Europa Środkowo-Wschodnia

          Teraz polski tygrys. Do łez ubawiła mnie niedawno opublikowana prognoza
          dotycząca kształtowania się cen mieszkań w Polsce na przestrzeni
          najbliższych 3 lat. "Ekspertyza" ta została wykonana przez jedną z firm mającą
          słowo "property" w nazwie, więc sprawa obiektywności przytoczonych poniżej
          rewelacji jest rozstrzygnięta w przedbiegach. Oto porcja tych
          "specjalistycznych" badań.

          Źródło prognozuje, że w Warszawie mieszkania będą drożeć o 20%
          rocznie do 2010 r., co dałoby za 3 lata średnio ponad 15 tysięcy za metr
          kwadratowy. W innych największych aglomeracjach typuje się wzrost dwucyfrowy. W
          Katowicach cena metra ma się zbliżyć do 10 tysięcy, a w Kielcach do 8,
          czyli w ciągu trzech lat mają się one podwoić. Przypuśćmy (bardzo
          optymistycznie), że za 3 lata średnia krajowa pensja netto sięgnie 3000 zł.
          Zatem
          półroczna pensja starczyć by miała ledwie na jeden metr kw. stołecznego
          mieszkania, a gdzie bieżące utrzymanie? A gdzie podwyżki stóp
          procentowych?

          Już dziś zasadnicza większość absolwentów szkół wyższych nie ma
          zdolności kredytowej, aby otrzymać kredyt hipoteczny choćby na 30-metrową
          kawalerkę. Sytuację pogarszają setki pustych, niedostępnych mieszkań,
          trzymanych od 2-3 lat w rękach zagranicznych spekulantów. Szaleńcza spekulacja
          objęła grunty podmiejskie, a składy budowlane są puste. Drożejące z
          dnia na dzień cegły, pustaki, cement (jeśli w ogóle są dostępne)
          wywracają robione ledwo kilka miesięcy temu kosztorysy. Nie ma komu budować, a
          pracownicy z łapanki żądają półtora-dwóch średnich krajowych - to
          dodatkowo podwyższa ceny domów.

          Wśród pospiesznie oddawanych lokali budowanych z gorszej jakości
          materiałów zaczyna się roić od bubli. Ostatnio szaleństwo zaszło na tyle
          daleko, że handluje się już wirtualnymi mieszkaniami w postaci gruntów, na
          których dopiero wydano pozwolenie na budowę. Dziury w ziemi mające dopiero za
          1-2 lata zostać lokalami mieszkalnymi oczywiście już zostały sprzedane.
          Niejeden z przedsiębiorczych Polaków zajmujących się dotychczas
          sprzedażą gofrów, handlem odzieżą czy hodowlą papużek falistych odkrył w sobie
          żyłkę dewelopera i poczuł zew szybkich pieniędzy. Każdy chce być
          deweloperem, każdy musi mieć akcje spółek deweloperskich, każdy mówi o
          wzrostach cen mieszkań. Wielki szum zawsze towarzyszy formowaniu się
          długoterminowego szczytu na rynku.

          Ceny mieszkań na rynku wtórnym, przynajmniej we Wrocławiu, od trzech
          miesięcy stoją w miejscu. Stopniowo znikają z katalogów cwaniackie oferty
          sprzedaży po 8-9 tys./m2 w blokach z wielkiej płyty. Popyt zgłaszany przez
          bardziej świadomych uczestników rynku przestał gonić chore ceny i stał
          się bardziej selektywny. Cena metra kwadratowego działki budowlanej oddalonej
          kilkanaście km od centrum (200-300 zł) również osiągnęła próg bólu.

          To wszystko się bardzo, bardzo źle skończy. Już dziś proponuję
          uruchomić specjalne sekcje wewnątrz prokuratur, zajmujące się
          nieprawidłowościami w tzw. deweloperce, jednocześnie zwiększając częstość emisji
          programów interwencyjnych typu "Sprawa dla reportera", "Ekspres reporterów" itp.

          Uwzględniając parytet siły nabywczej, dosłownie na ulicę skazani są
          młodzi ludzie w Bułgarii i Rumunii. 1,5 tys. euro za metr kwadratowy
          mieszkania w stolicach tych krajów to koniec marzeń choćby o kredycie przy
          zarobkach rzędu 250-300 euro miesięcznie. Wybrzeże nad Morzem Czarnym jest
          intensywnie wykupywane przez spekulantów z Zachodniej Europy. Relatywnie tanio
          jest jeszcze w Turcji. O ile siłą rozpędu ceny na Bałkanach jeszcze jakiś
          czas będą rosnąć, o tyle późniejsza korekta jest nieunikniona. Po
          prostu: wschodnioeuropejski kapitalizm na skróty.

          Czy normalne jest, żeby w Warszawie, Trójmieście, Krakowie czy Wrocławiu
          metr kwadratowy był droższy niż w Berlinie, nie mówiąc o ofertach
          sprzedaży 40-metrowych mieszkań w Sopocie za okrągły milion złotych? I
          wreszcie, czy racjonalne jest oczekiwanie kilkudziesięcioprocentowych zwrotów w
          najbliższych latach, gdy prawie nikogo z wchodzącego na rynek pracy wyżu
          demograficznego lat 1981-1984 nie stać na 30- a nawet 40-letni kredyt
          hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie? Jeśli Twoja odpowiedź na 3 powyższe
          pytania
          brzmi "nie", to nie kupuj mieszkania w największych polskich miastach.
          Drożej już nie będzie, a jest szansa, że gdy przebrzmią fanfary i medialny
          szum związany z Euro 2012, wtedy będzie dużo taniej i normalniej.

          Bartosz Stawiarski, Expander
          • Gość: dominik Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.wroclaw.mm.pl 23.07.07, 19:10
            swietny cytat, to prawda. Faktycznie, w USA juz sie trzęsie w nieruchomosciach,
            w Hiszpanii tez sie zaczyna. Kupujcie dalej za pół miliona zawszone pudełka do
            mieszkania w starych wieżowcach na 40 letni kredyt. Kto miał zarobic, juz suto
            zarobił, bardzo bardzo dużo. Teraz będzie normalnie może wreszcie.
            • Gość: Krzycki Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:10
              Typowe lewicowe bajdurzenia pod pozorami "naukowości"!Niektorym sie nie udało i
              tu wylewaja swoje frustracje!Nikt sensowny nie twierdzi,że ceny mieszkań będa
              rosły w nieskonczonośc.Porownywanie do Europy zachodniej nie ma sensu
              poznawczego.Tu u nas w regionie wschodnim (Europy) jeszcze jakiś czas bedzie
              nastepowała korekta i to stale w górę a nie w dół,a jeżeli nawet w dół to
              nieznacznie i po okresie większych wzrostów.Po prostu odbijamy od 45 letnich
              rzadow socyałów i nic na to nie poradzimy.A tytulowy watek (panie prezydencie
              Dutkiewicz,niech pan cos z tym zrobi!) to typowe komunistyczne marzenia (niech
              państwo cos z tym zrobi - za mnie - niech nawet za mnie myśli).Socyalizm tkwi w
              główkach i dlugo jeszcze pomieszka!
              • Gość: twix Re: Rok rekordowych cen mieszkań IP: 195.187.134.* 03.08.07, 11:11
                wp.pl:"Coraz więcej inwestorów chce sprzedać prawa do niewybudowanych jeszcze
                lokali. Jeśli na sprzedaż zdecydują się duzi zagraniczni inwestorzy, ceny
                nowych mieszkań zaczną spadać - pisze "Rzeczpospolita".

                W dużych miastach od kilkunastu do ponad 20 proc. mieszkań kupowanych było od
                deweloperów jako inwestycje - szacują analitycy. Wielu inwestorów nigdy nie
                chciało odebrać kluczy, licząc, że ceny pójdą w górę i uda się im z zyskiem
                odstąpić prawa do zarezerwowanych nieruchomości. Teraz coraz więcej z nich chce
                szybko zakończyć inwestycję. Ofert cesji praw jest teraz bardzo dużo -
                przyznaje Marcin Jańczuk, dyrektor ds. rozwoju Polanowscy Nieruchomości. Moim
                zdaniem w Warszawie w tej chwili kilkanaście procent wystawionych do sprzedaży
                mieszkań to właśnie tzw. rynek wtórny na rynku pierwotnym - ocenia."
    • dejwid32 Re: Rok rekordowych cen mieszkań 09.11.07, 15:08
      Jaki Bank polecacie w Wrocławiu pod względem kredytu mieszkaniowego i jakości
      obsługi klienta?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka