Istnieje oczywiście sprzężenie zwrotne między prawem, a mentalnością, ale akurat w tym wypadku prawo było bardzo ważne. Inny znany mi kazus to zakaz kary śmierci we Francji (Badinter) kiedy wiekszosc społeczeństwa była za. -- homohominilupus, czyli kulturalna psiamama: „Kłamczucha jesteś i straszne prostactwo (…) Wyzwiska?”
Kwestia diety dla dziecka też była grana, ale raczej w drobnych kwestiach - próba kształtowania zdrowych nawyków, nietolerancja laktozy, wybiórczości tylko na zasadzie "nie lubię fasolki, ale mogę zjeść brokuła". Inna sprawa, że w jednej ze swoich książek Elisabeth Badinter pisała o tym, jak kobiety uwalniając się w jednych obszarach tracą wolność w innych - tym właśnie obszarem, w którym wolność utraciły w ostatnich latach jest zdrowe odżywanie. Ale znów: zdrowe odżywianie ma cel nieco inny niż dążenie do wymarzonego 38/36/34/32 czy co tam kto sobie wybierze.
Bez bicia przyznaję, ze sama partycypuję zawodowo i prywatnie w wywieraniu presji w jakimś tam stopniu, bo jestem poglądowo blisko RB. Co ciekawe przed byciem matka podzielałam zdanie badinter i zarzekałam się ze ja kp nigdy ;) jak to mówią, avant t’as des principes, apres t’as des enfants 😬 Mojego faceta z kolei ostro przetrenowałam z francuskiego laisser pleurer na RB 😈
Nenia podzielam Twoja analizę sytuacji fr-niemcy. Wspomniana wyżej elisabeth badinter pisała w jednym z wywiadów : Vous écrivez : «dans une civilisation où le moi d’abord est érigé en principe, la maternité est un défi, voire une contradiction»… C’est une situation schizophrénique.
Miałam podobne odczucia czytając książki tracy hogg czy inne treningi behawioralne dla ubogich w podobnych klimatach Z francuskiej półki uwielbiałam elisabeth badinter i jej „ matka czy kobieta?”, jak urodziłam pierwsze dziecko to pizgnelam tym z balkonu
. – Nie można godzić się na to, by nauka rozstrzygała o fałszu i prawdzie na drodze nacisków grup społecznych, czy referendum – stwierdziła potem francuska feministka Elizabeth Badinter.
Ponadto: Konsekwencją gender konstruktywistycznego jest sąd, że seksualność jest płynna i można ją niejako dowolnie kształtować. (Judith Butler, najsłynniejsza feministka, Elisabeth Badinter) Oczywiście musielibyśmy jeszcze przeanalizować co to znaczy według konstruktywistów, że coś nie istnieje.
danaide napisała: > Memphis, zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach. Zgadza się też z Tobą Elisabeth > Badinter, feministka, która twierdzi, że kobiety z jednego kieratu (paternalist > ycznego) zostały zaprzężone w kolejny (właśnie eko-sreko). A może by tak nie traktować kobiet jak bezwolnych owiec, które można zapędzać z jednego miejsca w drugie.
Memphis, zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach. Zgadza się też z Tobą Elisabeth Badinter, feministka, która twierdzi, że kobiety z jednego kieratu (paternalistycznego) zostały zaprzężone w kolejny (właśnie eko-sreko). Tym niemniej nadal mam problem z "kupnym". Mam, bo mam świadomość, że za jakość po prostu się płaci - za składniki, robociznę/czas i label "eko".
Co jeśli problematyka 12-latki w ciąży jest częścią szerszego problemu, obejmującego: prawo do aborcji, prawo do rozporządzania własnym ciałem, prawo do mówienia nie, prawo do niebicia dzieci, prawo do niewyłącznego ponoszenia konsekwencji rozwodu/rozpadu związku? Badinter fajnie pisała o tym, że rewolucja obyczajowa była nie tylko z korzyścią dla kobiet - była również z korzyścią dla facetów. A kto ponosi większość konsekwencji? -- Kiedy Wy macie czas na te fora?
Z tego co pamiętam, Badinter wkurzało to szerokie ujęcie również dlatego, że uważała, że kobiety właśnie - wzorem Triss - powinny sobie znakomicie poradzić z tymi mnie zaawansowanymi formami przemocy, takimi jak gwizd, sprośny żart, niemoralna propozycja (nie pamiętam czy bez tej całej otoczki zależnościowej).
Badinter to feministka znienawidzona przez feministki;D Owszem, w Fałszywej ścieżce krytykowała szerokie ujęcie przemocy seksualnej/molestowania (coś na kształt ujęcia w tym raporcie, podejrzewam, że nasze same tego nie wymyśliły;)).
Model francuski - tak wynika z książek wspomnianej przez Ciebie Druckerman, ale też pisze o tym Badinter - w dużej mierze uwzględnia potrzeby kobiet, które dbają o zachowanie równowagi ról (kobieta, żona, matka). Naprawdę uważasz, że dziecku nie znoszącemu jeansu należy się stosowna korekta polegająca na kupnie jeansów na 2 tygodnie (jak w zeszłym roku)?