Z Polski wyjechalam w 2004.Pojechalam jako niania do Stanow Zjednoczonych.Tutaj spotkalam swoja milosc z ktora jestem juz od prawie 3 lat ( w tym rok malzenstwem). Musialam zostac w Ameryce ze wzgledu na meza, ale oboje chcemy wrocic do Polski.JAk go pierwszy raz zabralam tam to sie zakochal i
, tu Polacy i kim tak naprawde tu jestesmy... Jak musialao nam byc zle w tym naszym kraju, ze godzimy sie na to wszystko. Jestem chyba osoba, ktora nie nadaje sie na to wszystko, co tu sie dzieje, dlatego chce wrocic do kraju, do godnej pracy, do ojczyzny, ktora mimo wszystko nadal kocham ponad
Ja chyba juz nie...Z poczatku chcialam,ale teraz mam tu rodzine,moj maz nie mowi po polsku,jakos sobie juz tu poukladalam a do Polski teraz juz tylko w odwiedziny.Tu latwiej mi sie zyje,chociaz mam rodzine a w Polsce mialam tylko siebie na utrzymaniu. -- always look at the bright side of
Raczej nie. Mieszkam tu ponad 5 lat i jest mi dobrze. To raczej moj angielski, slabomowiacy po polsku maz co jakis czas wpada na genialne pomysly, ze mozeby sprobowac :0) Jesli sie stad wyprowadzimy to prawdopodobnie do OZ, a nie do PL.
-nie dojadalam bo nie mailam czasu gotowac dla siebie bo Mala wiecz\nie wisiala na piersi(maz pracuje daleko, nie ma go tygodniami) - czasem wydaje mi sie, ze tak bylo dla mnie latwiej - podac butle tak poprostu! a dzis pluje osbie w twarz i mecze moje biedne piersi laktatorem. Nie mam
to dostaje pic i spi dalej a ja/ maz (zalezy kto wstanie do niego) bez problemu zasypiamy znowu, praca jak praca - chyba to normalne ze 8 h? a dojazdy? na szczescie mamy samochod dojazdy w sumie to poltora godziny (wawa) zakupy robimy po odebraniu mlodego albo jedno z nas idzie samo, gotowac
-ca - musialam i juz bo musialam wrocic do pracy troche jednak za wczesnie jak na moj gust, ale patrzac z perspektywy czasu to nie zaluje powrotu do pracy ogolnie, to mam czas i sile do dziecka, rzadko odczuwam zniecierpliwienie do niego, nie zamykam sie w czterech scianach, nie jestem sfrustrowana ze maz mi
wyobrazamy sobie zycia bez tego malucha.Jezdzi z nami wszedzie - niedawno wrocilismy z Krety.Przy nim stalismy sie pogodniejsi...usmiech takiego szkraba po prostu zniewala Owszem zatrudnimy niedlugo Nianie ale tylko na kilka godzin dziennie - bo musze na pol roku wrocic na uczelnie.Ale potem musze mu
, ze gdyby nie chciwosc mlodszego braciszka to zdana bylabym na laske maminsynka i jego mamusi. Pytalam, jaki ma plan? Jak sobie wyobraza powrot do domu, gdzie mieszka teraz matka i brat z narzeczona? Ale on nie ma planu - po prostu chce sprzedac mieszkanie i tam wrocic, nie obchodza go zadne sprawy
czlowieku na podstawie tych paru zdan. Moze faktycznie jest maminsynkiem, a moze po prostu potrzebuje jeszcze troche czasu? Moze zbraklo miedzy wami tych paru rozmow czy kilku kompromisow? Bo na razie robicie wszystko (przynajmniej tak wyglada) jak TY chcesz. I moze on wierzgnal- ja tez tak mam, jak mnie
zmienic; nie wie czego chce, albo wie czego chce, ale nie do konca; portfel wklada do lodowki razem z zakupami, albo w innym nieprzewidywalnym miejscu; nic nie moze znalezc, ciagle czegos szuka, gada bez ustanku. Czyj to opis? Mojej mamy. I mojego meza. !!! A ja wlasnie podjelam meska decyzje
Problem jest duzy i skaplikowany. Mieszkam za granica 6 lat, kocham ten kraj, czuje sie w nim dobrze, i chce w nim zostac. Moj maz jest w nim duzo dluzej pomimo to chce wracac do kraju. Stwierdzial ze nie ma TU czego szukac .Ja mam inne zdanie, mamy synka 8 lat .Co robic? Bylam w Polsce rok
kochane ememy, nie mam sie kogo poradzic i dlatego pytam ws as o rade Gdy okazalo sie ze jsetem w ciazy moj maz odszedl odemnie gdyz powiedzial ze nie jest przygotowny na dziecgo, zostalam bez niczego i gdyby nie wy, to nie wiem, jak bym sobie poradzila, moje drogie zalozylam mu sprawe o
Nie wiem co mam robic. Wczoraj poklocilam sie z tesciowa padlo pare ostrych slow. Dzis moj maz oswiadczyl mi, ze chce rozwodu bo nie traktuje dobrze jego rodziny. Ok niech ma ten rozwod ale... On ma zielona karte i mnie sponsoruje, moja sprawa jest w procesie, a on powiedzial ze zabierze mi