Rozwód..i.Sama 13 lat temu rozwiodłam się chociaż to ja zostawiłam męża,wcale nie było mi łatwo,dzieci były dorosłe-na swoim,musialam /wynieśc/ sie z domu,takie było zyczenie męża,więc poszłam jak stałam z chorobowa rentą wtedy 230zł do rodziców,miałam 44 lata.Co dalej?wyjechałam za granicę
Dzięki za optymizm.Bardzo się przyda:)
Właśnie..tyle tutaj wiadomości technicznych, alimenty, adwokat, podział majatku, zachwyty nad odzyskaną wolnością...strach przed samotnością... Ja się zastanawiam, co zrobiłam źle i dlaczego... Mój ex był winien, ale dlaczego go wybrałam, dlaczego wpakowałam się w ten toksyczny zwiążek? To
klęska. Oni żyją dalej z uśmiechem niewinności, a my się dołujemy.
Choć 'Kilka historii na ten sam temat' jest genialne, to 'Samotność po zmierzchu' jest trochę bardziej ekspresyjna i żywsza, co nie przeszkadza mi w milowaniu:)
samodzielnej pracy.Mama 74 lata pomaga zajmowac się dziecmi.Nie wiem jak długo da radę i co z nami się stanie,gdy bedę musiała przestać pracowac.Drugi zakład wynajęłam ,a wynajmujący zatrudnili mnie-prowadzę im sklep.Nie mam dostępu do finansów męża,nie wiem jakie są moje prawa.Sprawa jest o wiele
Mąż prowadzi działalnośc prywatną bardzo > dochodową,którą pomagałam mu przez 6 lat rozwinąć,lecz tak mi > uniemilał życie,że odpuściłam zakład.Oczywiście nie placil za mnie > ZUS-u oficjalnie nie zatrudniał. Dzisiaj akurat rozmawialam z corką i wypowiedzialam zdanie, ktore mnie
zadowolone z zycia jesli sa same zas mezczyzni odwrotnie? Polecam zajrzenie na forum Rozwód..i co dalej? Pozdrawiam
Fed, wspolczuje Twojej UP. Niestety, ciezko sie rozwodzic z taka szuja - mozna to przyplacic zyciem Babcia Le Meza wie, co mowi. Luiza-w-Ogrodzie
urządzeń. Pytanie co dalej było tak przytłaczające, że aż straszne. Byłam bardzo załamana. Teraz jest już lepiej. Teraz wiem, że trzeba ten etap przeżyć. I ruszyć z miejsca. Spróbować na nowo odnaleźć swoje miejsce i siebie. Przekonałam się, choć to wiele bólu mnie kosztowało, że mimo moich 42 lat
jak miło sie coś takiego czyta .... mi mija drugi tydzień po rozwodzie ( jeszcze tylko na prawomocny wyrok czekam) - i jakoś trudno to sobie poukładać. Chyba potrzeba czasu. pozdrawiam Monika
... hulaj chlopie baby niema,o !!!
Adario, już jest w nagłówku forum, lekko zmieniony przez Scri.. -- Rozwód..i co dalej?
to dobre pytanie nad którym warto się zastanowić "przed" a nie "po". To pytanie powinno być wydrukowane na wezwaniu do sądu, na wejściu do sądu, na posadzce sali sądowej i na todze sędziego... Tutaj, tzn. na forum, pozostaje nam tylko żywić się padliną....z nas samych. ktoś tu pisze: lepszy
cos czuę, ze nocą majową mrok spowijał duszę Twą... Mozliwe, ze sam masz sie za ofiarę... możliwe, ze częśc z nas ma sie tu za ofiary też... Ale wiesz co? im szybciej sie z "bycia" ofiarą otrząśniesz tym lepiej. Mozliwe też, ze pobyt tutaj Ci pomoże. A może i nie - szczególnie jesli się
burzy mózgu" itp. Ale poszłam; to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu; polecam :) Znalazłam siłę i chęci; wyprowadziłam się i rozwiodłam. Nie było to łatwe, ale mając mur wspierających osób za plecami dużo prostsze. Co teraz? Jest świetnie. Mam kolejnego synka z kochającym mężczyzną
Bardzo gratuluję. To budujące móc przeczytać, że tak pięknie może się wszystko ułożyć. U mnie minęło za mało czasu. Ledwie kilka miesięcy. Na razie cieszę się każdym dniem nowego życia w spokoju, ale nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym. Mam wręcz przekonanie, że już nie potrafię z nikim być i
Jestem facetem, 34 lata, wlasna firma, niezle zarabiam...jestem w trakcie rozwodu i nie bardzo wiem co robić dalej? Czy ktoś z forum to doświadczył?
Gościu nie wie jeszcze, co go czeka z taką ofertą matrymonialną. Aż roi się tu od rozwódek, starych panien i rozgoryczonych. Niech no tylko która zobaczy ten wątek. Będą się bić o Gościa.