Dodaj do ulubionych

Dylemat studia uzupełniające magisterskie....

22.05.07, 12:46
Aktualnie kończę licencjat (dziennie)na prywatnej uczelni(wyższa szkoła
bankowa) we wrocławiu i nie wiem czy mam am zostać na magisterkę zaoczną czy
lepiej iść na akademię ekonomiczną we Wrocławiu???Chodzi mi dokładniej o to
czy potencjalny pracodawca zwraca uwagę czy magistra ma się z prywatnej
uczelni czy państwowej. Czy nie jest to już tak istotne jak jeszcze kilka lat
temu ...
Obserwuj wątek
    • Gość: jasiek Re: Dylemat studia uzupełniające magisterskie.... IP: *.media4.pl 22.05.07, 15:44
      pewnie ze zwraca uwage, dyplomy prywatnych 'uczelni' na tle panstowowych wciaz
      sa nic nie warte
      • Gość: zdziwiony Re: Dylemat studia uzupełniające magisterskie.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.05.07, 16:21
        Witam serdecznie,

        > pewnie ze zwraca uwage, dyplomy prywatnych 'uczelni' na tle panstowowych wciaz
        > sa nic nie warte
        troszeczkę bym się z tym nie zgodził:
        1. Ja w tej chwili pracuje w bardzo dobrze płatnej firmie i jestem po studiach
        prywatnych - rekrutacja, żadnych znajomości....
        2. Zastanowiłbym się czy rzeczywiście warto kontynuować naukę po studiach
        licencjackich ( chyba że wymaga tego obecny pracodawca), ponieważ na
        dzisiejszym rynku pracy już tak bardzo nie jest ważne wykształcenie (tylko
        doświadczenie!!!! - przynajmniej w firmie której pracuję)
        3. Studia można potraktować jako dorywcze zajęcie - ponieważ gdy masz
        ukończony "niepełne wyższe" to zatrudniając Cię, pracodawca powinien
        troszeczkę "pomóc" finansowo jeżeli chce żebyś była wykształcona (studia uzup.
        mgr.)
        4. a tak na marginesie - warto postarać się o dobre doświadczenia!!! bo to w
        tej chwili jest na pierwszym miejscu!
        • Gość: o Re: Dylemat studia uzupełniające magisterskie.... IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 22.05.07, 19:51
          brednie.. pracodawcy wybieraja najlepszych i gwarantuje Ci ze jak pracodawca
          bedzie mial do wyboru pracownika z tym samym poziomem doswiadczenia, jednego po
          ae, a drugiego po byle prywatnej szkole, to wybierze tego po ae.. to ze Ci sie
          udalo, to tylko pogratulowac.. kolzance radze wybrac jednak AE.
          • Gość: mirek wsb we wrocławiu jest ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.07, 20:44
            Zauważ tylko, że akurat wsb we wroclawiu to bardzo dobra uczelnia. Kadra w
            większośc jest własnie z AE, mają znakomite zaplecze. Ja wybralbym studia
            zaoczne i w międzyczasie zdobywal doświadczenie. No i perfekacyjne opanowanie
            przynajmniej jednego jezyka to dziś absolutna podstawa.
        • Gość: abc Re: Dylemat studia uzupełniające magisterskie.... IP: *.as.kn.pl 25.05.07, 00:25
          nie ma czegoś takiego jak "wyższe niepełne", licencjat to wykształcenie wyższe
          zawodowe
    • Gość: Piotr wykształcenie wyższe nie jest nic warte w tym kraj IP: 82.160.28.* 25.05.07, 10:02
      i po co Ci to? Im dłużej studiujesz albo im bardziej się dokształcacz
      tymbardziej zmniejszasz swoje szanse na krajowym rynku pracy. Liczy się minimum
      wykształcenia, myślenia itp. walorów. Robol na budowie zarabia 3 razy więcej
      niz inteligent z dyplomem (inna rzecz, że świetna polityka edukacyjna
      zdewaluowała dyplom uczelni wyższej do absolutnego mimimum, przedwojenna matura
      była 10 razy więcej warta), a władzy niepotrzebni są ludzie myślący tylko
      bezwolni, więc kto żyw i ma trochę oleju w głowie opuszcza ten grajdoł.
    • Gość: DaveGahan Re: Dylemat studia uzupełniające magisterskie.... IP: *.magma-net.pl 25.05.07, 10:06
      Akurat ja 2 lata temu też zrobiłem licencjat na WSB (na dziennych). Z racji, że
      na WSB nie było jeszcze MSU byłem "skazany" na AE (teraz jestem na zaocznych). I
      to był błąd. Chyba lepiej było poczekać jeszcze rok aż otworzą magisterkę na
      WSB. Mam porównanie i mówię z czystą świadomością: WSB i AE nawet chyba się nie
      opłaca porównywać... wystarczy przyjść na wykład ( o ile na AE się w ogóle
      odbędzie). Na AE student to petent. Pomijam fakt, że nic się nie da nigdy
      załatwić w dziekanacie. Pani odsyła od jednego pokoju do drugiego. Ogromna,
      niepotrzebna administracja. Na WSB każdy tryb miał opiekuna, u którego wszystko
      się załatwiło.
      Co z tego że ma karcie egzaminacyjnej mam wszystkich wykładowców z tytułami
      Prof., dr hab., jak ... z większością nawet nie miałem nigdy zajęć. Na wykłady
      posyłali asystentów ze stopniem co najwyżej dr. Sami pewnie w tym czasie
      wykładali na WSB. Ostatnio wystosowaliśmy pismo do rektora AE z prośbą o zwrot
      pieniędzy za wykłady, gdyż pani ani razu nie raczyła się pojawić na zajęciach.
      Pani jak się okazało miała wtedy zajęcia w Opolu i nie zgrały się jej terminy.
      Na pierwszych zajęciach (kiedy była) umówiła się z nami że przyniesiemy jej
      prace na zaliczenie. Pani bardzo zdenerwowana, że jest teraz przez nas na
      dywaniku u rektora zagroziła nam, że skoro nie było zajęć to nie będzie też
      zaliczeń i nie obronimy teraz magisterki. Najpierw odczytala oceny (prawie same
      piątki) i powiedziala że jeśli chcemy te oceny mieć wpisane i tym samym móc się
      obronić musimy napisać sprostowanie wcześniejszego pisma. Przestraszeni to
      zrobiliśmy (na zajęciach, żeby pani widziała i zrobiła wpisy).
      Oczywiście nie chodziło nam o pienądze, ale o to jak się nas - studentów
      traktuje. Aha, w niedziele mielismy wykłady w godz. 10 - 16 tylko z tą panią,
      więc moglismy przecież nie przyjeżdzać. Pani z dziekanatu oczywiście nie mogła
      się do pani dr dodzwonić. i tak 3 razy w niedzielę mozna bylo sobie zajęcia
      podarować.
      Co do poziomu wykładów, również duża różnica. Na WSB widać było, że ci ludzie
      się przykładają, że im zależy żeby nas czegoś nauczyć. Być może wynikało to z
      tego, że co semestr były obowiąkowe ankiety dla studentów odnośnie zajęć i
      wykladowców z wcześniejszego semestru. Przyznawaliśmy każdemu punkty, które były
      analizowane przez dziekanat i jeśli ktoś nie wypadł zbyt dobrze to zdarzało się
      nawet że w kolejnym semestrze już nie uczył. Finansowanie czegokolwiek,
      organizowanie spotkań ze znanymi osobami było aktywnie wspierane przez
      dziekanat, rektora.
      Mit, że uczelnia prywatna jest gorsza już minął. Dla mnie uczelnia państwowa to
      dzisiaj tylko nazwa, nic więcej.
      I niech podsumowaniem tego posta będzie cytat pana Prof. dr hab. z którym miałem
      zajęcia jeszcze na WSB a był z AE: "Ja na akademii zarabiam na chleb, a na WSB
      na szynkę. A ponieważ szynka mi bardziej smakuje, mam większą motywację żeby na
      nią zarabiać"

      Powodzenia na magisterce :)

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka