Dodaj do ulubionych

Mercedesem po Starym Mieście

20.03.08, 20:38
Pan Jourdain też się cieszył, że "mówi prozą"...
Gratulować zachwytu nad zabawką, doskonałość informacji na poziomie
piaskownicy (?). Świat oszaleje z zachwytu, gdy zobaczy bryły geometryczne
ułożone na ekranie.
Dużo na tę zabaweczkę wydała ta Uczelnia?
Bo może za te pieniądze nauczyć angielskiego panów ze Straży Miejskiej
(chociażby?).
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaczo i Boso Re: Mercedesem po Starym Mieście... IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 20.03.08, 20:57
      "Second Life"? A w tym samym czasie UMCS oferuje czesci studentow
      pracownie / laboratoria z wyposazeniem sprzed 25, a moze nawet
      sprzed 30 lat!
    • tajnos.agentos Re: Mercedesem po Starym Mieście 21.03.08, 07:58
      Dlaczego angielskiego i dlaczego panów ze straży miejskiej? Innych języków i potrzeb już nie ma? Co ma UMCS do straży miejskiej?
    • czarnyzajaczek Mercedesem po Starym Mieście 21.03.08, 10:21
      Tak dobrze wykonany projekt by mnie zdziwił w przypadku UMSCu, gdybym nie znał dr Wodeckiego. Przypomnę że dr Wodecki jest m.in. pomysłodawcą projektu "Lublin - Miasto Wiedzy" (to nie Pruszkowski to wymyślił), i jeszcze paru bardzo nowatorskich projektów, które niestety już nie zostały przez nikogo w Lublinie zauważone, im dalej od Lublina tym bardziej są doceniane...
    • arystoteles75 Mercedesem po Starym Mieście 21.03.08, 10:42
      "Obecnie można zwiedzać Trybunał Koronny, aptekę i kilka innych budynków. Jest też pub, w którym można spotkać z innymi gośćmi z wyspy".
      Wszystko fajnie ale... Jakoś słabo z tym UMCS-em w SL. Zrobiliście sobie reklamę w prasie a wyspy jak nie było tak nie ma. Po co promować coś czego jeszcze nie ma?
      • Gość: jak to nie ma? Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.08, 12:12
        zapraszamy na:
        slurl.com/secondlife/Second%20MCSU/137/152/22
        pozdrawiam
        aw
      • Gość: Lol Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.chello.pl 21.03.08, 15:17
        wyspa jest, już od dawna. tylko żeby ją zobaczyć trzeba się zalogować do SLa. A
        Może Pan myślał, że ta wyspa na Zalewie Zemborzyckim stoi...
    • Gość: KLUSEK Mercedesem po Starym Mieście IP: *.zamosc.mm.pl 21.03.08, 14:49
      Pozdrowinia dla dr. Wodeckiego, Dragga i innych zaangazowanych w projekt :)
      Super robota :)

      Szkoda tylko ze nad wyspa pracowali nie tylko studenci UMCSu, ale takze innej
      uczelni, co nie zostalo uwzglednione ...
    • arystoteles75 Mercedesem po Starym Mieście 21.03.08, 15:40
      Popracujcie nad wewnętrzną wyszukiwarką w SL bo nie można znaleźć wyspy ani
      poprzez słowo Lublin ani UMCS ani nawet Zalew Zemborzycki.
      Pozdrawiam
      • Gość: emme Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 82.177.201.* 21.03.08, 16:53
        trzeba wpisać "second mcsu" od anglojęzycznej nazwy uniwersytetu :)
    • Gość: Dragg Mercedesem po Starym Mieście IP: *.krasnystaw.net 21.03.08, 16:58
      Ano czuje się jakoś tak pominięty w końcu tak się napracowałem przy tej starówce
      i ani jednej wzmianki o mnie i kreatorce wnętrz Madzi ;)
    • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.cnb.com.pl 21.03.08, 20:34
      sleducation.wikispaces.com/educationaluses
      • Gość: migocia Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 82.177.201.* 22.03.08, 10:37
        Second Life to nie tylko gra ale środowisko z ogromnym potencjałem edukacyjnym.
        I właśnie w kierunku e-learningu chcemy iść więc nie będą to tylko ładne bryły
        do podziwiania:)
        pozdrawiam
        • Gość: godzinka Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.08, 18:03
          Nie bardzo rozumiem, gdzie siedzi ukryty ten potencjał edukacyjny? W knajpie?
          Czy może chodzi o wystawę prac studenckich prac plastycznych? W razie odpowiedzi
          realizatorów poproszę o konkretne przykłady jak to się ma do edukacji :-)
          • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 25.03.08, 11:13
            Proszę zerknąć na link:
            sleducation.wikispaces.com/educationaluses
            myślę, że to powinno wystarczyć jako odpowiedź na wątpliwości dotyczące
            edukacyjnych zastosowań SL.

            Warto wiedzieć, że na największej na świecie konferencji dotyczącej nauczania na
            odległość educa on-line poświęcono na ten temat wiele paneli dyskusyjnych. To
            nawet nie jest kwestia potencjału, to jest sprawa faktów.
          • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 25.03.08, 11:25
            Proszę zwrócić uwagę, że edukacja to nie tylko siedzenie w ławkach w szkole i
            słuchanie, ale przede wszystkim tworzenie i zabawa. Człowiek najwięcej uczy się
            bawiąc.

            Second Life to tylko narzędzie i nie ma sensu demonizować narzędzi. Czy takie
            narzędzie jakim jest Internet ma zastosowania edukacyjne? Jeżeli ma, to dlaczego
            nie może mieć ich Second Life?

            Czy wypromowanie knajpy i zrobienie z niej dobrego produktu w praktyce nie jest
            działaniem edukacyjnym? Nie uczymy się w ten sposób podstaw prowadzenia biznesu?
            Zaryzykujmy trochę w eksploracjach edukacyjnych. Zwykle rację mieli ci, co
            eksperymentują, niż ci, co trzymają się jednego wzorca postępowania.
            • Gość: godzinka Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.chello.pl 25.03.08, 20:37
              Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, zaiste postęp wymaga pewnego
              rodzaju odwagi w eksperymentowaniu. Wiemy o tym z historii nauki i
              filozofii. Ale czy aby na pewno zabawa jest dobrą metodą
              kształcenia? Proszę zauważyć że zabawa jest głównie domeną dzieci,
              wydaje mi się, że zdobywanie wiedzy, kształcenie się wymaga pewnego
              wysiłku i wyrzeczeń inaczej jest to tylko ślizganie się po
              powierzchni wiedzy. A co do SL świetny pomysł ze stworzeniem różnych
              zakątków Lublina :-) A można tworzyć avatary nieżyjących postaci?
              • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 26.03.08, 13:25
                W moim przekonaniu zabawa jest najlepszą metodą uczenia się (proszę rozróżnić
                uczenie, czyli nauczanie od uczenia się). Tym bardziej, że formy edukacji
                zmieniają się na naszych oczach. Najwięcej nauczyłem się bawiąc i będąc przy tym
                już starym koniem. Mam wątpliwość czy zabawa to domena tylko dzieci. Zdaje się,
                że w tym kontekście wiele racji miał Huizinga pisząc swojego Homo Ludens. Gdyby
                naukowcy nie bawili się swoją pracą, pewnie by niewiele odkrywali. Zabawa jest
                integralną częścią twórczości.

                Najwięcej wyrzeczeń bezboleśnie ponosi się bawiąc. Moje osobiste doświadczenia
                są takie, że konieczność ciężkiej pracy i znoju powodowała natychmiast chęć
                zrobienia wszystkiego, żeby się nie napracować. Co innego, gdy miałem z tego co
                robię zabawę, wtedy zrobiłem więcej, niż by mi ktoś mógł kazać.

                Oczywiście, aby zrozumieć złożone procesy biologiczne lub poznać dogłębnie
                filozofię Kanta trzeba sięgnąć do książki, ale zapewniam, że bez zabawy z tego
                nikt dogłębnie nie pozna ani procesów biologicznych, ani filozofii Kanta. Trzeba
                do tego pasji, która zamienia najcięższą pracę w zabawę.

                Nie nauczymy się programowania, projektowania w 3D czy prowadzenia biznesu tylko
                z książek. W tym celu np. niezłym rozwiązaniem jest wykorzystanie Second Life,
                które dla zwykłych użytkowników jest darmowe.

                Dziękuję za inspirujący pomysł dotyczący awatarów. Rzeczywiście spotkałem się z
                odtworzonym awatarem Pasteura. Trzeba by się jednak zastanowić w jaki sposób
                można by takiego awatara sensownie wykorzystać.

                Jeszcze na koniec jedno drobne przemyślenie, które poczyniłem niedawno. Łatwo
                jest robić w sieci rzeczy efektowne, ale trudno mądre. Wydaje się, że naszym
                obowiązkiem (naszym czyli świadomych internautów) jest wypełnianie internetu
                treściami mądrymi. Podobnie sprawa się ma do Second Life. Mam nadzieję, że
                osoby, które potrafią myśleć twórczo i krytycznie będą chętnie w tym
                uczestniczyły nie tylko poddając wszystkie przedsięwzięcia krytyce, ale też
                tworząc dobrą pozytywną zawartość. (mówię to ogólnie, więc proszę nie odbierać
                tego jako wycieczka personalna). :)

                Przepraszam za długi post, ale temat wydaje się tego wart, by się natrudzić
                czytając moją mam nadzieję jasną myśl. ;)
                • Gość: godzinka Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.chello.pl 26.03.08, 23:46
                  Bardzo sensowne argumenty, po części się z nimi zgadzam. Chociaż
                  wydaje mi się że w Homo Ludens zabawa traktowana jest mimo wszystko
                  jako jedna z metod epistemologicznych. A w poscie powyzej wydaje mi
                  sie ze zabawa glorofikowana jest do metody jedynej i słusznej. Mnie
                  hedonistyczny model edukacji nie do końca przekonuje. Może to
                  kwestia subiektywnych doświadczeń. Ale oczywiście jeśli forma
                  reprezentowana przez Second Life umożliwia poszerzenie horyzontów
                  młodych ludzi to warto ją stosować. Ciekawa jestem jaki jest odzew
                  studentów na tego typu projekty? I jak w SL uczyć na przykład
                  historii filozofii albo historii prawa?

                  Co do awatarów "umarłych". Czy nie spowoduje to mętliku
                  czasoprzestrzennego w Second Life? Chyba że SL jest poza tradycyjnie
                  postrzeganą czasoprzestrzenią. Ale taki awatar Widzącego z Lublina
                  to może byłoby coś ;-) (to tak w kontekście tego co napisali w
                  artykule o odtwarzaniu jednej z ulic nieistniejącej dzielnicy
                  żydowskiej)

                  Zupełnie się natomiast nie zgadzam z twierdzeniem, że twórczość,
                  pasja musi być w jakiś sposób tożsama z zabawą. Podobno "pisanie
                  boli", tak mówi Maria Janion. Myślenie chyba podobnie: na przykład
                  Godel, Wittgenstein. Nie inaczej jest z twórczością
                  bardziej "frywolną" proszę zapoznać się z biografiami mistrzów
                  malarstwa. A ręce rzeźbiarzy często opuchnięte, poobijane - bolące,
                  Jak to się ma do kategorii zabawy? Wydaje mi się, że to co cenne
                  często powstaje z cierpienia.

                  • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 27.03.08, 16:59
                    Wydaje mi się, że niepostrzeżenie przemieszczamy się na coraz bardziej ogólne
                    rejony w tej dyskusji. Zagadnienie epistemologicznej roli zabawy jest tematem
                    niezmiernie interesującym, ale zakresowo dużo szerszym. Homo Ludens przywołałem
                    po to, żeby podkreślić pozytywną rolę zabawy w kulturze i pokazać, że zabawa nie
                    jest jedynie domeną dzieci, a także, że zabawę należy potraktować nieco bardziej
                    poważnie, niż to się powszechnie czyni.

                    Oczywiście zabawa nie jest ani jedyną, ani tym bardziej jedynie słuszną metodą
                    uczenia się. Nie można jednak zaprzeczyć, że odgrywa w procesie twórczym i w
                    procesie uczenia się ważną pozytywną rolę.

                    Twórczość i pasja nie jest tożsame z zabawą, ale zabawa jest ich jednym z
                    najważniejszych elementów. Oczywiście istnieją "męczennicy" twórczości, ludzie
                    wybitni, geniusze, którzy tworząc cierpią. (Na szczęście większość "męczennikami
                    twórczości" nie jest, wydaje mi się, że źródłem przekonań o wielkich
                    cierpieniach niemal boskich artystów jest prometejski mit artysty).

                    Ale nie powinniśmy popadać w skrajność, że tylko cierpienie uszlachetnia (czasem
                    bowiem wypacza i niszczy). Wydaje się oczywistą sprawą, że jeżeli ktoś na
                    horyzoncie widzi cierpienie, to czym prędzej zabiera nogi za pas. Chyba, że robi
                    coś z ważniejszych pobudek (misji, wartości wyższych, wizji osiągnięcia czegoś
                    etc.) Warto pamiętać, że wartości wyższe, dalekosiężne cele etc. nie leżą w
                    sprzeczności z zabawą. Z drugiej strony - jak powiada ludowe przysłowie - bez
                    pracy nie ma kołaczy. Jednak naprawdę można ciężko pracować i tworzyć, nieźle
                    się przy tym bawiąc - przykład znam bezpośrednio z własnego doświadczenia ;)

                    PS. Czasem krótką wypowiedź trzeba uskrajnić, tak aby uwypuklić aspekty
                    zagadnienia, które mogą być trudne w odbiorze, albo są w powszechnym przekonaniu
                    nieoczywiste. Stąd myślę, że tak bardzo skrajnie nie różnimy się w poglądach,
                    lecz rozkładamy nieco inaczej akcenty, a także prawdopodobnie rozmija się nam
                    nieco zakres znaczeniowy pojęcia zabawy.

                    Odnośnie avatarów z przeszłości: nie oszukujmy się, avatar to jedynie
                    symboliczna wizytówka osoby, która za nim stoi. Ważniejsze jest zatem jaka osoba
                    "grałaby" Widzącego niż to, jak on by wyglądał. W tym miejscu dotykamy ciekawego
                    problemu przezroczystości znaczeniowej takich wirtualnych światów jakim jest
                    Second Life. W moim przekonaniu podobnie było parę lat temu z Internetem pod tym
                    względem. Tzn. strony internetowe interesowały odbiorców same w sobie
                    zasłaniając treść w nich zawartą. Chodziło po prostu o to, że strony internetowe
                    nie były skonwencjonalizowane i korzystanie z nich wymagało dodatkowego wysiłku
                    na przedzieranie się przez odnajdywanie treści i odnośników etc. Teraz jest tak,
                    że z reguły na dobrej witrynie internetowej jej wizualna strona nie odgrywa
                    bardzo istotnej roli w przekazywaniu treści. Jest wizytówką i pierwszą
                    informacją czy jesteśmy w miejscu z wiarygodnymi treściami czy nie.

                    Second Life jest w fazie nieprzezroczystej znaczeniowo. Nie obowiązują w tym
                    narzędziu skonwencjonalizowane reguły komunikacji. Dlatego niektórzy użytkownicy
                    (szczególnie korzystający krótko), a także osoby, które z SL nie korzystają
                    traktują to środowisko jako po prostu drugi świat, zamiast patrzeć na nie w
                    sposób znakowy. Choć zabrzmi to paradoksalnie, Second Life nie jest drugim
                    życiem. Jest tym samym światem, jest kolejnym narzędziem komunikacji, który nota
                    bene nie jest wcale wynalazkiem szczególnie rewolucyjnym (nie ma tam jakościowo
                    nowych technik komunikacji). Jego zaletą jest wielofunkcyjność (jednoczesna
                    używalność, możliwość aranżacji przestrzeni, trójwymiarowe interaktywne obiekty,
                    komunikacja głosowa, tekstowa, symulacyjność, prawdziwa ekonomia, prawdziwa
                    społeczność, emocje i prawdziwa zabawa).
                    • Gość: godzinka Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.chello.pl 27.03.08, 22:35
                      Jeżeli SL jest pewnego rodzaju znaczeniową fikcją to jak możemy
                      mówić o prawdziwych emocjach, prawdziwej ekonomii i prawdziwych
                      relacjach społecznych? Czy nie jest tak że pod postaciami awatarów
                      kryją się wyidealizowane marzenia użytkowników? Jaką wartość
                      przedstawia świat, który można z łatwością pozbawić istnienia
                      przysłowiowym klinięciem myszki?
                      Wydaje mi się że w dużym stopniu jest to świat wyidealizowany, na
                      rekonstrukcjach ulic nie zauważyłam papierków na ulicach,
                      brakujących płytek chodnikowych czy dziur w asfalcie.
                      Co do filozofii cierpienia i zabawy to rzeczywiście bardzo obszerny
                      temat i nieco odbiegający od tematyki SL.
                      Chociaż... Czy w SL jest miejsce dla cierpiących? Dla "Innych"?
                      • Gość: oczyszerokotwarte Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 28.03.08, 18:18
                        Jak już wspomniałem SL jest przede wszystkim narzędziem (m.in. narzędziem
                        komunikacji), dlatego można odczuwać prawdziwe emocje kontaktując się z innymi
                        ludźmi. Podobnie jak można odczuwać prawdziwe emocje rozmawiając z kimś przez
                        telefon, a nawet czytając książkę z fikcyjną historią. Książkę i telefon można
                        równie szybko unicestwić wrzucając je do ogniska, tak jak szybko można
                        zlikwidować awatara. Czy to jednak powoduje, że telefony i książki są mało
                        wartościowe?

                        Nie wiem jak rozumieć pojęcie "znaczeniowej fikcji"? Niewątpliwie ludzie
                        prowadzą w SL realne interesy, pracują, zarabiają i tworzą społeczności.
                        Podobnie jak w innych wypadkach kontakt z ludźmi wywołuje prawdziwe emocje.

                        > Czy nie jest tak że pod postaciami awatarów kryją się wyidealizowane marzenia
                        użytkowników?

                        Wydaje się, że to bywa różnie, tak jak różnie bywa w życiu.Czy wychodząc z domu
                        nie zmieniamy nieco swojego wyglądu na bardziej korzystny? Czy możemy nazwać to
                        naszą idealizacją? Nie mam pewności, ale też nie widzę wielkiej różnicy między
                        jednym a drugim. (mój awatar jest np. karykaturą mnie i wygląda niezbyt korzystnie)

                        Prosty asfalt łatwiej jest zrobić niż dziurawy w SL, ale zapewniam, że widziałem
                        wiele wysp w SL, gdzie latały śmieci. Pytanie nie polega na tym czy są tam
                        dziury, czy też ich nie ma, ale po co takie dziury robić? Czy chodzi o to, żeby
                        na siłę robić tam rekonstrukcję tego co mamy na codzień wraz ze wszystkimi tego
                        niedoskonałościami, czy może tworzyć coś wygodnego i łatwego w użyciu? Nie
                        rozumiem po co ktoś miałby robić drugi świat identyczny do tego, który znamy z
                        naszej percepcji tyle, że wirtualny? Pomysł wydaje się absurdalny.

                        Tak jak wspominałem w poprzednim poście postawione pytania wyraźnie wskazują, że
                        osoba pytająca widzi Second Life jako odmienną rzeczywistość, jakieś inne życie,
                        a nawet inną czasoprzestrzeń. Tego rodzaju przekonanie jest błędne, bo
                        należałoby wtedy przyjąć, że opowieść znajdująca się w książce również stanowi
                        jakąś nową rzeczywistość. Nawet jeżeli jest to filozoficznie interesujący
                        pomysł, to doprawdy nie do utrzymania.

                        Na koniec wspomnę jeszcze, że w tej chwili rozpisywany jest projekt przez jeden
                        z uniwersytetów włoskich, kórego zadaniem będzie prowadzenie terapii dzieci
                        dyslektycznych przy wykorzystaniu SL jako narzędzia edukacyjnego. Proszę nie
                        pytać mnie o szczegóły, bo ich nie znam, ale z całą pewnością będą się
                        przymierzać do wykorzystania SL. Dla mnie sprawa jest jasna, że ludzie dotknięci
                        przez los, niepełnosprawni bardzo dobrze odnajdują się w Second Life.

                        Zapraszam na nasz blog secondumcs.blogspot.com, tam będzie można odnaleźć więcej
                        przemyśleń na tematy poruszone w tej dyskusji.
                        • Gość: godzinka Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.chello.pl 30.03.08, 09:28
                          Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi i informację o forum, z
                          niecierpliwością czekam na nowe przedstawienia Lublina w SL.
                          • Gość: wisia Re: Mercedesem po Starym Mieście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.08, 10:57
                            dawno nie czytalam tak sensownej dyskusji na tym forum, dzieki :-)

                            klaniam;-)
                            wisia
    • Gość: gość Mercedesem po Starym Mieście IP: 212.182.54.* 26.03.08, 14:53
      Mówcie co chcecie ale UMCS razem z Lublinem zrobili kawał dobrej roboty.
      Oczywiście można pomarudzić, bo w końcu jak coś ktoś zrobi to można to
      skrytykować - a co:)

      Ja dodam tylko dobra robota - teraz tylko rozwinąć wyspę i obraz miasta.

      A co do zabawy w nauczaniu - specjalista nie jestem ale "nie uczymy się bawiąc"
      - przedszkolaki by to wysmiały a co dopiero Internauci:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka