Gość: bartek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.02.05, 15:17
Ministerstwo Sprawiedliwości na razie nie planuje utworzenia delegatur (ani w
Bydgoszczy, ani w Toruniu). Poseł Tomasz Markowski zarzuca prezydentowi
wprowadzenie radnych i rodziców dzieci z SP nr 8 w błąd.
Od dwóch lat rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 8 prowadzą walkę o
utrzymanie tej placówki. Podczas ostatniej sesji RM po zapewnieniach
prezydenta Konstantego Dombrowicza o tym, że w budynku "ósemki" ma znaleźć
się delegatura Sądu Apelacyjnego radni zdecydowali o podjęciu uchwały o
zamiarze jej likwidacji. W środę podczas kolejnej sesji RM ma odbyć się
głosowanie uchwały o likwidacji SP nr 8 przy pl. Kościeleckich.
Bydgoszcz i Toruń zabiegają o delegaturę Sądu Apelacyjnego. Oba miasta
wskazują budynki. - W najbliższym czasie nigdzie nie powstanie oddział sądu -
poinformowano nas w biurze rzecznika prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości.
Poseł Tomasz Markowski i część radnych z klubu Prawa i Sprawiedliwości od
wielu miesięcy wspierają starania rodziców "ósemki". Wczoraj otrzymaliśmy
tekst oświadczenia, w którym czytamy m.in.: "Podczas sesji Rady Miasta(...)
cześć radnych uległa zapewnieniom Pana Prezydenta Konstantego Dombrowicza, że
w najbliższym czasie w naszym mieście rozpocznie działalność Sąd Apelacyjny,
aby zapewnić mu godną siedzibę, należy bezzwłocznie zlikwidować Szkołę
Podstawową nr 8.
Argumentacja Prezydenta - a przede wszystkim powołanie się na rozmowę z
premierem Markiem Belką, który miał oznajmić mu, iż Sąd Apelacyjny wkrótce
powstanie - była tak przekonująca, że pokonała opory nawet tych radnych,
którzy obiecali rodzicom uczniów SP nr 8, że nie zgodzą się na likwidację tej
placówki.
Niestety(...) okazuje się, że jeszcze nic nie jest przesądzone(...) Kolejny
Sąd Apelacyjny nie powstanie w trakcie tej kadencji Sejmu. Ze smutkiem
stwierdzam, że radni zostali wprowadzeni w błąd. Obawiam się, iż niektóre
decyzje podejmuje się zbyt pospiesznie. Znane są opróżnienia budynków, które
stoją obecnie puste. Życzyłbym sobie i wszystkim bydgoszczanom, by nie czuli
się intruzami we własnym mieście, by nie byli zaskakiwani decyzjami z dnia na
dzień(...)".