To pierwsze - tak zazwyczaj wyglądają urodziny w tzw. bawialniach. Ma być drogo dla klienta, tanio i zyskownie dla firmy, wygodnie i bezproblemowo dla dzieci (te papierowe talerzyki i kubeczki nie narobią za dużo szkody). Normalka. To drugie - w domu, jak to mówią, hulaj dusza, piekła nie ma
Witam, córka poszła we wrześniu (2,5l) pierwszy raz do przedszkola, w marcu będzie mieć 3 lata, wcześniej nie miała styczności z taką grupą, ogólnie mało było kontaktu z dziećmi niestety... Raczej nie wykazywała nigdy jakiegoś wielkiego zainteresowania dziećmi na placu zabaw czy bawialniach. Jak
Witam, córka poszła we wrześniu (2,5l) pierwszy raz do przedszkola, w marcu będzie mieć 3 lata, wcześniej nie miała styczności z taką grupą, ogólnie mało było kontaktu z dziećmi niestety... Raczej nie wykazywała nigdy jakiegoś wielkiego zainteresowania dziećmi na placu zabaw czy bawialniach. Jak
Zależy gdzie urodziny - więcej niż 5 dzieci w domu to opcja z rodzaju po moim trupie. Nie lubię i umiem animować takich imprez. Natomiast w szkołach moich dzieci (prawie) zawsze urodziny były organizowane dla całej klasy w miejscach typu bawialnia/kulkownie, trampoliny, lasery, ewentualnie pikniki
No więc... W niedzielę młoda miała urodziny, jako gospodyni chodziłam sobie od gościa do gościa, bawiłam się z dzieciakami w bawialni. Kiedy prawie wszyscy się rozeszli, zaczęłyśmy sobie gadać na spokojnie i pytam po jej były jakieś tam papiery męża, a ona na to że jest jakieś trzypokojowe
Urządzam tylko dziecinne dla kolegów i koleżanek w bawialni (to znaczy mówimy o czasach przed covidem...). Ale co można powiedzieć, jak teść, który z dzieckiem ma realnie zerowy kontakt i mieszka daleko bardzo (takie pokolenie, takie wychowanie, że nie ma szans) czuje, ze musi przyjechać i nam
Dzieciece imprezy tez oczywiscie robie w bawialniach, trampolinach itp.
DZIECKO chce. Efekt jest taki, że rodzinne spotkania odbywają się w bawialni na podłodze ku uciesze malucha który ma do dyspozycji całą rodzinę do zabawiania. Jak w takiej sytuacji asertywnie odmówić dziecku (tak, żeby dotarło również do dorosłych). Dziecko jest zachęcane "z kim chcesz układać
tych rzeczy moja córka nie ma tylko wrażliwości na dźwięki i tkaniny. Problem z kłamstwem ma do dziś. Kiedy miała coś z 6 latek poszła do kolezanki na urodziny do jakiejś bawialni i na końcu na pytanie matki solenizantki jak było odpowiedziała że nudno. Później dziwila mi się dlaczego powinna
co roku od nowa mieszane i nic złego im się nie dzieje. Rozmawiają o urodzinach, dzielą się wrażeniami i co chwilę słyszę w szatni rozmowy typu, że "Ola opowiadała, że była u Tomka na urodzinach w nowej bawialni i było fajnie", żadnych histerii, żadnych fochów i spazmów. Swoją drogą - przydałoby się
Wiesz, w Polsce (ja mogę powiedzieć o ostatnich 40 latach) też zazwyczaj przynoszono i przynosi się do szkoły/przedszkola cukierki na swoje urodziny. I robiono urodziny, czy to w domu, czy teraz w bawialniach. Serio sobie radzimy w znakomitej większości z sytuacją, więc Twoje przyzwoite
Sądzę że jak zawsze rozbija się o to co kto rozumie pod tym symbolicznym "dzień dobry". Podejrzewam że to taki skrót myslowy pt. "znam z wywiadówek, z szatni, spotykamy się na urodzinach w bawialni, wiem gdzie mieszka i gdzie pracuje ale wódki z nią nie piłam i nie jesteśmy na ty, więc to luźna