wielką sz > kodę przy takim wychowaniu, które wpływa też negatywnie na relacje między samym > i siostrami. Aż dziw, że się nie znienawidziły wzajemnie. Z drugiej strony, one > chyba przez całą powieść się słowem do siebie nie odzywają? Ależ to norma u Borejkow. Jędruś z bratem słowa
jakimś zbiegiem okoliczności dowiedziała się, że po wojnie intensywnie Wacław Makowski, brat Władysława, intensywnie poszukiwał brata i jego rodziny, przez Czerwony Krzyż właśnie, bo sam mieszkał w Anglii, w czasie wojny był pilotem, po wojnie został w Londynie, zmarł w roku 1968... Albo, że małej
. I nie wierzę, że jej kuzyni (nie bracia, na litość! chyba, że twój eks zrobił tych synów twojej siostrze, wówczas ok, przyrodni bracia) mają o tobie inne zdanie niż ich mamunia i tatunio, dzieci się takich rzeczy uczą. A za dwa lata możesz już się zdziwić, jak ci twoja córeczka powie, że jesteś tępą
A dla mnie jak ta od siostry, która musiała zajmować się bratem bo nie chciał chodzić do świetlicy. Te same tępo powtarzane pytania.
stworzył Bóg. Przecież co jak co, ale panowanie katolika nie może być oderwane od obrazu Bożego, który w nas jest. Jak pokazywał swoim życiem św. Franciszek, stworzenia to nasi bracia i siostry. Wspomniałem wyżej o katolickiej moralności, ale czy to powód mordowania zwierząt tylko dlatego, że są od nas
kościołach jego diecezji przekonywał: „Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów. Chrystus rozdaje Świętą czystość i Życie, przywraca zdrowie”. Dzięga uspokajał: „Nie lękaj się, Siostro i Bracie, jeśli tylko możesz, przyjmować Świętej Komunii na kolanach i do ust. Ta postawa dojrzewała przecież w Kościele
, matka tez, siostra też :)...ale my tępe i nierobotne jesteśmy. -- "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
"ogłupiała z miłości". A w późniejszym życiu nie widać, by te studia były jej tak naprawdę potrzebne do czegokolwiek. Raczej były "pańską fanaberią". Emilka i Tomaszek, oboje tępi i leniwi, ale nie wiedzie im się gorzej niż starszej siostrze. Na żebry nie idą. Nie doznają jakiegokolwiek ostracyzmu ze
pomiędzy, rozdartym między poczuciem wyższości a wstydu czy upokorzenia. Na pewno na poziomie emocji to były poważne sprawy. Dzieci musiały się na wczesnym etapie uczyć, że są gorsze albo lepsze od swoich braci i sióstr. Kobiety – że normalne jest, gdy mężowie je na potęgę zdradzają z chłopkami. Ojcowie
Podsumowując - uważam, że powinniśmy uczyć dzieci postrzegania samych siebie jako uczniów, synów, córki, braci, siostry, koleżanki, kolegów, wnuków, opiekunów psa, kota, "ogarniacza" pokoju, obieracza ziemniaków, znawców Gwiezdnych Wojen itd. Promocja jednokierunkowego rozwoju, jednej tylko roli