kamin napisała: > Ale wiesz, że ta "dacza" tym bardziej wymaga konserwacji, która jest trudna jeś > li nie mieszkasz na miejscu? To zależy od technologii. Dom modułowy lub drewniak lepiej znosi upływ czasu niż murowany, którego jeszcze trzeba w zimie ogrzewać, żeby nie złapał zawilgocenia. > I że wystrój mieszkania robi się anachroniczny w takim samym tempie jak wystrój > domu? Wielokrotnie łatwiej zmienić wystrój mieszkania niż wystrój domu, nie mówiąc już o blokującej cię totalnie architekturze tego ostatniego, układzie ścian nośnych i konstrukcji itp.
Wtedy, tak jak pisałam wcześniej, Borejkowie odcięliby im wyjście. > Wtedy jednak nie byłoby tam żadnej ściany z dykty. Ściana była tylko między pok > ojem Gabrysi i Idy a mieszkaniem pani Szczepańskiej. No a niestety wiemy, że ak > urat ta ściana była murowana. Ale tam kiedyś były drzwi, więc więcej sensu miałoby te zamurowane odmurować, a zamurować te wychodzące na przedpokój kombinatu Łuczakogadomskoszczepańskiego niż zamurowywać żywcem Łuczaków i Gadomskich. -- Wiedźma To jest bez sensu!
Postawienie drzwi wejściowych u wejścia do tego zaułku byłoby wtedy możliwe i rzeczywiści sprawiło, że część wspólnego korytarza stałaby się przedłużeniem korytarza w mieszkaniu Borejków. Wtedy jednak nie byłoby tam żadnej ściany z dykty. Ściana była tylko między pokojem Gabrysi i Idy a mieszkaniem pani Szczepańskiej. No a niestety wiemy, że akurat ta ściana była murowana.
Kapliczka typu domkowego stoi na niewielkiej górce pomiędzy drzewami. Wzniesiona prawdopodobnie w XIX lub na początku XX wieku. Zbudowana jest na planie prostokąta, murowana, otynkowana i nakryta dwuspadowym dachem z krzyżem na kalenicy. W ścianach bocznych kapliczki okna zamknięte łukiem, a do wnętrza prowadzą półokrągło zamknięte drewniane przeszklone drzwi. Wewnątrz wśród kwiatów obraz o tematyce biblijnej oraz figura Matki Boskiej.
Pierwotnie mógł to być budynek drewniany, którego lokalizacja niekoniecznie musiała pokrywać się z położeniem późniejszego obiektu murowanego. Pod koniec XVIII wieku był to parterowy budynek murowany z wysokim spadzistym dachem, ciągnący się wzdłuż wschodniej ściany Sukiennic, równej z nimi długości. Wewnątrz znajdowały się 64 kramy uszeregowane w dwóch rzędach.
Kapliczka typu domkowego stoi na niewielkiej górce pomiędzy drzewami. Wzniesiona prawdopodobnie w XIX lub na początku XX wieku. Zbudowana jest na planie prostokąta, murowana, otynkowana i nakryta dwuspadowym dachem z krzyżem na kalenicy. W ścianach bocznych kapliczki okna zamknięte łukiem, a do wnętrza prowadzą półokrągło zamknięte drewniane przeszklone drzwi. Wewnątrz wśród kwiatów obraz o tematyce biblijnej oraz figura Matki Boskiej.
On to myśl zasady, czyja władza tego religia, odebrał miejscowej ludności kościół i przeznaczył go protestantom. Obdarty ze swych gotyckich ozdób, pozbawiony wyposażenia, stary murowany kościółek św. Jakuba Starszego pękł z żalu. Na wschodniej ścianie prezbiterium pokazała się rysa od sklepienia po posadzkę. Rysa pęknięcia wielokrotnie zamurowywana odnawia się, przypominając o dokonanej przed wiekami profanacji kościoła.
eliszka25 napisała: > Wychowałam się na wsi i też pamiętam bielenie ścian. Bieliło się ściany właśnie > w takich starych domach albo w oborze, bo to miało niby zapobiegać gnieżdżeniu > się w ścianach insektów i właśnie robiło się to wapnem. W zwykłych murowanych > domach nikt ścian nie bielił.
Wychowałam się na wsi i też pamiętam bielenie ścian. Bieliło się ściany właśnie w takich starych domach albo w oborze, bo to miało niby zapobiegać gnieżdżeniu się w ścianach insektów i właśnie robiło się to wapnem. W zwykłych murowanych domach nikt ścian nie bielił.
Pierwotnie mógł to być budynek drewniany, którego lokalizacja niekoniecznie musiała pokrywać się z położeniem późniejszego obiektu murowanego. Pod koniec XVIII wieku był to parterowy budynek murowany z wysokim spadzistym dachem, ciągnący się wzdłuż wschodniej ściany Sukiennic, równej z nimi długości. Wewnątrz znajdowały się 64 kramy uszeregowane w dwóch rzędach.
Fundamenty murowanej budowli zostały odnalezione w latach 1920–1921 przez Adolfa Szyszko-Bohusza w północno-wschodniej części wzgórza wawelskiego. Niewielki fragment ściany zachodniej został odnaleziony już wcześniej, w 1905 roku.
Dym z paleniska rozchodził się po pomieszczeniu, może częściowo pomagał okap. Na zdjęciu jest ekspozycja muzealna, tu nie gotowano codziennie więc ściany nie wyglądają najgorzej. W rzeczywistości po pół wieku użytkowania musiały być czarne od smoły.
A to jeszcze są ziemne groby? Teraz przeważnie murowane, wystarczy płytę uchylne c a w dobie kremacji w podwójnym to chyba ba się zmieści kilka pokoleń z inwentarzem. Na moim cmentarzu ziemnych nie widać. Co prawda nie ma jeszcze mody na ściany na urny, a szkoda ale już są pola takich malutkich grobów dla nich.
On to myśl zasady, czyja władza tego religia, odebrał miejscowej ludności kościół i przeznaczył go protestantom. Obdarty ze swych gotyckich ozdób, pozbawiony wyposażenia, stary murowany kościółek św. Jakuba Starszego pękł z żalu. Na wschodniej ścianie prezbiterium pokazała się rysa od sklepienia po posadzkę. Rysa pęknięcia wielokrotnie zamurowywana odnawia się, przypominając o dokonanej przed wiekami profanacji kościoła.
Kronikarz pewien nazwał je stolicą królestwa Bieszczadów; drugi nadał miasta temu tytuł parva Cracovia,*) z tej przyczyny, iż handlem i bogactwem mieszczan równało się niemal z Krakowem. Był czas, kiedy ściana ratusznej wieży nosiła infułę biskupią. Władysław Łokietek starł jej wizerunek berłem swojem Żelaznem i Biecza imię do rzucił do skarbu królów. Odtąd Biecz miastem został grodowem i pomnożył senatorską izbę o jedno krzesło.
On to myśl zasady, czyja władza tego religia, odebrał miejscowej ludności kościół i przeznaczył go protestantom. Obdarty ze swych gotyckich ozdób, pozbawiony wyposażenia, stary murowany kościółek św. Jakuba Starszego pękł z żalu. Na wschodniej ścianie prezbiterium pokazała się rysa od sklepienia po posadzkę. Rysa pęknięcia wielokrotnie zamurowywana odnawia się, przypominając o dokonanej przed wiekami profanacji kościoła.
Kronikarz pewien nazwał je stolicą królestwa Bieszczadów; drugi nadał miasta temu tytuł parva Cracovia,*) z tej przyczyny, iż handlem i bogactwem mieszczan równało się niemal z Krakowem. Był czas, kiedy ściana ratusznej wieży nosiła infułę biskupią. Władysław Łokietek starł jej wizerunek berłem swojem Żelaznem i Biecza imię do rzucił do skarbu królów. Odtąd Biecz miastem został grodowem i pomnożył senatorską izbę o jedno krzesło.