To jest tak powszechne, totalny brak kultury. A najgorsze jest to, że te Panie psikające się po 10 razy nie psikają się Coco Mademoiselle czy Miss Dior, tylko killerami w stylu Angel, La Vie Est Belle czy Good Girl Herrery :/
Szminka Intensywnie nawilzająca Chanel rouge coco i ten kolor odcień 434 Mademoiselle 3.5 Warte każdych pieniędzy, trzyma sie caly dzień a kolor pasuje chyba kazdemu bo on podbija kolor naturalnych ust a nie koloryzuje, taki kolor sutek u piersi jak to kiedys polecaly forumowiczki.
la_felicja napisała: > Gorsze niż Coco Mademoiselle? Tak!! Nie ma porównania.
Coco Mademoiselle EDT to cudo nad cuda. EDP nie. Ale porównania do Angel?!
Michelle Marly "Mademoiselle Coco. Miłość zaklęta w zapachu", tłum. Urszula Pawlik "- Nigdy nie sądziłem, że szlagier o paryskim Trocadéro, na którym uciekł pies, może aż tak rozbawić ludzi – stwierdził wesoło zachwycony Dymitr. - Jakie to zabawne, że pies nazywa się akurat Coco, a nie Fifi lub jakoś podobnie.
Michelle Marly "Mademoiselle Coco. Miłość zaklęta w zapachu", tłum. Urszula Pawlik "- Nigdy nie sądziłem, że szlagier o paryskim Trocadéro, na którym uciekł pies, może aż tak rozbawić ludzi – stwierdził wesoło zachwycony Dymitr. - Jakie to zabawne, że pies nazywa się akurat Coco, a nie Fifi lub jakoś podobnie.
Jestem rocznik 1985, bardzo szybko bo w wieku 14 lat zaczęłam od Taty dostawać na jego powrót raz/dwa razy w roku perfumy Chanel/Dior itp ze stref wolnocłowych i Chanel wtedy, a Chanel teraz to jest niebo a ziemia :/ obecnie te perfumy pachną inaczej, ale co najgorsze nie są już tak trwałe. Kiedyś dwa psiknięcia Coco Mademoiselle i na drugi dzień czułam, teraz? Kilka godzin, a ja niczym nie pachnę i tak jest z zwiększością Douglasowych perfum, że je tak nazwę. No i jako, że są przy tym horrendalnie drogie, to modne zaczęły być perfumy niszowe, bo tam faktycznie zazwyczaj utrzymywanie się jest bardzo długie, tylko trzeba uważać, nigdy nie kupować w ciemno, bo niektóre zapachy są naprawdę charakterystyczne i mogą się nie spodobać.
kropkaa napisała: > Z normalnych, do biura, Coco Mademoiselle EDP też przyzwoicie długo się utrzymu > je. Wiem. Koleżanka używała. Musiałam się smarować pod nosem maścią mentolową w te dni, kiedy pracowałyśmy razem.
Opium YSL - muszę liczyć psiki, 3 to optymalna ilość. Gucci Eau de Parfum - jak wyżej. Z normalnych, do biura, Coco Mademoiselle EDP też przyzwoicie długo się utrzymuje.
Jeśli chodzi o Coco Mademoiselle EDT to jest to zapach idealny, nie ma co go zastępować, szukać podbnych, zamienników czy innych prawie jak. Zaczęłam niedawno kolejny flakon, a nowy już kupiony. Mam dużo perfum, także nie używam bardzo często, ale niezmiennie uwielbiam i zawsze muszę mieć.
Mam Ajmal Raindrops, chyba arabskie ;-). Buteleczka dość tandetnie wykonana, ale zapach ładny, wielowątkowy i dość trwały. Podobno do Coco Mademoiselle zbliżony, ale nie porównywałam (perfum Chanel nie znam za bardzo). Koleżanka miała jakieś perfumy w olejku, prześliczne, ale nie pamiętam nazwy. -- Liberté, Égalité, Wypierdalaité
Na pierwszym miejscu jest Poême Lancôme (używam od 28 lat), na drugim kilka zapachów, prawie tak samo ukochanych - Coco Mademoiselle Intese, trucizny Diora, zwłaszcza klasyczna wersja i Pure, Cinema YSL i Lou Lou Cacharel. Kręcą mnie też starocie, np Opium YSL w wersji vintage, Halston Classic Halston EDC, Givenchy Ysatis, Masumi Coty, Weil de Weil, Chloe Narcisse.. mogłabym dłuugo. 😉 A ostatnio ukochałam sobie i są to idealne propozycje na lato: Xerjoff Casamorati 1888 La Tosca i DG Light Blue Intense. 😍😍 -- Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
Ja się wyłamie i polecę taniocha.Od jakiegoś czasu prawie wszystkie perfumy oddaje mamie, bo po paru psiknieciach zaczyna mnie boleć głowa, i tak ciągle się nabieram, teraz na pozbyciu Alien, kiedys Dolce Gabbana the one, burberry , jadore, Coco mademoiselle, i nie wiem jakie jeszcze mi się podobają, a nie moge używać, nie wiem co je łączy wszystkie, ale wiem który się do nich nie zalicza Yves Rocher Nature, jest on lekki, nietrwały , i jeden z niewielu co mogę używać na codzien.
Mam wrazenie, ze polowa Penhaligon's to taki bardziej podkrecony i drozszy 'dupe' z mainstreamu. Mialam tylko probki ale w nich (nie pamietam konkretnych nazw juz) wyczulam Chloe, coco mademoiselle, nawet ktores z molekul. Tylko Halfeti mnie ujela.
Ale bratowa kupila mi na allegro olejek z ta molekula ISO E czy jak to sie nazywa (a pachnie jak chinskie kredki) i uzywam go jako bazy smarujac sie za uchem itd. Kiedys moja znajoma posmarowala sie tryskawkowym maslem bodyshop i spryskala coco mademoiselle i pachniala bosko (u mnie cm wywoluje straszny bol glowy a trzyma sie bardzo dlugo).