szczerze co myślę o jej sposobie nauczania i oceniania. O tym, że doskonale wie, że 90% prac jest robiona przez rodziców i mimo wszystko ocenia takie niesamodzielne prace na 6. Zbulwersowała się, coś tam jej zaczęło trybić, ale i tak wiele się nie zmieniło. Do tego co tydzień wymyśla bardzo pracochłonne i
prace są niesamodzielne. Niestety, przymyka się na to oko. Przykre, gdy robią to nauczyciele w szkołach- widzą jak maluja uczniowie na lekcjach a potem daja pierwsze miejsce doskonale wiedzac że rysowała mama czy inny pociotek. Mój syn jest świadomy o co chodzi, ale w konkursach gdzie w regulaminie
>Oczywiście, ze zwracaliśmy w kilka osób na to uwagę organizatorowi ale rozkładają ręce i >twierdzą, ze oni nie mają jak udowodnić, ze prace niesamodzielne a moim zdaniem po prostu >im się nie chce-tak jest prościej... Zacznijmy od tego, że wybór wygrywającej pracy plastycznej jest
wszystkich dowolnych pracach plastycznych. I gadał, gadał, gadał tylko o tych dinozaurach. Np. mówiłam mu : "Teraz muszę zadzwonić do lekarza, nie mogę z tobą porozmawiać", a ten swoje znowu i nie ważne, że go nie słuchałam,on nawijał, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że ja nie biorę udziału w rozmowie
prace na konkursy plastyczne powinny być wykonywane w szkole. Zawsze bowiem znajdzie sie nieuczciwy rodzic, który "pomoże". Może tez byc tak, że dziecko uzdolnione zostanie posądzone o pracę niesamodzielną.
u mnie przy szkole osiedlowej pewna Pani ma pracownie plastyczna. jak w szkole jest konkurs np. portret papieza JP, to na zlecenie rodziców wykonała 6 portertów:). i tak jest w kazdym konkursie
Tak na bazie wątku o niesamodzielnych pracach plastycznych. Dzieci mojej koleżanki - dwie dziewczyny klasa IV i V. Młodsza dziewczynka jest uzdolniona plastycznie i muzycznie, starsza zupełnie nie ma talentu w tych dziedzinach ale bez problemu rozwiązuje zadania z kangura. Dzieciaki pomagają sobie
była do wykonania na lekcji zrobioną w domu (i być może niesamodzielną). Czego to uczyłoby inne dzieci? Tego, że całą lekcję można sobie przebimbać, zawlec pracę do domu i oddać matce do zrobienia? Mało to wątków o niesamodzielnych pracach plastycznych czy innych domowych? No eksperci już
zwykły chłop, mający kawał ziemi i na nim pracujący, po prostu nie miał ani czasu, ani możliwości, by się kształcić i najważniejszym jego problemem był wypoczynek po ciężkiej pracy na roli i w „obejściu”. DZIEDZIC, PROBOSZCZ, WÓJT, ŻONA - wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby
robitussin napisał: > U mojego syna w klasie jest chłopiec, za którego rodzice odwalają prace technic > zne i plastyczne. Korciło mnie, żeby to upublicznić na wywiadówce, ale olałam. Mojemu synowi nic nie przybędzie, a tamten do k > ońca życia będzie niesamodzielnym głąbem. To
znak, że plagiat albo ktoś mu napisał. Takich nauczyciele weryfikowali dodatkowo na lekcjach i od razu wychodziło, że ściema. U mojego syna w klasie jest chłopiec, za którego rodzice odwalają prace techniczne i plastyczne. Chłopiec się nieopatrznie sam pochwalił synowi. Cała klasa ma piątki i czwórki
odpowiedziałam. Prac plastycznych wyeksponowanych na wystawie było w ciągu roku z 6 (słownie: sześć) do tego były to prace niesamodzielne. Panie np. dawały gotowe elementy a dzieci pod dyktando je przyklejały, albo wypełniały kontury palcem maczanym w farbie (dziecko mówiło że nie wolno było wyjść za linię