zeziufive
14.04.09, 17:20
Nieomal wzorcowa prezentacja samozadowolenia z wytryskiem medialnym
wody sodowej z mózgownic w wydaniu urzędu miejskich spraw.
Remontować a mieć zapewniony wymagany poziom, to zupełnie dwie różne
bajki. W urzędalskim świecie oznacza to dwa różne gabinety z
pękatymi tomiskami, godzinami łaski przyjęć pętających się petentów
i zgrabnie pomykającymi czajnikami po kolejną porcję absolutnie
niezbędnej kawy czy też herbaty - nie dla ww. pętających się.
Tyle refleksji, a co do realu:
Głoszący ww. treści sam(a) chyba nie słyszy co wieści:
Jest fajo, a nawet lepiej bo się robi, ale się robi bo generalnie
jest syf, i obraz nędzy.
A co z już zaanonsowanym (z medialnym zadęciem) przez vice szefa
rządu kontrolami tego typu obiektów? Decyzja (vice)premiera to nakaz
dla administracji czy szczekanie na Księżyc?
Do roboty szanowni konsumenci naszych miejskich podatków i
przejżyjcie co w trawie (tzn. obiektach socjalnych) piszczy, a sami
zobaczycie że warto było, bo jeszcze jest wiele do zrobienia, lub
choćby z czystym sumieniem złożycie parafę pod wykonawstem polecenia.
Bo, że się nie zamierza wykonać - to można ubrać w słowotoki
usprawiedliwień, ale żeby z tym do prasy (!)...
Jak serialowym widzie surrealizmu: to się nadaje do prasy!