Gość: Ziemianka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.12.06, 12:32
Pozwolenie na budowę dostałam od gminy w czerwcu br. Zgłosiłam rozpoczęcie
robót w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Warszawie. Robotnicy
rozpoczęli budowę, wszytko szło w miarę dobrze aż do zeszłego tygodnia. Dom w
połowie został już pokryty dachem (na razie tylko odeskowanie). Na budowę
wpadł z wizytą architekt i zauważył, że dom jest wyższy o 56 cm niż w projekcie!
Zapytaliśmy w gminie co z tym zrobić: rozbierać?, zmieniać projekt? jakie są w
ogóle możliwości? Nie dostaliśy żadnej odpowiedzi - na wstępie odesłano nas do
Powiatowego Inspektoratu. Tam skolei zaproponowano tylko jedno rozwiązanie:
zakończyć budowę, przygotować "projekt zamienny" (czyli całą dokumentację od
początku trzeba stworzyć) i wystąpić z wnioskiem o zamianę projektu.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że urzędnik, z którym
rozmawiałam, bez ogródek i zażenowania przynał, że cała procedura TRWA ROK. I
dopiero po roku, jak dobrze pójdzie, dostanę pozwolenie na użytkowanie!!!
Nie potrzebowałabym tego pozwolenia na użytkowanie i mogłabym sobie czekać
rok, gdyby nie to, że bank, w którym staram się o kredyt wymaga tego
pozwolenia w ciągu 3-4 miesięcy od przekazania nam ostatniej transzy.
Z góry uprzedzę komentarze i powiem, że nie zamierzam procesować się z
Inspektoratem o to, że powinni mój wniosek rozpatrzyć w ciągu 1 miesiąca, a w
sprawach szczególnie trudnych, w ciągu 3 miesięcy, bo wciąganie w tę sprawę
sądu na pewno nie przyspieszy rozpatrzenia mojego wniosku. Mogę się z nimi
procesować dopiero post factum.
Dodam też, że gdyby chodziło o zmianę wielkości np. okna, to w ogóle nie
byłoby problemu, bo okna podchodzą pod elewacje i kwalifikują się do kategorii
zmian drobnych, w odróżnieniu od zmian w ścianach, które są zmianami poważnymi.
Co o tym sądzicie? Rozbierać dom czy tworzyć nową dokumentację i bawić się z
urzędnikami w chowanego przez ROK? A może udawać, że nikt niczego nie zauważył
i mieć nadzieję, że Inspektorat nie zorientuje się przy odbiorze? To ostatnie
rozwiązanie jest oczywiście dośc naiwne.