Dodaj do ulubionych

uwagi w dzienniczku

15.12.16, 12:54
Mój 7-letni syn wciąż przynosi uwagi w dzienniczku za zachowanie. W ostatnich dwóch dniach nazbierał ich 4, a ja każdego dnia po powrocie do domu zastanawiam się czy znów jakaś uwaga się znajdzie. Ostatnie uwagi zgromadziły się na raz od nauczyciela wf, trenera na basenie i Pani wychowawczyni. Głównie chodzi o to że on nie słucha jak sie go upomina, biega, szaleje i nie dociera jak mu się zwraca uwagę. Tyle tłumaczymy, ze od biegania i odpoczynku są przerwy. Że na lekcjach ma słuchać i wiedzieć co się dzieje. Przytakuje, i na nowo wraca z uwagą. Głównym tematem tych uwag jest np. przeszkadzanie i bieganie na basenie co jest bardzo niebezpieczne. Ma oczywiście kary za swoje zachowanie ale jak na razie niewiele to zmienia. Więc jakieś rady?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 13:30
      Zaproponować nauczycielom, by coś zrobili, skro są na miejscu, a nie tylko wpisywali uwagi?
      • lucyjkama Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 13:42
        Popieram!
        Nauczyciel piszący uwagi udowadnia tym samym swoją niekompetencję.
        To on ma "coś" zrobić, żeby uczeń go słuchał, bo to nauczyciel jest specjalistą.
        Uwaga mówi "zrób coś rodzicu" bo ja sobie nie radzę - bardzo nieprofesjonalne uncertain

        Idź do nauczyciela i zapytaj jakie ma pomysły na rozwiązanie trudnych sytuacji. Jeśli w tych propozycjach pojawi się Twoja osoba (np. że rodzic daje nagrodę za x basenów bez biegania) to oczywiście zapewnij nauczyciela o Twoim wsparciu jego działań.
        • molik28 Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 13:55
          Zgadzam się. Ciebie tam nie ma, a nauczyciel jest. To jego zadanie zdyscyplinować dziecko. Jeżeli tego nie potrafi to znaczy, że sobie nie radzi. Dziecko ma 7 lat, jest żywiołowe. Rozmawiaj z nim ale go nie karz, bo to i tak nie zadziała. Kiedy biega nie myśli o tym, że będzie kara. To natura go ponosi. Pewnie wyrośnie z tego ale to potrwa. Żadnych kar, rozmawiaj zachęcaj. Kary to w ogóle są głupie i nieskuteczne. Działają rozmowy, nagrody. Dzieci chca żebyśy byli z nich zadowoleni. Chwal każdy basen bez biegania lub z małym bieganiem. Mów, że jest na dobrej drodze do sukcesu niebiegania na basenie. Nawet jak to głupio brzmi.
        • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:26
          > Popieram!
          > Nauczyciel piszący uwagi udowadnia tym samym swoją niekompetencję.

          jeden..ale jezeli jest ich kiilku to raczej zastanawialbym sie nad wizyta u psycholga dzieciecego.
          Nie mozna wszytskiego zwalac na nauczyciela.

          • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:55
            W szkole, w ktorej pracowałam uwagi wpisywałam tylko ja i nativ speaker, bo reszta nauczycieli bała sie o prace. Byl nieformalny zakaz wpisywania uwag, zeby rodziców nie denerwować. Szkoła jest prywatna a poziom agresji nieziemski. W efekcie rządza dzieci i co kilka miesięcy jacyś rodzice zbierają spokojniejsze i fajniejsze dzieci do innych szkol. Pozostali nauczyciele boja sie o prace. I słusznie, bo ja ze szkoła sie pożegnałem szybko. Nie byłam w stanie zaakceptować całkowitego braku dyscypliny i niestety kilka razy odezwałam sie na radzie.
            • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:46
              no tu faktycznie duzo zalezy od rodzicw i ich nastawienia.
              No i sa rozne prywatne szkoly.

              Wyjedzam z mlodym do RPA na kilka miesiecy i tam bedzie chodzil do prawatnej szkoly, gdzei jest bardzo ostry regulamin dotyczacy ubioru, zachowania itd...
              Tak samo jak piszesz jest tez w Niemczehc. Sa prywatne szkoly, gdzoe rzadza dzeici..a sa tez prywatne elitarne, gdzie sa bardzo duze wymagania co do zachwania, ubrania i nawet nie wystarcza pieniadze, zeby moc tam chodzic. Trzeba miec okreslona pozycie i kogos kto cie poleci.
      • liliawodna222 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 17:32
        To nie o to chodzi. Uwaga w dzienniczku jest po to, by uświadomić rodzicom, co wyprawia ich dziecko, żeby potem nie było pretensji, że "dziubdziuś" (jak to na tym forum się określa dzieciaki) nie ma nagrody za wspaniałe zachowanie...
    • mama-ola Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 15:32
      Wuefista mojego syna opowiadał mi wczoraj (miło i z uśmiechem, bez pretensji), że mój syn podskakiwał w czasie zajęć. Więc on do niego mówi: "nie skacz". Syn kiwa głową, odpowiada: "dobrze", nie mija parę sekund i znów zaczyna podskakiwać. Może 7-latki za to nie mogą? Że są ruchliwe? Chcą być grzeczne, mówią "dobrze", ale... skacze im się samo...
      Trzeba być wyrozumiałym nauczycielem. Nie pisać uwag, tylko zrobić dzieciom takie wybieganko, żeby spokój na nich spłynął samoistnie, a nie pod pływem strachu przed uwagą w dzienniczku.
      • lidka_29 Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 17:48
        Np dziś wrócił z uwagą , którą musiał napisać sam o treści" Biegałem na przerwie". I co? a od czego są przerwy. Każdy z nas na nich biegał, i dzwonek oznaczał wybieganie dzieciaków z sali z krzykiem radości że jest przerwa. Tylko zastanawia mnie to, że od tych zajęć ma innego nauczyciela: od lekcji, od w-fu i od basenu są inne osoby. Wychodzi na to że każdy zwala to na rodzica.
        • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:29
          u nas nie wolno bylo biegac po korytarzu. Przy tej masi edzieciakow byloby t dosc niebezpieczne.

          za to na zewnatrz mozna bylo sie wyszalec.

          Wiem ze to durne, ale jak sobie jakeis dziecko rozwali glowe, to matki beda pisaly na formu, ze nikt nie pilnuje szalejacych dzieci...

          choc rozumem, ze dl adzieck ato masakra... taka nieruchoma przerwa.

          Mlody w szkoe, ma 2 przerwy na zewnatrz 15 i 20 minut. Chyba ze pada deszcz... wtedy moga sie wyszalec. Ale po korytarzu tez im nie wolno biegac. W ubieglym roku dziewczynka musial do szpital az rozcieta glowa jechac. Uderzyla sie o kant drzwi, kiedy biegala.
          • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:48
            W szkole syna tez nie wolno biegać po korytarzach. Od tego sa boiska i płac zabaw.
            • slonko1335 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:58
              o ile są, bo w szkole moich dzieci na początku listopada dostaliśmy informację, że dzieci od tego momentu przestają wychodzić na zewnątrz...a zdziwiona nadruchliwością dzieci wychowawczyni poinformowała na zebraniu, ze za karę przez miesiąc nie wypuściła dzieci na przerwę...no rzeczywiście dziwne, ze je nosi...
              • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:37
                A to juz kwestia do załatwienia przez rodziców. Dzieci musza wychodzić, bo zamknięte dostają głupawki. Było tu milion dyskusji na ten temat. Dzieci wybiegane i dotlenione sa spokojniejsze. Trzeba sie zdecydować, czy chodzi nam o dobro dziecka czy wygodę dorosłych.
                • slonko1335 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:44
                  Właśnie ale zwracam tylko uwagę jak łatwo napisać codziennie coś na temat niewłaściwego zachowania małych dzieci. Nauczycielka trzyma dzieci zamknięte w klasie, nie tylko nie mogą wychodzi na dwór ale nawet na przerwę, no to szaleją i dostają głupawki a nauczyciel wpisuje uwagi....ja osobiście też nie przejmowałabym się specjalnie gdyby uwagi były ciągle od jednego pedagoga a pozostali mający styczność z dzieckiem twierdziliby, że jest wszystko w jak najlepszym porządku....
                  • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:46
                    no to tu powinni juz rodzice reagowac.
              • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:41
                > ze za karę przez mies
                > iąc nie wypuściła dzieci na przerwę...no rzeczywiście dziwne, ze je nosi...
                >

                ale debilizm....
        • ga-ti Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:38
          U mego dziecka na jednym korytarzu jest 7 sal lekcyjnych dla uczniów 1-3, wyobraź teraz sobie, że dzwoni dzwonek, otwiera się 7 drzwi i wybiega na jeden korytarz (na jeden, bo nie mogą na przerwach chodzić na inne korytarze) 175 dzieciaków i wszystkie biegną, bo przecież od tego jest przerwa.
          Ja wiem, że dziecko się musi poruszać, no musi, bo tak mówi biologia, dzieciak instynktownie robi to, co dla niego najzdrowsze, czyli się rusza, ale po prawie 4 miesiącach w szkole dzieciak musi się nauczyć, jak spędzać przerwy bezpiecznie, bezpiecznie dla siebie i dla innych.
          Może zamiast się oburzać to wynegocjuj ze szkołą możliwość wychodzenia dzieci na przerwach na dwór, czy możliwość korzystania z sali sportowej, coś by dziecko mogło się ruszać, ale i być bezpiecznym.
          Mnie by zastanowił fakt uwag od kilku różnych nauczycieli (i trenerów), ale raczej, że być może coś jest na rzeczy z moim dzieckiem. Nie że jeden nauczyciel się uwziął, czy że jedna pańcia sobie rady dać nie potrafi, ale że właśnie różni ludzie mówią to samo i to nie najlepiej o moim dziecku, może oni się nie mylą, nie mają jakiejś zmowy przeciw memu dziecku?
          Pewnie wyrośnie częściowo, 'ucywilizuje się', ale może warto zapytać w szkole, czego oczekują od Ciebie? Jakie kroki sami podejmują, jak widzą rozwiązanie problemu? Czy czekają tylko na Twoją reakcję, czy to raczej informacja dla Ciebie, że nie jest ok.?
    • sion2 Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 18:24
      Nie no chwila. Jeśli syn nie słucha dorosłych na zwracaną mu uwagę to albo posiada jakąs dysfunkcję związaną z ukladem nerwowym, z koncentracją i wtedy faktycznie ruchliwość jest silniejsza od niego, albo po prostu nie przyłożyliście się do jego wychowania. No sorry ale zwalanie na nauczyciela który przecież nie może koncentrować sie wyłacznie na X ale czuwać na cała klasą, nauczyciela któremu nie wolno krzyknąć nie mówiąc o złapaniu we fraki i unieruchomieniu wink

      Kiedy byłam w 2 klasie taki biegający chlopiec na przerwie wpadł na spokojną dziewczynkę i spowodował upadek z utratą przytomności i wstrząsem mózgu. Gdyby coś takiego zapodano na forum zaraz posypałyby się gromy na "niewychowane" i "chuliganskie" dziecko.

      Trzeba by sie przyjrzec dotychczasowemu funkcjonowaniu chlopca w rodzinie, w tłumie. Bo ja codziennie widzę kilkulatki robiące dosłownie co chcą: głosne, wysuwające żądania co chwilę, ruchliwe ponad miarę i przede wszystkim NIE REAGUJĄCYCH w ogole dorosłych. Dopóki nie idzie do szkoły to się uważa że "on tak ma to małe dziecko". A później sie okazuje że to dziecko jest kompletnie nieprzystosowane spolecznie że po prostu cały czas robi co chce.

      Jak jest u was w domu: głośne zabawy, szaleństwa, dziecko bawi się jak chce, kiedy chce i wolno mu absorbować swoją osobą całe otoczenie? Bo jeśli nie, jesli jest przystosowany (nie mowię o bezruchliwości ale reagowaniu na uwagę i przyzwyczajeniu dziecka do tego że nie stanowi centrum świata oraz że od momentu wyrośnięcia z pieluch obowiązują go podobne zachowania spoleczne co dorosłych) to może znaczyć że przebieg lekcji wymaga od niego maksimum skupienia i potem musi się wyszaleć.
      Powinniście kategorycznie zabronić mu zachowan ktorymi naraża siebie i inne dzieci na niebezpieczenstwo. Co innego przeszkadzanie na lekcji a co innego bieganie na przerwie, tak samo co innego skakanie w miejscu na basenie a co innego bieganie po nim. Do kogo będziesz miala pretensje jak syn poślizgnie się i zrobi sobie krzywdę?

      Wymaganie aby każdy nauczyciel samym wzrokiem skutecznie praktykował dyscyplinę jest uciekaniem od problemy wychowawczego. I co jak syn dorośnie to ma uczuciwie pracować tylko u tego pracodawcy ktory bedzie cwanszy od niego i dobrze go dopilnuje? I uczył się bedzie też tylko wtedy gdy natrafi na własciwego nauczyciela?
      • lucyjkama Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 21:26
        >I co jak syn dorośnie to ma uczuciw
        > ie pracować tylko u tego pracodawcy ktory bedzie cwanszy od niego i dobrze go d
        > opilnuje?

        Chyba się nieco zagalopowałaś. Dziecko ma teraz 7 lat a nie 27. I zachowuje się jak zwykłe, ruchliwe dziecko 7-letnie. I taka rola nauczyciela aby tych kilku energiczniejszych uczniów ogarnąć. To nie jest wielki problem dla pedagoga, który ma wiedzę i umiejętności (i chęci) aby to zrobić. Uwaga świadczy o tym, że nauczyciel jest kiepski i tyle. Aha, dodam,że w szkole pracuję i nie piszę z punktu widzenia roszczeniowego rodzica ale właśnie pedagoga na co dzień rozwiązującego problemy wychowawcze.
        • silje78 Re: uwagi w dzienniczku 15.12.16, 23:29
          Jak to jest, ze kilkunastu uczniow potrafi zachowac sie tak by nie narazac siebie i innych, a kilku nie ? Czyli wychowawczyni mojej corki jest kiepskim pedagogiem poniewaz nie jest w stanie ogarnac jednego z chlopcow? Nie slucha, chodzi po klasie, przeszkadza innym itd. Nie jest agresywny. Rodzice wychodza z zalozenia, ze to problem nauczyciela... Tylko co nauczyciel moze? Posadzic samego do oddzielnej lawki - wstaje, lazi po klasie. Dotknac go nie mozna poniewaz to przemoc wobec niewinnego dziecka... Jak nauczyciel prosi o dzienniczek odmawia podania go, jesli jest na lawce i nauczyciel po niego siega zaczyna go wyrywac. Tydzien temu zerwal katechetce zlota bransoletke. Na basenie ma w duszy polecenia nauczycielek, ktore odpowiadaja za jego BEZPIECZENSTWO. Biega, kilka razy zdarzylo sie, ze odwrocil sie o pobiegl do glebszego basenu i do niego wskoczyl. Nie wykonuje polecen. Wyjscie klasowe: cala klasa gotowa do wyjscia, maja jechac autbusem, X powolutku zdejmuje kapcie itd. Nauczyciel nie moze go zostawic, rodzice oplacili wyjscie, w swietlicy nie moze zostac. Wyjscie do muzeum z wystawa interatywna DLA DZIECI (czyli nie nudne...), olewa to co mowi prowadzacy lekcje, podczas eksperymentu brudzi drugiego chlopca atramentem. Wiec powiedz co ma zrobic nauczyciel? Karac-nie, uwagi w dzienniczku-nie. Wuefistki z basenu maja podzielic dzieci na grupy: X i reszta klasy? Chlopak jest zdrowy, rodzice byli w poradni "po papier" by nauczyciele sie odczepili. Jest po prostu niewychowany i nauczyciel przez 5h dziennie problemu nie rozwiaze. Aaa, co do zniszczonej bransoletki, wg ojca X katechetke jest sama sobie winna, jak X wyrywal jej dzienniczek to powinna mu go oddac... No i nie powinna nosic takiej bizuterii skoro byle dzieciak moze ja zerwac...
          • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:03
            Rozbawiaja mnie teksty, ze nauczyciel ma ogarnąć zachowanie niesubordynowanego ucznia nie reagującego na polecenia. Ciekawa jestem jak ma to zrobić. Uwagi wpisać nie moze, bo rodzice i dyrekcja sie burza, dotknąć nie moze bo narusza nietykalność, krzyknąć nie moze bo sie znęca i doniosą na niego. Prawda jest, ze w każdej klasie zawsze znajdzie sie kilku uczniów zagrożonych nieprzystosowaniem społecznym. Jest na to specjalny termin w psychologii. Zwykle sa to uczniowie z zaburzonymi relacjami w środowisku domowym. Dzieci z rodzin patologicznych i to zarownomtych bardzo biednych jak i bardzo bogatych. Sa to dzieci niezaopiekowane emocjonalnie, ktore na forum klasy zaczynaja uporczywie zwracać na siebie uwagę. Głośno krzyczą, biegają, wstają z ławki non stop, nie słuchają poleceń, bo dorosły nie jest dla nich żadnym autorytetem. Takie dzieci krzyczą na własnych rodziców, rozkazują im i sa przyzwyczajone, ze dorosły położy po sobie uszy i zrobi wszystko co dzieciak chce. W szkołach okolo1/4 dzieci jest niezdoagnozowana chociaż prezentuje ewidentnie szereg dysfunkcji i zaniedbań. Te dzieci sa społecznie zmarnowane jesli środowisko,domowe nie bedzie współpracowac ze szkoła. To sa niestety moje smutne obserwacje po kilku miesiącach uczenia w szkole. Jako matka traktuje serio każda uwagę na temat syna, bo jest to dla mnie sygnał, ze moje dziecko przekracza granice przyzwoitego zachowania i ode mnie zalezy czy sprowadzę go na właściwe tory. Nauczyciel jest od uczenia a nie od uciszania chamskich niewychowanych dzieci. Lekcja trwa krótko i gdy trzeba walczyć z aroganckim dzieckiem to reszta grupy traci lekcje.
            Dzieci musza nauczyć sie funkcjonowania w społeczeństwie i tego, ze w szkole na lekcjach należy sie odpowiednio zachowywać. I to rodzice sa od wychowania a nie obcy człowiek, który ma nikły wpływ na dziecko. Gorzej jak sa i rodzice sa niewychowani i wtedy to juz nie ma o czym mowić.
          • mama-ola Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 11:35
            > Aaa, co do zniszczonej bransoletki, wg ojca X katechetke jest sama sobie winna,
            > jak X wyrywal jej dzienniczek to powinna mu go oddac... No i nie powinna nosic
            > takiej bizuterii skoro byle dzieciak moze ja zerwac...

            Tak bez bezpośrednio i chamsko bym tego nie ujęła, ale ogólnie zgadzam się z ojcem. Nie może być tak, że ktoś (nieważne - nauczyciel czy uczeń) przynosi coś drogiego do szkoły, a jak rzecz zostanie zniszczona, to trzeba za nią płacić. Przecież kogoś może zwyczajnie nie być stać na to. Jakby pani miała brylantową kolię, a niegrzeczny dzieciak machnął ręką i ją zerwał, to ojciec miałby kredyt brać? Albo jakby przyniosła laptop z 10 tys. i położyła sobie na biurku, a jakiś bachor przez swoją rozsadzającą go energię by go zepchnął, to ojciec miałby odkupować? Tak by było sprawiedliwie, Twoim zdaniem?
            Mnie by nie było stać ani na kolię, ani na ten laptop. I również bym powiedziała: jak źle się stało, że pani tak drogie i delikatne rzeczy przyniosła do szkoły.
            U nas w szkole jest zakaz przynoszenia kosztownych rzeczy do szkoły. Ogłoszenie wisi w każdej szatni. Uprasza się, żeby nie nosić drogiej biżuterii, zegarków, telefonów, zabawek elektronicznych ani innych kosztownych rzeczy. Szkoła nie odpowiada... itd. Mam nadzieję, że - mimo iż to wisi w szatni uczniów - dotyczy także nauczycieli. Inaczej byłaby to hipokryzja. Gdyby szkoła sobie zastrzegała, że nie odpowiada, jak coś się zniszczy uczniowi, ale uczeń odpowiada, jak coś drogiego się zniszczy nauczycielowi.
            • silje78 Re: uwagi w dzienniczku 17.12.16, 08:29
              Chyba zartujesz? Nie zniszczyl tego nieumyslnie. Szarpal sie i chwycil za bransoletke. Gdyby podszedl do samochodu stojacego na szkolnym parkingu i wybil w nim szybe to tez nie powinni rodzice placic? Czy powinni placic za malucha (bo tani), a za za ferrari juz nie?
              • mail-na-gazecie Re: uwagi w dzienniczku 23.12.16, 11:10
                Katechetka to kobieta i ma prawo założyć coś ładnego, choć pewnie po takich doświadczeniach z dzikusami widującymi matkę tylko w dresach i bez biżuterii, bo wygodnie wink więcej tego czynu nie popełni. Niestety większość dzieciatych kobiet, to straszne kocmołuchy. Wychowujcie lepiej tych swoich synusiów a za szkody płaćcie. Na marginesie, warto kupić polisę OC wtedy nie ma problemu z pokryciem kosztów.
            • dzidzia_ch Re: uwagi w dzienniczku 25.12.16, 15:09
              Chyba żartujesz?!!!
              Co innego jak dziecko zniszczy coś niechcący i tu mozna wykazać się zrozumieniem chociaż ja i tak bym oddała pieniądze.
              A co innego jak gó...arz szaleje po klasie czy szarpie nauczycielkę,nie popuściłabym,jakby rodziców zabolało po kieszeni to moze zaczęliby współpracować ze szkołą w kwestii wychowania dziecka.
        • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:32
          > I taka rola nauczyciela aby tych kilku
          > energiczniejszych uczniów ogarnąć. To nie jest wielki problem dla pedagoga, któ
          > ry ma wiedzę i umiejętności (i chęci) aby to zrobić.

          chyba nie wiesz co piszesz. 2 ucznow, ktorzy maja wszytsko gdzie jest w stanie rozwalic cal alekcje. Lub 2 ktorzy po prstu nie potrafa spokojnie usiedziec. Chca, al enie potrafia.

          >Uwaga świadczy o tym, że n
          > auczyciel jest kiepski i tyle.


          Moze uwaga od jednego, ale jezeli juz kulku nauczycieli pisze uwagi, to znaczy, z efaktycznie cos jest nie tak.
      • agni71 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:56
        Koniec świata! Zgadzam się z sion2....
    • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:25
      > Więc jakieś rady?

      psycholog dzieciecy?
      • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 09:44
        Doświadczony psycholog dziecięcy pracuje z rodzina a głownie z rodzicami, bo to najcześciejj oni sa do naprawienia a nie dziecko.
        • camel_3d Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:03
          najczesciej, ale nie zawsze...
    • camel_3d nie zrzucajmy wychowania na szkole.. 16.12.16, 09:37
      przeczytalem sobie kilka wpisow o niezaradnsc nauczycieli...

      kuzwa. .rozumem, ze jezeli jedne nauczyciel pisalby uwagi. ale jezeli jest ich kilku? To juz jest duzy punkt do zsatanowienia sie.

      Albo dzeicko jest nadaktywne i trzeba nad nim w domu duzo pracowac, wizyta w poradni wskazana.
      ALbo dzeicko jest fatalnie wychowane i rozwydrzone.

      Mlody w klasiw ma dziewczynke z atyzmem, ktora ma swojego pedagoda, ktory nad nia pracuje i panuje. Ma tez 2 chlopca, ktorego rodzice zdecydowanie uwazaja, ze pedagog nie jest mu potrzeby, W 3 klasi enadrabia progem z 2, wstaje, rozmawia..itd..
      Teraz doszedl 3 chlopiec, ktory tez przeszkadza, nie moze sie skoncentrowac itdd... Rodzice za porada nauczycielki zglosili sie do poradni. Na razie nie wiem co dalej.
      W ubieglym roku odszedl od klasy chlopiec, ktorego rodzice uwazali, ze to szkola ma go wychowac, a nie oni. Oni maja jeszcze 2 dzieci i musza sie nimi zajmowac.. bo sa malutkie...

      Takze od przyadku do przyadku..kazdy jest inny.

      Proponuje nie pisac, ze pedagod jest kiepski tylko porozmawiac z nauczycielka o mozliwych rozwiazaniach.
    • el_elefante Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:31
      Nauczyciel, jak sama nazwa wskazuje jest od nauczania. W wychowywaniu dziecka również, siłą rzeczy bierze udział, ale to nie jest jego podstawowe zadanie. Jeżeli jest dziecko, które uporczywie uniemożliwia pracę z resztą grupy, to nauczyciel, o ile nie jest wybitnie charyzmatyczną i silna osobowością, ma problem. Aby ten problem rozwiązać, trzeba dociec przyczyn złego zachowania dziecka. A to nie jest zadaniem nauczyciela. Nauczyciel może jedynie w tym uczestniczyć.
      Jeżeli byłby to jeden nauczyciel, można zaryzykować stwierdzenie, że jest kiepskim pedagogiem. Ale jeżeli dziecko przynosi uwagi od kilku nauczycieli, to wszyscy są kiepskimi pedagogami?

      Bieganie na basenie jest łamaniem regulaminu zachowania się na basenie i nie tylko szkolnym, ale każdym. Należałoby takie dziecko (nie reagujące na upomnienia) dla bezpieczeństwa usunąć z basenu. Tylko JAK nauczyciel ma to zrobić? Pisze więc uwagę dla rodziców, aby ich poinformować o problemie i sprawić, że rodzice się zainteresują i coś z tym zaczną robić.
      Autorka postu próbuje coś robić w domu, ale bez skutku, więc prosi o pomoc na forum. Nie chodzi jej o zwalenie winy na nauczycieli (i słusznie) ani o wysłuchiwanie zarzutów o nieudolność wychowawczą.
      Moja propozycja polega na porozmawianiu z nauczycielami - wszystkimi po kolei, z którymi dziecko ma do czynienia, z wychowawcą klasy, z opiekunem świetlicy włącznie. Żeby mieć pełen obraz co się właściwie dzieje, bo lakoniczne uwagi w zeszycie nie wystarczą. Poprosić nauczycieli o pomoc, zapytać ich co można zrobić w domu, zapytać o psychologa szkolnego i porozmawiać z nim również. I spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak się dzieje. Dopiero wtedy można zacząć działać.
      I dać nauczycielom sygnał że wiesz, rozumiesz, starasz się i oczekujesz współpracy. Naprawdę, ogromna większość nauczycieli zupełnie inaczej patrzy na rodzica i w konsekwencji dziecko, gdy rodzic się interesuje zachowaniem dziecka w szkole i jego osiągnięciami i wykazuje chęć współpracy, niż gdy tylko podpisuje uwagi w zeszycie. Trudno współpracować z kimś, kogo się w ogóle nie widuje i nie zna.
      Samo dziecko również dostrzeże rodzica wspólne z nauczycielem zaangażowanie i zauważy, że to co robi rzeczywiście jest traktowane jak problem. Samo ciosanie kołków na głowie i wymyślanie kolejnych kar do niczego nie prowadzi, bo niczego nie rozwiązuje.
      Tak więc, droga Autorko, nie ma co roztrząsać sprawy na forum, bo niczego więcej już się tutaj nie dowiesz. Działaj i daj znać o efektach, powodzenia.
    • slonko1335 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 10:49
      Cóż skoro problem widzi więcej osób to raczej ten problem istnieje. Raczej rzadko się zdarza, że trafiają się sami nieudolni nauczyciele. Spotkaj się z nauczycielami, porozmawiaj o sytuacjach, co się dzieje wcześniej, skąd one się biorą, porozmawiaj z dzieckiem i wszyscy ustalcie jakiś plan działania i może zamiast kar skoro nie działają jakieś małe nagrody za właściwe zachowanie i dzień bez uwagi.
    • lucyjkama Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 11:19
      Dużo osób wypowiadających się w wątku wszystkie dzieci wrzuca do jednego worka. Jest to bardzo krzywdzące. Zwykły ruchliwy 7-latek to zupełnie inna bajka niż dziecko nie wychowywane przez rodziców i zupełnie co innego niż dziecko zaburzone/niepełnosprawne. Ze zwykłym, ruchliwym dzieckiem powinien poradzić sobie i to bardzo szybko każdy nauczyciel, czasem z niewielką pomocą rodziców (chodzi o wzmacnianie pozytywne w domu). Ale nie da się tego zrobić bez zrozumienia też potrzeb dziecka, które czasem musi się poruszać bo go rozniesie. Tu trzeba rozważyć gimnastykę śródlekcyjną, wysłanie dzieciaka po kredę, żeby się przebiegło korytarzem gdy trwa lekcja i na nikogo nie wpadnie. Możliwości jest multum.
      Natomiast dziecko zaburzone może potrzebować dodatkowego specjalisty żeby jakoś na lekcji funkcjonować. Niektóre nie dadzą rady mimo ciągłego wsparcia asystenta. Niezależnie od przyczyny niepożądanego zachowania uwaga w dzienniczku nie wnosi nic, to wyraz bezsilności i braku kompetencji. Jeśli problem jest poważny i długotrwały trzeba zaprosić rodziców, być może jakiś specjalistów z poza szkoły. Podjąć działanie, które wymaga więcej wysiłku niż wpis w dzienniczku wykaligrafowany w minutę i problem z głowy bo resztę zrobi rodzic.
      Co do tego, że te uwagi dają różni nauczyciele. Wszystko zależy od szkoły. W jednej uwag nie ma bo dyrektor wymaga od swoich pracowników zaangażowania i dokształcania. W innych te uwagi dają niemal wszyscy bo jest w szkole atmosfera pt. cudze bachory mają być grzeczne bo ja tu jestem pani pedagog i kropka.
      • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 12:06
        O jaka niepełnosprawność ci chodzi? Bo dzieci niepełnosprawne to jednak w porównaniu z tymi zdrowymi najcześciej umieją sie w klasach zachowywać. Gorzej jak dziecko jest chamskie i rozwydrzone.
        • lucyjkama Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 12:27
          Często problemowe są dzieci np. Zespołem Aspergera. Po nich nie widać niepełnosprawności dlatego rodzice innych uczniów komentują, że w klasie jest niewychowany, rozwydrzony czy agresywny dzieciak. Co gorsze niedouczeni nauczyciele też tak to dziecko etykietują, nawet jak mają diagnozę na piśmie i orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego dla takiego ucznia.
          • fogito Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 12:37
            No cóż. Ja miałam w każdej klasie po kilkoro dzieci, ktore wymagały diagnozy, ale rodzice sie nie zgadzali na wysłanie do poradni . I najcześciej były to,przypadki w typie ADHD, ktore rozwalają każda lekcje bo bez nauczyciela wspomagającego trzeba było te dzieci non stop uspokajać. Jednakże fakt, ze były w tej grupie dzieci raczej niewychowane. Przeklinające, ubliżające kolegom, aroganckie, takie ktore ciagle kogos biły i popychały. No i niestety najcześciej chłopcy, bo w naszym społeczeństwie jest duże przyzwolenie na agresje wsród mezczyzn niezależnie od wieku.
            • lidka_29 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 13:02
              Dla sprostowania, syn po raz pierwszy dostał uwagę od nauczyciela z w-f i nauczyciela z basenu. Ok " gorszy dzień". Uważam że jak na 4 m-ce szkoły jedna uwaga z zajęć sportkowych nie jest źle. Tylko głównie dostaje od wychowawczyni z lekcji siedzących. Przerwy mają krótkie, a na świetlicy po lekcjach jest tłum. Teraz niestety rzadko wychodzą na świeże powietrze. Zawsze był ruchliwym dzieckiem, ale nigdy nie było tak żeby robił co chciał a my mu na wszystko pozwalaliśmy. Co ja mogę zrobić z tym ze on biegał na basenie jak mnie tam nie było. Dostał karę za uwagi, tłumaczę mu jakie to niebezpieczne i tyle co jestem w stanie zrobić. Na suchej gałęzi go za to że jest ruchliwy nie powieszę. Dlatego też wybraliśmy mu szkołę sportową, aby mógł spożytkować energię.
              • sion2 Re: uwagi w dzienniczku 19.12.16, 16:45
                Zrozum że bieganie po basenie jest zachowaniem SKRAJNIE NIEBEZPIECZNYM, czy mówiłabyś tak samo bezradnie "no co ja zrobię że on..." gdyby biegal sam po ruchliwej ulicy? Z mojego doświadczenia pedagogicznego wynika także że jeśli rodzic odpowiednio gwaltownie i stanowczo zareaguje na jakieś zachowanie dziecka np. dzieciak wbiega na ulice, widzę że matka biegnie i łapie za fraki gwałtownie przyciągając malca do siebie i dosłownie drze się na cała ulice "Boże kochany mogleś wpaść pod samochód, jak ty sie zachowujesz, dlaczego to zrobiłeś przecież tłumaczyłam że..." ale przy tym matka ma autentyczne przerażenie na twarzy a nie emocje w rodzaju "masz za swoje" to - nigdy wiecej ten dzieciak na ulice nie wbiega. Po prostu przekaz byl na tyle silny, że werbalnie i niewerbalnie dotarło że "zrobiłem coś bardzo bardzo bardzo niewłaściwego" . Natomiast tłumaczenie dziecku tym samym tonem "nie biegaj po basenie bo sie przewrócisz" jakim mówisz "choć synku poczytam książeczkę" jest po prostu za słabym przekazem.
                I zastanów się także jakbyś zaregowała gdyby w klasie było inne dziecko biegające na przerwach i na basenie i twoj syn przeżyłby wypadek z udziałem tego dziecka. Zastanów się jak bardzo byś była oburzona że z powodu niewychowania czyjegoś dziecka twoje poniosło szkode na zdrowiu.
                Jeśli czegoś synowi zakazujesz a on nie czuje się zobowiązany do przestrzegania tego - znaczy że zakazujesz w niewłasciwy, nieskuteczny sposób i nie masz autorytetu. NIe powiem ci dokładnie na czym polega akurat twój blad bo nie znam szczegołów waszych rozmów z synem. Może kup książkę podobno bardzo dobrą "jak mówić żeby dzieci słuchały".
              • berdebul Re: uwagi w dzienniczku 25.12.16, 19:27
                Zastanów się, co zrobisz jeżeli biegając na basenie zrobi krzywdę komuś, lub sobie. To jest zachowanie, które w ogóle nie powinno mieć miejsca, nigdy nie byłaś z dzieckiem na basenie? Nie wie jak ma się zachować?
    • liliawodna222 Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 17:30
      W szkołach nie wolno biegać nawet w czasie przerwy ze względu na bezpieczeństwo.
    • 21mada Re: uwagi w dzienniczku 16.12.16, 20:02
      Niestety sa takie dzieci i uwazam ze szkola masowa to nie miejsce dla nich. Sa zagrozeniem dla siebie i innych.
      • dzidzia_ch Re: uwagi w dzienniczku 20.12.16, 09:14
        Co innego gdy dziecka ma zaburzenia i wtedy powinno być odpowiednio leczone i miec zapewnioną odpowiednią opiekę.
        Niestety większość dzieci jest niewychowana i rozwydrzona i w nosie mają to co mówi nauczyciel.
        Bardzo często za takim dzieckiem stoi pyskata rozszczeniowa mamusia która w żaden sposób z nauczycielem nie współpracuje.
        Znam niestety osobiście taką wszyscy zą winni tylko nie synuś bo przeciez to tylko dziecko.
        • iwoniaw Re: uwagi w dzienniczku 20.12.16, 16:18
          Niestety większość dzieci jest niewychowana i rozwydrzona i w nosie mają to co
          > mówi nauczyciel.


          No chyba jednak przesadzasz i to sporo big_grin
          • dzidzia_ch Re: uwagi w dzienniczku 25.12.16, 15:03
            Chodziło mi że większość z rozrabiajacych niesłuchajacych dzieci to dzieci źle wychowane i rozpuszczone.
    • jotde3 Re: uwagi w dzienniczku 29.12.16, 17:20
      rada taka ze nic z tym nie zrobisz na szybko ale reaguj, wprowadzaj rozne sankcje , choc do szkoly itd. napewno dziecko bardziej na tym skorzysta niz na olaniu tematu , ale to w dluzszym horyzoncie .
      • jotde3 Re: uwagi w dzienniczku 29.12.16, 17:22
        ale jak to o bieganie chodzi to nie szalej, raczej tak z obowiazku daj wsparcie nauczycielom .
    • moniasm Re: uwagi w dzienniczku 09.05.25, 02:13
      Myślę, że dziecko jest ruchliwe ponieważ jest taka jego natura. Wszyscy by chcieli, żeby dzieci były jak dorośli ci niby wychowani kiedy sami dorośli często nie są wychowani włącznie z nauczycielami. Oczywiście nie mówię o wszystkich. Powiem z własnego doświadczenia. Mam dwoje dzieci autystycznych. Jeden chodzi do szkoły masowej i jest grzeczny aż za bardzo zadaniem nauczyciela. Niestety w szkole jest pani która obraża ucznia, nie mojego syna, że jest tak gruby, że nie zmieści się do szafy lub żeby wziął drugie krzesło, bo na jedynym się nie zmieści. Zgłaszane jest to wychowawcy, wychowawca odpowiada, że to jest problem tego nauczyciela, który to mówi i już nie chce na ten temat więcej rozmawiać. Sama wychowawczyni opowiada jak powiedziała do uczniów, że za jej czasów trzeba było uważać, żeby nie dostać kulką w łeb od nauczyciela. To wszystko odbyło się na zebraniu przy rodzicach. Teraz sprawa drogiego syna. On jest mocniej zaburzony od starszego. Mimo, że ma 12 lat mówi pojedyncze wyrazy i to dość rzadko, nie umie czytać mimo mojego starania, choć ostatnio zaczął takie najprostrze czytanki z pierwszej klasy. W domu jest przeważnie spokojny, słucha mnie i stara się pracować, często nawet nie chce przerw, żeby szybciej skończyć. Potafi w swoim tempie pracować mi przez 5 godzin. W szkole pierwsze półrocze było w miarę dobrze. Drugie często zdarza się, że nie chce napisać żadnej klasówki i karkówki nawet się nie podpisuje chociaż potrafi. Ze zdań pisze jedynie język angielski piątek nie ma. Po czym dowiaduję się w szkole specjalnej, że nie napisał nic jak była pisarka, która będzie opisywała dzieci autystyczne, czytana była bajka i dzieci miały opisać co zrozumiały, a on jedyny nic nie napisał tylko squid game. Tego ewidentnie nauczył się pisać w szkole, bo u mnie w domu nikt tego nie oglądał. Kiedy mówię nauczycielce o tym ta zaprzecza, że musi to oglądać, bo ze szkoły to nie możliwe ciągle mają lekcje. Tylko są jeszcze długie przerwy i świetlica do której uczęszcza. Nauczyciel każe mu pisać klasówki, których dziecko nie rozumie, bo nie umie czytać. Dziwi się, że to on przecinka nie zna nawet przecież to wzrokowo można zobaczyć gdzie się je stawia. Pani nie jest świadoma ile on poświęcił czasu na to żeby to zrozumieć, mimo to i tak się nie udało. Za każdym razem przed klasówką robię mu testy czytam polecenia tłumaczę co i jak zrobić , czasami się udaje coś wypracować czasami nie , ale ja się cieszę każdym jego sukcesem. Czasami mam wrażenie, że nie wiedzą kto to jest Michał jakie ma zaburzenia. Zbiera często uwagi w szkole za byle co. Ostatnio dostałam uwagę od pani psycholog, że od września nie podjął z nią żadnej pracy i do tego zaczął przeszkadzać uczniom i ich przezywa ponoć siusiak Kamil. Ja nie wiem co tam się dzieje, bo u nas nikt nikogo w domu nie przezywa i nie używa słowa siusiak. Powiedziałam żeby sprawdziła kto pierwszy raz tego słowa użył, bo na pewno nie wyniósł tego z domu. Moje dziecko często naśladuje złe zachowania w szkole, tylko że słyszę ciągle skargi na niego, a zauważyłam nieodpiwiednie zachowania nauczycieli w szkole ponieważ moje dziecko nie wchodzi na parapety w domu i była taka sytacja, że jak odbierałam go ze świetlicy, a pani tego nie widziała i słyszałam jak znowu krzyczy na niego, że siedzi na parapecie i jest taki niegrzeczny a na tym samym parapecie siedzi inny uczeń, który nie został upominany przez panią i mógł dalej sobie siedzieć, już nie wytrzymałam i powiedziałam, że ten uczeń też siedzi na parapecie i prawdopodobnie pierwszy usiadł, bo Michał lubi naśladować innych. Pani wtedy dopiero zwróciła mu uwagę i powiedziała zejdź, bo Michał cię nadladuje. Była sytacja gdzie przy mnie pani ze świetlicy pozwoliła wziąć mu na dzień do domu zabawkę i zwróciliśmy kolejnego dnia kazałam mu podziękować za to. Po czym za krótki czas wziął inną zabawkę zapewne pomyślał, że też może bo raz mu pani pozwoliła to i teraz pewnie też może i wyszedł ze świetlicy. Za nim wybiegła pani psycholog krzycząc stój złodzieju.l, bo tym razem ona a nie ta pani co była wcześniej pilnowała dzieci Całą tą sytuację widziała moja koleżanka, która do mnie zadzwoniła w tej sprawie. Powiedziałam wychowawczyni o całym zajściu. W szkole były jasełka, ta sama koleżanka siedziała obok mnie, przychodzi pani psycholog i mówi żeby nie było nieporozumienia ja nie mówiłam do niego stój złodzieju, tylko że jak weźmiesz coś to zostaniesz złodziejem, a nie chcesz chyba tego. Koleżanka patrzy na to wszystko i mówi wcale tak nie było wybiegła i krzyczała tak za nim. Wierzę koleżance, bo z tą panią miałam podobny przypadek, jak dziecko dwa lata temu jeszcze potrafiło bardzo rzadko, ale się zmoczyć i zawsze miał ubranie w plecaku na zmianę a tu przychodzi w szkolnych ubraniach z teatru, kiedy zapytałam się dlaczego przyszedł w tych ubraniach, wspominałam że ma swoje w plecaku to ona mówi, że ich tam nie było, mówię że były otwieram plecak, pokazuję że cały czas tu są, a ona wpiera mi, że ich tam nie było. Chyba wiem czy tam były czy nie, bo sama pakowałam przecież. Jeśli chodzi o tę uwagę co pisałam wcześniej i brak jego aktywności na klasówkach powiedziałam, że dobrze by było założyć zeszyt, gdzie każdy nauczyciel będzie wpisywał jak minęła lekcja, a jeśli będzie cały dzień się zachowywał dobrze to dostanie nagrodę. Na drugi dzień czytam, że nauczyciel ma pretensje do ucznia, że nie chciał pracować samodzielnie, jedynie co robi to przepisuje z tablicy wszystko, albo że nie podaje sowich pomysłów. Ja tak patrzę i nie wierzę, bo chyba nie wiedzą kto to jest Michał, że on praktycznie nie mówi jedynie powtarza wyrazy po kimś i sam nie pisze, bo zwyczajnie jeszcze nie potrafi i że nie można używać piktogramów ani odwzorowywać klasówek, bo jedynie może dostać wtedy 2. Wniosek z tego że moje dziecko nie może dostać nawet tej 2 , bo nie chcą dostosować klasówek do jego możliwości. Bo jak będzie pisał zwykłe klasówki zawsze będzie 1, bo ich nie rozumie, a jest w 4 klasie. W zaprowadzonym zeszycie napisałam, że myślę dobrze by było gdyby pani pochwaliła go za to, że ładnie przepisał, bo buduje się wtedy u niego poczucie własnej wartości i chęci do działania dalej i że zauważyłam u niego ostatnio agresję jak wypowiadam słowo klasówka czy kartkówka wpadł w szał jakiego nie widziałam od dawna zaczął trzaskać drzewami, aż uznał że już dość. Widziałam co się z nim dzieje, że jest coraz gorzej chciałam, żeby nauczyciel spojrzał z jakimi trudnościami się zmaga teraz, napisałam co robić w takich sytuacjach, że nie daje już rady psychicznie. Na co uzyskałam odpowiedź od pani psycholog, że ten zeszyt służy do wpisów nauczycieli, a nie do korespondencji, a sami prosili mnie wcześniej żebym poradziła im co robić jak się zachować, żeby poprawić jego zachowanie. Najwyraźniej jest to jednostronne, że będą pisać a ja mam ze wszystkim się zgadać. Wyznaczyłam dziecku zadania na dzień, że ma pisać dzisiaj wszystko w szkole to dostanie nagrodę i to wykonał, a tu że jedynie co robił to przepisywał. Wyznaczyłam dziecku, że jego zadaniem dzisiaj będzie napisanie karkówki z angielskiego i napisał dostał 4. Tylko znowu coś było dla nich za mało, a po moim wpisie tylko jeden nauczyciel napisał co się działo. Kolejnego dnia żaden. Dzwonię do koleżanki pytam się o coś a ona, że jej dziecko powiedziało że dzisiaj Michał był niegrzeczny dostał 3 uwagi. Ja oczywiście o niczym nie wiem, bo było brak wpisów w zeszycie na librusie też nie. Też się zdziwiłam, bo przyszedł jak nigdy bez skarpet nie wiem dlaczego, bo sam mi przecież nie powie, a buty nie były nawet dobrze założone, co pierwszy raz u niego coś takiego widziałam, nie chciał się przebrać, usnął i się nie obudził aż do rana i nie odrobił lekcji, bo nie chciałam go budzić. Coś jest nie tak w tej szkole, bo nigdy tak się nie zachowywał jak teraz. Wychowawczyni też kłamie. Była sytuacja, że pytała nas jako rodziców co chcemy z dziećmi zrobić jakieś pomysły. Moją koleżanka rzuciła parę, na co wychowawczyni odparła, że dzisiaj jest zebranie ogóle ze wszys
      • moniasm Re: uwagi w dzienniczku 09.05.25, 02:52
        Coś uciekło za długi wpis, dokończę. Zebranie że wszystkimi nauczycielkami i wtedy należy zgłaszać te pomysły i się nie bać. Koleżanka postanowiła powiedzieć te pomysły, a pani dyrektor, że to należy zgłosić Radzie Rodziców a nie tutaj. Na co moja koleżanka odparła, że wychowawczyni powiedziała żeby poruszyć to na tym zebraniu, a wychowawczyni oczywiście wszystkiemu zaprzeczyła. Długo tu jeszcze pisać, takich sytuacji jest mnóstwo. Także moja rada, czytałam dzisiaj w poradniku od psychologa, że jeśli nauczyciel pisze takie uwagi to oznacza, że nie radzi sobie z dzieckiem i nie powinna uczyć w takim razie, a jeśli pani zauważy że coś taktycznie dzieje się z dzieckiem warto zapytać się co się stało, że tak się zachowało i nie krzyczeć ani nie karać, żeby miało zawsze śmiałość zwierzyć się rodzicom że swoich problemów, bo inaczej zamknie się w sobie. Jeszcze przypomniało mi się zachowanie nauczycieli z poprzedniej szkoły syna tego młodszego, jak chodził do przedszkola, bo tam jest oddział szkolno przedszkolny. Nauczyciele potrafiły ośmieszyć go na zebraniu włącznie ze mną. Poświęciłam tej szkole 11 lat byłam skarbnikiem szkolnym, rozliczałam wszystko zawsze skrupulatnie i raz pomyliłam się niechcący przy nazwisku jedynego z rodziców, bo przepisywałam z notatek pani dyrektor, która miała nieczytelne pismo. Nauczycielka bardzo nieładnie się zachowała, bo wyśmiała mnie przy wszystkich, miałam ciągle telefony, że dziecko nie chce pić, chociaż w przedszkolu był krótko i mówiłam, że pił w domu, więc może mu się nie chce, że podkakuje, że się obciera o krzesła pewnie ma owsiki, chociaż dobrze wiedziała że tak nie jest. Nie mogłam długo mimo starań nauczyć go na wołać, że chce do toalety przez jego zaburzenie, jeździłam specjalnie co 1,5 godziny, żeby go wysadzić, ale mimo to czasami mu się jeszcze zdarzyło zamoczyć. Chciałam żeby chodził w pieluszce to nie odpowiadało, bo im śmierdzi, bez też nie bo zabawki zasikuje. Straszyli mnie sądem rodzinnym bo dałam ciasto dziecku, bo dzieciom autystycznym nie wolno. Powiedziałam to lekarzowi to się śmiał z tego. Dziecko w końcu nie chciało nawet wejść do szkoły i musiałam go wnosić na piętro od samochodu. Ręce bolały mnie raz nawet własnej ręki nie czułam myślałam, że coś mi się stało. Nikt nie udzielił pomocy, a były tylko skargi, że dziecko siedzi przy samochodzie. Morał z tego taki, to ty jesteś matką dziecka i wiesz jakie ono jest nie daj sobie wmawiać, że jest niegrzeczne jeśli tak nie jest i że nie dawaj sobie wmówić, że to przez ciebie jest źle wychowane, bo w szkole styka się z różnymi dziećmi, które może naśladować, a dzieci w tym wieku jeszcz nie wiedzą do końca co dobre a co złe trzeba cały czas im tłumaczyć jak się zachowywać, choć często w szkole i tak o tym zapominają i nie robią tego zapewne na złość rodzicom. Trzymaj się ciepło i nie dawaj się.
    • pilarsanik Re: uwagi w dzienniczku 14.05.25, 23:10
      Idźcie do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zróbcie badania tam lub prywatnie na spektrum autyzmu, adhd.
    • jakornelia12345 Re: uwagi w dzienniczku 20.05.25, 22:14
      Jakie kary?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka