niby wszystko jest ok, ale - caly czas utrzymuje kontakt ze swoją byłą kochanką, którą jak twierdzi bardzo kochał. ona ma męża, dziecko, mieszka daleko ale wciąż dzwoni do niego i sms-ują do siebie. ale tylko gdy on jest w pracy... jak jest w domu i ja jestem jest cisssza. tylko gdy ona nie wie
Pozazdrościć takiego związku :P Ale wydaje mi się że trochę to wszystko bagatelizujesz
nie da się zciągnąć (ogłosił upadłość swojej firmy i nic go nie obchodzi) a ona ma przecież wypłatę. Więc jak to jest z tym zaufaniem czy można zaufać mężowi ? ja teraz stoję przed podobną decyzją. Kocham swojego męża i ufam mu- bo dzisiaj jest dobrze. A co będzie jutro ? Życie bywa bardzo przewrotne
Jeżeli nie ufasz męzowi to cos nie tak chyba z małzenstwem? Myśle ze w tym wypadku to nie kwestia tylko zaufania ale i tego jakim człowiekiem jest Twój mąż. Jeżeli odpowiedzialnym to nawet w przypadku rozstania nie bedzie robil problemów. Znam małżeństwa które się roztają ale w zgodzie i nie robia
Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Jakiś czas temu mąż z powodów problemów w firmie poprosił abyśmy podpisali intercyzę, czyli rozdzielność majątkową aby zabezpieczyć rodzinę przed problemami. Na początku myślałam, że to może być dobry pomysł ale coś mi nie pasowało i poszłam do znajomej, jest
Znajoma mieszkała z chłopakiem u niego w mieszkaniu które miał po babci. Wyremontowali całe mieszkanie, potem ślub dziecko i po 2 latach rozwód. Zainwestowała w te mieszkanie a teraz mieszka z dzieckiem u matki. Powiedziałam mężowi, że nie chce aby mnie tez to spotkało, zainwestuje w jego
Twoje wywody z mojego postu sa tak nietrafne ze az nie chce mi sie tego komentowac. Nie pisalam ze dla mnie moj facet nie jest swietny. Powiedzialam ze dla moich psiapsiulek nie bylo to motywacjia ich postepowania. Znam je i wiem co je kreci w facecie. Napisalam jeden watek, a nie
Ale gdzie skarpetka_szara napisała, że jej związek wegetuje??? Bo ja tego nie widzę...
skłonił mnie do takich myśli wątek o zdradzie, wydaje mi się że ja swojemu w miarę ufam ale ręki uciąć bym nie dała. -- forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=37610795
ufam. Nigdy nie dał mi powodu aby mu nie ufać.
raczej jego urodą bo jak mówię, że gwoździe to ja wbijam i malowaniem ja się zajmuję, bo on ma dwie lewe ręce to twierdzą, że nie można mieć wszystkiego. I sądzę, że oddałyby swoich zaradnych mężów za mojego pięknego niedorajdę. Bomba przez przypadek wybuchła przed świętami, podobno ze sobą nie
mnie jak pustaka, który poleciał na ładną twarzyczkę. Gdybym była mężczyzną to może Twoje słowa miałyby jakieś uzasadnienie. I po raz kolejny powtarzam, wsiowe korzenie miały tylko zobrazowac sytuację, nigdy mi nie przeszkadzały!
Ja nie rozumiem Twojej uproszczonej wizji świata. Pytanie kontrolne - co sądzisz o kobietach narzekających na mężów tyranów?
. Dlaczego pieniądze zarobione pracą całego zespołu były wydzielane według indywidulanych potrzeb dyrekcji i zaprzepaszczane bez echa. CZY TAK WOLNO? Chciałbym także zaznaczyć, że razi mnie wypisywanie anonimowych postów przywołujących prywatność Pani Dyrektor, jej męża, problemy itd. O każdym można
w dodatku moja stara jest facetem a ja kobietą. To zadziwiający związek,ale w pewnym wieku kiedy gruczoł prostaty sięga mózgu to mężom przestaje wystarczać winko na Gontynce i próbują wskoczyć do uciekającego pociągu do uciech.
meza uchodzę za osobę której trzeba uwazac co sie mowi itd.Wkurza mnie to i czuje sie z tym zle bo mąż gdy poruszam ten tem np dzisiaj, celem ''oczyszczenia siebie'' zarzuca mi,że chce go slucic z ojcem,ze jego tata-ojczym nie mialby powodu aby kłamać. Zatem to ja jestem kłamczuchą. W koncu
).Potem mąż poznal mnie i jak slyszalam pierwszy raz zapomnial o tej swojej pierwszej milosci,że dzieki mnie.Jednak mimo to czasami widzialam ze ona dzwonila itp , wytlumaczylam mezowi,że takie znajomosci są niebezpieczne i że nie chodzi mi o brak zaufania do niego tylko nie ufam takim