było u was, jak przebiegała procedura, ile miałyście komórek, za którym razem się udało i jeśli to nie kłopot w której klinice. Staraczki będą wam wdzięczne.
udało sie za 1 razem, zresztą dość nieoczekiwanym ale to dłuższa historia.Artemida białostocka, stymulacja Puregonem 225j.m (sporo)10 komorek pobranych, 9 zapłodnionych, do 5 doby przetrwały 4, 2 podano i 2 zamrozono. W lipcu synek kończy roczek :) na pewno wrocimy po rodzeństwo
Rozpoczęłam ten wątek ponieważ chcę podnieść na duchu tych, którzy przygotowują się do in vitro. Po stymulacji najdroższymi lekami Pergoveris, Luveris i zastrzyku z Pregnyl udało mi się zajść w ciążę w klinice Invimed w Warszawie. Obecnie jestem w 11 tygodniu i ciąża rozwija się prawidłowo. Na
pozdrawiam i dołączam do watku! max za 2 tyg rodzę, to było pierwsze udane podejście:) u mnie tylko jedna dzidzia:)
Jestem juz po in vitro, dostalam zarodek dobrej ale nie super jakosci (szczegolow nie znam) Jakie moga byc szanse ze sie uda? Czy przyjmuja sie tylko te super embrionki? Czy jak jest troche gorszy to tez sie udaje? Moze ktoras z Was wie albo ma takie doswiadczenie... Strasznie sie boje, prosze
Jestem już tak zdołowana, że naprawdę nie wiem co robić.... Wszystko wydawało się, że układa się tak jak sobie wymarzyliśmy z mężem, a jednak musiało to się stać. Transfer się udał, wszystko było ok, ale kiedy przyszedł czas na badanie okazało się, że nie jestem już w ciąży! Nie udało się! Jeszcze
moglabym wiecznie zyc tym swoim zyciem. Pozornie to zycie bylo ok, ale dzis wiem, ze tak zyjac nigdy nie bylabym tak zmotywowana. Wiem tez, ze to co czuje do mojego synka, jest najblizsze (chyba) temu uczuciu milosci; dzieki niemu inaczej widze niektore rzeczy i teraz dopiero widze, jak bardzo moje
namawiałam go na In vitro. No i udało się – mamy bliźniaki! Problem polega na tym, że macierzyństwo mnie przerosło…nie daję rady psychicznie i fizycznie. Nikt mi nie pomaga, bo cała rodzina oddalona o 250km. Nie mam komu się nawet wygadać, bo nikt nie wie o In vitro. Brałam antydepresanty
dzieckiem/dziećmi urodzonym po in vitro lub kobiety która miała udane in vitro i jest jeszcze w ciąży. Na pewno są tu takie - odezwicie się do Pana Bartosza- zdjęcia i romowa zajmie godzinę, dwie a warto to zrobić aby przywrócić normalność w dyskusjach o in vitro w naszym kraju. mail do Pana
gratuluję odwagi!! B. chciałabym aby w końcu nasze społeczeństwo wynormalniało i nie traktowało in vitro jako tematu wstydliwego, albo właśnie jako wymysłu szatana.
ktoś, kto ma endometriozę i jest po udanym in vitro. Przyda się słowo wsparcia i powiew optymizmu. Odzywajcie się proszę.
pisaly tu dziewczyny z takim przypadkiem jak twoj - maja dzis dzieci:) to moze sie udac, uszy do gory!
Niniejszym zakładam nowy wątek :) -- https://www.suwaczki.com/ https://www.suwaczki.com/tickers/2nn3pc0zsiisuetk.png
Sałatka z kozim serem by me :), ale wszystkim pewnie dobrze znana. W ciąży ją odgrzebałam, smakuje mi jak nigdy. A więc: serek kozi kroimy w kostkę, do tego wrzucamy zieleninkę, jaką kto lubi, ja np. optuję za rukolą, roszponką, szpinaczkiem świeżym, następnie gruszkę też w kostkę pokrojoną, orzechy
. Boję się tego, że wyda się to że podeszliśmy z mężem do In vitro i ludzie się od nas odwrócą, będą wytykać palcami nas i nasze dziecko. Mam też problem z pójściem do kościoła, uważając się za nie godną. Jednocześnie uważam, że to że się udało to też wielki cud ale i niesprawiedliwość losu, że trzeba
miec w nosie innych ludzi ,bo to co mowia nie bedzie warte Twej uwagi. A jak ktos sie Ciebie zapyta o in-vitro to odpowiedz z usmiechem na twarzy,ze dziekujesz losowi,ze bylo Cie na nie stac, bo teraz jestes najszczesliwsza osoba na swiecie patrzac jak Twoj brzusio pieknie rosnie. Ciesz sie stanem i
po trzech nieudanych inseminacjach na początku marca po ogromnej serii zastrzyków biegania na usg miałam pobranie komórek a potem traansfer blastocysty niestety nic więcej nie udało się zamrozić... i na dodatek 7 dnia do transferu dostałam okresu a ponoć ewentualnie miało być opuźniona
Przykro mi, ale nikt nie wie dlaczego Ci się nie udalo. Po prostu przy jednym podejściu 60 % z nas też sie nie uda. Przeżywałam to co Ty, teraz czekam na wyniki transferu z mrożaków, ale raczej bedzie na nie. Nie wiem gdzie podchodzilaś ale blastocysty podobno zwiększają szansę na ciążę. Ja