tak mi ktoś kiedyś powiedział i wiem, że miało to pozytywne znaczenie (to znaczy zrobiłam na tym gościu, bo facet oczywiście;)) był) ogromne wrażenie) i było to dla mnie ogromnym szokiem, bo sama siebie zawsze postrzegam raczej jako ciepłą kluchę.... do tego czasu przynajmniej sprawiam się
miało być "od tego czasu" :))
bo ja tak. jestem złośnica, noszę puszapy i kpiny se urządzam ze świętości :)
cioccolato_bianco napisała: > moze chociaz fakt, ze sie maluje do pracy i nie tylko jakos zadziala > na plus dla mnie? ;) no, jeszcze jak farbujesz włosy albo chociaż używasz grzebienia, to masz dodatkowe punkty :)
Ależ dziękuję za komplementy ;-). Chciałam sprostować - on specjalnie robi zwęglone frytki, bo tak właśnie lubi, chociaż odnośnie jego pozostałych potraw... To akurat mu nie wychodzi. Ale frytki pochłania ze smakiem, jak będzie miał problemy z zębami, to sam poszuka sobie dentysty. I na
wiem! -- elp1 No-wySącz-interstradą forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=131 albo siuuup i jesteś tu www.nowy-sacz.pl/
He, he! Jesetm zolzą!! I dobrze mi z tym... Mój mąż już też nie narzeka:)
Tak naprawdę, "zołza" to po arabsku po prostu "żona". Nie wiem czemu w języku polskim ma znaczenie negatywne.Nie wiem więc dlaczego Tobie, Ulanio, miałoby być zle
i mój chlopak to lubi. Może dlatego , że od czasu do czasu potrafię być słodka jak miód. Więc się ze mną nie nudzi. Mówi mi że jestem nieobliczalna więc nigdy nie wie co się wydarzy. I wiem , że to mu sie nigdy nie znudzi. Znamy się już 8 lat i jest tak wspaniale , że aż się boję!
Czuję się głupio, bo potrafię drobnostkami zniszczyć coś fajnego. On mnie w końcu kiedyś zostawi, jak dalej będę taka zołza. A najgorsze, że zaraz po akcji zołzowatej wiem, że zrobiłam źle i jest mi przykro. A on jest cierpliwy, lecz znamy wszyscy historię dzbana i jego ucha... Oczekuję, że
> Oczekuję, że ktoś mnie walnie w łepetynę tak, że zmądrzeję. Życie to zrobi, pradzej czy później na 100%. Kwestia czasu. -- Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle.
Zolzę lubilam bardzo ale teraz moja sympatia do niej zmalala.Ona zachowuje sie tak jakby chciala na sile uszczesliwic wspolmieszkancow i jest niezadowolona ,ze inni nie sa jej wdzieczni i nie skladaja jej holdow za to ze wywalczyla nominacje w pokoju zwierzen bez podzialu na wygranych i
ellivia napisał(a): > Zolzę lubilam bardzo ale teraz moja sympatia do niej zmalala.Ona zachowuje sie > > tak jakby chciala na sile uszczesliwic wspolmieszkancow i jest > niezadowolona ,ze inni nie sa jej wdzieczni i nie skladaja jej holdow za to ze > wywalczyla
Właśnie stwierdzam ,że jestem straszna zołzą.Strasznie krzycze na domowników począwszy od dziecka a skończywszy na mężu.Mało kto pisze o tym ,że jest taki jaki jest ,że jest nerwowy ,krzykliwy i wogóle. Mam czasem wrażenie ,że tego nie zniose.Denerwuje mnie to ,że mój chłop pije (troche mniej
aha jesli jest taka mozliwosc to razem z mezem zgloscie sie do jakiejs poradni bo przeciez problem dotyczy nie tylko ciebie.
jesteś normalną dziewczyną
Ja jestem zołzą...wcale się nie sprawdza:) Owszem faceci lubią zołzy, fascynują się nimi bo są nieprzewidywalne, a przez to ciekawe...ale wybierają te na pozór mniej zołzowate. Tylko niektórym chce się w zołzie odkryć jej drugą stronę...reszta jest zbyt leniwa i wybiera jednak talerz z obiadkiem