niedowagę. I to nawet mimo to, że jadłam sporo bezwartościowych rzeczy (w przedszkolu właściwie tylko przynosiłam Frugo i pączki lub rogaliki, bo odmawiałam jedzenia przedszkolnych obiadów). No i jeszcze jeden ciekawy komentarz: "raj dla ortopedów i psychiatrów". Całkowicie się z tym zgadzam. Ja z wuefu
> Jeśli absolutnie standardowa sytuacja frustracji i złości dziecka „aż zatyka” rodzica i jest on bezradny to przyda mu się wsparcie. No dobrze, wsparcie specjalisty psychologa-pedagoga w perspektywie średnioterminowej, a co w tej konkretnej sytuacji? Dziecko wyzywa matkę od najgorszych (bez
chłopski rozum psu lepiej się uczyć u siebie, czuję się bezpieczniej i zachowuje naturalniej dla siebie, co powinno być istotne dla behawiorysty. To trochę jak z dziećmi 😉 psycholog przychodzi do grupy przedszkolnej (na przykład) I dyskretnie obserwuje dziecko w naturalnym środowisku, prowokuje zachowania
żeby poruszyć to na tym zebraniu, a wychowawczyni oczywiście wszystkiemu zaprzeczyła. Długo tu jeszcze pisać, takich sytuacji jest mnóstwo. Także moja rada, czytałam dzisiaj w poradniku od psychologa, że jeśli nauczyciel pisze takie uwagi to oznacza, że nie radzi sobie z dzieckiem i nie powinna uczyć w
Bardzo dobre podejście. Trzymaj się tego. Ja widziałam dużo nieprawidłowości, ale przedszkolna pani psycholog zrobiła wielkie oczy i mnie spławiła. Głupia byłam, bo jej zawierzyłąm. A u mojego były klasyczne objawy. I dopiero w zerówce nauczycielka brutalnie mi uświadomiła, że moje dziecko
wiejskich; na ówczesny moment nie mieliśmy jak wozić młodej do przedszkola, które kończyło zajęcia w połowie dnia (nie miałby jej kto odbierać o13:00). Córka poszła do przedszkola w wieku lat 5. Owszem, mowa trochę ruszyła, ale nadal za mało. Tylko dzięki pani psycholog z PPP lekarka wydała skierowanie na
Ok, chyba póki co pójdę znów do psychologa przedszkolnego. Chociaż mam negatywne doświadczenia, mało kompetentni.
byle gdzie. Ale mam jeszcze wspomnienie swojej załamki, gdy dziecko było 6-7- letnie - zgłosiłam psychologowi przedszkolnemu, że kończą mi się zasoby i chciałabym, żeby ktoś dzieckiem zajął się, wszystko podpiszę ale muszę odpocząć, nabrać perspektywy - nie było żadnego odzewu. Na szczęście ja
. Zwiększyć dostępność do dietetyka na NFZ. Zwiększyć dostępność do psychiatry i psychologa na NFZ, bo otyłość i problemy psychiczne idą często w parze. Projektować przestrzeń publiczną tak by samochód był jak najmniej potrzebny. Kształtowac zdrowe nawyki od dziecka - polecam poczytać co serwują szkolne i
zabawy, jedynie ciągle zachęca Krzysia żeby się przełamał i dołączył do dzieci. Tutaj wkracza psycholog z zewnątrz (bo ten przedszkolny też nie mógł wpłynąć) i NARZUCA zabawy dzieciom łącząc je początkowo w pary, później w trójki itd. W zabawie sam na sam Krzyśkowi jest łatwiej, poznaje konkretne dzieci