forms
07.09.06, 00:47
Odszedł Komandos
17 czerwca 2004, po długiej chorobie zmarł Jacek Kuroń. Jak to mówili w
mediach, wielki opozycjonista, współtwórca KOR i Solidarności. Bez Jacka
Kuronia, nie byłoby przełomu w Polsce, mniej więcej stwierdził (jak rozumiem
asekuracyjnie) prezydent Wałęsa. Nie jaki Adam Bujak, co to go komunistyczna
bezpieka, przez szereg lat, znaleźć nie mogła, (w przeciwieństwie do innych
działaczy) stwierdził, że Jacek Kuroń nawet czarnym (murzynom z Afryki)
chciał pomagać, nie powiedział jednak w czyim imieniu.
Przepraszam, ale mam pytanie dlaczego tylko część zasług pana Jacka media
powtarzają od dziesiątek lat. To człowiek lewicy, tak zaświadczył Lech
Wałęsa, bratanek Jakuba Bermana Marek Borowski, nie pozostawił cienia, jak
ważną postacią dla niego był zmarły. Niestety nie znajduję w życiorysie Pana
Jacka szczególnych zasług dla Polski. Wręcz przeciwnie, czerwone harcerstwo,
przywołana w tytule, osławiona grupa komandosów i manipulacje KOR-u kładą
cień na tym życiorysie. A niestety, nic innego pan Jacek w życiu nie robił.
To raczej smutne, że byli mocodawcy i koledzy, dziś po tylu latach, dalej
próbują nazywać działalność kolegi służbą Polsce - czyżby dla siebie azylu
szukali. Zapewne była to służba, czas powiedzieć komu. Nie ulega wątpliwości,
że Pan Jacek z pełnym poświęceniem realizował swoją opozycyjną pracę. Że jego
mieszkanie stało otworem, że był w tym co robił pracocholikiem. Nie jest to
jednak dowód na odwagę, a raczej na przyzwolenie bezpieki, właśnie panu
Jackowi, nie innym działaczom, że tak się wyrażę - innych opcji.
Dziwię się, że poprawność polityczna w Polsce dotyczy wszystkich elementów
naszej zbiorowości. Podporządkowanie to, przynosi więcej trudności niż
korzyści. Bardzo ważne było to, że polski Sejm uczcił pamięć Pana Jacka
Kuronia modlitwą za duszę zmarłego. Polski Sejm pokazał w ten sposób naszą
odwieczną, narodową solidarność i troskę o swych obywateli. Ideowe, jak
rozumiem pośmiertne, zaplecze zmarłego stało w czasie modlitwy, ono dalej się
nie modli. Ono stanowi dziś, jak kiedyś Jacek, wysuniętą nad Wisłę przyłbicę,
tych, którzy mają kompleks. Wolno myślą, Pana Boga nie lubią, dużo pieniędzy
mają i stołki rozdają. Owszem Jacek Kuroń, za stołkami nie przepadał i to
(wedle mnie), dlatego będzie teraz dobrym materiałem na "świętego" Europy bez
Pana Boga. Był lojalny, nie nakradł - nadaje się. Ciekawym co na to syn, bo
ja modlę się o łaskę odpuszczenia grzechów, jednej z ważniejszych postaci,
mając nadzieję, że pamięć o Jacku Kuroniu, nie będzie zawłaszczona.
Witold K