Dodaj do ulubionych

Rozwód..i co dalej

04.07.06, 14:55
Bardzo bym Ci chciała pomóc. Sama jestem po rozwodzie. I nawet nie wiesz, jak
bardzo wiem co czujesz. Jestem 42 letnią kobietą. I niestety nie udało mi się
dojść do porozumienia z moim mężem. Przeżyłam depresję. Bałam się dosłownie
wszystkiego. Mojego wieku, samotności, naprawy różnych urządzeń. Pytanie co
dalej było tak przytłaczające, że aż straszne. Byłam bardzo załamana. Teraz
jest już lepiej. Teraz wiem, że trzeba ten etap przeżyć. I ruszyć z miejsca.
Spróbować na nowo odnaleźć swoje miejsce i siebie.
Przekonałam się, choć to wiele bólu mnie kosztowało, że mimo moich 42 lat,
czuje się bardzo młoda. Pęknięty przewód już nie jest problemem. Nawet
naprawa bojlera wydaje mi się teraz śmieszna. Kszesła sama sklejam.
Remontuję dalej swój domek jednorodzinny. 19-letni syn powiedział mi już dwa
razy "Mamo radzisz sobie świetnie" I wiem, że tak jest. Życie mnie nie
rozpieszczało. Jedynie poszukanie odpowiedniego partnera będzie wymagało
czasu. Mam jedynie nadzieję, że mój młody wygląd mi trochę pomoże.
Teraz już wiem, że zaczynam żyć swoim życiem. Odnowiłam moją starą przyjaźń z
lat szkolnych. Ciągle mi brakuje ludzi. Ale gdybym Ci miała poradzić, to
napewno powiedziałabym - spróbuj wypełnić swoje życie czynnościami, które
sprawiają Ci przyjemność. Ja tak zrobiłam i wyszłam z najgorszego doła, jaki
kiedykolwiek miałam. I zawsze będę uważała, że kolejna porażka, to w końcu
tylko porażka, a nie koniec świata.
Przede wszystkim uprawiaj sport. Ja jeżdże na rowerze, spaceruję. Kontakt z
bliskimi bardzo pomaga. Choć to trudne, podejmuj próby pozytywnego myślenia.
I głowa do góry. Pomyśl, że wszystko podlega ciągłym zmianom. I Twoja
sytuacja musi się w końcu zmienić. Pozdrawiam Elżbieta
Obserwuj wątek
    • burek_polny Re: Rozwód..i co dalej 05.07.06, 11:13
      Rozwod boli jak cholera, trudno sie przez to przechodzi. Sam musialem to zrobic
      pare lat temu, po kilku 'chlodnych' latach zycia obok siebie w moim
      malzenstwie. Z perspektywy czasu wiem, ze gdybym rozwiodl sie szybciej, byloby
      to z pozytkiem dla mnie i mojej ex. Teraz - po kilku latach od tamtych
      wydarzen - jestem szczesliwym czlowiekiem, poznalem cudowna dziewczyne, mamy
      wspanialego syna i sliczna coreczke. Tylko slubu nie mamy i miec raczej nie
      bedziemy ... tak na wszelki wypadek, zeby juz nigdy nie musiec przechodzic
      rozwodu. wink Swiat czeka nas nas, najlepsze ciagle przed nami ! Tego samego i
      Tobie zycze, bedzie dobrze.
      • mimika2 Re: Rozwód..i co dalej 05.07.06, 11:21
        jak miło sie coś takiego czyta .... mi mija drugi tydzień po rozwodzie (
        jeszcze tylko na prawomocny wyrok czekam) - i jakoś trudno to sobie poukładać.
        Chyba potrzeba czasu.

        pozdrawiam Monika
        • scriptus Re: Rozwód..i co dalej 05.07.06, 11:36
          To tylko taka legenda. Myślę, że boli nie sam rozwód, jako taki, ale rozpad
          związku, tak więc, fakt, że nie masz ślubu, nie chroni przed niczym, co najwyżej
          przed jakimś postępowaniem sądowym. Kiedy się rozpada poważny związek bez ślubu,
          ból jest chyba taki sam, a fakt, że unikniesz sprawy w sądzie, moim zdaniem ma
          chyba drugorzędne znaczenie. Gdybym się bał rozprawy sądowej, posłałbym tam
          papugę. Tak więc mimo wszystko nie jestem zwolennikiem związku bez ślubu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka