tys i kupil drugie mieszkanie za gotowke.Jest ochroniarzem w Galerii na najnizszej krajowej.Latami jadl pulpety ze sloika i gratisy jeszce z ochrony Tesco ,a drugi pokoj wynajmowal studentom.Teraz mieszka z Ukrainka ,odzyl wyglada bardzo dobrze ,a ma juz 52 lata.Nie sa to krezusi , ale zwykle dzieci
bloki), no i generalnie trwa dość rabunkowe zagęszczanie blokami gdzie się tylko da (np. Kabaty na miejscu dawnego Tesco). Dzielnica nie jest zła, ale nie ma takiego klimatu jak stary Żoliborz czy Saska Kępa.
ograniczeniach. Mój mąż, z chorym kręgosłupem, za nic nie da się zaciągnąć na rower. Owszem, mozna podjechac samochodem w pobliższe Śródmieścia a potem przesiąść sie do komunikacji. Tylko jeszcze trzeba mieć gdzie ten samochód zostawić a P&R są raczej w obrzeżnych dzielnicach Warszawy a nie w jej centrum. I to
Tak. Znałam kiedyś, ale tylko sieciowo, pannę nie robiącą w życiu nic (siedziała w domu na utrzymaniu męża i wisiała w internecie 12 h na dobę). Rzucała opowieściami o budowaniu domu z bali pod Warszawą, studiowaniu ratownictwa medycznego, jakichś praktykach w szpitalu, dużo opowieści o jeżdżeniu
Auchan kojarzy mi się ze sklepem wielkopowierzchniowym. Tak samo Leclerc. Tesco to już chyba nawet nie ma. Całe lata nie byłam w takich sklepach. Ale to mój własny wybór, po prostu nie lubię robić wielkich zakupów, bo potem mi to zdycha w lodówce. Jak mam ochotę zjeść jogurt, to idę po jogurt
Ostatnio Auchan w Warszawie to tragedia. Nie ma połowy zwykłych produktów, typu woda gazowana. Po zamknięciu Tesco przerzuciliśmy się na Auchan, a od jakiegoś czasu szukamy alternatywy. Może tu coś wypatrzę.
I ten szef z centrali w Warszawie, co nawet nie miał pojęcia czy w Pcimiu jest Tesco, dał wszystkimi pracownikom bony do lokalnego zapyziałego marketu koziołek, bo miał z tego profity.
Hrabina : "ten mój pracodawca dawał wyłącznie bon do Tesco czy tam Auchan. I miał w tyłku czy w mieście jego pracownika jest to Tesco czy Auchan. Wiesz, że pracodawcy z siedzibą w Warszawie mogą też zatrudniać ludzi w Pcimiu?" -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego
, super doprawiona pomidorami, cebulą i czym tam jeszcze - z paprykarzem nie miała nic wspólnego i była pyszna - bo bez ryżu! :-) I nazywała się właśnie Sałatka Gdańska - nie wiem czy papryka tam w ogóle była. W Warszawie można ją było kupić jeszcze po 2000 roku w Tesco (smakowała tak samo, jak przed laty
next.gazeta.pl/next/7,151003,26885697,podatek-handlowy-polska-wygrala-w-trybunale-sprawiedliwosci.html -- "Za PiSu nawet światła nie było w Warszawie, a za PO ludzie żyli ponad 150 lat"
na Kabatach to akurat wlasnie auta nie potrzeba bo wszystko masz albo na miejscu (las/parki/tesco/przychodnia/szkoly z czołówki rankingów) albo w zasiegu kilku przystanków metra (urzad miejski kino) a do centrum 18m metrem -- wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to