Po 25 latach wspólnego życia podjęłam kroki aby wystąpić o rozwód. Powodem tej decyzji jest nadużywanie przez mojego męża alkoholu. On twierdzi że nie ma z tym problemu ,tylko ja wszystko wyolbrzymiam. Czy upijanie się męża 2-3 razy w tygodniu praktycznie do nieprzytomności można uznać za alkoholizm?
mieliscie, macie, (miec bedziecie:D) ?
mieliśmy w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Wódka na kartki, piwa albo brak albo do nieśmiertelnego serka. Dzisiejsza młodzież nie zdaje sobie sprawy, co przeszliśmy.
Witam Mój pierwszy temat a ja już zwracam się do was z problemem Mianowicie po łyku wina, piwa czy jakiegokolwiek alkoholu moja twarz puchnie, robi się czerwona i piecze, gdzie się z tym udać a może ktoś ma podobnie i wie co brać Z góry dziękuje :))
Pierwsze co przychodzi mi do głowy to udać się do lekarza i zaprzestać picia. Zreszta to zależy czym dla ciebie jest łyk. Znam takich co jednym łykiem wypijają szklankę wódki - wtedy tez coś takiego mają na twarzy jak ty.
Odkąd skonczylam kp mam problem z alkoholem. Nigdy nie piłam zbyt wiele; okazyjnie i dla smaku , nigdy się nie upilam itd. Parę razy w życiu miałam 'kaca'. Od dłuższego czasu jest tak, ze np wypije lampkę wina i na drugi dzień mam objawy jakbym wypila 2 butelki.
chocolatemonster napisała: > wiec kawy nie pije w ogóle. Mogę z alkoholu zrezygnować całkowicie tylko szko > da mi smaku dobrego, czerwonego wina. Co sądzicie? Nie rozumiem problemu. Po prostu nie pij, żadna strata. A "smak dobrego wina" to oksymoron.
mój facet ma problem z alkoholem . potrafi bawić sie w tym rytmie 2-3 dni pod rzad. jak nie ma zapanowanego weekendu to jest to jego ulubiona forma spedzania wolengo czasu ...... picie. MI to przeszkadza, denerwuje mnie , niepasuje mi to -mówie mu to, on kiwa głowa, twierdzi ze rozumie, widzi ten problem .... i sytruacja powtarza sie ...
Skoro twierdzi, że rozumie, ale nadal robi po swojemu, to znaczy, że alkohol jest u Niego silniejszy od rozumu. Rzuć Go póki możesz.
Jak mnie tu zjedziecie to zmienię nicka, zresztą i tak nie pisze tu za często. Mam problem z alkoholem jak to się ładnie mówi. Problem trwa krótko ale jest już poważnie. Ja potrzebuję jakiejś pomocy i napisałam na jednym forum, a tam natrafiłam na skorych do zabawy imprezowiczów, którzy nie uważają, że maja jakiklwiek problem,a potrzebuja chyba kompanów do picia.
ale na którym forum spotkałaś imprezowiczów, bo chyba nie na "uzależnieniach" ?
Mam problem z alkoholem. Zaczelo sie, kiedy z okazji 16-tych urodzin wypilam swoja pierwsza i ostatnia lampke szampana. Od tego czasu uparcie nie pije, mimo narzekan rodziny i znajomych, mimo ponoszonych konsekwencji; nawet sobie znalazlam naukowe usprawiedliwienie dla niepicia.
Ale czy Tobie to przeszkadza?
Jeśli ktoś kto > ma sprawować opiekę nad dzieckiem nie może się powstrzymać przed > daniem sobie w szyję, to nie powinien mieć dzieci... No tak, najlepiej z patologii(ludzi którzy upijają się na umór) zrobić normę , a z normy (ludzi którzy piją alkohol dla smaku)) zrobić patologię. A może ci którzy pochwalają działania policji mówią tak bo z własnego doświadczenia wiedzą, że nie można wypić dwóch drinków albo jednego piwa, tylko od razu trzeba zrobić wiadro wódy tak, żeby film się urwał, żeby mieć wszystko w d... i żeby nie wiadomo było co się dzieje itd.
dokladnie - pieknie powiedziane, niezaleznie od poprawnosci dzialania funkcjonariuszy publicznych w tej konkretnej sytuacji . takie komentarze przypominaja mi akcje takie jak odsniezanie dachow po zawaleniu sie hali czy sprawdzaniu czujnikow po katastrofie w kopalni .
Witam, mój mąż dziś na imprezie rodzinnej przesadził z alkoholem.. przed chwilą wymiotował, nie będę wnikać w szczegóły ale to był armagedon, na koniec wszedł do wanny i dostał drgawek, umyłam go, zmieniłam pościel i położyłam go spać nie wiem jednak co dalej robić. Nigdy tak się nie upił, żebym musiała po nim sprzątać. Czy mam przy nim czuwać? Co mogę mu podać? jutro odcierpi swoje na kacu, ale nie chcę żeby w nocy mi się zadusił albo coś.. :(
mloda mezatka? ;) widzisz... ja polecam hafcik, bo przynajmniej czesci alkoholu sie w ten sposob pozbedzie... z tym ze ja bym go zostawila takiego obrzyganego w wannie - glowe bedzie mial wyzej niz reszte wiec zmniejszy to szanse na zachlysniecie sie... no i rano bedzie mu latwiej po sobie posprzatac :) -- Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
Znam go od wielu lat, czesto wspieralismy sie, gdyz oboje jestesmy Polakami na obczyznie. Jest to bardzo wartosciowy czlowiek i dlatego ze smutkiem obserwuje jak sie wyniszcza alkoholem. I teraz pytanie. Czy istnieje jakakolwiek mozliwosc pomocy takiemu czlowiekowi? I jego pratnerce.? Oczywiscie on goraco zaprzecza temu, ze ma problem. Uwaza, ze moze przestac kiedy chce. Pije kazdego dnia kilka piw, a na weekendy urzadza libacje, gdzie leje sie whiskey, piwo i wodka.
Obawiam się, że nie masz żadnej możliwości pomocy, jeśli alkoholik odmawia uznania swojej choroby. Rozumiem, że ci przykro, znam ten ból z autopsji, ale poza wsparciem moralnym masz raczej małe pole manewru. To nie oznacza, że jesteś obojętna. Nie jesteś! Dobro przyjaciela najwyraźniej leży ci na sercu, ale musisz uznać, że przyjaciel odpowiada sam za siebie i tylko on ma możliwość zrobienia czegoś ze swoim nałogiem. Możesz podsuwać lektury, sugerować leczenie, ale to raczej wszystko. No i musisz uważać, byś sama nie wpadła w pułapkę współuzależnienia (poczytaj o tym). Mam nadzieję, że uświadomiłaś partnerkę przyjaciela, że nie, alkoholizm nie jest normą w naszym (polskim) kręgu kulturowym. Jest chorobą taką samą, jak i wszędzie.