szkole nie lubiłem, i nikt mnie nie lubił, ale te dzieciaki z o rok młodszego rocznika były rzeczywiście najgorsze, ktoś je ewidentnie na mnie poszczuł, szczególnie chłopców, samych rycerzy Taillesów, bo niemożliwe, żeby sami z siebie mieli mi za złe, że żyję a żeby wam się wiodło jak najgorzej, a
, nauczyciel chciał mnie wysłac do szkoły muzycznej (była w mieście 50km dalej), że mam talent - ale rodzice nie mieli na to środków. Gdy ćwiczyłam wprawki gam w domu to starsze rodzeństwo wrzeszczało na mnie "przestań zgrzypieć!". I tak moja muzyczna kariera powoli a systematycznie gnojona gasła. Do tej pory
szkole piatki. Ba, czasem bywa, że dzieciak z samymi piatkami reprezentuje wyższy poziom wiedzy niż ten z szóstkami (uwaga - przykład przerysowany, ale chodzi o wyjaśnienie mechanizmu). Dlaczego? z wielu przyczyn: - w szkole piątkowicza nauczyciele nadal uważają szóstkę za stopień za nadzwyczajne
nie mówiła, dziwne. Nie naśladowałem ojca. Raz orzekła, że nie tylko Atreyu, ale i Bastian jest w jej wyimaginowanej bandzie, i zostałem sam, nie potrafiłem z tym polemizować. Potem w szkole muzycznej, rozmawiając z innymi dzieciakami, ustaliłem, że tylko ja jestem bity w domu, za wyjątkiem Konrada
Nie siedzę jak ty w Internecie poza tym forum. Uczę dzieciaki z pasją. Młodych sportowców, uczniów szkół muzycznych, laureatów olimpiad biologicznych. Uczniów którzy malują, tworzą, tańczą, grają w teatrze i uczniów, którzy chcą za zostać lekarzami. Ich nie trzeba popychać, oni mają dyscyplinę w
domu kultury, uczy się gry na pianinie (sam, że słuchu, ja nie cisnę, bo sama mam traumę po szkole muzycznej). Uczestniczy w zajeciach online rozwijających umiejętności logiczno-matematyczne w postaci zabaw, wyzwan, gier. > > Mam nadzieję, że twój opis wyżej to uproszczenie i jest coś
nienawidziła jak diabli. A poza tym do rany przyłóż. To ona wstawiła się za mną, gdy będąc w poczcie sztandarowym, nie pokłoniłem sztandaru na pl. NKWD przed ruskim generałem. Afera była na całą szkołę. Także powtarzam, jestem dumny, że jestem Polakiem i kształcony byłem przez takich ludzi
Dla mnie- osoby, która nie ma za grosz słuchu muzycznego i pamięci słuchowej- dramat. Takie egzaminy to mają dzieciaki w szkołach muzycznych. No, może nie z kilkunastu utworów, bo zapewne z wiekszej liczby. -- ***** ***
Za to zapierniczanie przez cały rok można się umówić, że np. coś fajnego rodzic kupuje w nagrodę, bo docenia wysiłek, a dochodzą np. dodatkowe elementy, typu terapia, depresja, treningi w klubie, nauka w szkole muzycznej itp., i dzieciak ogarnia większym wysiłkiem niż przeciętny uczeń. I taką
sąsiadki Roberty wysyła Mary do szkoły, żeby złapała kontakt z rówieśnikami. Niebawem, albo i prędzej, okazuje się, iż pani sąsiadka miała rację: wybitnie zdolna w dziedzinie matematyki, wygadana za trzech, Mary zdumiewa swoimi umiejętnościami błyskawicznego mnożenia, a za moment również wykonywania