I śpiewać też usiadłam. Kolysanki. Te co znałam z dziecinstwa- typu ta Dorotka, Idzie niebo ciemną nocą, Z popielnika na Wojtusia itp ( niektóre to takie bardziej horrory).Ale tu też widzę pozytywny efekt. Dziecko ( stary koń) śpiewa do dzisiaj, nawet zapisał się do szkolnego chóru, w którym się
W takim razie pozdrowienia dla Wojtusia (czy też WojCIESZKA) :)
– Co będziemy tak na pan – rzekł po chwili – Ty Wojtuś – zakpił – ja Alfred i w porządku. Ten w kurtce wyciągnął rękę. – Nie Wojtek – oświadczył – tylko Marian. – Wojtek, Marian – powtórzył Zenek – wszystko jedno. „Po co ja tu…”- ale też wyciągnął rękę. Właściwie nie miał gdzie iść. To łażenie
Nazywam się Gąsowski, a na imię mam Piotr. Jestem przekonany, że moi rodzice, nadając mi to imię, nie przypuszczali, jak wiele osób będzie miało kłopot z jego zapamiętaniem. Już w pierwszej pracy w Teatrze Komedia byłem nazywany przez panią księgową Wojtkiem lub Wojtusiem. Przychodząc co miesiąc po
bupu napisała: > Zauważam u Borejkow interesującą tendencję do nadawania wyszukanych nazw potraw > om najzupełniej banalnym. Pieczone jabłka z nadzieniem to Złote Jabłka Hesperyd > , naleśniki z twarożkiem to Paluszki Aspazji, jajko na grzance to Cyklop, a kus > kus z cukinią
mackakisa napisał(a): > > Mnie też właśnie z czymś takim. Jako danie romantyczne, mające zapewne ro > zczulić Marka, jaka ta jego Idusia utalentowana, pasuje mi jak pięść do nosa. Z > nacznie lepiej w kwestii potraw „uwodzących” wypadały wszystkie dania, gotowane > prz
dziecko, chyba Wojtuś? W szałasie siedział, ścigali go, nie pomnę o co chodziło. Gibon też tam miał swój azyl i nie tylko on. Normalnie kurna, "Szklana pułapka", albo "Matrix", a Kamizela to naturalnie Wyrocznia. Na mapie GPS było widać, że Grabina jest położona mniej więcej tam, gdzie miejscowość
Bo Wojtusie były rzadko.,białe opakowanie z jakimś takim niebiesko-pomarańczowym motylkiem, baton dość cienki, czekoladowy a w środku miał białe nadzienie, ale nie takie beznadziejne jak w cukierkach co wyglądało jak sperma tylko takie mleczne.
tania.dorada napisał(a): > Najlepszy był Wojtuś! Hmm ... nie pamietam :( W polskim sklepie widuje nonstop Danusie, ktos tu nawet na forum zeznal, ze lubi. Kupilam raz (trzeba wierzyc ematce ;)) no ale jednak not for me :/ A ten Wojtus to mial jakies cool smaki czy byl tylko tak ogolnie
potem już długo nie rozmawialiśmy, Aznar Javed pojawił się znowu nizutki, bo to Niżowiec, z dziewczyną o głowę wyższą, zasiadł przede mną w kinie, na Pustkowiach Smauga ona "przypadkowo" zagadywała mnie wcześniej w autobusie i tak dalej Wojtuś wstawał i siadał podczas projekcji, aby upewnić się
A Wojtuś to nie kończy już kariery tak czy siak?
Koleżanka niech zapisze się do WOTu, a gdyby była w wieku 50+ to dobrą alternatywą byłyby wyjazdy do sanatorium. -- 1.10.2009 r. Wojtuś 24tc 790 gr. mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/ 16.09.2010 r. Wiktorek
fornitta napisał(a): > A z Wojtusiem Szczesnym bys Bywalcze poszedl na piwo? Bo ja tak :) Nie wiem, bo on pali i by śmierdział fajami. Jakoś kojarzy on mi się z zawalonymi szansami, czerwona kartka w meczu otwarcia itp. Mieliśmy wielu wybitnych bramkarzy którzy wyłapywali cudy
A z Wojtusiem Szczesnym bys Bywalcze poszedl na piwo? Bo ja tak :)