W pobliskiej szkole jest "świetliczanek" -- "Przed założeniem wątku rób screenshot." konfident
O, jeszcze świetliczanka która darła się na dzieci przed szkolną stołówką "horda tatarska!" :)
Najgorsze jest to, że pomiędzy nauczycielami zieje przepaść intelektualna, a wszyscy zarabiają tyle samo. Są wykształceni, kulturalni Profesorowie w liceach - wzory dla młodzieży, a są też głupie jak but "panie nauczyciel przedszkola" czy świetliczanki w podstawówce. Wszyscy oni w jednym worku pt
kurtka ma lekką stójkę. Ja zwracałam uwagę, niestety, jak grochem o ścianę. Tzn. u córke czepiały się zwykle Erzieherinnen, to takie świetliczanki tyle, że klasowe. -- "Nie będzie miło i grzecznie"
Dowie się. Co z tym zrobić to inna kwestia, ale jeśli dostanie x uwag, że "dziecko uderzyło/popchnęło/kopnęło inne" to może wyciągnie wnioski. Z tym, że duża część mamuś wyciągnie wniosek, że ta wydra świetliczanka sobie nie radzi, a nie że jej jedynaczka/jedynak jest agresywnym, rozpuszczonym
kocynder napisała: > Tak. Zwłaszcza jak na świetlicy są dwie świetliczanki i 40 dzieci. Na pewno maj > ą tytule wolnego że nic tylko kawkę piją, scrollują fejsika i piszą uwagi do ro > dziców. :> > Poprawaka, na świetlicy jest zazwyczaj JEDNA pani w jednej sali, w
A niech sobie mają i 20 - te brakujące 10 mogą odsiedzieć dupogodziny na świetlicy, jako pomoc dla świetliczanek (którym się zleci nadzór). -- dramatika: Nawet zwierzęta - zwłaszcza ptaki - są bardziej "cywilizowane" niż niektórzy ludzie, bo mają ostrą selekcję przed seksem.
- choćby rodzice mięli kompletnie w tyłku zegarek nic nie usprawiedliwia młodej świetliczanki, która punkt 17:00 zamyka salę, odprowadza dwójkę dzieciaków do kantorka woźnej, mówi "Pani Gieniu, pani ich popilnuje aż rodzice nie przyjdą!" i zabiera tyłek jadąc do swoich spraw. No, ale ona ma w zakresie
, "zakochany" w niej małoletni wychowanek świetlicy, w której ona na codzień pracuje. Ostatecznie, kto wie czy poczciwa sympatia tego dziecka nie jest jedynym, co pozostaje pani świetliczance po tej wyprawie w nieznane, gdyż, przy bliższym poznaniu, amant okazuje się być zupełnie niezjadliwy i raczej
Zaskakujące, bo w jak najbardziej realnym świecie przyjaźnię się z pomocą świetliczanki w podstawówce (wykształcenie zasadnicze zawodowe) i profesorem akademickim (medycyna). Zarówno ich poziom wykształcenia jak i zarobków nie mają nic wspólnego. Sama mam wykształcenie wyższe (+ podyplomowe), nie
"pozioma" praca świetliczanki, bibliotekarki czy tam innej "przynieś podaj pozamiataj"*. * - nie, nie uważam świetliczanek, bibliotekarek itd za zajęcia "poziome", piszę to niejako z pozycji Anieli. -- Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a