intelektualny, ale w tamtych czasach oprócz wyrazów współczucia ze strony nauczyciela i ewentualnie kapelusza wypełnionego cukierkami, po zakończenku szkoły nie może liczyć na żadne wsparcie systemu. Że na wielkopolskiej wsi w tamtych czasach intelekt kobiety nie należał do jej kart przetargowych chyba nie
Szukam tego chopinowskiego pejzażu od lat, lecz on coraz dalej od Żelazowej Woli, widocznie tak już musi być. Ale są i tam takie krajobrazy, najwięcej w dolinie Bzury koło Brochowa, nieopodal świątyni, w której w roku 1806 wzięli ślub rodzice Fryderyka Chopina: Justyna Tekla Krzyżanowska i Mikołaj
, lat dziewięć, tkwi za regałem w małżeńskiej sypialni rodziców. A już trzy lata wcześniej, po ślubie Zwisłowąsych, można było przerzucić obie Pyziakówny do zielonego, a IGSa do ich starego pokoju. Albo można było wydzielić z tych pisieciu metrów kwadratowych dwie sypialnie i korytarzyk, zamiast kisić
wielkopolskich, dla gości "minihotel > u" pod siodło, zimą na kuligi, latem z bryczką np do ślubów itp. Prócz tego jak > aś drobnica, króliczki, kurczaczki czy tam inne puszki - kaczuszki. Nie lepiej? > I nie dokładać im tych sadów, hektarów, moreli, stukania w stodole młoteczkiem > ... Za
O. O wielkopolskich wtedy kiedyś tam pisałaś. :) Otóż. Ja nadal się nie znam, ale sama oceń: czy niem miałaby sensu taka wersja? Że zamiast dochodowych sadów wielkości chustki do nosa, Flory wydzierżawili popegeerowski, mocno podupadły dworek z jakimś tam terenem dookoła, że uruchomili kilka
minerwamcg napisała: > Ooj, jakich kretynizmów się nie robi dla dobra (lub niedobra) fabuły. Wyobraź s > obie sytuację, że Robroj dowiaduje się, że w rodzinie Borejków szykuje się ślub > . Ktoś mu o tym wspomina, w rozmowie telefonicznej, mimochodem. Robroj oczywiśc > ie nie
, pogrąża się w rozpaczy. Dwa rozdziały się tak pogrąża, gryzie wąsy, chleb wielkopolski i skarpetki, cierpi za miliony na stare złote. Dzięki intrydze godnej Jamesa Bonda (następne dwa rozdziały, tym razem pogryziony także podkoszulek i poszewka od jaśka)) dowiaduje się gdzie i kiedy ten ślub (w dalszym
żużlowych Gdy Patrick Hansen przeprowadził się na Śląsk, to poszedł dalej i nauczył się śląskiej gwary Ostrów Wlkp. zapamięta na zawsze. Tam poznał miłość swego życia i doznał koszmarnej kontuzji, która postawiła pod znakiem zapytania jego żużlową karierę Po wypadku sprawy fizjologiczne jeszcze nie
. > Ale Róża, ztcw, już nie jest w Ox. Ostatnio widziano ją na wielkopolskiej wsi, w otoczeniu licznej rodziny, w okolicznościach ślubu kuzyna Jożina. No tak, było to dobre parę lat temu, mogła się z powrotem przeprowadzić do Anglii, albo nawet do USA - wszak Fryderyk przysłał bukiet wraz z bilecikiem
myśl Kromki wielkopolskiej i Jana Kochanowskiego w rusałkę wiślaną, i zdaje się stanął najbliżej zarysom podaniowym. Legenda jego (1904), wydobyta z »prastarych puszcz kościoła*, przedstawia właściwie nadanie Wandzie przez boginię Żywię siły
wczesnego zjawienia się Niemców na widnokręgu polskim. Zwrócić należy uwagę, że Wanda w Kronice wielkopolskiej zyskała wybitniejsze znamiona rusał- czane, niż u mistrza Wincentego, a z mogiłami pod Krakowem złączono oba podania dopiero w XV w.1
myśl Kromki wielkopolskiej i Jana Kochanowskiego w rusałkę wiślaną, i zdaje się stanął najbliżej zarysom podaniowym. Legenda jego (1904), wydobyta z »prastarych puszcz kościoła*, przedstawia właściwie nadanie Wandzie przez boginię Żywię siły
wczesnego zjawienia się Niemców na widnokręgu polskim. Zwrócić należy uwagę, że Wanda w Kronice wielkopolskiej zyskała wybitniejsze znamiona rusał- czane, niż u mistrza Wincentego, a z mogiłami pod Krakowem złączono oba podania dopiero w XV w.1
> To chyba ta słynna wielkopolska gwara. No, teraz to walnęłaś. Ja rozumiem, że można nie lubić Wielkopolan, ale bez przesady, to jest poważne pomówienie.
Nie, to nie wielkopolskie! -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"