Polecono mi ją. -- ....najwyższym osiągnięciem jest pokonać wroga bez walki.
Pani KAsia i Pani Zosia przyjmowały mój ostatni poród. Obsługa rewelacja. Rzeczywiście, bardzo fajna babka.Ale nazwiska też nie kojarzę. -- ....najwyższym osiągnięciem jest pokonać wroga bez walki.
TO POŁOŻNA NAPRAWDĘ PROSTO Z SERCA - Z POWOŁANIEM,Z WIELKĄ CIERPLIWOŚCIĄ ZAWSZE UŚMIECHNIĘTA ,ENERGICZNA SZPITAL NA MADALIŃSKIEGO JEST NAPRAWDĘ DOSKONAŁY ZARÓWNO OPIEKA LEKARSKA JAK I POŁOŻNEJ JEST NA WYSOKIM SZCZEBLU POWIEM SZCZERZE ,ŻE CZUŁAM SIĘ JAK W DOMU ,WYDAJE MI SIĘ ŻE JEST TO NAJWAŻNIEJSZE ,ABY KOBIETE NIE OTACZAŁ LĘK ,STRACH I PRZERAŻENIE - DZIĘKUJĘ PANI OLGO!!!!
Rodziłam w tym szpitalu córeczkę i oceniam go bardzo wysoko. Moją położną była Agnieszka Bebel, której dziękuję za pomoc, opiekę i słowa otuchy, to ona zdecydowała o cc gdyz mała była ułożona wierzchołkowo, i po 12 godz porodu wiadomo było że w kanał się nie wstawi.
i ja również polecam p. Martę Hałas. Świetny fachowiec o najwyższych kompetencjach. Pozdrowienia dla p. Marty.
hm, moja z NFZtu, czy to też uczciwie? -- >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
Ja mialam jedna przez cala ciaze ale ona byla chyba tylko do porodow domowych i do prowadzenia ciazy w rejonie.Od 34 tyg juz jej na oczy nie widzialam bo zajal sie mna szpital gdy sie okazalo ze mam wysokie cisnienie.Podczas porodu byly chyba ze 3 :) W moim rejonie z tego co sie orietuje jest...
Pzyłożyłam do cycka bo mi kazały chociaż nic nie miałam ...Mała zdenerwowana szarpała sutki mi przez 5 godzin byłam nieprzytomna płakać mi się chciało,piguły miały mnie w d!!Gorzkiej herbaty nie zobaczyłam...bo była na korytarzu w czajniku, a położne zapomniały, że nie mogę wstawać,a ja nie miałam odwagi się upomnieć. Sutki od karmienia zmasakrowane krwawiły i dotknięcie piersi doprowadzało mnie do szału!Jak prosiłam o dokarmienie bo nie dawałam rady przystawić bo wyłam z bólu to wywracały oczy z miną na której pisało "Wyrodna matka".Po przeniesieniu na zwykłą sale zakazano mi używać dzwonka w ścianie przy łóżku chociaż dalej miałam spore problemy ze schodzeniem z wysokich szpitalnych łóżek.
doskonale wiem o czym mówisz bo ja w swoim szpitalu przeszłam podobny koszmar i nie tylko o karmienie chodziło ale o to że zachorowałam po cc okazało sie że mam jakies wewnetrzne zakażenie w organizmie byliśmy 13 dni w szpitalu to był taki koszmar ze z pół roku mi sie śnił ten szpital pielęgniarki i położne dokładnie takie same jak u Ciebie ja błagałam o wypisanie do domu lekarza bo z dzieckiem było wszystko ok a ja bym sobie poradziła tam itak nikt mna sie nie zajmował. Zaczęło sie wszystko od porodu który zakonczył sie cc ale na tym etapie jeszcze było ok nie trwał długo ok 4 godzin ale okazało sie w trakcie ze musi sie zakonczyć cc.
wynik cytologii? Wcześniej należałam do innej przychodni i położna telefonicznie podawała mi wynik cytologii. Dwa tygodnie temu byłam pierwszy raz w nowej przychodni i dziś zadzwoniłam, dowiedziałam sie, ze wyniki są, ale nie poda telefonicznie. Od razu sie wystraszyłam, że coś jest nie tak, że pewnie grupa wyższa niż II - bo zawsze dostawałam tą informację przez telefon.
Pod koniec lipca rodziłam na Żelaznej synka z położną Elizą Leoniuk i praktykantka Małgorzatą Rokicką. O obu mogę powiedzieć tylko to, co najlepsze. Tylko dzięki nim urodziłam naturalnie, kompetencja i kultura na najwyższym poziomie. Nie miałam wykupionych usług położnej, a te "z dyżuru" wg mnie dały z siebie, co najlepsze.
Bardzo się zdenerwowałam, bo w porzedniej ciąży też tak miałam. Może z powodu mojego zdenerwowania. Ale położna mówiła że nie było skoków, tylko cały był za wysoki
"Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital we Włocławku 1,7 mln złotych kary po śmierci bliźniąt. To najwyższa możliwa kara przewidziana w umowie w wysokości 2 proc. kontraktu placówki. NFZ stwierdził, że szpital nie przestrzegał warunków umowy. "
Włocławek nie jest żadnym wyjątkiem - takie są realia w każdym,zwłaszcza powiatowym szpitalu. Oszczędność posunięta do absurdu,brak personelu medycznego - średniego i wyższego. I wszystko jakoś się toczy,dopóki nie zdarzy się nieszczęście.A wtedy zlatują się hieny medialne. I finał tej paranoi - NFZ nakłada na szpital milionowe kary.Za to,że za nisko wycenia świadczenia medyczne i na dyżurze nocnym zamiast dwóch - dyżuruje jedna położna i w związku z tym - za rzadko bada ciężarne...