big_news
15.07.08, 10:05
A do tego gimnastyka artystyczna w wieku 32 lat? Czemu nie. No, przynajmniej
tak rzecze "Klara". Inne panie przywołane w tym artykule:
tiny.pl/2gf3
też wolą koty, swobodę, święty spokój, karierę zawodową, wizyty u kosmetyczki
i różne takie. Wszystkie je łączy jedno: obrzydzenie do dzieci. Bo one
przecież srają, brudzą się, wrzeszczą, płaczą, wymagają uwagi, kosztują oraz w
ogóle są irytujące. Ciekawe tylko, czy one same za młodu były mniej
denerwujące? Inna sprawa, że takimi artykułami GW powolutku, ale za to
systematycznie, podkopuje autorytet rodziny, szczepi w młodych ludziach kult
swobodnego życia, życia bez zobowiązań i zgryzot. Oczywiści, gdzie indziej "z
troską" wydrukuje się artykulik o niżu demograficznym, ale to nawet nie dla
równowagi, ot, żeby umyć rączki. A część młodych łyka tę swoistą modę na puste
jak wyschnięta studnia życie i dumnie obnosi się ze swoją "nowoczesnością".
Wiem wiem, po raz kolejny się narażam różnym takim, ale nie mogłem zdzierżyć,
musiałem o tym napisać. Tak mnie jeszcze zastanawia, kto tymi luzakami zajmie
się na stare lata? Czyli wtedy kiedy będą śmierdzący, bo będą robić pod
siebie, będą gadać bez związku, czasem wrzeszczeć i szlochać bez powodu. Czy
oni myślą, czy nic a nic, czy egoizm w czystej postaci, to symbol tych czasów?
I jeszcze jedno na koniec: ci, którzy _świadomie_ rezygnują z macierzyństwa
czy ojcostwa, nie mają pojęcia o tym, co tak na prawdę tracą. Ale to już temat
na inne opowiadanie...