atoness napisała: > > Ale niech będzie: otóż mylisz się, przeceniasz Jezusa. To jest zasada uniwersal > na, nie biblijna. Gdyby była uniwersalna, to Izrael nie byłby pierwszym narodem, który zrezygnował ze składania ofiar z ludzi, co było normą w całym świecie pogańskim na
Katolicyzm po buddyjsku, czy też odwrotnie? Odwrotnie, buddyzm po katolicku? Podoba mi się.Ciekawa teza.Czarne z białym, lub białe z czarnym.Jest różnica? Ogromna. .Znajduję katolicyzm i buddyzm na antypodach.Jeden jest okrutnym systemem tyranicznej władzy, drugi - zaryzykuję – świadomą formą
. W zamyśle samego Buddy buddyzm nie był i nie miał być religią, ale praktyką pomocną w wyzwoleniu się od cierpienia które stało się ostoją katolicyzmu. Budda doznając oświecenia, postanowił pomóc innym ludziom w jego osiągnięciu nauczając zasad medytacji, dyscypliny umysłowej i psychicznej oraz
, zapadniesz się pod ziemię, i tak dalej. Ten absolutyzm jest ciekawie podobny do religijno-prawicowego (nie tylko katolickiego) absolutyzmu w sprawach aborcji: zarodek jest człowiekiem, nie ma różnicy między zażyciem tabletki wczesnoporonnej a zamordowaniem pięciolatka. Na tej samej zasadzie dowiadujemy się
eglantine napisała: > Paralele można najróżniejsze wynajdować, jasne, na tej samej zasadzie można dos > zukiwać się postaci mesjasza w Neo z Matrixa Tu się nie trzeba doszukiwać :D > czy Paula Atrydy w Diunie. Uch... jakby ci to powiedzieć... > Ale czy > to są
konsekwentnego kusiciela napotykamy po raz pierwszy w religiach południowo-zachodniej Azyi; tego prawdziwego poprzednika dyabła, poznaje my w buddyjskim Mare, perskim Arymanie i żydowskim szatanie. Mara pozostaje odosobniony, pod czas gdy w Arymanie łacno
konsekwentnego kusiciela napotykamy po raz pierwszy w religiach południowo-zachodniej Azyi; tego prawdziwego poprzednika dyabła, poznaje my w buddyjskim Mare, perskim Arymanie i żydowskim szatanie. Mara pozostaje odosobniony, pod czas gdy w Arymanie łacno
czyjejś potrzebie wiary i przynależności. jestem przeciwna instytucjonalizowaniu religii, zwłaszcza na taką skalę jak ma to miejsce współcześnie, jakoś od średniowiecza - ale nie mam złudzeń, że tyczy to tylko wiary katolickiej. na podobnej zasadzie, tylko w daleko mniejszej skali, działają chociażby
poglądy są obiektywne w stosunku do wszelkich religii. By mieć obiektywny stosunek do wszystkich religii, albo trzeba wierzyć we wszystkie, albo w żadną. Inaczej preferuje się tą jedną, własną. > Biblia mnie fascynuje, intryguje i buduje i uczy. Jest niesamowitą kopalnią życiowej
to odgrzewane kotlety. Posiadające zresztą dużą niekonsekwencję logiczną (bo z niby faktu że Abraham chciał zarżnąć swojego jedynaka syna Izaaka nie wynika jeszcze że ojcowie masowo zabijali swoje dzieci pod wpływem religii, jak sugeruje bezczelnie autor, lecz co najwyżej że w tym momencie rozwoju
dzisiaj juz duzo mniejsze, bo mniej jest ludzi wierzacych plus mniejszy ostracyzm spoleczny za łamianie zasad religijnych). Bo o religiach mniej popularnych ludzie malo wiedza i np. nie wiedza, czy o na cale zycie, czy ile chcesz do oporu. Z tego wzgledu sa bardziej sceptyczni. Powazniej bylby wiec