Teraz sobie nawet myślę że ten wątek jest kretyński bo zdrowo jest uznać że póki się było przytomnym to nikt Ci życia nie ratował ewentualnie pomógł Ci je sobie uratować. Może to w ogóle jest cały wic. No bo zobaczmy, ja mam jednak w relacjach tendencje do przesady bo mam swoje deficyty. Mona
nie ma Jak rowniez to, ze kasia jezdzi z tata na nartach, krzys z mama na rowerze, a tata zosi jezdzi na wozku i nigdy na nartach nie stanie Kwestia JAK rozmawiamy i jakie emocje w nas to wywoluje i jak sie w tych trudnych emocjach odnajdziemy. Po to jest dorosly - rodzic, nauczyciel, zeby dziecku
Marii, to co piszesz jest Twoją opinią. ... owszem opinia moja ,trudno żeby włascicielce forum narzucał ktoś swoją mi opinię i mi wmawiał ,że tak mam mysleć i wszystko uznawać za słuszne co on sugeruje np Fakt, że ktoś ma inne zdanie na ten temat nie oznacza, że kłamie! Zwyczajnie
1. nie rozumiem co jest nie tak z charakterem zosi - chciala sie bawic one nie chcialy potem chciala przejsc no to ja popchnely - o czym nie piszesz? 2. nie wypowiadam sie - zasadniczo jak nic sie nie dzieje lepiej sie nie wtracac bo nie ma sie pelnego obrazu (a wuj wie czy ta zosia ich wczesniej
Jest powiedzenie "Ludzką rzeczą jest błądzić ale głupców trwać w błędzie". Tu nie ma olśnienia po 20 latach, ktoś wcześniej linkował takie same wypowiedzi zosi o mężu sprzed 5 lat. Przez ten czas pracowita i zorganizowana kobieta nie zabezpieczyła sobie możliwości bezkolizyjnego rozstania
: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,24989041,mama-zosi-ktora-zostala-bartkiem-w-przedszkolu-dzieciaki.html#s=BoxWyboImg3 A pod spodem koment osoby co jakby czytała z mojej głowy: "white_lake13.07.2019, 11:03 Ten materiał wideo ogląda się z zażenowaniem. Betlejewski ma na drugie imię chucpa, tu nie ma wątpliwości. Ale do matki też nie mam zaufania. Za dużo ściemniania i sprzeczności w tej historii, różne zbiórki
, że ktoś od rodziny wymagał uczciwości. A wyszło jak zwykle. Umowa ustna z tego co wiadomo z wątku startowego miała trwać znacznie dłużej. Nie jest winą ani zosi ani jej matki, że ojciec umarł a ta druga nagle zmieniła warunki ustnej umowy, wszak nie było mowy o tym, że ta usta umowa przestanie
Mylisz się ty. Będzie podział spadku i zosi zostanie przyznany jeden pokój oraz dostęp do łazienki i kuchni. Nie będzie miała prawa korzystać z pozostałej części mieszkania. A jak będzie korzystała, bo matka się nie wprowadzi - to matka może zażądać zapłaty za używanie cudzej własności. Matka może
pójście na noże. oczywiście, gdy tak się stanie, matka spokojnie przehula czego się dorobiła z mężem a w mieszkaniu ulokuje się konkubent albo co gorsza mąż nr 2(na tym forum spora część ma takowych i raczej nie chce pozbawiać go prawa do dziedziczenia) i zosia nie zobaczy niczego. i tak może nie
:-) a wracając do naszej sytuacji wątkowej zasada mówi, że wizyty się zapowiada z odpowiednim wyprzedzeniem ale zasada ta nie obowiązuje, gdy wiemy, że domownicy, których chcemy odwiedzić tego nie wymagają: mamy więc wybór: możemy się zapowiedzieć, albo nie - i tu oba wyjścia są równie grzeczne
Szkola powinna tez wychowywac, a wychowanie nie da sie podzielic na to: co w szkole, w domu, na wakacjach czy urodzinach cioci zosi. Nie moze byc tak, ze szkola uczy ucznia, ze ma liczyc sie uczuciami innych dzieci w szkole, a poza szkola juz nie musi.