Ja jem rano duze sniadanie, do pracy biore chleb z duuuza iloscia masłe (i jeszcze kiełbasa i serem), a nie tyje - bo wieczorem jem mało (czasem w ogole nic). Chodzi o to zeby jest tylko do zaspokojenia głodu, nie wiecej. A czy chleb, czy sałata, czy ciastka - to juz wszystko jedno.
Znów mam rozkminy kaloryczne:) W jaki sposób to zliczacie. Bo prowadzę sobie tabelkę gdzie do tej pory wprowadzałam ilość dostarczonych kalorii oraz tych które według zegarka spaliłam według aktywności no i wychodził mi jakiś tam bilans dzienny. Ale wczoraj...Woczraj miałam dużo czasu na przemyślenia bo spędziełam niemal cały dzień za kierownicą.
Takich rzeczy nie powinno się wogole liczyć bo i po co. To jest część twojego CPM które obliczą ci kalkulatory Licz kalorie pobrane i sprawdzaj bilans.
porcja > serka czy masła, typu pół łyżki to 0,5 g itd. Wiem, że to tylko przybliżenia, a > le działa - mam ujemny bilans kaloryczny i chudnę. Dokładniej nie muszę, skoro > spełnia moje oczekiwania. Tzn. - pół dużej łyżki to 5 g, nie 0,5 niestety ;)
Zakładam, że kromka chleba to 30 g, porcja serka czy masła, typu pół łyżki to 0,5 g itd. Wiem, że to tylko przybliżenia, ale działa - mam ujemny bilans kaloryczny i chudnę. Dokładniej nie muszę, skoro spełnia moje oczekiwania.
bilans kaloryczny - proste - to co zjesz minus to co spalisz równa się to co przytyjesz, cudów nie ma, jak się żre to się tyje, liczenie kalorii choć upierdliwe daje na prawdę świetną kontrolę i przyzwyczaja do zastępowania produktów kalorycznych większą ilością produktów małokalorycznych (a przy tym często zdrowszych) przykład: 100ml majonezu w jakiejś sałatce to odpowiednik 23 nektarynek, itd...
oczywistej oczywistośći. Jeżeli zaplanowałam zapotrzebowanie kaloryczne na 1 600 kcl, a spalam 2 800, to bilans dostarczonych kalorii wyniesie - 1 200? -- 兀er♪🦊s=ć 兀s
Nie wiem czy dziś bym umiała, ale kiedyś potrafiłam całkiem nieźle wyliczać kalorie na talerzu. Wystarczył określony czas na diecie 1k.
Potem z ciekawosci sprawdzilem jak wychodzi na (zwazonych) 8 gramach. Potem na 6, i na 5. Jak wplywa na bilans energetyczny i ilosc kalorii wiem, ale jak na to, zeby to dawalo taki sam smak i sie np. po prostu nie przypalalo, bo masla deficyt. Okazuje sie, ze majac dwie patelnie, najoptymalniej wychodzi jesli na mniejsza dam okolo 7 gram.
Jest możliwe? Wszędzie czytam, że bez ujemnego bilansu nie ma mowy o schudnięciu, a ja nie umiem określić kaloryczności „na oko”. W mojej obecnej sytuacji dzieciowo-pracowej sumienne liczenie kalorii kompletnie mi się nie udaje. Wytrzymuję dzień, góra dwa i rzucam to w diabły nie z powodu głodu lub zachcianek, ale braku czasu na te całe ważenie i przeliczanie.
nie chce sie wymądrzac, ale dieta cambridge - scisła, jest dla osób z duza nadwagą ty sobi ezrob mieszaną, 1 posiłek 300kalorii i 2 dc, lepiej ci sie bedzie chudło, mogę wkleic Wam moje sniadania - z kalorycznoscią, z tym ze ja sobie waze na wadze kuchennej, nie wiem czy Wam sie bedzie chciało
*bilans, nie białka -- cute but psycho. things even out
larix_decidua77 napisała: > Przecież jeśli dołożysz sport to zwiększysz deficyt. Ja nie twierdzę ze należy > jesc 1200 kalorii. Jesc nawet 2000 ale zwiększyć zapotrzebowanie przez sport. My rozmawiałyśmy o kaloriach diety, a nie sportowych. Jeżeli jednak zwiększysz spalanie przez sport, to negatywny bilans będzie większy i będziesz bardziej głodna.
Otóż to. Należy obliczyć swoje dzienne zapotrzebowanie na kalorie i dostarczać organizmowi tyle, aby bilans wychodził na 0, a jak się chce schudnąć, to kalorii się dokłada, ale dokłada się także tyle aktywności fizycznej, aby bilans wychodził na minus, i aby można było ciąć kalorie do naszego stałego zapotrzebowania. -- „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy, przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
nie liczę kalorii ale bilans musi wychodzić na zero bo na wadze przybywa mi tylko w okresie większej aktywności fizycznej -- https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg