sporów wewnątrzśrodowiskowych. To, co martwi – to po pierwsze odległość perspektywy uregulowania całego kompleksu spraw wymiaru sprawiedliwości, wymagających uchwalania ustaw. Do przecięcia gordyjskiego węzła tu jeszcze bardzo daleko. Po drugie – naturalna powolność zmian zachodzących poprzez
biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil > ny i męski.
za służącego. Nie było zakazu. Oczywiście musiała mieć majątek na życie. Zwykle spadek. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil > ny i męski.
.: "upierdliwe brzęczenie" i żyją dalej. Aż do momentu gdy suma tych wcześniej tolerowanych drobiazgów osiąga masę krytyczną (a bombelki podrastają i pan przestaje być nieodzowny organizacyjnie). Wtedy są szalenie zdziwieni, bo przecież w zasadzie nic się ostatnio nie zmieniło. Ba, dość często przed
żona wysłała mi wiadomość SMS, w której wyraziła skruchę za cały ten burdel, oraz powiedziała, że nasz syn, Wojciech, urodził się zdrowy. Waży 3,3 kg. Kiedy to piszę, dalej mam przed oczami te wydarzenia i jestem pewien, że za niedługo zaczną mi się śnić. Jestem jednak szczęśliwy, że Wojtek urodził się
wyginęły - część wchodzi w kolejne związ > ki z nierokujacymi kolesiami, część się ogarnia i jest single lub wiąże się z b > ardziej rokującymi. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba
wśród kumpeli sytuacja jest zgoła inna - ponad połowa nie ma męża ani partnera. Ktoś się tam pałętał ale przegoniły. Więc to nie jest tak jak piszesz że w moich czasach każdy wychodził za mąż. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem
kosztem mojej psychiki i zaufania? Najgorsze jest to, że w tym miesiącu moja żona urodzi dziecko, które planowaliśmy nazwać Wojciech i teraz nie wiem, czy ona przystanie na ten kompromis, czy jednak ucieknie z Jarkiem a syna nazwie Ciechosław? Jestem naprawdę bezradny i nie wiem co dalej zrobić. Dzisiaj
krzycząc "ALIMENCIARZ " -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil > ny i męski.
A jednocześnie jest więcej rozwodów. A każdy były mąż to toksyk i alimenciarz. I pojawił się temat alienacji rodzicielskiej. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest
mnie na śmierć i życie, nie planuję rozwodu z mężem. Ale fajnie było pogadać. Ostatni kiepsko śpię. Zasypiam po pierwszej a przed czwartą się budzę i nie mogę spać dalej. idiotyczne uczucie, bo jestem śpiąca, a nie mogę spać. Zaczynam rozważać jakąś melatoninę czy co tam się powinno na dobry sen
„Material Girl”. On: Mój znajomy był asystentem produkcji przy teledysku, który kręciła cztery ulice dalej od miejsca, gdzie wtedy mieszkałem. Zatrzymałem się u znajomego, pracowałem nad filmem, w ciągu dnia pisaliśmy scenariusz i chodziliśmy na lunch… MTV było wtedy ogromne, więc znałem ją stamtąd. I wtedy
zlecenia („słoń i mucha”)" Z jednej strony tak, z drugiej na liście największych stresorów rozwód i utrata pracy i brak stabilności finansowej nie są wcale od siebie daleko. "„zazwyczaj” - to brzmi jak daleko idącą uogólnienie" No zdecydowanie. Jak mówienie że zdradzają bogaci i to artyści. 😆 "z tym