Filipinkę to zaczęłam czytać dopiero w wieku 24 lat. Ale pamiętam tylko super przepisy kulinarne (mam je do dziś), ciuchy jakoś mi się nie wryły w pamięć (w przeciwieństwie do tych z "Przekroju" i "Kobiety i Życia"). -- https://forum.miau.pl/images/smilies/2014-99.jpg
Niekoniecznie. Dam przepis z ryżem, taki ze studenckich czasów, może z FIlipinki? Starte ogórki, ugotowany ryż, olej słonecznikowy, sól, pieprz. Dużo pieprzu. Sałatka lekko ciepła.
Ja z tej elitarnej zawiści. Mam tylko zeszyt własnoręcznie wykonany, z paroma stronami przepisów wyciętych z Filipinki. No dobra, nie będzie odejmowania punktów za zeszyty, a skoro zamieniłyście margarynę na masło, same rozumiecie, czym to grozi...
Miałam przepis na tacosy z Filipinki - z kaszy kukurydzianej, oczywiście. Zobaczyłam je po latach, cieniutki, chrupkie. Moje, robione w latach 90., oczywiście były grube i płaskie, jak placki ziemniaczane. Zdjęć propozycji podania Filipinka nie zamieszczała.
Ja mam pare ksiazek Gumowskiej, i kilka innych poradnikow oraz ksiazek kucharskich z PRL. Oraz pieczolowicie zachowane przepisy kulinarne, zwlaszcza z Filipinki. -- https://forum.miau.pl/images/smilies/2014-99.jpg
Styl też zamieszczal wykroje (n > ie z resztek, tylko normalne i chyba nawet specjalnie na bieżąco dla niego proj > ektowane) oraz przepisy kulinarne. I w ogole miał też teksty z treścią (tematy > różne) na kilka stron, a nie tylko obrazki z reklamami... Filipinka w latach 90 byla
chatgris01 napisała: > Jesli chodzi o kuchnie polska, to skrupulatnie zachowalam przepisy wycinane 35 > lat temu z Filipinki, byly doskonale :D Mam je powklejane w gruby zeszyt z czasów nastoletnich.
Też powycinałam przepisy z Filipinki przed wyjazdem na studia (coś dawno nie widziałam tego zeszytu...). Na studiach robiłam sobie tacos i samosy z selerem i fasolka szparagową, nie mając pojęcia jak te tacos i samosy powinny naprawdę wyglądać.
boogiecat napisała: > Nawet najdoglebniejsze przenikanie kultur nie zrobi z nich ruskich! Przenikanie kultur może nie, ale smaków już tak-ruskie dla leniwych w wersji naleśników z farszem jak do ruskich pierogów, złożonych na cztery i podsmażonych jest the best! (pomysł z "Filipinki
notting_hill napisała: > Filipinki (ktoś pamieta takie czasopismo jeszcze?). Pamiętam, ale z porad praktycznych korzystałam tylko z przepisów kulinarnych (najlepsze mam zresztą do dziś, i nadal korzystam). -- http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
O, to myśmy z kuzynką robiły naturalny szampon z mydła Bambino wg przepisu z Filipinki (ktoś pamieta takie czasopismo jeszcze?). Miało się coś z niego wydzielić, a włosy należało myć tą bezbarwną fazą. No, więc nic nam takiego nie wyszło, a mycie włosów tym co nam wyszło skończyło się jakimś
czasopismo kultowe, najpierw cieniutkie, czarno-białe, wychodziło we wtorki i czwartki, a potem dostało koloru i zwiększyło objętość, oraz niezłego studenckiego ITD. Filipinkę zdobywaną w kiosku spod lady kupowałam jeszcze jako młoda mężatka i mąż mi ją podczytywał :) A wycięte z niej przepisy mam do dziś
odróżnia otrąb od płatków owsianych albo nie wie co to jest musli. W Brulionie Kłamczucha robi musli - i ma to być mleko z otrębami (zdziwiłam się już za pierwszym razem, ale myślałam, że może jest taka wersja). Ja w tym czasie jadałam musli i w oparciu o przepisy (zapewne z Filipinki) były to zawsze