kissinger77
04.04.05, 20:38
Niestety.Jestem o rok starszy od pontyfikatu JPII.Nigdy za bardzo nie
przejmowałem się pielgrzymkami..nie przywiązywałem uwagi do tego co mówił.W
zasadzie jak przypadkiem zobaczyłem coś w TV to chwilę popatrzyłem i na tym
się skończyło.A dziś?Czuję że po raz kolejny popełniłem błąd..nie doceniłem
Go..nie starałem się nawet Go docenić..przechodziłem obok Niego mijając Go.A
teraz już nie jest z nami..i mimo to odczuwam jakąś stratę..ogromną..dla
Polaków..Polski..świata...dla mnie samego.Jakąż ogromną epatował siłą, skoro
nawet ja odczułem jego odejście?A teraz kiedy oglądam migawki z pielgrzymek,
spontaniczne wypowiedzi i gesty, żarty..kiedy widzę Jego umęczoną twarz, na
której widać uśmiech...po prostu spływają mi łzy po policzkach.Nie za Nim..on
już jest u swojego Pana.Płaczę bo, mimo że nie jestem złym człowiekiem,
zawiodłem Go..nie wziąłem do serca tego co mówił..wszystko przeszło obok mnie
bo sam tego chciałem..wszystko minęło bezpowrotnie..a ja straciłem najlepszy
okres mojego życia nie będąc z Nim.Skończyło się piękne Istnienie..skończyła
się pewna historia..A ja od dzisiaj będę Go nosił w moim sercu. Do końca
życia..i będę jednym z tych wielu milionów, w których będzie żył.
Przepraszam Ojcze Święty i dziękuję za wszystko..mimo że tak późno zdałem
sobie z tego sprawę.
Rafał