baaaardzo dosłownie :-D -- 'I don't think you can fight a whole universe, sir!' 'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
Okropne,ale nie jest to wyjątek,niestety. Mój synek ,miał bardzo silny AZS,najgorzej było latem,rączki,nózki, same ranki,zaczerwienienia.A na placu zabaw,słyszłam"nie baw sie z tym chlopczykiem.nie dawj mu zabawek". Przykre,ale na glupote nie ma lekarstwa... -- Mama Kubusia(2001-2004)i
Znalazłam to w necie ale potraktujcie to jako zabawę i z przymrużeniem oka: www.fengshuibazi.com.pl/mainfiles/MiniBaZi.html ps. mój szczęśliwy rok ma być dopiero za trzy lata.
:( www.healthystuff.org/departments/toys/product.details.php?getrecno=14818 Czy to znaczy, ze istnieje ryzyko dla zdrowia dziecka bawiącego sie tą zabawką? Co robić...wyrzucić czy potraktować jako kolejny i nieunikniony "aspekt współczesnego chemicznego świata" :(
ubieraniem, w lazience, nie bardzo wie gdzie jego plecak, jakis rysunek, zawiniety ogólnie. W domu z reszta tez:) Ale w domu jest sam i ja wiem gdzie co lezy, gdzie polozyl zabawki. A tam musi sobie radzic sam. Ogolnie juz bym go zabrala stamtad:) Wiem, wiem ze i tak bedzie musial isc do szkoły, do
No ale rehabilitacja po wypadku czy ajkaś chora to co innego. Mówimy o zwykłym, sprawnym psie, który zamiast na wycieczkę pod miasto idzie na bieżnię w basenie. Ale pod miastem, to jeszcze by sierść w krzakach poplątał czy w piachu się ubrudził. I jeszcze by syfny patyk zamiast zabawki wzią ł do
podobna "przygoda" - kiedy chciałam kupic dziecku zabawkę, któej nigdzie nie moglam znaleźć. W jakimś przygodnym sklepiku, gdy oczywiście nie znalazłam tego co chciałam (pytałam sprzedawczynię)wzięłam tylko łyżeczkę do karmienia za 2 zł i skierowałam się do kasy, z eskortą trzech innych sprzedawczyń... a
John to jak na tamte czasy nie został potraktowany tak tragicznie. Owszem, był odsunięty od rodziny i życia publicznego, ale nie oddali go do szpitala i nie zapomnieli o nim tak, jak o dwóch siostrach. Odwiedzali go, zabierali do "dużego domu", miał stałą opiekę, zabawki, "swój" ogród itp.
Czy wiecie jak czuje się kobieta, którą potraktowano jak zwykłą zabawkę? Mogę powiedzieć z całym przekonaniem...Beznadziejnie... Muszę powiedzieć, że historia ta dała mi w życiu lekcję ostrożności wobec nadmiernego wylewnia swoich uczuć wobec osób które wydawałoby się, że znam już dość
Czuję że autorki to nudziary i nie mają ikry do zabawy - a o to przecież chodzi z gadżetami. Za dużo tu ich osobistych opinii żeby artykuł potraktować obiektywnie. Uśmiałem się zwłaszcza jak czytałem że sztuczne waginy wyglądają za młodo - a jak niby mają wyglądać, jak po 5 porodach? Kto by to
Reklama nie reklama, w moim odczuciu ten artykuł został napisany w tonie 'dla analfabetek' i warto może by zadać sobie pytanie dlaczego? Dlaczego autorki tak potraktowały swoje adresatki, jak cielątka, raczkujące dzieciaczki? I w ogóle z pewną taką nieśmiałością... Rzeczywiście dużo