Dodaj do ulubionych

Boje sie isc do lekarza...

16.02.14, 21:42
unikam tego jak ognia... musi mnie juz naprawde zmusic sytuacja, zebym sie zdecydowala.... albo zwala mnie z nog, albo dolega mi cos co sprawia, ze odwiedzic lekarza musze....

Kilka tygodni temu KM uskarzal sie na uporczywy kaszel - w koncu poszedl do lekarza... no i sie zaczelo... a kiedy ostatni raz robil pan check? a nie pamietam... ok... tutaj ma pan skierowanie do takiego specjalisty, do innego specjalisty, i jeszcze do tego i jeszcze przeswietlenie i badanie krwi i za dwa tygodnie przyjdzie pan, jak juz splyna wszystkie wyniki, i reszte zrobimy tu na miejscu... ale w deche... kaszel juz przebrzmial ale jak go juz dorwali, to nie popuszcza...

Dlatego jesli mi nic powaznego nie dolega, nawet jesli chce tylko szczepienie przeciw grypie, to staram sie nie wchodzic w oczy lekarzowi, zeby sobie nie przypomnial o mnie... KM uchylal sie dlugie lata - teraz jak go juz dopadli, to sprawdza wszystko co mozliwe...
Obserwuj wątek
    • super.halusia Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 21:56
      współczuję,a tak na marginesie: na szklankę ciepłej wody,łyżeczkę soli morskiej,dwa razy dziennie płukać gardło,powinno troszeczkę ulżyć
      • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:04
        No jemu juz ten kaszel dawno minal... tylko lekarz jak dopadnie to nie odpusci smile
        • super.halusia Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:05
          m.maska napisała:

          > No jemu juz ten kaszel dawno minal... tylko lekarz jak dopadnie to nie odpusci
          > smile

          zgadza się,ale nic nie zaszkodzi płukać gardełko
          • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:08
            Jasne... dochtor sam kiedys palacz, pogrozil paluszkiem i ustanowil gorna granice na 10 fajek dziennie smile
            • super.halusia Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:16
              m.maska napisała:

              > Jasne... dochtor sam kiedys palacz, pogrozil paluszkiem i ustanowil gorna grani
              > ce na 10 fajek dziennie smile

              to i tak dużo
              @
    • kicho_nor Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 21:58
      Może ktoś
      zdrowa, zaszczepiona, ja sie nie skuszę.

      • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:05
        kicho_nor napisał:

        > Może ktoś
        > zdrowa, zaszczepiona, ja sie nie skuszę.
        >

        Kiszka... przeciez ja wiem, jak wygladasz... hahahaha......
        • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:11
          m.maska napisała:

          > kicho_nor napisał:
          >
          > > Może ktoś
          > > zdrowa, zaszczepiona, ja sie nie skuszę.
          > >
          >
          > Kiszka... przeciez ja wiem, jak wygladasz... hahahaha......

          myslisz w zwiazku z tym, ze moglabym byc zainteresowana...shock
          • kicho_nor Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:17
            nie sądze byś się zainteresowała

            ale to co napisałaś na początku wątku zabrzmiała jak atest z homologacją.
            • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:49
              kicho_nor napisał:

              > nie sądze byś się zainteresowała
              >
              > ale to co napisałaś na początku wątku zabrzmiała jak atest z homologacją.

              Prawie tak...
              Np. dentysta... jesli nie ma sie w specjalnym "zeszyciku" stempelka od dentysty, ze raz w roku bylo sie u kontroli... to kiedy przyjdzie do leczenia z udzialem wlasnym, ten udzial wlasny jest wyzszy... tzn. tyle co: nie dbales pacjencie o swoje zabki, to teraz doplacisz wiecej z wlasnej kieszeni...
              • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 16.02.14, 22:54
                Kasy rzecz jasna oferuja wszelkie mozliwe badania profilaktyczne, wychodzac z zalozenia, ze profilaktyka jest tansza niz pozniejsze leczenie.
                Analogicznie jest ze szczepieniami przeciwko grypie - te sa tutaj bezplatne... przychodze do lekarza i melduje w recepcji, ze chce szczepienie i je dostaje... ale za to, jesli sie nie zaszczepie i przyjde mdlejaca z grypa... to niestety ale leki przeciwgrypowe sa juz pelnoplatne smile to dziala tak: mysmy ci oferowali profilaktyke(szczepienie), nie chcialas... to płać za leki.
                • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 06:06
                  m.maska napisała:

                  > Kasy rzecz jasna oferuja wszelkie mozliwe badania profilaktyczne, wychodzac z z
                  > alozenia, ze profilaktyka jest tansza niz pozniejsze leczenie.
                  > Analogicznie jest ze szczepieniami przeciwko grypie - te sa tutaj bezplatne...
                  > przychodze do lekarza i melduje w recepcji, ze chce szczepienie i je dostaje...
                  > ale za to, jesli sie nie zaszczepie i przyjde mdlejaca z grypa... to niestety
                  > ale leki przeciwgrypowe sa juz pelnoplatne smile to dziala tak: mysmy ci oferowali
                  > profilaktyke(szczepienie), nie chcialas... to płać za leki.



                  A wyobraź sobie, że parę dni temu przeczytałam na pewnym polskim forum, że szczepienia przeciwgrypowe są w Niemczech zabronione.
                  Zaprotestowałam, ale uwierzyć mi nie chciano, bo... tak napisali w gazeciebig_grinbig_grinbig_grin
                  • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 11:58
                    Tak bywa... ze wiedza wszystko lepiej...
    • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 12:00
      Póki nasi debile z MZ nie uświadomią sobie ,że lepiej zapobiegać
      niż leczyć,to będziemy mieli co mamy.
      Chociaż podejrzewam ,że obecna sytuacja jest im ba rękę ,bo to cicha eutanazja.
      Za późno się zgłaszasz-twoja wina.Terminy długie,może wcześniej umrzesz,nie trzeba będzie leczyć.To ma nawet sens nie?
    • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 12:03
      Też nie lubię chodzić do lekarzy,ale co jakiś czas robię badania kontrolne
      u dentysty,ginekologa i podstawowe u lekarza rodzinnego.
    • darima_ka To mam nadzieję zart:D 17.02.14, 12:05
      https://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201402/1392592920_hn2475_600.jpg
      • m.maska Re: To mam nadzieję zart:D 17.02.14, 12:26
        W pradawnych czasach PRL-u trenowalam szermierke, po to zeby moc startowac w zawodach, trzeba bylo przejsc wszystkie badania u lekarza sportowego - bez wszystkich stempelkow, nie mozna bylo wystawic zawodnika... no i sie stalo, wyslano mnie do dentysty, ktorego sie panicznie balam - wolalam zrezygnowac...
        W klubie po sasiedzku byla swietna zawodniczka, ktora trenowala od lat, zreszta trenowali takze jej dwaj bracia - cala rodzina...
        Pewnego razu wrocila z zawodow chyba w Bulgarii, polozyla sie do wanny i umarla - byla przed matura...
        Dopiero wtedy okazalo sie, ze chorowala na serce - a jednak stempelki miala.
        Bywaly juz przypadki kiedy to mlodzi zawodnicy wyjezdzali na zgrupowania i... umierali...

        A z tym terminem przeswietlenia dla Kowalczyk, oczywiscie to zart - byc moze kto inny musialby czekac, ona na pewno nie... podobnie bylo z pogrzebem Julii Bonk - tam pojawil sie premier ale na pogrzebie blizniat z Wloclawka go nie bylo.
        • m.maska Re: To mam nadzieję zart:D 17.02.14, 13:41
          Byc moze nie pamietam tak dobrze jak doszlo wtedy do tej tragicznej, naglej smierci, byc moze plotki mowily cos innego, byc moze ukrywano jej rzeczywisty stan zdrowia... wlasnie znalazlam wspomnienia jej trenera...

          "Z tego, co mi jest wiadome, przyczyną śmierci tej cudownej istoty był tragiczny w skutkach splot zdarzeń: Astrid na kilka dni przed śmiercią była na obozie treningowym. W czasie treningu skręciła sobie nogę w kostce. Nikt nie przypuszczał, ona też, że gdzieś wewnątrz nogi nastąpiło pęknięcie naczyńka krwionośnego, które następnie zamieniło się w skrzep. Ostatnie dwa dni Astrid na obozie już nie trenowała, bo wciąż bolała ją stopa w stawie skokowym. Po powrocie do Wrocławia Astrid zrobiła sobie gorącą kąpiel, w czasie której naczynia krwionośne rozszerzyły się a skrzep ruszył w kierunku serca. Gdy skrzep doszedł do zastawek sercowych – zaczopował je i zatorował krwioobieg. Astrid prawdopodobnie poczuła, że dzieje się z nią coś niedobrego, być może chciała wstać, sięgnęła po ręcznik, bo znaleziono ją potem z ręcznikiem na ręku w wannie, twarzą w dół. Straciła przytomność, upadła do wody i utopiła się."

          ...w takim razie bylo to zlekcewazenie urazu...
    • rena-ta49 Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 14:12
      Moja lekarz pierwszego kontaktu taka właśnie jest.
      Raz w roku nakazuje mi zrobić podstawowe badania,
      ale to lekarka"starej daty"bardzo dokładna.
      Jest chyba lekarzem z powołania,długo i dokładnie
      każdego pacjenta bada,a przepisywane leki nie wybiera z listy najdroższych.
      Czasem w poczekalni ludzi psioczą,że każdy pacjent długo w gabinecie,
      ale ona jest człowiekiem i ma dla pacjenta czas.
      • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 17.02.14, 20:46
        Oby takich lekarzy bylo jak najwiecej... smile
    • al-szamanka Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 19.02.14, 20:02
      Tak, właśnie, polscy rakarze i okrutnicy.
      Moj brat był dzisiaj u takiego. Poszedł poskręcany z bólu, poprzedniego dnia w szpitalu dano mu zastrzyk, gdyż nie mógł się ruszyć (3 spieprzone operacje kręgosłupa ma za sobą).
      Lekarz nie dał mu nawet tabletek przeciwbólowych, nie pomogły prośby... twierdził, że stan nie jest jeszcze taki zły.
      Rakarz, bandzior!!!
      Nikomu źle nie życzę, ale w tym przypadku chciałabym, aby tydzień pocierpiał, tak jak mój brat od lat.
      • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 11:14
        Jakim trzeba być bezdusznym konowałem
        żeby nie mieć odrobiny współczucia dla cierpiącego pacjenta!
        • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 12:39
          No wiec o to sie rozbija, ze traktuja swoja prace jakby to byla tasma produkcyjna... kazde wejscie pacjenta oznacza kase... i praca na akord...
          • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 13:38
            m.maska napisała:

            > No wiec o to sie rozbija, ze traktuja swoja prace jakby to byla tasma produkcyj
            > na... kazde wejscie pacjenta oznacza kase... i praca na akord...

            Tak, tylko pacjent jest czlowiekiem a nie kawalkiem zardzewialej blachy.
      • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 16:52
        al-szamanka napisała:

        > Tak, właśnie, polscy rakarze i okrutnicy.
        > Moj brat był dzisiaj u takiego. Poszedł poskręcany z bólu, poprzedniego dnia w
        > szpitalu dano mu zastrzyk, gdyż nie mógł się ruszyć (3 spieprzone operacje kręg
        > osłupa ma za sobą).
        > Lekarz nie dał mu nawet tabletek przeciwbólowych, nie pomogły prośby... twierdz
        > ił, że stan nie jest jeszcze taki zły.
        > Rakarz, bandzior!!!
        > Nikomu źle nie życzę, ale w tym przypadku chciałabym, aby tydzień pocierpiał, t
        > ak jak mój brat od lat.
        >
        Al,32 lata pracuję jako lekarz i....trudno mi uwierzyć w Twoją opowieść.
        Chyba,że Brat poszedł na Izbę Przyjęć,albo SOR i tam go poinformowali,że właściwym miejscem,do którego powinien się udać jest POZ.
        Bo IP i SOR to miejsca,w których leczy się choroby zagrażające życiu.
        • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 18:56
          izydor88 napisała:

          > Al,32 lata pracuję jako lekarz i....trudno mi uwierzyć w Twoją opowieść.
          > Chyba,że Brat poszedł na Izbę Przyjęć,albo SOR i tam go poinformowali,że właści
          > wym miejscem,do którego powinien się udać jest POZ.
          > Bo IP i SOR to miejsca,w których leczy się choroby zagrażające życiu.
          >

          Nie wiem w jakim środowisku lekarskim się obracasz, Klaro, ale sądzę, że nie z tego polskiego świata. Mój brat był na umówionej wizycie u dobrego neurochirurga (ponoć), czekał na nią ponad 2 miesiące - moim zdaniem, gdy lekarz zobaczy tak pokrzywionego z bólu pacjenta powinien odpowiednio reagować... a spotkał się z machnięciem ręki po prostu. Dlatego nie zmienię mojego zdania. To był rakarz nie lekarz i do tego jeden z tych najgorszych.
          Wiesz, gdy bywam w Polsce nasłucham się zawsze opowieści o tej grupie zawodowej. Owszem zdarzają się wyjątki, ale o większości się słyszy: nieudolny, leczy tylko wtedy, gdy przyjdzie się do takiego prywatnie, bez serca, grabieżca, bestia, okrutnik, gorszy niż hitlerowiec itp.
          I takie mniemanie o lekarzach ma ponad 90% pacjentów.
          Myślę, że nikt nie powiedziałby ani jednego słowa na lekarza-człowieka.
          • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 19:07
            No.... mamy nawet jednego takiego na forum wg niego pacjenci sa gorsi niz zwierzeta - czy trzeba czegos wiecej?
          • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 19:28
            al-szamanka napisała:
            > Nie wiem w jakim środowisku lekarskim się obracasz, Klaro, ale sądzę, że nie z
            > tego polskiego świata. Mój brat był na umówionej wizycie u dobrego neurochirurg
            > a (ponoć), czekał na nią ponad 2 miesiące - moim zdaniem, gdy lekarz zobaczy ta
            > k pokrzywionego z bólu pacjenta powinien odpowiednio reagować... a spotkał się
            > z machnięciem ręki po prostu. Dlatego nie zmienię mojego zdania. To był rakarz
            > nie lekarz i do tego jeden z tych najgorszych.
            > Wiesz, gdy bywam w Polsce nasłucham się zawsze opowieści o tej grupie zawodowej
            > . Owszem zdarzają się wyjątki, ale o większości się słyszy: nieudolny, leczy
            > tylko wtedy, gdy przyjdzie się do takiego prywatnie, bez serca, grabieżca, bes
            > tia, okrutnik, gorszy niż hitlerowiec itp.

            > I takie mniemanie o lekarzach ma ponad 90% pacjentów.
            > Myślę, że nikt nie powiedziałby ani jednego słowa na lekarza-człowieka.
            Al,dzisiaj odwiedziła mnie pacjentka prywatna z licznymi dolegliwościami stawowo-mięśniowymi.
            Okazało się,że mieszka w Szwajcarii i ostatnio przebywała w "jednej z lepszych" klinik szwajcarskich.
            I doszła do wniosku,że jeśli w Polsce nikt jej nie pomoże,to chyba już nigdzie...
            Zaproponowałam odpowiednie badania(jestem pewna,że w tej szwajcarskiej klinice wykonano już te badania),zapisałam środki p/bólowe i umówiłyśmy się na wizytę w trakcie następnej wizyty w Polsce.
            Są pacjenci,którym nawet najlepsza szwajcarska klinika nie pomoże.
            I jeszcze - dojeżdżam do pracy autobusem.NL nie wierzy,gdy opowiadam,co słyszę...
            Bywa,że taki delikwent trafia potem do mnie,a ja mam pamięć,jak słoń wink
            I mówię - 10 lutego w autobusie.. krzyczała pani na cały autobus,że mój przyjaciel neurolog,który zajmuje się też "nastawianiem kręgosłupa" to bestia,nie lekarz.
            I ja tej pani,w tym momencie dziękuję.
            Tym bardziej,że potrzebowała tylko - jeszcze jednego wpisu specjalisty na zaświadczenie o rentę...
            • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 19:38
              izydor88 napisała:

              > Al,dzisiaj odwiedziła mnie pacjentka prywatna z licznymi dolegliwościami
              > stawowo-mięśniowymi.
              > Okazało się,że mieszka w Szwajcarii i ostatnio przebywała w "jednej z lepszych"
              > klinik szwajcarskich.
              > I doszła do wniosku,że jeśli w Polsce nikt jej nie pomoże,to chyba już nigdzie.
              > ..
              > Zaproponowałam odpowiednie badania(jestem pewna,że w tej szwajcarskiej klinice
              > wykonano już te badania),zapisałam środki p/bólowe i umówiłyśmy się na wizytę w
              > trakcie następnej wizyty w Polsce.
              > Są pacjenci,którym nawet najlepsza szwajcarska klinika nie pomoże.

              Sugerujesz, że hipochondryk? Mój brat na pewno nim nie jest, miał całą dokumentację ze sobą, lekarz nawet w nią nie zajrzał!

              > I jeszcze - dojeżdżam do pracy autobusem.NL nie wierzy,gdy opowiadam,co słyszę.
              > ..
              > Bywa,że taki delikwent trafia potem do mnie,a ja mam pamięć,jak słoń wink
              > I mówię - 10 lutego w autobusie.. krzyczała pani na cały autobus,że mój przyjac
              > iel neurolog,który zajmuje się też "nastawianiem kręgosłupa" to bestia,nie leka
              > rz.

              Aha, a skąd wiesz, że nie bestia? Dasz za niego rękę? Skąd wiesz jaki jest dla pacjentów?

              > I ja tej pani,w tym momencie dziękuję.

              Jak to, bo w autobusie usłyszałaś nieprzychylne zdanie o Twoim koledze? Chyba takie coś nie powinno zaważyć na pracy lekarza?
              • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 19:57
                Al,mój zmarły już niestety przyjaciel - neurolog zajmował się "manipulacjami" na kręgosłupie.
                To naprawdę dostarcza drastycznych wrażeń,a pani w autobusie zajrzała przez uchylone drzwi i...już była skłonna do wypowiadania opinii na cały autobus.
                Wierz mi,dwa razy w tygodniu pracuję w godzinach popołudniowych.Mój autobus jedzie aż na cmentarz,a w nim - sama wdowy.
                I wszyscy mężowie zmarli z winy lekarza!
                Czasami nasłucham się nawet sama o sobiewink
                To jest najśmieszniejsze i najłatwiejsze do skorygowania smile))
                Pacjent nie wyobraża sobie nawet,że ta kobiecinka w czapce,to lekarz specjalista do którego się udaje wink
                Kiedyś chyba wydam swoje wspomnienia.
                • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 20:35
                  izydor88 napisała:

                  > Al,mój zmarły już niestety przyjaciel - neurolog zajmował się "manipulacjami" n
                  > a kręgosłupie.
                  > To naprawdę dostarcza drastycznych wrażeń,a pani w autobusie zajrzała przez uch
                  > ylone drzwi i...już była skłonna do wypowiadania opinii na cały autobus.
                  > Wierz mi,dwa razy w tygodniu pracuję w godzinach popołudniowych.Mój autobus jed
                  > zie aż na cmentarz,a w nim - sama wdowy.
                  > I wszyscy mężowie zmarli z winy lekarza!

                  To akurat to jak humor z zeszytów.

                  > Czasami nasłucham się nawet sama o sobiewink
                  > To jest najśmieszniejsze i najłatwiejsze do skorygowania smile))
                  > Pacjent nie wyobraża sobie nawet,że ta kobiecinka w czapce,to lekarz specjalist
                  > a do którego się udaje wink
                  > Kiedyś chyba wydam swoje wspomnienia.

                  Wydajsmile

                  Cóż, Klaro. W Polsce spotkałam jak do tej pory tylko jednego ludzkiego, dobrego lekarza.
                  A przecież zgłaszam się do nich tylko w ostateczności.
                  • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 21:07
                    al-szamanka napisała:
                    > Cóż, Klaro. W Polsce spotkałam jak do tej pory tylko jednego ludzkiego, dobrego
                    > lekarza.
                    > A przecież zgłaszam się do nich tylko w ostateczności.
                    >
                    Cóż AL - czy konsultacja u - na pewno fantastycznego neurochirurga austriackiego - przekracza Twoje możliwości finansowe?
                    Mielibyście wtedy pewność czy:
                    1.Polscy neurochirurdzy są beznadziejni i "spieprzyli" Twojemu Bratu trzy operacje?
                    2.Kręgosłup Twojego Brata jest...niepełnowartościowy i nawet cudotwórca nic tu nie pomoże.
                    • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 21:36
                      izydor88 napisała:

                      > al-szamanka napisała:
                      > > Cóż, Klaro. W Polsce spotkałam jak do tej pory tylko jednego ludzkiego, d
                      > obrego
                      > > lekarza.
                      > > A przecież zgłaszam się do nich tylko w ostateczności.
                      > >
                      > Cóż AL - czy konsultacja u - na pewno fantastycznego neurochirurga austriackieg
                      > o - przekracza Twoje możliwości finansowe?
                      > Mielibyście wtedy pewność czy:
                      > 1.Polscy neurochirurdzy są beznadziejni i "spieprzyli" Twojemu Bratu trzy opera
                      > cje?
                      > 2.Kręgosłup Twojego Brata jest...niepełnowartościowy i nawet cudotwórca nic tu
                      > nie pomoże.


                      Nie, nie przekracza moich możliwości finansowych, ale możliwości wytrzymałościowo- transportowe mojego brata niestety już tak.
                      • al-szamanka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 21:40
                        al-szamanka napisała:

                        > izydor88 napisała:
                        >
                        > > al-szamanka napisała:
                        > > > Cóż, Klaro. W Polsce spotkałam jak do tej pory tylko jednego ludzki
                        > ego, d
                        > > obrego
                        > > > lekarza.
                        > > > A przecież zgłaszam się do nich tylko w ostateczności.
                        > > >
                        > > Cóż AL - czy konsultacja u - na pewno fantastycznego neurochirurga austri
                        > ackieg
                        > > o - przekracza Twoje możliwości finansowe?
                        > > Mielibyście wtedy pewność czy:
                        > > 1.Polscy neurochirurdzy są beznadziejni i "spieprzyli" Twojemu Bratu trzy
                        > opera
                        > > cje?
                        > > 2.Kręgosłup Twojego Brata jest...niepełnowartościowy i nawet cudotwórca n
                        > ic tu
                        > > nie pomoże.
                        >
                        >
                        > Nie, nie przekracza moich możliwości finansowych, ale możliwości wytrzymałościo
                        > wo- transportowe mojego brata niestety już tak.


                        Poza tym, trafił parę dni temu na prof. specjalistę z Warszawy. Będzie przez niego operowany.
                        Oczywiście konsultacja tylko prywatna... 300 złotych.
                        Wiesz, Klaro, jak wielu ludzi w Polsce musi się utrzymać za 600 złotych renty?
                        • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 21.02.14, 14:55
                          Jeśli ktoś nie ma tych 300 zl ,musi niestety cierpieć.
                          Dlatego w Polsce na chorowanie mogą sobie pozwolić
                          ludzie bogaci ,albo zdrowi.
                          Bogaci zapłacą i w kolejce nie muszą czekać ,a zdrowy ma czas czekać
                          kilka lat w kolejce na operację.
                    • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 20.02.14, 21:40
                      Hmm... moze wcale to nie humor zeszytow... w Niemczech nie jest inaczej i to stwierdzonych zaniedban i bledow lekarskich ze skutkami smiertelnymi

                      www.mainpost.de/ueberregional/politik/zeitgeschehen/19-000-Tote-durch-Aerztefehler;art16698,7907611
                      Tylko czytajac Ciebie Klaro i wscieknietego odnosze wrazenie, ze w poczekalniach w kraju siedza wylacznie chorzy z urojenia, tacy co to przychodza do lekarza zeby sobie pogadac, i pozostaly element, ktoremu oczywiscie nic nie dolega, ale przychodzi tzw. "bomisie" ...
                      A swoja droga czy to prawda, ze pakiet skierowan i swiadczen, dziala w ten sposob, ze im wiecej lekarz takich wystawi, tym mniej zostanie w jego kieszeni? bo nie bardzo rozumiem te ograniczenia.
                      • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 21.02.14, 12:21

                        > Tylko czytajac Ciebie Klaro i wscieknietego odnosze wrazenie, ze w poczekalniac
                        > h w kraju siedza wylacznie chorzy z urojenia, tacy co to przychodza do lekarza
                        > zeby sobie pogadac, i pozostaly element, ktoremu oczywiscie nic nie dolega, al
                        > e przychodzi tzw. "bomisie" ...
                        > A swoja droga czy to prawda, ze pakiet skierowan i swiadczen, dziala w ten spos
                        > ob, ze im wiecej lekarz takich wystawi, tym mniej zostanie w jego kieszeni? bo
                        > nie bardzo rozumiem te ograniczenia.
                        1.Moi pacjenci nie siedzą w poczekalni,bo są umówieni na konkretną godzinę.
                        2.W gabinecie pacjenci zazwyczaj są bardzo mili,za to tam,gdzie myślą,że żaden lekarz ich nie usłyszy - mordercy,złodzieje,bestie są na porządku dziennym.Zaczynają się już pierwsze procesy o zniesławienie...
                        3.Nie pracuję w POZ,ale mogę Ci powiedzieć,jak to jest w specjalistyce.
                        Moje porady są wycenione w punktach - 1punkt jest wyceniony na 9zł i w roku mogę wykonać ściśle określoną ilość punktów.
                        Wizyta - badanie pacjenta + wypisanie leków - 3,5 punkta =30zł.
                        Wizyta z wykonanym badaniami - 7 punktów,przy czym muszę zlecić co najmniej 3 bad.laboratoryjne lub 1 rtg,żeby NFZ zapłacił.
                        Wizyta z drogim badaniem - 13 punktów.
                        Oczywiście muszę zlecać te badania z cennikiem w ręku,żeby nie przekroczyć ustalonej przez NFZ kwoty,bo moja poradnia przyniesie straty.
                        Tak się stało w ubiegłym roku i zostałam wezwana przez szefa na dywanik.
                        "Poszalałam" z badaniami,ale wspólnie ustaliliśmy,że laboratoria podniosły cenę badań,a NFZ nie podniósł wyceny punktawink
                        W tym roku muszę bardzo się nagłowić,żeby nie przynieść przychodni straty,bo to przychodnia prywatna i nie będzie tolerować poradni na minusie.
                        Na kontrakcie z NFZ - trzeba umieć liczyć i leczyć.
                        W gabinecie prywatnym pracuje się komfortowo,bo można leczyć zgodnie ze sztuką medyczną.Zlecić odpowiednie badania,zapisać leki,ale to odpowiednio kosztuje,bo za wizytę i badania pacjent płaci sam.
                        • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 21.02.14, 14:28
                          Jednym slowem dobrze zrozumialam... wystawisz wiecej skierowan, bedzie mniejszy zysk... mniejszy zysk, mniej zarobisz bo mniej zostanie na pensje - super system, naprawde...

                          A kolejki? no coz - tutaj tez umawiam sie na godzine, przychodze i czekam niekiedy jeszcze dwie godziny...

                          Nie odpowiedzialas jednak na pytanie, czy wszyscy pacjenci, ktorzy przychodza to albo "bomisie" albo z urojeniami.

                          Moj pradziadek byl lekarzem i nasluchalam sie dosyc opowiesci moich krewnych jak traktowalo sie przed wojna pacjenta, ktory najczesciej niewiele mial kasy zeby zaplacic panu doktorowi... tutaj tez nie czuje sie jako pacjentka intruzem - pojawiam sie u lekarza bardzo rzadko i nie cierpie chodzic do lekarza - do zadnego, bo uwazam to za strate cennego czasu(kolejki) ale czytajac wypowiedzi Twoje i wscieknietego, tak sie zastanawiam, co byscie zrobili gdyby ci pacjenci, ktorzy Wam wyraznie przeszkadzaja nagle przestali do Was przychodzic... czy to nie jest przypadkiem tak, ze oni przychodza, bo placa na ten NFZ z ktorego Wy z kolei zyjecie i to wcale dobrze.
                          Biorac pod uwage pana doktora ze szpitala we Wloclawku, ktory na koszt NFZ-u i platnikow ma przytulny pokoik(bezplatny) i NFZ placi mu za to, ze pan doktor spi - wiesz ile ja bym zarobila jakby mi ktos chcial placic za kazda godzine kiedy spie?
                          • izydor88 Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 21.02.14, 19:12
                            m.maska napisała:

                            > Jednym slowem dobrze zrozumialam... wystawisz wiecej skierowan, bedzie mniejszy
                            > zysk... mniejszy zysk, mniej zarobisz bo mniej zostanie na pensje - super syst
                            > em, naprawde...
                            >
                            Poddaję się.Widać nie potrafię dobrze tłumaczyć.
                            • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 21.02.14, 21:09
                              Wiesz jak wyglada otrzymanie skierowania od lekarza tutaj? o ile nie jest to spowodowane jakas konkretna choroba, ktora wymaga skierowania w zwiazku z tym, ale potrzebuje pojsc np. do laryngologa, bo mnie ucho boli, czy gardlo i stwierdzam, ja, jako pacjentka, ze laryngolog bedzie lepszy niz internista, albo potrzebuje pojsc do ginekologa, albo... albo... dzwonie do recepcji mojego lekarza i prosze o wystawienie skierowania do lekarza takiego a takiego... moglabym do niego pojsc bez skierowania, ale wtedy wszystkie informacje nie splynelyby do mojego lekarza domowego, a jednak wole, zeby mial ogolny przeglad... a, i nikt mnie nie pyta, dlaczego wlasnie chce isc do laryngologa - po prostu przyjezdzam za pol godziny i odbieram podpisane przez lekarza skierowanie.
                              To o czym pisalas, dotyczy dentysty - tez sa jednostki wg ktorych oplacane jest to co zostaje wykonane, niekiedy trzeba doplacac udzial wlasny - bo to tez nie jest tak, ze wszystko podawane jest na tacy.
                              Coraz czesciej zdarza sie, ze lekarze zapisuja recepty prywatne, bo dany lek nie jest na liscie lekow refundowanych - to czego dawniej nie bylo.
                              • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 22.02.14, 19:51
                                Wiesz Klaro uwazam, ze co najmniej jeden etat lekarski moglby zostac zaoszczedzony, zwolnic wscieknietego, do niego przychodza sami bomisie albo zwierzeta, z tego wynika, ze nie przychodza do niego w ogole ludzie chorzy, nie wiem po co w takim razie takiego lekarza NFZ utrzymuje?
                                • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 22.02.14, 19:52
                                  dla zdrowych, nie jest potrzebny...
                          • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 25.02.14, 20:51
                            Założeniem było ,że to lekarz pierwszego kontaktu powinien
                            leczyć pacjenta,a dopiero kiedy wyczerpie możliwości,daje skierowanie do specjalisty.
                            Ale skąd w takim razie takie kolejki u specjalistów?
                            • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 25.02.14, 22:06
                              A ja wciaz nie rozumiem dlaczego Klara nie moze leczyc pacjentow wg wlasnego uznania, bo inaczej za duzo punktow wypracuje - myslalam, ze chodzi o to, zeby lekarz leczyl zgodnie z wlasnym sumieniem.
                              Tutaj sa swiadczenia, ktore kazda kasa ma w pakiecie i musi miec(mamy wiele kas).
                              Dzisiaj rozmawialam z moja przyjaciolka, ktora urodzila dziecko przez cesarskie ciecie... w roku 1982 - czyli ponad 30 lat temu.
                              Lekarze stwierdzili, ze bedzie cesarka - o godzinie 11... i od tego momentu potoczylo sie wszystko lawinowo, kapiel, przygotowanie do op. - o godzinie 14:09 dziecko sie urodzilo.
                              • darima_ka Re: Boje sie isc do lekarza...bo to rakarze! 26.02.14, 19:29
                                "A ja wciaz nie rozumiem dlaczego Klara nie moze leczyc pacjentow wg wlasnego uznania, bo inaczej za duzo punktow wypracuje "

                                Tak by nakazywał zdrowy rozsądek,ale tego u biurokratów w NFZ widocznie brak.
                                Służbę Zdrowia traktuje się jak przedsiębiorstwo ,które powinno przynosić zysk.
                                Jak nie wiadomo o co chodzi,to o kasę chodzi.
    • rena-ta49 Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznych. 20.02.14, 14:53
      Pacjenci czekają na rejestr błędów lekarzy. Ministerstwo milczy.

      Czytaj więcej na www.rmf24.pl/fakty/polska/news-pacjenci-czekaja-na-rejestr-bledow-lekarzy-ministerstwo-milc,nId,1108823?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

      Czy u Was taki rejestr jest dostępny dla pacjenta?
      • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 16:07
        Az mnie zatchnelo... nie slyszalam o czyms takim wink
        Wiesz jak to jest, dopoki nie ma sie problemow, nie szuka sie - ale zajrzalam do netu - jest!


        Ungezählte Beschwerden

        Die Bundesärztekammer stellt ihre Fehlerstatistik vor und geht von mehr als 2.000 Ärztefehlern aus. Doch Kritiker meinen, die Zahl seien viel zu niedrig.

        www.taz.de/!95657/
        Niezliczone skargi...

        Izba Lekarska prezentuje statystyki bledow i liczy ich wiecej niz 2000. Krytycy uwazaja, ze liczba jest mocno zanizona.
        • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 16:14
          Sama moglabym sie poskarzyc na durnego, niedouczonego lekarza, ale to juz lata minely.
          Przyszlam do konowala z bolem gardla, powiedzialam mu, ze mam angine... ust nie moglam otworzyc a on do mnie, ze to nie angina tylko Mononukleoza zakaźna (to tak po polsku) dal mi antybiotyki, tyle, ze nie na angine - dzieki temu lykalam tabletki a ropa na migdalach sobie kwitla... po tygodniu poszlam do laryngologa a ten wpadl w panike, skierowal mnie do szpitala i to "juz"! nie pozwolil nawet wrocic do domu zeby cos zabrac... skonczylo sie operacja i przez wiele tygodni nie moglam nawet po operacji niczego przelknac.
          • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 16:15
            Oczywiscie zmienilam lekarza natychmiast...
          • izydor88 Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 16:56
            m.maska napisała:

            > Sama moglabym sie poskarzyc na durnego, niedouczonego lekarza, ale to juz lata
            > minely.
            > Przyszlam do konowala z bolem gardla, powiedzialam mu, ze mam angine... ust nie
            > moglam otworzyc a on do mnie, ze to nie angina tylko Mononukleoza zakaźna (to
            > tak po polsku) dal mi antybiotyki, tyle, ze nie na angine - dzieki temu lykalam
            > tabletki a ropa na migdalach sobie kwitla... po tygodniu poszlam do laryngolog
            > a a ten wpadl w panike, skierowal mnie do szpitala i to "juz"! nie pozwolil naw
            > et wrocic do domu zeby cos zabrac... skonczylo sie operacja i przez wiele tygod
            > ni nie moglam nawet po operacji niczego przelknac.
            Zazwyczaj bywa odwrotnie - zamiast mononukleozy rozpoznaje się anginę i leczy antybiotykami,które potęgują objawy mononukleozy.
            Odwrotnie - rzadziej.
            Chwała temu lekarzowi,który - wieki temu - pomyślał o mononukleoziewink
            • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 17:45
              No widzisz, widocznie ten moj "lekarz" chcial byc oryginalny... ale jesli mialo sie anginy dziesiatki lat, kilka razy w roku, to ja nie potrzebowalam byc lekarzem zeby mu powiedziec, ze mam angine, czemu on zaprzeczyl i tak mnie tez "leczyl"... nie opisywalam juz tego w szczegolach... no ale skoro mi mowi, ze zapalenie gruczolow, no to je ogrzewalam... ropne migdalki... zeby bylo zabawniej, to ten moj lekarz kiedy ja juz nie moglam nic lykac, mial akurat kilka dni wolnych a zastepowal go jego kumpel, do ktorego poszlam i powedzialam, co zdiagnozowal jego kolega... nic na to nie powiedzial, tylko dal mi recepte na antybiotyk, na angine - ale bylo juz za pozno... po dwoch dniach skierowal mnie do laryngologa, kiedy wiedzial, ze juz jest taki stan, ze tylko op.
              • izydor88 Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 17:55
                Mononukleozy nie leczy się antybiotykami.
                • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 18:30
                  Nie wiem... dal mi jakis lek, przy ktorym na ulotce nawet bylo zaznaczone, ze jest niewystarczajacy przy anginie... a takie tlumaczenie znalazlam na okreslenie choroby, ktore mi wtedy podal - nie znam sie... bylo cos z gruczolami... "Drüsenfieber"
                  Czytalam, ze to wirus - moze taki to byl lekarz, ze na wirusa dal antybiotyk... i to bylo w Niemczech... nie zamierzam idealizowac - wszedzie sa tacy i tacy lekarze, prawnicy, ksieza, ludzie - tylko, w imie flaszywie pojetej solidarnosci nie nalezy bronic tych, ktorzy rzucaja swiatlo na cale srodowisko.
                  • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 18:30
                    nie swiatlo a raczej cien... smile
      • m.maska Re: Polska wciąż nie ma rejestru błędów medycznyc 20.02.14, 16:26
        Niech Ci sie nie wydaje, ze tutaj taki porzadek jest...


        Ärztefehler werden schlampig erfasst

        In Deutschland gibt es keine einheitliche Statistik zu Behandlungsfehlern. Daher ist unklar, wie viele Menschen tatsächlich durch Ärztepfusch, an Medikamenten-Nebenwirkungen oder Infektionen sterben. Schätzungen gehen in die Zehntausende. Viele Tode ließen sich vermeiden.

        (...)

        Das ist nicht die vollständige Schadensbilanz: Bis zu 40.000 Menschen sterben jedes Jahr in Deutschland durch Nebenwirkungen von Medikamenten. Zwischen 500.000 und einer Million Patienten infizieren sich jährlich im Krankenhaus mit Keimen, Tausende sterben daran. Nach Expertenmeinung ließe sich die Hälfte der Kunstfehler und Komplikationen in der Klinik vermeiden.

        www.sueddeutsche.de/gesundheit/pfusch-am-patienten-aerztefehler-werden-schlampig-erfasst-1.1285683
        ... do 40 000 osob umiera kazdego roku z powodu ubocznych skutkow stosowanych lekow. Miedzy 500 000 a milionem zaraza sie kazdego roku w szpitalach zarazkami. Tysiace umiera z tego powodu. Wg oceny ekspertow mozna byloby uniknac polowy bledow w sztuce i komplikacji w klinikach.
    • rena-ta49 Re: Boje sie isc do lekarza... 25.02.14, 14:31
      Gdybyś miała trafić na takiego dyspozytora pogotowia ratunkowego,
      to lepiej nie oczekiwać pomocy:
      www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/pijany-dyspozytor-trzezwial-pod-kroplowka-prokuratura-zabezpiecza-nagrania,401932.html
      • m.maska Re: Boje sie isc do lekarza... 25.02.14, 22:07
        No i w normalnym kraju nikt by czegos takiego nie tolerowal... bo na pewno nie bylo to po raz pierwszy...
        • darima_ka A jest się czego bać! 26.02.14, 19:30
          Ja wiem że takie pomyłki się zdarzają nawet najlepszemu lekarzowi,
          ale ostatnio dużo tych przypadków:
          www.tvn24.pl/klaudia-powiedz-ze-ja-w-tym-szpitalu-nie-umre-wycieli-trzustke-zamiast-guza-rodzina-w-szoku,402378,s.html
          • m.maska Re: A jest się czego bać! 26.02.14, 19:45
            Stanowczo za duzo... wlasciwie juz nie ma tygodnia - co sie dzieje w tym kraju?
            Oni sie zastanawiaja, czy przyczyna zgonu sa powiklania czy blad lekarski? ja lekarzem nie jestem ale logicznie biorac to byly to powiklania powstale na skutek bledu lekarskiego.
            To taki lekarz nie potrafi rozroznic trzustki od guza? po 25 latach praktyki?
            • darima_ka ROK! czekała na wyniki badania! 08.03.14, 20:32
              Czy to nie jest skandal?
              wyborcza.pl/1,75248,15568184,Prawie_rok_czekala_na_wyniki_badania_cytologicznego_.html
              • al-szamanka Re: ROK! czekała na wyniki badania! 08.03.14, 20:46
                darima_ka napisała:

                > Czy to nie jest skandal?
                > wyborcza.pl/1,75248,15568184,Prawie_rok_czekala_na_wyniki_badania_cytologicznego_.html

                No ale ponoć służba zdrowia w Polsce funkcjonuje tak świetnie, że nic innego tylko leczyć się w tym kraju
                • m.maska Re: ROK! czekała na wyniki badania! 08.03.14, 21:09
                  No moment, moment... tutaj jesli robi sie badania, tez lekarz dostaje wyniki i... nie zaglada do nich tak dlugo, dopoki pacjentka nie zglosi sie.
                  Zwyczajowo, po badaniu: prosze zadzwonic za tydzien i dowiedziec sie, czy wszystko jest ok...
                • rena-ta49 Re: ROK! czekała na wyniki badania! 09.03.14, 08:27
                  "No ale ponoć służba zdrowia w Polsce funkcjonuje tak świetnie, że nic innego tylko leczyć się w tym kraju"

                  Za KASĘ!
                  • m.maska Re: ROK! czekała na wyniki badania! 09.03.14, 11:51
                    rena-ta49 napisała:

                    > "No ale ponoć służba zdrowia w Polsce funkcjonuje tak świetnie, że nic innego t
                    > ylko leczyć się w tym kraju"
                    >
                    > Za KASĘ!

                    A ja sie nie dziwie, ze tak duzo wierzacych w Polsce - bo wiara jest w tym kraju niezbedna, i modlitwy o jak najlepsze zdrowie.
                    • rena-ta49 Pijana położna 17.03.14, 14:43
                      Na dyżurze,czy to przypadek ,że to ten sam szpital,
                      gdzie niedawno lekarz na dyżurze spał i cesarki nie zrobił
                      na czas,w wyniku czego dzieci zmarły?
                      kontakt24.tvn24.pl/temat,w-szpitalu-peka-zmowa-milczenia-pijana-polozna-zwolniona-dyscyplinarnie,116473,html?categoryId=496
                      • m.maska Re: Pijana położna 17.03.14, 15:26
                        Pijani kierowcy, pijane polozne, pijani lekarze na dyzurach - co sie dzieje?
                        • darima_ka Re: Pijana położna 17.03.14, 18:35
                          m.maska napisała:

                          > Pijani kierowcy, pijane polozne, pijani lekarze na dyzurach - co sie dzieje?

                          Pijane społeczeństwo,to bezwolne owce!
                      • izydor88 Re: Pijana położna 17.03.14, 18:37
                        rena-ta49 napisała:

                        > Na dyżurze,czy to przypadek ,że to ten sam szpital,
                        > gdzie niedawno lekarz na dyżurze spał i cesarki nie zrobił
                        > na czas,w wyniku czego dzieci zmarły?
                        > kontakt24.tvn24.pl/temat,w-szpitalu-peka-zmowa-milczenia-pijana-polozna-zwolniona-dyscyplinarnie,116473,html?categoryId=496

                        Nie,to nie jest przypadek,to wierzchołek góry lodowej.
                        Nie wiemy,dlaczego ta położna wprowadziła się - tego właśnie dnia w stan euforyczny,ale wiadomo,jak wygląda sytuacja na rynku pracy.
                        Nie ma młodych pielęgniarek i położnych.Średnia wieku to 46-56 lat.Co bardziej zapobiegliwe - odeszły na wcześniejsze emerytury w wieku lat 50 i...wyjechały do Włoch.Pracują tam jako pielęgniarki lub opiekunki osób starszych.To bardzo przyjazny dla polskich pielęgniarek kraj.
                        A te,które zostały - myślą tylko o tym,jak dotrwać do emerytury,bo praca jest bardzo ciężka i niewdzięczna.
                        Młodych lekarzy też nie ma,ale to inny temat.
                        • darima_ka Re: Pijana położna 17.03.14, 21:30
                          Teraz w Tv podali ,że przeciwko temu szpitalowi toczy się przed sądami 37spraw.
                          Dzieci tam umierały jak muchy?
                          • m.maska Re: Pijana położna 17.03.14, 21:51
                            Straszne..............
                        • darima_ka Re: Pijana położna 17.03.14, 21:38
                          "Nie wiemy,dlaczego ta położna wprowadziła się - tego właśnie dnia w stan euforyczny,ale wiadomo,jak wygląda sytuacja na rynku pracy."

                          Dokładnie taka sama sytuacja na rynku pracy dotyczy każdego innego obywatele tego kraju,
                          lekarze i pielęgniarki nie są tu jakimś wyjątkiem.
                          Nie widzę związku,ona pracę miała i jej nie szanowała.
                          A przecież odpowiada za życie ludzkie.


                          "A te,które zostały - myślą tylko o tym,jak dotrwać do emerytury,bo praca jest b
                          > ardzo ciężka i niewdzięczna."

                          Założę się ,że każdy kto pracuje dzisiaj za najniższą krajową ,na jakiejś śmieciówce też o swojej pracy będzie tak mówił.
                          Takie "luksusy" zafundowali społeczeństwu politycy,że bardziej opłaca się za granicą staruszkom dopy podcierać ,niż w tym kraju żyć!
                          • m.maska Re: Pijana położna 17.03.14, 21:54
                            Nic nie usprawiedliwia tego, ze ktos w pracy jest "wlany" a raczej nawalony jak ruski plecak, bo pani ta miala dwa promile - pierwszy raz? nie wierze...
                            • rena-ta49 Re: Pijana położna 18.03.14, 14:47
                              "Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital we Włocławku 1,7 mln złotych kary po śmierci bliźniąt. To najwyższa możliwa kara przewidziana w umowie w wysokości 2 proc. kontraktu placówki. NFZ stwierdził, że szpital nie przestrzegał warunków umowy. "
                              www.tvn24.pl/szereg-zarzutow-i-1-7-mln-zl-kary-dla-szpitala-z-wloclawka,408919,s.html
                              To tylko za śmierć bliźniąt,a co z innymi sprawami?
                              Dzieciom nikt życia nie przywróci,a takich przypadków było sporo.
                              Na każdym kroku zaniedbania,olewanie obowiązków służbowych.
                              • m.maska Re: Pijana położna 18.03.14, 15:21
                                Myslisz, ze Wloclawek jest jakims wyjatkiem?
                                • izydor88 Re: Pijana położna 18.03.14, 20:14
                                  m.maska napisała:

                                  > Myslisz, ze Wloclawek jest jakims wyjatkiem?

                                  Włocławek nie jest żadnym wyjątkiem - takie są realia w każdym,zwłaszcza powiatowym szpitalu.
                                  Oszczędność posunięta do absurdu,brak personelu medycznego - średniego i wyższego.
                                  I wszystko jakoś się toczy,dopóki nie zdarzy się nieszczęście.A wtedy zlatują się hieny medialne.
                                  I finał tej paranoi - NFZ nakłada na szpital milionowe kary.Za to,że za nisko wycenia świadczenia medyczne i na dyżurze nocnym zamiast dwóch - dyżuruje jedna położna i w związku z tym - za rzadko bada ciężarne...
                                  Totalny absurd.
                                  Co będzie dalej?Szpital zbankrutuje.Pielęgniarki i położne pójdą na wcześniejszą emeryturę,albo zaczną dojeżdżać do sąsiednich szpitali.
                                  Lekarze - podobnie,w najgorszym przypadku przyjmą ich w POZ - z otwartymi rękami.
                                  Służba Zdrowia to ostatni relikt komunizmu i ten system musi upaść.
                                  Im szybciej,tym lepiej,a że natura nie znosi próżni - coś nowego i może nawet lepszego - na tym miejscu powstanie.
                                  Starzeję się,więc z nadzieją myślę o zmianach wink
                                  • m.maska Re: Pijana położna 18.03.14, 20:48
                                    izydor88 napisała:

                                    > Włocławek nie jest żadnym wyjątkiem - takie są realia w każdym,zwłaszcza powiat
                                    > owym szpitalu.
                                    > Oszczędność posunięta do absurdu,brak personelu medycznego - średniego i wyższe
                                    > go.
                                    > I wszystko jakoś się toczy,dopóki nie zdarzy się nieszczęście.A wtedy zlatują s
                                    > ię hieny medialne.
                                    > I finał tej paranoi - NFZ nakłada na szpital milionowe kary.
                                    Za to,że za nisko w
                                    > ycenia świadczenia medyczne i na dyżurze nocnym zamiast dwóch - dyżuruje jedna
                                    > położna i w związku z tym - za rzadko bada ciężarne...
                                    > Totalny absurd.
                                    > Co będzie dalej?Szpital zbankrutuje.

                                    Masz racje, totalny absurd. Ale... lekarz spal na dyzurze, nie dlatego, ze mu za malo placono.
                                    Pani polozna byla pijana, tez nie dlatego, ze nie miala pracy - tylko zamiast usunac czarne owce, nakladac kary na szpital, to juz traci o calkowita bezmyslnosc tych, ktorzy to wymyslili.
                                    • al-szamanka Re: Pijana położna 18.03.14, 20:56
                                      m.maska napisała:


                                      > Masz racje, totalny absurd. Ale... lekarz spal na dyzurze, nie dlatego, ze mu z
                                      > a malo placono.
                                      > Pani polozna byla pijana, tez nie dlatego, ze nie miala pracy - tylko zamiast u
                                      > sunac czarne owce, nakladac kary na szpital, to juz traci o calkowita bezmyslno
                                      > sc tych, ktorzy to wymyslili.
                                      >

                                      Postanowiłam nie czytać wiadomości w takich tematach, bo zbyt mnie dołują.
                                      • izydor88 Re: Pijana położna 18.03.14, 21:20
                                        Nie zamierzam bronić pijanej położnej,ani lekarza.
                                        Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację ze śpiącym lekarzem ordynatorem...
                                        Pieniądze za dyżur są tu najmniej ważne.Ordynator "zabezpieczał" dyżur,a tak naprawdę dyżurował ten młody i niedoświadczony.
                                        Nie wiem,jakie stosunki panowały na tym oddziale,ale być może - feudalne.
                                        Czytałam wczoraj na portalu medycznym ciekawą dyskusję.
                                        Mama - lekarka - pyta,na jaką uczelnię medyczną ma posłać swoje dziecko,żeby "jej tam za bardzo nie stłamsili".
                                        Wypowiadają się lekarze studiujący w całej Polsce.I wniosek - niech studiuje za granicą,ponoć w Niemczech najłatwiej,bo niemieckiej młodzieży nie chce się studiować na takim trudnym kierunku.
                                        Bo w Polsce istnieje system feudalny profesor - dyrektor szpitala - ordynator. Studia produkują niewolników podporządkowanych głupim przepisom NFZ,MZ i medialnym hienom i roszczeniowym pacjentom.
                                        Niech dziecko ma świadomość,że wybrało wyjątkowe studia i będzie pracować w elitarnym zawodzie...
                                        Mogę się tylko pod tym podpisać...
                                        Kiedyś - Zachód przyjmował lekarzy po specjalizacji,później - po studiach - oferując zrobienie specjalizacji.
                                        Teraz - najlepiej od razu posłać dziecko na studia zagraniczne i wtedy byle matoł nie będzie dziecku wymawiał,że "za jego podatki studiowało" wink
                                        • al-szamanka Re: Pijana położna 19.03.14, 06:07
                                          izydor88 napisała:

                                          > Nie zamierzam bronić pijanej położnej,ani lekarza.
                                          > Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację ze śpiącym lekarzem ordynatorem...
                                          > Pieniądze za dyżur są tu najmniej ważne.Ordynator "zabezpieczał" dyżur,a tak na
                                          > prawdę dyżurował ten młody i niedoświadczony.
                                          > Nie wiem,jakie stosunki panowały na tym oddziale,ale być może - feudalne.

                                          Tak, jak to opisałaś to tylko i wyłącznie feudalne i wynikają z mentalności narodu... bo na zachodzie są nie do przyjęcia. Kiedyś potrafiono tu wezwać do mnie o trzeciej w nocy dyrektora szpitala i zarazem ordynatora oddziału, pomimo że był na zwolnieniu chorobowym.
                                          • darima_ka Kiedy to sie wreszcie skończy?Można się bać! 26.03.14, 19:11
                                            "Rodzice, którzy przyjechali do szpitala z maleńkim dzieckiem, byli zaniepokojeni stanem jego zdrowia. Lekarz odesłał ich jednak domu, zalecając jedynie zmianę mleka."
                                            www.tvn24.pl/zambrow-nie-zyje-11-dniowy-noworodek,411629,s.html
                                            • m.maska Re: Kiedy to sie wreszcie skończy?Można się bać! 26.03.14, 20:08
                                              To sie ciagnie jak jakis nieprzerwany lancuch ludzkich nieszczesc. Z boku artykulu wyswietla sie kolejny artykul o kolejnym przypadku a kiedy kliknie sie na ten, to juz ukazuje sie kolejny - no ale w Ministerstwie Zdrowia wszyscy sa zadowoleni z siebie.
                    • rena-ta49 Re: ROK! czekała na wyniki badania! 17.03.14, 14:44
                      "A ja sie nie dziwie, ze tak duzo wierzacych w Polsce - bo wiara jest w tym kraju niezbedna, i modlitwy o jak najlepsze zdrowie."

                      smilesmile tak,wiara w cud czasem potrzebnasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka