A wszkołach średnich nie ma stołówek bo przerobiono je na sale lekcyjne. Młodzież nie je obiadów bo uczy się od godziny 12 do 20. Tak rzeczywiście wygląda troska władz oświatowych o zdrowie uczniów.
Dyrektor szkoły już powinien polecieć na zbity pysk. Teraz będzie udowadniał że nic nie wiedział. Pewnikiem porcje na talerzach nauczycieli były dostatecznie duże, żeby nic nie widzieć.
Jeśli dziecko zachoruje i nie przychodzi do szkoły, a rodzic zapomni zadzwonić i poinformować, że go nie będzie, to jego porcja zostaje. Jeśli jest kilkoro takich dzieci, to zostaje kilka takich obiadów. Co w takiej sytuacji należałoby zrobić, żeby nie zostać posądzonym o kradzież? Wyrzucić te
w szkole i na studiach jadłam na stołówce. Nie mam złych wspomnień. Na studiach można było wybrac rózne, jedne gorsze, drugie lepsze... tylko jakoś szybko sie głodniało pomimo, że dwudaniowy obiad był... Teraz jem codziennie "na mieście", mam juz dość, niby każda restauracja/bar inna a
Dzięki że mam "wszystkożerne" dzieci, od zawsze w tygodniu na jedzeniu stołówkowym (teraz w szkołach), my z mężem- w stołowkach w pracy.Lubię gotować, a w tygodniu gdy pracujemy, nie mam na to ani ochoty, ani czasu.Lubimy takie jedzenie, jest urozmaicone (np. nie potrafię gotować takich
Prezydent Katowic słusznie chce zlikwidować stołówki w szkołach.dzieci s ą okradane.i dlaczego nauczyciele jedzą obiady za darmo. powinni zacząć kontrolować czym się dzieci karmi, a jakie produkty intendenci rozliczają
Ja mam porównanie ze SP4 w Legionowie i catering w jednym z przedszkoli pod Warszawą Stołówka w legionowskiej 4, jedzenie zróżnicowane ale jeszcze nigdy nie zdarzyło sie aby dziecko miało na obiad wynalazek typu bigos I jakoś ze te 3,5 zł są w stanie zrobić obiad który smakuje dziecku
Konkret jest jeden - dziecko w przedszkolu jadło i mu smakowało, a rok później w szkole nic nie je i mówi, że wszystko jest niesmaczne. Druga sprawa to zróżnicowanie menu, które w przedszkolu było większe... Ale tak jest w naszym przypadku, pewnie znajdą się inni z dokładnie odwrotnymi
Chciałabym zobaczyc to mięsko na którym ajenci gotują. Na pewno świeża wołowinka i kurczaczek z ekologicznej hodowli. No i te soczki ze świeżo wyciskanych owoców. Bajka po prostu. I niech bajką zostanie , a ajenci wara od szkół. Wasze jedzenie śmierdzi glutaminianem sodu na kilometr.
zgadzam się z panią w 100%. Chciałbym zobaczyć tych mądrych rodziców którzy dostaną pensję 1200 zł i będzie ich stać po opłaceniu wszystkich opłat na ugotowanie codziennie posiłku w domu. Lepiej to jedzenie wyrzucić? Co do gotowania za dużo, to nie ma takiej możliwości, są normy których nie można
I jak dziecko chore i zgłosisz, że przez tydzień nie będzie jadło obiadów, to nie dostaniesz zwrotu?
Napisałam niżej - basen dzieci mają co tydzień. Nikt nam nie odlicza ceny piątkowych obiadów od opłat. Dzieci piją kakao z automatu na basenie (oczywiście te, które je sobie kupia)
innego, dwa dania, surówka, kompot....Tak mało na jedzenie jak w tym tygodniu to już dawno nie wydałam:-) Polecam:-)
co do kuchni domowej - domowych zup prócz grzybowej i krupniku najchętniej nie dotykam, chyba że nie mam wyboru, obojętnie czy to zupa mamy, ojca, babci cioci, znajomej, kogo tam jeszcze... Ale uwielbiam zupy ze stołówek, w szczególności pomidorową i ogórkową właśnie, a w mojej szkole to się
A ta karteczka zachecajaca do modlitwy indywidualnej przed jedzeniem byla sygnowana przez konkretny zwiazek wyznaniowy, czy jak ? Absurdalna bylaby sytacja, gdyby zawieszono tyle karteczek ile jest w szkole grup wyznaniowych korzystajacych z prawa zorganizowania lekcji religii w szkole
Ale istnieją szkoły, w których jest obowiązkowa modlitwa przed lekcjami albo w regulaminie korzystania ze stołówki zasada "modlę się przed jedzeniem" - nieważne, przez kogo prowadzone, czy przez Kościół, czy przez samorząd Tak naprawdę zadna modlitwa NIE JEST obowiązkowa tylko niektórzy w to