hugo_w2
27.07.06, 06:34
W Wielkiej Brytanii pracuje około 250 tysięcy Polaków. Najwięcej ze
wszystkich obywateli byłych państw komunistycznych.
Ponieważ Francja czy Niemcy utrzymują zakaz zatrudniania ludzi z nowych
krajów członkowskich Unii, przeto Polacy mają wybór: albo pracować na czarno,
albo szukać sobie legalnego zajęcia. Anglia zatrudnia Polaków, jeśli sobie
znajdą pracę, ale Irlandia, na przykład, czy Szkocja wręcz poszukują
pracowników w Polsce.
Nie boją się Polaków (w ogóle obywateli nowych państw członkowskich) kraje o
niskim bezrobociu, zaś chronią się przed nimi właśnie Francja, Niemcy czy
Hiszpania, w których poziom bezrobocia znacznie przekracza dziesięć procent.
Można powiedzieć: zrozumiałe, iż te ostatnie rezerwują cenne miejsca pracy
dla swoich obywateli. Tymczasem oczywistą prawdą jest, iż oba zjawiska są
właściwie niezależne; bezrobocie w bogatych państwach Zachodu nie ma wiele
wspólnego z dostępną na rynku pracą. Wszyscy o tym wiedzą doskonale, że
osławiony "polski hydraulik" zawsze znajdzie zajęcie dla siebie.
Z danych brytyjskiego Home Office czy Wydziału Pracy i Emerytur widać, w
jakich dziedzinach Polacy (a za nimi Litwini, Słowacy, Łotysze, Czesi i
Węgrzy) znajdują zatrudnienie. Jako pracownicy fabryczni, przy pakowaniu
towarów, w obsłudze kuchni, jako kelnerzy, do sprzątania, w gospodarstwie
rolnym. Są to prace niewymagające specjalnych kwalifikacji ani dobrej
znajomości języka. Jako proste zajęcia są też i niskopłatne. Nie podejmie się
ich obywatel państwa zachodniego, albowiem zasiłek dla bezrobotnych jest
często nawet wyższy od płacy za tego rodzaju pracę. Nie mówiąc już o
dodatkowych świadczeniach socjalnych (ubezpieczenie zdrowotne, urlop itp.).
Jeśli w samej tylko Wielkiej Brytanii pracuje ćwierć miliona Polaków, to
można śmiało założyć, iż w całej Europie Zachodniej zatrudnienie znajduje do
miliona rodaków lub nawet więcej.
Czy to oznacza, że Polska, trapiona wysokim bezrobociem, znalazłaby się w
ogóle w katastrofalnej sytuacji, gdyby nie ów wentyl bezpieczeństwa?
Niekoniecznie. Poziom bezrobocia a miejsca pracy nie mają ze sobą wiele
wspólnego. Założyć można, że bardzo wielu tych, którzy znajdują sobie pracę
zarobkową na Zachodzie, w Polsce jej w ogóle nie szuka; ludzie ci są być może
nawet zarejestrowani jako bezrobotni, a zarabiają na Zachodzie. Natomiast
pracę, której im się nie opłaca podejmować w kraju, wykonują przybysze ze
Wschodu - Ukraińcy czy Rosjanie.
Powstały system naczyń połączonych funkcjonuje dobrze. Określany jest mianem
szarej strefy gospodarki, w której obowiązują rzeczywiste prawa rynku. Żadne
interwencje władz strefy tej nie wyeliminują, póki istnieje dysproporcja w
zarobkach i poziomie życia w Europie.
Quelle PDN-NY(CK)